22.12.2020
21 grudnia 2020 Kongregacja Nauki Wiary opublikowała notę, czyli wyjaśnienie na temat moralnej dopuszczalności użycia szczepionki przeciw Covid-19, do której produkcji użyto komórek usuniętych płodów.

Wyjaśnienie jest dość zawiłe, ale warte lektury. Tu dwa decydujące fragmenty stwierdzające po pierwsze, że:
„moralnie dopuszczalne stosowanie szczepionek przeciw COVID-19, które wykorzystały linie komórkowe pozyskane z abortowanych płodów w swoich badaniach i procesie produkcyjnym”.
I jeszcze jedno dopowiedzenie, w którym dokument zwraca uwagę na konieczność unikania bezpośredniego współudziału w aborcji. W przypadku obecnej pandemii
„można korzystać z wszystkich szczepionek uznanych za klinicznie bezpieczne i skuteczne z pełną świadomością, że odwołanie się do takich szczepionek nie oznacza formalnej współpracy przy aborcji, z której pochodzą komórki, z których zostały wyprodukowane”.
Wyjaśnienie zostało opublikowane na stronie KNW właśnie z datą 21 12 w trzech językach angielskim, włoskim i hiszpańskim. Zainteresowanych odsyłam do źródła http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20201221_nota-vaccini-anticovid_en.html.
Niezależnie od interpretacji uważam, że to krok w dobrym kierunku, bo demitologizuje płód jako „dziecko nienarodzone”. W istocie to wyrażenie w ogóle się w dokumencie nie pojawia, ale mowa jest o aborted human fetuses, czyli o usuniętym ludzkim płodzie. Tekst zwraca uwagę, że chodzi o komórki pobrane z płodów spontanicznie abortowanych i stało się to wiele lat wcześniej.
Jednak najważniejsze jest sama zasada: dla ratowania życia ludzkiego można użyć komórek usuniętego płodu ludzkiego. Ważne, by pozyskanie tych komórek nie było bezpośrednią przyczyną aborcji. Myślę, że ta decyzja stanowi poważne osłabienie fundamentalistycznej interpretacji płodu ludzkiego jako „istoty ludzkiej od chwili poczęcia” i być może wpłynie na osłabienie związanej z tym retoryki „dzieciobójstwa” nagminnie stosowanej w polskiej przestrzeni publicznej.
Pozostawiając bioetykom szczegółowe rozwiązania, warto zwrócić uwagę, że wyjaśnienie najważniejszej kongregacji dogmatycznej Kościoła katolickiego wprowadza racjonalne myślenie na temat życia i sposobów jego ratowania.


Ponieważ Pan zwrócił uwagę na optymistyczny akcent zawarty w komunikacie KNW, to tradycyjnie już spróbuję ociupinkę rozmyć pogodną wymowę podanej informacji.
Wyobraźmy sobie międzynarodową organizację skupiającą piromanów, której motto brzmi: Podpalmy razem świat. Teraz w jej obrębie wyłania się frakcja proekologiczna. Postuluje ona kontynuować podpalenia przy użyciu zarówno metod tradycyjnych (krzesiwa, zapałki, skupianie promieni słonecznych przy pomocy soczewek, pocieranie kawałkami suchego drewna), jak i nowych technologii (np. strzałów laserem, propagowaniu w środowisku substancji chemicznych wywołujących samozapłon), jednak z wykluczeniem produktów ropopochodnych. Generalnie idea zacna, tylko zasadniczy cel wciąż wątpliwy.
Oczywiście też się cieszę, że KNW łaskawie zgadza się na potęp nauk medycznych, jednak, i tu się zapewne zgadzamy, prezentowane stanowisko nie stawia jej automatycznie w awangardzie postępu. Widzę to tak, iż warto wspierać piromańską frakcję proekologiczną, natomiast główny kierunek działania, to nadal inwigilacja, ściganie i przymusowa izolacja piromanów. Bez względu na metody podkładania ognia, wzniecane przez nich pożary wciąż będą skutkowały niszczycielskimi tragediami.
pełna zgoda
Kościół katolicki – ten sam co palił czarownice i heretyków, zbywał oskarżenia o pedofilię, rozprzestrzenił antysemityzm, gnoił ateistów i osoby LGBT, zakazywał stosowania środków znieczulających(!), antykoncepcji, pałał nienawiścią i wyższością w stosunku do innych religii, teraz chce wymądrzać się w sprawie aborcji i narzucać swoje zdanie nawet tym, którzy nie są jego członkami. Twierdzi, że płody mają duszę, ale Indianie w Amerykach ich nie mieli i można było ich spokojnie zabić i nie było to uznawane za grzech. Brawo, cóż za postępowość.
Hierarchowie już się wypowiedzieli we „wlaściwym” dla nich języku.
https://dorzeczy.pl/religia/164966/kardynal-i-czterech-biskupow-przeciw-szczepionkom-z-aborcji.html.
Bp Athanasius Schneider oświadczył nawet, że jest „gotowy jest pójść do więzienia, ale nie przyjmie szczepionki splamionej aborcją. Co więcej – nie przyjmie jej nawet, gdyby wymagało to ofiary z życia. Powiedział, że Bóg da mu siłę do złożenia ostatecznej ofiary w razie konieczności”.
https://dorzeczy.pl/religia/166117/bp-schneider-gotowy-na-wiezienie-za-sprzeciw-wobec-nieetycznej-szczepionki.html?fbclid=IwAR09xE1zBOLz5On05ptamzohvnl_KFsQX17rng_Jbs-Ceu7JigL7VTf4s-0
.
No cóż, jakkolwiek słowa biskupa brzmią ponuro i niesympatycznie to wg mnie tylko wynik konsekwentnego trzymania się doktryny, że człowiek posiada nieśmiertelną duszę, życie zaczyna się od poczęcia, a godność ludzka jest niestopniowalna i zaczyna się w procesie poczęcia. W kropce raczej są wszyscy otwarci, liberalni, postępowi katolicy czy jak ich tam jeszcze nazwać, ortodoksyjni, fundamentalistyczni wyznawcy okopują się na swoich pozycjach. Podobnie zresztą jak niewierzący, dla których argument religijny o nieśmiertelności duszy nic nie znaczy.
Ma Pan/Pani bez wątpienia rację, jeśli o poglądy biskupόw (i papieża) chodzi. Aborcja, zgodnie z doktryną Kościoła – nie tylko katolickiego – jest grzechem ciężkim, toteż nikt rozsądny nie oczekuje eklezjalnego na nią przyzwolenia (chociaż rozgrzeszenia już tak).
W artykule prof. Obirka (i w moim komentarzu) chodzi jednak o język, jakim się o tym grzechu mόwi. Ten język stygmatyzuje i psychicznie rani kobiety (także te w podeszłym już wieku, ktόre zabiegowi aborcji poddały się legalnie jeszcze w czasach PRL). To nie terminacja ciąży, lecz prolajferska nowomowa jest najczęściej powodem tzw. traumy poaborcyjnej, z ktόrą (nawet po wielu latach) muszą się mierzyć rzekome “dzieciobόjczynie”.
Skoro biskupi stanowczo sprzeciwili się karaniu kobiet za aborcję (odsyłam do strony https://deon.pl/kosciol/episkopat-nie-dla-karania-kobiet-za-aborcje,388967 ), to znaczy, że nawet Kościόł nie stawia znaku rόwności między przerwaniem ciąży i zamordowaniem dziecka. Mamy tu więc do czynienia z semantycznym nadużyciem o skutkach daleko wybiegających poza etyczno-teologiczne rozważania.