Andrzej Lubowski: Ulga

20.01.2021

To będzie dziesiąta w moim amerykańskim życiu inauguracja prezydenta: Reagan, Bush Sr, Clinton, Clinton, Bush Jr., Bush Jr., Obama, Obama, Trump i teraz Biden. Czasem w dniu inauguracji odczuwałem radość, czasem rozczarowanie, czasem bardziej nadzieję, innym razem obawy. Tym razem będę czuć przede wszystkim ulgę.

Jej źródłem nie będzie naiwne przekonanie, że Biden ma cudowne lekarstwa na Covid-19, gospodarcze ożywienie, remont infrastruktury, eliminację rasizmu, zmniejszenie nierówności, reformę służby zdrowia i edukacji, błyskawiczną naprawę wizerunku Ameryki czy na zszycie kraju rozdartego podziałami. Bo nie ma.

A może lepiej – wątpię, by miał.

Moja ulga bierze się z wiary graniczącej z pewnością, że będzie mniej niespodzianek, że lokator Białego Domu nie będzie szczuł jednych na drugich, ani nieustannie sobą zachwycał, że nie będzie nam co raz przypominał, że wie wszystko lepiej i że jest wyjątkowo stabilnym geniuszem, że szefowie dyplomacji, obrony, czy jakiegokolwiek innego resortu, nie z Twittera będą się dowiadywać o swoich dymisjach. Że nie będę znienacka oświecany, że wczorajszy wróg stał się przyjacielem, tylko po to, aby w kolejnym tygodniu stać się znów śmiertelnym wrogiem.

Ulgę przyniesie mi wiara, że od czasu do czasu słów krytyki doczeka się Putin. Że Biały Dom nie będzie mnie przekonywać, że globalne ocieplenie to wymysł wrogich sił, że wirus już za nami, gdy dziennie umierają tysiące, że szczepionek w bród we wtorek, a w czwartek znikają.

I wreszcie jestem pewien, że prezydent USA nie zarekomenduje mi, abym chronił się przed Covidem konsumpcją płynu do czyszczenia kibla.

avatar

Andrzej Lubowski

Polski i amerykański dziennikarz i publicysta polityczno-ekonomiczny.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com