24.10.2020
Ten dzień przejdzie do historii jako jeden z najsmutniejszych w naszym kraju. Oto tzw. Trybunał Konstytucyjny na życzenie prezesa rządzącej partii wydał wyrok na polskie kobiety. Dzień później przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki podziękował PiS-owi za ten wyrok. Jest więc sprawą oczywistą, że był to akt politycznej wdzięczności Kościoła katolickiego za wdrożenie kościelnego prawa w ustawodawstwo państwowe.

W tych dniach ukazało się wiele komentarzy na ten temat. Nie ustają też protesty publiczne tłumione przez policję z wyjątkową brutalnością. Sprawa jest szeroko komentowana w światowych mediach.
Kompromitacji uległa polska polityka i polska religijność. Polityczny autorytaryzm podał rękę religijnemu fundamentalizmowi. Konsekwencje są trudne do przewidzenia. Jedno jest pewne dwóch samotnych mężczyzn Gądecki i Kaczyński podłożyli ogień, który płonie, a jego ugaszenie nie będzie łatwe. Wyrok TK nie służy ani demokracji, ani religii. Ta pierwsza została zignorowana, a ta druga skompromitowana.


W Polsce od lat utrzymuje się podobny wskaźnik rocznej ilości przeprowadzanych zabiegów aborcyjnych i oscyluje on w okolicach 100000. Organizacje monitorujące zagadnienie podkreślają, iż są to dane szacunkowe, a nie twarde wyliczenia, co z kolei fundamentalistom katolickim daje asumpt do całkowitego odrzucania podanej liczby.
Tak czy inaczej, nawet jeżeli zabiegów przerywania ciąży wykonuje się w Polsce o połowę mniej, to i tak mówimy o dziesiątkach tysięcy każdego roku. Polki coraz częściej dokonują aborcji w Czechach, na Słowacji, na Litwie lub Ukrainie. Jest oczywiste, że nikt nie chwali się zabiegiem i nie opowiada na lewo i prawo, jaka to frajda, jak tanio i fachowo, bo to kwestia intymna i zawsze bolesna.
Myślenie Kaczyńskiego z pewnym prawdopodobieństwem biegnie po następujących torach: Kościół kłamie, jego wyznawcy kłamią, oszołomy pokroju Kai Godek kłamią, więc ja i fasadowy rząd wypełniający z grubsza moją wolę też możemy.
Kościół dostał już wszystko, gdy idzie o kwestie finansowe. Teraz Kaczyński dorzucił jeszcze suchą kość obłudy. W dłuższej perspektywie jest to akt desperacji – ostatni rzut na taśmę. Kaczyńskiego to niewiele kosztuje, a mobilizuje radiomaryjców i okolice. Wedle zasady: chałupa płonie, to gaśmy benzyną, będzie większa tragedia. No i będzie. Zapłacą nastoletnie panny bez grosza przy duszy. Będziemy częściej czytać o noworodkach znajdowanych na śmietnikach. Wielkie zwycięstwo Ducha Świętego? Gdy woli Bożej muszą bronić pisowscy prokuratorzy, to jest to zwycięstwo na miarę katolickich możliwości. Na podobnej zasadzie PiS pokonał zarazę z Szumowskim na czele, a kiedyś Tusk uczynił z Polski „zieloną wyspę”. Kryzys pod drzwiami, więc niech TV pokazuje Godek w amoku, a potem się zobaczy.
Właśnie, tyle, że fragment gaszenia płonącego domu benzyną odnosi się niestety do tych którzy napędzają tłumne demonstracje. Chociaż raz Polacy mogliby być mądrzejsi od powiedzenia, że są mądrzejsi po szkodzie.
Wykorzystanie siły tłumu, lecz nie w wirusowym koktajlu a tłumu podpisów z peselami poprzez instytucje unijne, samorządowe i niezależnie interpelacje poselskie (zakładając, że w Sejmie ktoś jednak myśli) mogłoby być skuteczne i nie napędzałoby katastrofy szpitali i opieki zdrowia. Wystarczy się zastanowić jaka będzie ilość chorych za dwa miesiące. Pragmatyczny argument jest także taki, że używane wtedy kanały instytucjonalnego wpływu (podobno jakieś ruchy obywatelskie się zakładały) budują i wzmacniają ich własną strukturę.
Przypomina mi się rysuneczek naklejony w warsztacie pewnego instytutu Akademii Nauk: pod leżącą na plecach żabą znajdował się podpis: zero żalu, zero złości, wy_eb_na po całości , wtedy bezskutecznie go zdejmowałem.
