06.12.2020

Marek Jędraszewski (ur. 1949) i Charles Chaput (ur. 1944) mają jedno wspólne: należą do katolickich hierarchów, którzy od dziesięcioleci skutecznie skłócają swoje lokalne kościoły. Obaj też są mocno przywiązani do dziedzictwa Jana Pawła II i Benedykta XVI. Starannie omijają to, co mówi i robi papież Franciszek. Jeden od niedawna szkodzi mniej, bo w styczniu 2020 roku przeszedł na emeryturę. Na emeryturę tego drugiego musimy zaczekać kilka lat, no, chyba że wydarzy się coś, co tę emeryturę przyspieszy. Na pewno nie radzi sobie ze sprawą swego biskupa pomocniczego Jana Szkodonia, nie ma też wiele do powiedzenia na temat oskarżanego o tuszowanie pedofilii swego poprzednika. Nigdy się nie wytłumaczył nie tylko z popierania znanego z seksualnych nadużyć wobec kleryków Juliusza Paetza, ale z brutalnej pacyfikacji księży, którzy bronili molestowanych przez Paetza kleryków.
Na pewno mają wspólne to, że są arcybiskupami diecezji tradycyjnie kierowanymi przez kardynałów. I obaj bardzo by nimi chcieli być. Mają podobnie konserwatywne, a nawet fundamentalistyczne poglądy. W Polsce tego tak wyraźnie nie widać, jednak w USA abp Charles Chaput był od zawsze hierarchą egzotycznym. Zwłaszcza dzisiaj, gdy papież Franciszek powoli usuwa konserwatystów (nominatów JP2) i w ich miejsce nominuje biskupów z otwartymi głowami. Najlepszym przykładem jest nowo mianowany kardynałem Wilton Gregory z Waszyngtonu, który zapowiedział, że zamierza nawiązać przyjazne stosunku z nowowybranym prezydentem Joe Bidenem.
Jednak Chaput uważa za stosowne głoszenie własnych poglądów i oświadczył, że Biden komunii nie powinien przyjmować, co z radością odnotował biuletyn polskich biskupów KAI. Rzecz o tyle dziwna, że — jak wspomniałem — Chaput od 20 stycznia 2020 przeszedł na zasłużoną emeryturę i jego głos nie ma żadnego znaczenia. Jego moralne wzmożenie budzi co najwyżej zdumienie kolegów biskupów sprawujących jak najbardziej realną władzę.
Dla porządku dodajmy, że Chaput został biskupem w 1997 roku z woli JP2 i uosabia najbardziej odrażające cechy biskupów nominowanych przez polskiego papieża. Podobnie jak jego kolega kardynał Raymond Burke odmawiał kandydatowi na prezydenta w 2004 roku Johnowi Kerry’emu prawa do komunii. Byłem wtedy w Saint Louis i pamiętam jakie oburzenie wśród jezuitów Burke wywoływał. Obaj, Chaput i Burke (i i kilku jeszcze innych) od samego początku wykazywali się brakiem zrozumienia dla pluralizmu kulturowego i gwarantowanej przez konstytucję rozdziału religii od państwa. Co ciekawe, wyróżnia tych hierarchów homofobia i przekonanie, że politycy powinni stosować się do przepisów prawa kanonicznego. Znani też są obsesji na punkcie aborcji. Znamienne też, że ani Benedykt XVI, ani Franciszek nie kwapili się, by Chaputa mianować kardynałem, mimo że biskupi diecezji Filadelfii, którą objął w 2011, byli tradycyjnie mianowani kardynałami.
Oczywiście można się zastanawiać, dlaczego KAI tak wiele miejsca poświęca tej ciekawostce, dodając, że Chaput należy do najbardziej autorytatywnych hierarchów amerykańskich. Warto zadać pytanie, kto ustala, że właśnie ten fundamentalista religijny, głoszący swoje poglądy na łamach równie fundamentalistycznego pisma „First Thinks”, to „jeden z najwybitniejszych autorytetów amerykańskiego episkopatu”. Dodałbym: jak dla kogo.
A wszystko dlatego, że głosi poglądy dziwnie zbliżone do polskich hierarchów, którzy zapominają, że ich głos już dawno przestał być reprezentatywny dla dzisiejszego katolicyzmu, nie mówiąc już o żadnym autorytecie. I to nie tylko na świecie, ale nawet w Polsce.
