Ernest Skalski: Wojna polsko-kaczyńska

31.10.2020

Skończyła mu się dobra passa i przestało udawać w polityce. Pięć lat demontuje państwo prawa i tworzy własne, osobiste. A gdy już zmontował go więcej niż mniej, to pandemia ujawniła, że powstaje coś, co nie bardzo nadaje się do życia i przestaje być sterowalne.

Czując to, buntowały się i szantażowały go posłuszne wcześniej przystawki, Gowin i Ziobro. Głosowała już przeciw niemu nawet część jego posłów z PiS. Musi więc kombinować, by przepchnąć bezkarność plus i przeinaczyć piątkę dla zwierząt, tak żeby do końca nie tracić twarzy. Ale i tak wieś już mu po tym nie będzie ufać.

Jego kandydat, mimo ogromnej przewagi w siłach i środkach, wygrywa prezydenturę z bardzo malutką przewagą. To było bardzo poważne ostrzeżenie. Że realne widać z tego, że poparcie dla PiS wykazuje mocną tendencję spadkową. A ostatnie sondaże pokazują już dołek i wielką przewagę demokratycznej opozycji. Na szczęście prezesa, wciąż jeszcze podzielonej.

A skoro i jego obóz coraz mniej przypomina monolit, to chce go chce skonsolidować, zaostrzając konflikt społeczny: żadnych ustępstw, żadnych kompromisów! Wysoka bariera stawiać ma jego ludzi w sytuacji bez szansy na porozumienie z większością – już! – społeczeństwa. I chyba to jest najważniejszym celem, wśród wielu innych, któremu służyć ma zakaz aborcji. To nie był wypadek przy pracy. Staje się nim dopiero teraz.

Popaprańcy

Nie przewidział Kaczyński aż takiej reakcji podczas pandemii? A może właśnie na nią liczył, stawiając na zaostrzenie konfliktu. Przerosło oczekiwania? Gdy przestraszeni Gowin i Piecha coś mamrotali o jakimś złagodzeniu zakazu, to jeszcze nic nie znaczyło. Słabe ogniwa. Ale Terlecki, jedna z prawych rąk naczelnika? Czy występował jako porte-parole Kaczyńskiego, czy może i on zgłaszał własne zdanie odrębne – cios na miarę Brutusa? Najprawdopodobniej jednak była to chwilowa oznaka słabości, którą Terlecki zaciera brutalnością w funkcji wicemarszałka.

Teraz inicjatywę przejmują Morawiecki oraz rodzina Dudów, kolejno mówią; Kinga, Agata, Andrzej. Od ręki uchwalą ustawę, prezydent podpisze i ona wejdzie w życie, a referat mgr Przyłębskiej weźmie ją kiedyś tam na wokandę, gdy Kaczyński to jej poleci między drugim daniem i deserem.

Jeśli teraz władza wykombinuje jakiekolwiek poluzowanie w sprawie aborcji, będzie to z naruszeniem prawa, z którym coraz mniej się liczy jednoosobowe centrum decyzyjne państwa. Ale łagodząca modyfikacja nie podoba mu się. Najmniejsze ustępstwo to wściekła reakcję Kościoła, Ordo Iuris i temu podobnych tworów; wszystkich, którzy już radośnie witają się z gąską. Episkopat oświadczył, że kompromisu nie będzie. Rydzykowy „Nasz Dziennik” już w piątek zaczął kampanię przeciw Dudzie, a Kaczyński coś bąknął w przejściu, że prezydent może mówić co chce. Prezes wie, że nikogo już nie przekona i nie chce tracić zwolenników. Na innych zaś kładzie lachę.

Poniekąd słusznie. Nie kupią. Patent Morawiecki — Duda to utrzymanie zakazu wyskrobywania downów, a do usunięcia mogą być tylko przypadki letalne; płody, które nie mają szansy na życie. Jakby nie było przypadków wte czy wefte. I strachu lekarzy, którzy przypomną sobie o jakimś sumieniu, które im nie pozwala pomagać ludziom

To socjotechnika wypróbowana w PRL. Zapowiada się podniesienie cen na kiełbasę o 43 procent, a dobre panisko podnosi tylko do 37 i jak się nie cieszyć. W obecnej skali i atmosferze protestu, taki pomysł wywoła jedynie wzmożony wkurw.

Groźna sytuacja, a odgrywający rolę ojca ojczyzny nie zwraca się do narodu, nie wzywa do zgody i do porządku. Krnąbrnym nie grozi represjami ze strony organów porządku i wymiaru sprawiedliwości. Wysoki funkcjonariusz państwa i prezes legalnie rządzącej partii zwraca się do jej członków i zwolenników. Do swoich. I ich wzywa do czynnej obrony, tak jakby nie było policji. Czy dlatego, że ten element państwa, tak samo, jak inne, nie wygląda na całkiem pewny?