Łeb podnoszą katotalibowie, i to pod pozorem zachowania wartości katolickich. To bezczelne kłamstwo!
Dlaczego Kk nie protestuje?
W obowiązującym Katechizmie (=wykładnia doktryny wiary i zasad moralności Kościoła katolickiego)
ranga osobistych decyzji zgodnych z własnym sumieniem ma najwyższy priorytet przed jakimikolwiek zewnętrznymi nakazami, nawet władz kościelnych.
Panie Profesorze, ilu tak naprawdę w Polsce jest katolików?
Nurtuje mnie też pytanie: jaka część Episkopatu zna i uznaje Katechizm?
Myśle ze w Polsce nie ma katolików również biskupi i księża nie kierują się zasadami o których Pan wspomniał
Moja odpowiedz uzasadniam tym ze ci którzy kierują się własnym sumieniem milczą i nie maja odwagi napiętnować coraz gwałtowniej szerzący się nacjonalizm podszyty faszyzmem
Dziękuję, też tak poderzewałem.
Nie wiem czy to „…jeden z najsmutniejszych w naszym kraju.” Na pewno jeden z bardzo istotnych dni w życiu społecznym. Oto JK i z jego rozkazu TK wykazali sie brakiem rozumu, roztropności, odpowiedzialnosci i elementarnego wyczucia politycznego. Nie lepszy był KRK, który po 2 tysiącach lat doświadczeń wydawało się, że jest bardziej przewidujący.
*
JK aby „przykryć” szalejącą epidemię, postanowił ugasić pożar … benzyną. Skala jesiennej epidemii którą wywołało poluzowanie rygorów, wprowadzonych wiosną na pokaz i grubo na wyrost; poluzowanie dodajmy dzieki któremu udało sie zdobyc minimalna większość dla Dudy, przerosła wszelkie wyobrażenia. Rząd stracił ponad pół roku a pisowska wierchuszka zajmowała się sama sobą, w rezultacie czego nic nie zostało przygotowane na jesienną falę epidemii. Próba obarczenia winą osób LGBT, lekarzy i pielęgniarek, totalnej opozycji, niezdyscyplinowanych obywateli, były tyleż żałosne co nieskuteczne. Rząd poległ na całej linii i jest odpowiedzialny za dramat tysięcy Polaków – dramat zdrowotny a w ślad za nim ekonomiczny.
*
Protesty, które obserwujemy nie są zwykłym oporem przeciw zakazowi aborcji. Sa buntem młodych przeciw złej, głupiej i nieodpowiedzialnej władzy, która wraz z biskupami i księżmi próbuje cynicznie wykorzystać okazję aby zadowolić bigotów, hipokrytów i ciemnotę z ruchów „pro life”. Te protesty kumulują w sobie sprzeciw wobec decyzji pseudo TK, bunt przeciw dyktaturze oderwanego od życia tchórza z Żoliborza, sprzeciw wobec rządzenia przez ideoligicznie naładowanych frazesami ministrów typu Gliński, Ziobro, KAmniński, Błaszczak czy sprzeciw wobec gorszących kłamstw pożal sie boże premiera. To sprzeciw wobec narzucania ograniczeń (maseczki, rękawiczki), których sami władcy nie przestrzegają. To sprzeciw wobec faktycznego lockdownu, który był i na który zanosi się znowu. To sprzeciw wobec rządu , który nie zamknął szkół i w efekcie dzieci, które przez kontakt w szkołach roznoszą wirusa i zarażają dorosłych. To sprzeciw wobec utraty miejsc pracy i wynagrodzenia tysięcy Polaków. Wreszcie to sprzeciw wobec jałowych obietnic władzy, która wszystkim obiecywała dobrobyt a porzyniosła katastrofę.
*
To nie jest protest spokojnych, świadomych i światłych przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, z których JK i pisowka władza tak chętnie się wyśmiewa. To bunt wściekłych Polaków, tak samo zawziętych jak pisowscy złodzieje, tak samo chamskich, zdeterminowanych i gotowych dokopać tej władzy, jak władza dokopuje nam wszystkim od 2015 roku. Słowem to bunt młodych Polaków rozgoryczonych, wściekłych i wkur.ionych cynizmem, złodziejstwem i hipokryzją rzadzących. To bunt m.in. wyborców pisu, którzy wreszcie zorientowali się, że cynicznie zostali oszukani i nabrani na jałowe obietnice dobrobytu, które kończa się pandemią i już widoczną katastrofą gospodarczą. To bunt młodych, którzy każą pisowcom i hierarchom KRK „wypier..lać” i mają rację. Inaczej nie będzie możłiwości zwalczenia pandemii, kryzysu i przywrócenia perspektyw rozwoju kraju.