Mam nadzieję, że KAI z równą gorliwością odnotuje, gdy kardynał Wilton Gregory udzieli komunii swemu podopiecznemu i to pewnie już w dniu inauguracji prezydentury w styczniu 2021 roku.


Zakładam, iż Biden, jako katolik, prywatnie przywiązuje jakąś wagę do ceremonialnego poczęstunku opłatkiem. Nawet jeśli, to jest świadom politycznej wymowy publicznego uznania religijnej zwierzchności biskupów. Ciekawe, co byłoby łatwiejsze do zaakceptowania dla amerykańskich wyborców: np. prezydent-katolik uwikłany w heteroseksualną niewierność małżeńską (to akurat amerykańska demokracja miała już okazję ćwiczyć kilkukrotnie), czy wierny partnerowi gej otwarcie deklarujący ateizm? Tolerancja ważna sprawa, ale to chyba jeszcze nie ten etap. Po Trumpie żadnych gwałtownych ruchów, tylko ewolucyjna metoda drobnych kroczków. Kreacjonizm kreacjonizmem, ale wykreować coś takiego ot tak, to się nawet Bogu w boskiej głowie nie mieści. Zatem jednak ewolucja, przynajmniej w ograniczonym zakresie.
Prezydent i premier nie muszą być zdeklarowanymi katolikami by częściowo podporządkować sobie episkopat.
Przyzna mi Pan rację, że powojenny konkordat ówczesne władze lewicowe PRL podpisały obowiązujący do dziś konkordat na kolanach.
A oto poniżej aż lub tylko dwa artykuły konkordatu dotyczące wyłącznie episkopatu, podpisanego przez ówczesnego Prezydenta II RP. Dodam że był on dziadkiem pani Kidawy-Błońskiej.
ARTYKUŁ XI.
Wybór arcybiskupów i biskupów należy do Stolicy Apostolskiej. Jego Świątobliwość zgadza się zwracać do Prezydenta Rzeczypospolitej przed mianowaniem Arcybiskupów i Biskupów diecezjalnych, koadiutorów „cum iure succesionis”[1] oraz Biskupa polowego, aby upewnić się, że Prezydent nie ma do podniesienia przeciw temu wyborowi względów natury politycznej.
ARTYKUŁ XII.
Ordynariusze powyżsi, przed objęciem swych czynności, złożą na ręce Prezydenta Rzeczypospolitej przysięgę wierności według formuły następującej: ”Przed Bogiem i na Święte Ewangelje przysięgam i obiecuję, jak przystoi Biskupowi, wierność Rzeczypospolitej Polskiej. Przysięgam i obiecuję, iż z zupełną lojalnością szanować będę Rząd, ustanowiony Konstytucja, i że sprawię, aby go szanowało moje duchowieństwo. Przysięgam i obiecuję poza tem, że nie będę uczestniczył w żadnym porozumieniu, ani nie będę obecny przy żadnych naradach, któreby mogły przynieść szkodę Państwu Polskiemu lub porządkowi publicznemu. Nie pozwolę memu duchowieństwu uczestniczyć w takich poczynaniach. Dbając o dobro i interes Państwa, będę się starał o uchylenie od niego wszelkich niebezpieczeństw, o których wiedziałbym, że mu grożą.
Konkordat musiał zostać zerwany za przyjazną współpracę Watykanu z III Rzeszę. Przypomnę Państwu również, że Watykan w 1945 r9=oku był bardzo aktywny w przerzucie czołowych hitlerowców do południowej Ameryki.
Kardynała Raymonda Burke, lubującego się w ekstrawaganckich szatach, amerykańskie media ironicznie nazywają „księciem kościelnej mody” (a prince of church fashion) i porównują do najbardziej ekstrawaganckiego (już nieżyjącego) showmana, „Władzia” Liberace. Ten skądinąd wybitny pianista był, jak wiadomo, gejem – co zestawienie jego kostiumów z kuriozalnymi szatami agresywnie homofobicznego kardynała nabiera dodatkowo sarkastycznego wydźwięku.
https://uploads.disquscdn.com/images/03c6b4128e722a30b3384d76a938a879263f3934c14c3e135387bafb425e9dc5.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/7a3768d84f8a6afaa82690b8c62d993634853076657b4e2e267f932505eee0db.jpg
Wczoraj National Catholic Reporter awanturnicze zachowania porównał do innego skandalisty tym razem watykańskiego Vigano. Widać, że polski episkopat obraza się w tych kręgach.