26.01.2021

Jesienią 1969 roku postanowiliśmy emigrować z Polski. Poszedłem do mojego protektora, prezesa radia i telewizji Sokorskiego, komunistycznego cynika, niby po radę, ale właściwie, żeby się pożegnać. Prezes zamknął drzwi gabinetu, usiadł za biurkiem zasłanym rządowymi telefonami i powiedział: — Komunizm tonie. Odbijemy się, dopiero gdy dosięgniemy dna, ale potrwa to długo. Na twoim miejscu, spieprzałbym z tego kraju dokąd się da.
W Ameryce tonęliśmy od czasu, gdy prezydentem został mafiozo: kłamstwo za kłamstwem, wychwalanie popleczników i znęcanie się nad przeciwnikami, nieustające celebrowanie siebie. Trump, którego ze względu na podobieństwo ryjków, nazywaliśmy go w domu wieprzem, po przegranych listopadowych wyborach, próbował je, pod sztandarami „Ameryka Uber Alles” unieważnić, mobilizując swoich aktywistów do protestów. W czasie gdy obie izby Kongresu ratyfikowały wyboru nowego prezydenta, około tysiąca trumpistow wdarło się do Kapitolu.

Po moim wpisie „Mein Kampf 2021” napisała do mnie trójka przyjaciół. Tak pisał Tadeusz Sobolewski, dziennikarz „Gazety Wyborczej”:
Marianie, oglądałem kiedyś w Teatrze Powszechnym przedstawienie według „Mein Kampf”, które było stekiem bzdur do śmiechu. Zrobiono z tego nudną farsę. Wyszedłem na przerwie. Ty pokazałeś ukryty w tej książce mechanizm, który w pewnych warunkach ożywa i zaczyna działać, nawet w takim społeczeństwie, jak amerykańskie. Inauguracja prezydenta Bidena była dobrą okazją, żeby się nad tym zastanowić. – Tadeusz.
Anna Moskal, aktorka warszawskiego Teatru Dramatycznego, taką miała reakcję:
Kochany Marianku, norweski pisarz, Karl Ove Knausgård napisał wielotomową autobiografię „Moja walka”. Jeden z tomów poświęcony jest jego wujowi, który po wojnie fascynował się Hitlerem i nazizmem. Temat był bolesny dla Norwegów, ale pokazywał jak łatwo jest uruchomić lęki drzemiące w „zranionym” społeczeństwie, doprowadzając do wybuchu nastrojów ksenofobicznych, szowinistycznych, rasistowskich. Twoje porównanie Trumpa z Hitlerem nie jest ani odrobinę przesadzone. Koresponduje u nas z Kaczyńskim, Łukaszenką na Białoruś, Erdoganem w Turcji, Orbanem na Węgrzech. – Anna.
Ewa Wierzyńska, jej mąż Maciek i dwóch synów Grześ i Leś. mieszkali w Ameryce przez prawie 20 lat, dzieląc z nami entuzjazm dla amerykańskiej demokracji. Tak napisała Ewa:
Maniek, wybraliście nowego prezydenta!! Jestem w siódmym niebie. A wy? Jak to odebraliście ? Ciekawi mnie też ta 22-letnia poetka. Czy te zachwyty są for real? Czy tylko ja nie mogę w tym dostrzec prawdziwej poezji? Czy to sprawa pokolenia, czy kultury? – Ewa.
Droga Ewuniu, ja się nie raduję, bo coś się stłukło i nie będzie już tej Ameryki, w którą razem wsiąkaliśmy. Bidena słucham jak dobrego, szlachetnego dziadka, który ma rację, ale dziadkowie w epoce Internetu stracili autorytet. Jak to już się stało w Polsce, patriotyczne czarne kruki i wrony będą kluczyć nad amerykańską demokracją, tą, dzięki której inteligentni Czarni i inni o kolorowych twarzach osiągnęli olbrzymi sukces.
Zachwyciłem się urodą 22-letniej czarnej, poetki – laureatki. Patrioci/rasiści nie przepuszczą jej tego, tak jak polscy patrioci nie przepuścili mojemu ojcu, Żydowi, który mimo „złego wyglądu”, osiągnął co mógł, zanim zabiła go kula polskiego faszysty w lesie pod Puławami.
W dzisiejszej sondzie 75% ankietowanych patrzy pesymistycznie na przyszłość Ameryki. Steve Bannon, były doradca Trumpa, skazany za defraudacje i ułaskawiony przez swojego bossa, napisze amerykańską „Mein Kampf”, o tym, jak ginie ojczyzna. Trump wyhoduje nowego Hitlerka, prawdopodobnie swego syna. Zacznie się od referendum nad zniesieniem lub zmianą poprawki konstytucyjnej o noszeniu broni, a potem blisko już będzie do wojny domowej. Ta poprzednia też była biało-czarna. Tak jak za Lincolna demokracja splami się krwią. Nas już wtedy nie będzie, ale nasze dzieci i wnuki wywalczą nową demokrację – nic lepszego dotąd nie wymyślono – na następne 150 lat. Co tyle lat ludzie tracą swój instynkt samozachowawczy.
Słucham Bidena, ale moje myśli są… w Wietnamie. Nasza córka Anya, lat 46, dostała wspaniałą pracę: będzie uruchamiała od podstaw międzynarodową szkołę w Hanoi! Jesienią 2021, mam nadzieję – po kowidzie, dołączymy do niej w Wietnamie, miejscu, gdzie Ameryka też raz straciła głowę. Spróbuję sfilmować to odnawiające się życie. Całuski. – Marian.


Marian Marzyński
Polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta. Ur. 12 kwietnia 1937, zmarł 4.04.2023. Mieszka stale w USA. Album autobiograficzny Mariana Marzyńskiego KINO-Ja. ŻYCIE W KADRACH FILMOWYCH jest do nabycia w księgarni internetowej UNIVERSITAS i w sklepach taniej książki.
Witryna Marzyńskiego LIFE ON MARZ

kiedyś siedziałem przy stole montażpwym, bo musiałem zmienić kolejność nagrań ww reportażu, a wszyscy montażyści byli zajęci. ręce mi sie trzęsły mi się z emocji, bo za trzy kwadranse miałem wejść do studia
w ewnym momencie drzwi ktoś otworzył drzwi od montażówki.
nie przerywając pracy i nie unosząc głowy powiedziałem:
– wypierdalaj
– nie pierdol, usłyszałem w odpowiedzi. był to prezes sokorski, który póżniej zreferował nasz dialog na kolegium:
– gurfinkiel jest jednym z nielicznych w ludzi tym gmachu , z którymi można szybko i zwięźle się porozumieć