Pisząc podobny komentarz warto zwrócić uwagę jakim potencjałem wątpliwości wyborców dysponowała opozycja przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi – przegranymi już drugi raz z rzędu. Ciekawe dlaczego to taka niemota od 2015, od 2015 ?
W przypadku tak otwierających się konfliktów społecznych istnieje wiele niebezpieczeństw chęci zarządzania konfliktem, tym razem wśród wirusów.
Opozycja przegrała te wybory w 2019 i 2020 r. na własne życzenie. Każda z partii opozycyjnych chciała je wygrać na własnych warunkach i zamiast zatrudnić zawodowców zatrudniano swoich. W rezultacie wszyscy polegli z PiSem. Musi ktos wywrócic strolik partii opozycyjnych, bo one raczej same juz nic nie wygrają.
*
JK wywołał ten wybuch społeczne – niech sie JK i PiS martwia co zrobic dalej.
Kaczyński międzyczasie został wicepremierem a więc powinien blokować decyzje także własnej partii efektywnie prowadzące do niepokojów ulicznych w czasie pandemii. Tymczasem wczoraj w jednym z polskich kanałów informacyjnych zobaczyłem radość jakiejś pani, chyba posłanki, która pokrzykiwała „wygraliśmy” będąc podrzucana na rękach tzn. ciesząc się ze stanowiska TK. Poznawczo ciekawe lecz głęboko przygnębiające, nie sądzę żeby podstawą tak wyrażanej radości była wiara chrześcijańska.
Istnieje teraz realny problem w prawie medycznym – należy go rozwiązać i powinna się tym zająć opozycja. Przecież szpitale będą zobowiązywane do egzekwowania tego nowego prawa.
Ad rem: czy opozycja przegrała na własne życzenie – być może jeżeli życzeniem można nazwać konsekwencję postępowania. Prezentowanie własnych programów społeczno-gospodarczych to jednak dobra droga dla odrębnych partii, gdyż dlatego właśnie są to odrębne partie polityczne.
Mam takie zdanie: brak chadecji przedstawiającej rozsądną alternatywę dla części społeczeństwa o bardziej zachowawczych poglądach, niedookreślenie neoliberałów w przedstawieniu programu rozwoju gospodarki wraz z ochroną sfer socjalnych i budżetowych (to właśnie oznacza neoliberalizm), dwukrotna kompromitacja postSLDowskiej lewicy, partie od-samorządowe niepotrzebnie szukające wspólnej platformy w nieudanych koalicjach, np. z PSLem nadzwyczaj konsekwentnie nie potrafiącym zostać partią przedsiębiorców rolnych pomimo łatwego elektoratu (gdyż produkcja żywności potrzebuje rozwiązań lobbystycznych dostarczając produkt subsydiowany).
Nawet wtedy można próbować budować koalicję (oczywiście nie prostą arytmetyką progów wyborczych) lecz jeżeli ktoś zabiera się za to robiąc pajacyki przed kamerami (przy czym nie ma prawdopodobnie nic złego w pajacykach dla zdrowia) to kończy się to tragicznie.
Podzielam Pańskie obserwacje i uwagi. Mam bardzo podobne zdanie. Teraz jednak wydaje się, że protesty, ich narastanie, determinacja, adekwatność językowa (pisowskie chamy jak mało kto rozumieja właśnie stwierdzenie „wypier.alać”) pozostawiaja opozycję w tyle. Ani PO, ani SLD, ani PSL adekwatnie nie zareagowały i nie umiały włączyć się w obecny bunt. Zdaje się, że dynamika zdarzeń może w ogóle zmienic polska scene polityczną.
Dziękuję, chociaż to pewnie przypadek. Staram się zrozumieć frustrację i dążenia innych lecz dostrzeganie zastępczości tematów nie oznacza znajomości kwestii.
Ja nie uważam wyborców PiSu za chamów per se. Sam natomiast spełniam wiele wyróżników idioty – z wykształcenia jestem fizykiem doświadczalnym i taki jest wynik kilkakrotnie przeprowadzonego przeze mnie na samym sobie eksperymentu, który siłą konsekwencji idioty muszę zinterpretować, Chyba, że byłem złym fizykiem ale w takim razie o ile się orientuję także byłbym idiotą. Trzecia możliwość: nie jestem nawet idiotą gdyż to przecież także wyróżnik prowadzi mnie do wniosku, że nawet idiocie należałoby przypisać jakąś cechę pozytywną.