Pisałem już, że to schemat przypominający rewolucję kulturalną Mao. Niszczenie państwa, by móc nim rządzić. Drugi budujący przykład to opricznina Iwana Groźnego. Osobista formacja cara, szokująca bestialstwem, nawet jak na tamte okrutne czasy.

Lepiej dba o swój folwark Orban, który nie dopuszcza do powstania bojówek nacjonalistycznego Jobbiku. Uważa, że to państwo ma wyłączne prawo użycia środków przymusu.

Rządzenie przez konflikt, pobrane z nauki Carla Schmitta, z której korzystał i Hitler, doprowadza prezesa do konfrontacji z większością społeczeństwa, która formuje się w oporze przeciw zakazowi aborcji. Tyle mu się udało. Ale już nie trwale zwyciężyć. Nie skorzystał z szansy na refleksję. Będzie zapętlał się dalej. Do momentu kiedy jego najbliżsi przyjdą, by mu powiedzieć: Jarku musisz!

Łatwo sobie wyobrazić ich wkurw na prezesa, który niebezpieczną sytuację władzy doprowadził na skraj katastrofy. Można sobie wyobrazić jakiś przewrót pałacowy i próbę opanowania sytuacji. To się udało Gomułce w roku 1956 i Gierkowi w 1970. Obaj dużo zmieniali, żeby mogło być po staremu. W Rosji różnie to było. Zabito carów Piotra III i Pawła I, z którymi ich kamaryla nie mogła sobie poradzić. Nie wiadomo czy zabito również Stalina, czy tylko się szykowano do tego, czy też tylko pozwolono mu umrzeć po udarze. Ale Chruszczowa już tylko poinformowane, że jest chory i powinien odpocząć. My Sławianie, my lubim sielanki, ale nie wszyscy, nie zawsze.

Polityka durniu!

A żeby trwale zapewnić choćby bezpieczeństwo prokreacyjne, trzeba wygrać wybory z PiS. Mają być najpóźniej za trzy lata, lecz Kaczyński może je ogłosić w każdym momencie, który uzna za najdogodniejszy. Ale też nie można wykluczyć, że obecne protesty doprowadzą do załamania władzy, do prowizorki politycznej i zapowiedzi wyborów, gdy tylko pandemia pozwoli.

Potencjalni zamachowcy musieli by wiedzieć, że mają szanse na jakiś kontakt po stronie społeczeństwa. Potrzebna by była siła w opozycji, mająca szanse na poparcie i która by mogła być stroną w relacjach z władzą. Dziś, w atmosferze z piątku na sobotę, nie wygląda na to by ktoś poważny po stronie opozycji mógł taki kontakt nawiązać. Lecz à la guerre … wiadomo.

Sytuacja może zmienić się szybko, chociaż nie musi. Piątek był kulminacją wielodniowych protestów. Sobota, niedziela ze Wszystkimi Świętymi, Zaduszki będą chyba zasłużoną odsapką. Czy potem, bez nowego bodźca protest wznowi się na taką samą skalę i z podobną ostrością nie wiadomo. Może trzeba będzie się liczyć ze zmęczeniem materiału. Czy demonstrujące tysiące nie zaczną niepokoić milionów potencjalnych wyborców opozycji, którzy się boją pandemii? Do tego mamy jeszcze demonstrujące, programowo bez maseczek, gromady negujących covid19. Czy więc w warunkach rozszerzającej się pandemii, ostrzeżenia władzy nie zaczną współbrzmieć z myśleniem: jaka ta władza jest taka jest, lecz niech wreszcie weźmie za mordę całą tę hałastrę? Czego oni chcą, tego chcą, ale nam przecież chodzi o życie!

Być może w takich okolicznościach – jeśli wystąpią – łatwiej będzie o aprobatę jakichś starań o kompromis, zapewne nie całej, opozycji z władzą.

Realistyczna opozycja to Trzaskowski, Hołownia i Kosiniak, tylko że ten ostatni nie bardzo ma ludzi. Panowie RT i SH razem reprezentują dostateczny potencjał, by stać się wyrazicielami społeczeństwa, które w większości nie jest skłonne do radykalizmu. Ich komitet porozumiewawczy – nie palcie komitetów, zakładajcie własne – mógłby, jawnie czy tajnie, zaproponować deal niektórym osobom z wierchuszki PiS. Taki, który by rozładowywał aktualne napięcie i zarysowywał jakąś ścieżkę wyjścia z generalnego impasu.

