Zbigniew Szczypiński: To jest wojna!

28.01.2021

Photo by Free-Photos on Pixabay

Znowu jesteśmy w polskim domu. Koniec, przynajmniej na razie, analiz sytuacji powyborczej w Stanach Zjednoczonych, nawet tak znakomitych jak ta ostatnia Ernesta Skalskiego co zawisła na naszej stronie – „God bless America…”

Teraz jest czas na przyjrzenie się temu, co zgotował nam prezes wszystkich prezesów – Jarosław Kaczyński – doprowadzając do publikacji uzasadnienia do oświadczenia magister Przyłębskiej w sprawie zmian w polskim prawie aborcyjnym.

Polska jest znów liderem, nikt na świecie nie może się z nami równać. Teraz gdy w wielu nawet bardzo religijnych krajach Europy czy Ameryki Południowej liberalizuje się prawa kobiet do aborcji – w Polsce wprost przeciwnie, zaostrza się je tak, aby takie przypadki praktycznie wykluczyć. Bo to, że pozostawiono taką możliwość w przypadku ciąży w wyniku gwałtu, patrząc na zachowania naszych fundamentalistów z Ordo Iuris, też nie byłoby do utrzymania. Powiem więcej – byłoby to nawet całkiem logiczne, bo skoro każde życie od samego poczęcia jest święte i ten człowiek, nie płód, ma prawo do życia od urodzenia choćby po to, aby zostać ochrzczonym, dostać imię i zostać pochowanym (najlepiej w obrządku katolickim, bo Polska to katolicki kraj), to niby dlaczego miałoby prawo takiego katolickiego kraju pozwalać na jego zabójstwo. Pewnie pojawiłaby się inicjatywa poselska (a jakże), aby stworzyć szybką możliwość oddania takiego dziecka do adopcji.

Nie będę wchodził w dalsze szczegóły. To nie jest dziedzina, w której czuję się kompetentny. Jest wiele osób zajmujących się tą problematyką i to one powinny mieć głos decydujący.

Moja działka – to społeczne skutki tego posunięcia rządu Mateusza Morawieckiego i reakcji na nie w postaci protestu ulicznego zorganizowanego przez Strajk Kobiet w 53 miastach w trzy godziny od komunikatu o publikacji. W trzy godziny w 53 miastach, wielkich, dużych i małych – to wynik imponujący, o którym ten rząd może tylko pomarzyć.

Na dzisiaj zapowiadana jest blokada Warszawy, a w sobotę Marsz na Warszawę, będzie się działo.

No właśnie – będzie czy nie będzie?

To, co i jak mówi Marta Lempart, nie pozostawia żadnych złudzeń – zapiekli się na polskiej scenie.

A teraz na zimno. Skoro uzasadnienie TK było przygotowywane od tygodni, a rząd arbitralnie nie publikował wyroku czy też oświadczenia Julii Przyłębskiej, to jasne jest również, że skoro zdecydował się na to wczoraj, to jest przygotowany na protest. Przygotowane są siły porządkowe, zwłaszcza te oddziały wojowników z pałkami teleskopowymi i paralizatorami, którym pewnie już dano znaczące podwyżki i obiecano premie za skuteczność, przygotowana jest państwowa „kurwizja” do opluwania głównych postaci ze Strajku Kobiet, przygotowane są dyspozycyjne prokuratury do stawiania zarzutów uczestnikom ulicznych spontanicznych demonstracji.

Tak być powinno, gdy system państwa jest sprawny w realizacji – słusznych czy niesłusznych – celów. To państwo wykazało jednak już wiele razy taki poziom niekompetencji, taką niską sprawczość, że całkiem możliwe jest również i to, że będzie jak zwykle – że zademonstruje przysłowiową już sprawność Sasina.

