Agnieszka Wróblewska: Zanim polecą szyby

09.01.2021

Photo by anaterate on Pixabay

Skończyłam właśnie czytać biografię Woody’ego Allena i w świetle ostatnich wydarzeń pod Kapitolem zróżnicowanie tego społeczeństwa jawi mi się jeszcze bardziej krańcowo niż to jest powszechnie wiadome.

Sen amerykański – z pucybuta na szczyt, nie dosłownie wprawdzie, ale w przypadku WD spełnił się tu doskonale. Woody wystartował z rodziny mniej niż przeciętnej, w sensie materialnym czy „klasowym”. Napędzała go ambicja i towarzyszące jej zdolności. Zdobył wielką sławę i jeszcze większą fortunę — nie na drodze „wyzysku człowieka przez człowieka”. I młodzi ludzie, którzy teraz szturmowali amerykański „pałac zimowy” zapewne nie uważają, że różnice materialne czy klasowe powinny zniknąć. W przeciwieństwie do historycznych „bohaterów października” nie walczyli o sprawiedliwość społeczną ani o chleb – w takim rozumieniu jak to przyświecało głodnym chłopom i robotnikom w 1917 roku. Chodziło im o rację – sprawiedliwość sprawiedliwością, ale racja musi być po naszej stronie.

Przyszła mi do głowy ta refleksja, ponieważ widać na przykładzie waszyngtońskiej „rebelii” jak różne mogą być motywacje ludzi napędzanych nienawiścią. Nie wiemy jak dalej potoczą się losy podzielonego boleśnie społeczeństwa amerykańskiego. Znawcy tematu, a zarazem optymiści, utrzymują, że USA, to kraj stabilny jak skała i takie incydenty jak forsowanie gmachu kongresu nie zagrażają jego potędze. Faktycznie jedna burza nie jest groźna dla skały. Ale ładunek nienawiści i emocji, jaki się gromadził w tym agresywnym tłumie ludzi zawiedzionych w swoich oczekiwaniach zaskoczył nawet wytrawnych znawców światowego imperium.

Podziały społeczne, różnice poglądów i związane z tym animozje i nam są, niestety, bardzo dobrze znane. Panujemy nad nimi na co dzień, szlifujemy obyczaje, unikamy tematów, ale podzieleni jesteśmy chyba bardziej niż kiedykolwiek. Owszem, kiedy rozpadała się PRL ludzie związani z tamtym systemem nie mogli pojąć, jak i dlaczego rodacy nie docenili dobrodziejstw, jakie władza ludowa dała tym, którzy przecież za sanacji głodowali. Teraz wyborcy PiS-u niechęć tylu ludzi do obecnej władzy, być może, także upatrują w zemście za to, że zostali „odsunięci od koryta” — jak mawia się w rządowych mediach. Ale kiedy podziały społeczne i polityczne stają się takie głębokie, że ludzie przestają ze sobą rozmawiać — nawet w rodzinach, warte są tego, żeby się nad nimi bardziej troskliwie nachylić.

Zanim jeszcze polecą szyby w jakichś polskich prestiżowych oknach.

avatar

Agnieszka Wróblewska

Dziennikarka

Ur. 16 grudnia 1933 roku w Warszawie. Ukończyła Wydział Dziennikarski UW, pracowała m.in. – w „Sztandarze Młodych”, „Kobiecie i Życiu”, „Przeglądzie Technicznym”, „Gazecie Wyborczej”.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com