Ruch protestu ogarnął kraj. Wygląda na to, że: „Szabel nam nie zabraknie…i jakoś to będzie !” To coś to zawsze jest jakiś konkret. Tu go nie widać, nikt go ukazuje, nie ma nikogo „z synowcem na czele”. Protestujący chyba by uznali, że zgłaszający się politycy mają na celu wywindowanie się na ich gniewie. I chociażby to była prawda, to przecież inaczej nie idzie.

Aby wybory wygrać, w każdym czasie i w każdych okolicznościach, trzeba już teraz gromadzić większość, na którą demokratyczna opozycja miałaby duże szanse. Łącznie przebija zdecydowanie te mniej więcej 30 procent PiS. Deklaracje Trzaskowskiego oraz bardzo ostre i naprawdę dobre wystąpienie Hołowni wskazują na możliwość wspólnego startu i zdobycie poparcia bardzo różnorodnego elektoratu.

Hołownia niezwykle mocno oskarżył biskupów, z pozycji troszczących się o Kościół katolików. A czy tacy jego – i PSL – wyborcy nie poczują się urażeni atakami na kościoły i demonstracjami podczas mszy? Czy pomoże to opozycji w gromadzeniu głosów?

Znajdując się w rozemocjonowanym tłumie ma się euforyczne poczucie siły, bez myślenia o tym, jakie są jej realne możliwości. Każdy poza nami jawi się jako wróg albo godny pogardy tchórz i kunktator. „Sławek wypierdalaj!” – to do Sławomira Nitrasa, który krytykował wulgarność demonstracji. „To nasza walka, spierdalać do drugiego szeregu!” – to Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, która nie chce od władzy ustępstw, tylko chce ją obalić.

Takie szykowanie sił na zamiary bywa chwalebne, jeśli sił to przysparza, ale sekciarstwo odstręcza część sił opozycji i utrudnia skuteczną politykę.

Wymaga ona nie tylko budowania własnej siły, ale też osłabienia strony przeciwnej. Są tam: Kaczyński, Ziobro, Kamiński, Terlecki, Brudziński, a także gorliwi wykonawcy i chwalcy ich polityki, którzy w obecnej sytuacji skutecznie odcięli sobie szanse porozumienia się z nimi. Lecz trzeba umieć dotrzeć do tych, którzy nie chcą iść na dno z czołówką PiS, którzy krytycznie oceniają choćby część jego polityki. Jeśli będą straszeni, nawet zasłużoną karą, jeśli się ich będzie poniżać, to nie będą mieli innego wyjścia jak bronić się z tą czołówką w swoim obozie.

Radykalne emocje utrudniają kompromisowe wyjście, ale są zrozumiałe i nie bardzo do uniknięcia. Lecz i rzeczowa polityka też jest związana z emocjami. Tymi, które napędzają, by skupić się na celu numer jeden. Teraz jest to odsunięcie od władzy PiS.

Nieunikniona jest wściekła reakcja na jakikolwiek kompromis ze strony moralistów, którzy się wyżywają w walce. Ale możliwy jest na nich gniew za psucie szansy na ład i normalność. I na późniejsze rozczarowanie, lecz już bez największego koszmaru. Ze złej sytuacji nie przechodzi się do krainy szczęśliwości. Arcytrudna rzeczywistość to zawsze widziane wcześniej świetlane jutro. Ale bez rozstrzygnięcia wojny polsko – Kaczyńskiej na korzyść Polski, będzie ona długo państwem upadłym, chorym człowiekiem Europy.

Zresztą już się nim staje, a ostatnio zdecydowanie przyśpiesza.


Ernest Skalski

Dziennikarz, historyk


Ur. 18 stycznia 1935 r. w Warszawie
Więcej w Wikipedii

Ostatnie artykuły Autora

6 najnowszych

Katedra i rzeka Moskwa w Rosji

Ernest Skalski: About Russia with love

25.11.2020 Rosja wraca do rodziny narodów cywilizowanych, a także Z wroga Zachodu Rosja powinna przekształcić się w pełnowartościowego i równoprawnego partnera. To najważniejszy cel naszej polityki…
Czytaj

Ernest Skalski: Wojna polsko-kaczyńska

31.10.2020 Skończyła mu się dobra passa i przestało udawać w polityce. Pięć lat demontuje państwo prawa i tworzy własne, osobiste. A gdy już zmontował go…
Czytaj

Ernest Skalski: List pewnego lekarza

27.09.2020 Publikuję, ciekawy mym zdaniem, list zaprzyjaźnionego lekarza psychiatry, dr. Janusza Szelugi. Chce on, by opisane przezeń fakty i wnioski, które z nich…
Czytaj

Ernest Skalski: Uwaga – szaleństwo!

15.08.2020 Kadra dziennikarzy tworzących III Program PR odeszła zeń na znak protestu przeciw cenzorskim praktykom zarządu Polskiego Radia i założyła niezależne Radio…
Czytaj
Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com