Sądzę jednak, że na pytanie co dalej w polityce społecznej, niedługo okaże się, że nie będzie odpowiedzi. Chyba, że ukonstytuowane ruchy społeczne zrozumieją nieadekwatność tłumu na rzecz działań organizacyjnych i protestów instytucjonalnych.
Pandemia jest nadal słabo zrozumiana (ostatnie dane ze Stanów i z Holandii wskazują na wyraźne przesunięcie dominanty, a więc i mediany zakażanych do młodszych grup wiekowych, zmienił się także sposób zakażania które jest w znacznie mniejszym stopniu określane krotnością modu sieci – to oczywiście złe informacje).
Także w związku z tym dynamika ulicy wobec dynamiki pandemii bardzo źle wygląda. Na ulicy zachodzą dwa zjawiska: zwiększa się ilość osób która zachoruje oraz równomierniej rozprowadza się wirus tj. zwiększa się grupa która go pasywnie przenosi. Także wtedy gdy opadają emocje.
„Kaczyński międzyczasie został wicepremierem a więc powinien blokować
decyzje także własnej partii efektywnie prowadzące do niepokojów
ulicznych w czasie pandemii.” Przy założeniu, ze Kaczyński chce czymkolwiek zarządzać dla czyjegoś dobra. Tak nie jest. Kaczyński chce zrobić pogrom. W tym celu świadomie wywołał burze, którą teraz będzie brutalnie pacyfikować tak samo, jak Łukaszenka. A poza tym, on nie tyle został wicepremierem, ile zwierzchnikiem sil specjalnych. Jego pierwszym osiągnięciem była omalże śmierć Giertycha. A to dopiero początek. Kaczyński będzie teraz robił to, co umie i co lubi, czyli kierował Tupolewa prosto na najbliższą brzozę. Sam w tym Tupolewie nie siedzi. Cytując klasyka, rzad się obroni. A jak nie rzad, to on sam. A kraj niech biorą diabli oraz wirus.
Nie, nie, nie. Kaczyński zupełnie spokojnie szykuje pacyfikację. To nie będzie stan wojenny, który został przeprowadzony fachowo, bez emocji, i z minimalizowaniem liczby ofiar. Po to, aby zrobić taką operację, jaką zrobił Jaruzelski, trzeba mieć wybitne kadry i wybitne zdolności. Natomiast Kaczyński sam jest raczej gangsterem niż wybitnym przywódcą, i planowo opiera się na najgorszych ścierkach (jego własne słowo), które wynajduje z podziwu godnym wyczuciem. Majac do dyspozycji posłuszne ścierki i mentalność gangstera, Kaczyński będzie działał brutalnie i bez żadnych skrupułów. To będzie raczej brutalna, prymitywna, i krwawa masakra, niż chirurgicznie przeprowadzona operacja na miarę Jaruzelskiego.
Pytanie kiedy zatroskany aktyw katolicki stawi stanowczy odpór
tej ‘’ rozbrykanej dziczy ‘’ i przy pomocy metalowych różańców da im poznać na własnej
skórze jak bije serce Jezusa .
Ja myślę, ze to jest próba generalna przed rozprawą z opozycją. Tak, jak generał Jaruzelski najpierw na próbę spacyfikował Szkole Pożarniczą, a dopiero potem Solidarność. Tak samo Kaczyński najpierw pokazowo i brutalnie rozprawia się z protestami kobiet. A jak mu dobrze pójdzie, to scenariusz najazdu na Giertycha będzie zastosowany wobec kluczowych postaci opozycji.
To, ze opozycja nie poszła z kobietami, jest taka sama ślepota, jak to, ze robotnicy nie poszli ze studentami w roku 1968, a potem studenci nie poszli z robotnikami w roku 1970.
„To, ze opozycja nie poszła z kobietami, jest taka sama ślepota, jak to, ze robotnicy nie poszli ze studentami w roku 1968, a potem studenci nie poszli z robotnikami w roku 1970.”
*
Kiedy słucham wypowiedzi Pani Lempart dowiaduję się, że opozycja byłaby swoistym hamulcowym protestów i nikt z uczestników jej tam nie oczekiwał i nie oczekuje. Można odnieść wrażenie że ten ruch młodych ludz w przyszłosci wywróci stolik partii politycnych, które w rywalizacji z PiS zawiodły na całej linii.
To jest dorabianie ideologii do impotencji. Opozycja nie robi, bo nie potrafi. Gdyby potrafiła, to pewnie byłaby mile widziana. Podejrzewam, ze z całej opozycji jedynie posłowie Szczerba i Brejza oraz senator Borowski są tam, gdzie należy. Ale nie wiem, bo nie sprawdzałem.