Wśród licznych głosów komentatorów polskiej sceny politycznej wiele wskazywało na zwykłą inżynierię polityczną. Na to, że decyzją wyprowadzającą ludzi na ulice rząd chce „przykryć” dramat i klęskę poniesioną na froncie szczepień. Widok starszych ludzi, stojących na mrozie od wczesnych godzin przed swoimi przychodniami, by się zapisać na szczepienie; fakt, że dla wielu zabrakło miejsca i terminu, że będą musieli jechać do odległych miejsc, by się zaszczepić; wiadomość, że rząd zrezygnował z zakupu 15 milionów szczepionek, bo były nieco droższe niż oferowane już teraz – to jest blamaż, to jest klęska. Na taką klęskę skutecznym lekarstwem jest, zdaniem rządzących, równie wielka awantura. A krzywdząc polskie kobiety – rząd, jak zawsze, może liczyć na ich protest.

To jest prawdopodobne. Ale nawet jeżeli są inne kalkulacje – nie zmienia to faktu, że rząd gra na sprawach niezwykle wrażliwych i intymnych, związanych z prawami kobiet, prawami do decydowaniu o własnym życiu. I tego nic już nie zmieni: rząd to zrobił, właściwie zrobił to jeden człowiek, bo tylko ten jeden Polską rządzi. Jarosław Kaczyński. I tego nie można zapomnieć.

Paradoksalnie zapowiedzi nieuchronnych rozliczeń wzmacniają tylko władzę. Bo skoro już tyle ma na plecach, to teraz zostaje już tylko jedna droga – naprzód, ani kroku w tył. To stary dylemat każdej władzy – jej logika nie jest logiką rządzonych. Władza niedemokratyczna, nawet pochodząca z wyborów, ma naturalną tendencję do budowania scenariuszy, w których raz zdobytych uprawnień nie chce oddać nigdy i nikomu.

Tu nie ma idealnych rozwiązań, a w kraju takim jak Polska, który znalazł się po sześciu latach rządów „dobrej zmiany” w próżni prawnej, w prawnej nierzeczywistości – nie ma ich tym bardziej.

Marta Lempart mówi i zachowuje się jak rewolucjonistka. Mówi, że jesteśmy na wojnie, że teraz jest czas próby. To wszystko prawda, jesteśmy na wojnie. Wygrana na wojnie zwykle poprzedzona jest jednak tym, że zaliczamy przegrane bitwy. Czy bitwa o prawa aborcyjne kobiet, którą na zimno wywołał Jarosław Kaczyński jest do wygrania? Jest, ale to musi oznaczać pełną mobilizację wszystkich i wszystkiego.

Po drugiej szczepionce, którą mam za dwa tygodnie, ruszam na ulicę.

Trzeba też pamiętać o taktyce – na tej wojnie społeczeństwa z opresyjnym państwem przyjmowanie taktyki tego państwa i odpowiadanie siłą na siłę jest prostą drogą do klęski. Starcie siłowe z rządowymi siłami policyjnymi musi kończyć się – i zawsze kończy – klęską.

W starciu z policją jedyną skuteczną metodą jest bierny opór, a w starciu z autorytarną władzą – drwina i śmiech. Uliczne happeningi są po wielokroć bardziej skuteczne niż bójki z policją. Walka z policją buduje wśród policjantów poczucie więzi grupowej i uzasadnia stosowanie środków przymusu bezpośredniego. Wygrać z profesjonalnymi siłami specjalnie wyposażonymi i przeszkolonymi w starciu ulicznym się nie da. Wygrać w społecznej świadomości z opresyjną władzą można przez jej ośmieszenie, przez ukazanie absurdów i szyderstwa z kłamstw tej władzy.

Mamy wielkie pole do popisu dla pomysłowości i proponowania niebanalnych rozwiązań – a w tym zawsze byliśmy dobrzy.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

10 komentarzy

  1. jure g 28.01.2021
  2. Obirek 28.01.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 29.01.2021
      • Yac Min 29.01.2021
  3. slawek 29.01.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 29.01.2021
  4. Yac Min 29.01.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 30.01.2021
      • Yac Min 30.01.2021
  5. Dominik Marek Dadok 09.02.2021
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com