25.02.2021

Wiele razy na naszej stronie (ale i na wielu innych łamach) formułowany był przekaz opowiadający jak w Polsce budowane jest państwo autorytarne, będące zaprzeczeniem państwa prawa, w którym łamana jest zasada trójpodziału władz na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Dla uwspółcześnienia tego klasycznego podziału dodawaliśmy czasem czwartą władzę – władzę wolnych mediów, kontrolujących te trzy pozostałe.
Czasem też używane było pojęcie satrapii z Jarosławem Kaczyńskim jako satrapą. Nie ukrywam, że jest mi to bardzo bliskie, tak pisałem i tak myślę o tym, co tu i teraz.
Blisko już sześć lat rządów Kaczyńskiego (a gdy doda się dwa lata poprzednich rządów PiS w koalicji z Samoobroną Andrzeja Leppera i Ligą Polskich Rodzin Romana Giertycha, to jest już osiem lat) – budowania, w jego rozumieniu, nowej Polski i wychowywania nowego Polaka-katolika, świadomego swej wielkości, historycznej misji przeciwstawienia się zachodniemu lewactwu i obrony wartości chrześcijańskich. Polacy pod rządami Jarosława wstają z kolan i w sojuszu z Donaldem Trumpem mieli zbudować Nowy Wspaniały Świat.
W tym programie nie ma pojęcia obywatela, są Polacy. Nie ma pojęcia społeczeństwa, jest naród – najlepiej pisany wielką literą. Nie ma również rozumienia współczesnego świata opartego o informację i techniki jej przetwarzania. Nie ma zrozumienia dla globalnych wyzwań, jakie niesie kryzys klimatyczny i wynikająca z niego potrzeba odejścia od tradycyjnych, nieodnawialnych źródeł energii. Nie ma zrozumienia dla wywołanych kryzysem klimatycznym zagrożeń, wynikających z naprawdę wielkich ruchów migracyjnych.
Listę takich zagrożeń można rozbudowywać w nieskończoność.
Wszystkie kolejne przyszłe problemy będą wymagać działań ludzi wykształconych na podstawie nauki, a nie wiary w takiego czy innego boga. A właśnie Polska i jeszcze parę krajów muzułmańskich stawia obecnie bardziej na religię, na wiarę – a nie na naukę.
Coś, co było cechą czasów średniowiecza — odradza się w decyzjach i programach polskich ministrów w rządzie Morawieckiego. Przykładów takich decyzji jest aż nadto. Prawie codziennie wolne (jeszcze) media informują o nowych pomysłach ministra Czarnka czy poczynaniach Kurskiego w jego telewizji. Nie będę ich opisywał, bo nie byłoby końca – wolę po całości.
Przywołane na wstępie pojęcie satrapii, historycznie określone, sprzed wielu wieków, z innej kultury, jest mniej ważne niż pojęcie satrapy. Satrapia to nazwa własna okręgu administracyjnego, w którym cala władza należała do satrapy. Satrapa to był władca bezwzględny, nieznoszący sprzeciwu, okrutny w traktowaniu swoich poddanych, a nawet podległych mu urzędników, zadufany w sobie, przeświadczony o swojej nieomylności, człowiek na granicy szaleństwa albo wręcz oszalały. Znamy wiele takich postaci z odległej przeszłości, ale znamy także współczesnych satrapów.
Czy Polską usiłuje rządzić satrapa? Moim zdaniem tak.
Jarosław Kaczyński spełnia wszystkie kryteria satrapy. Ma takie właśnie widzenie świata, taki zestaw celów.
Jeżeli historia nas czegoś uczy, to tylko tego, że takie systemy kończą w spektakularnej katastrofie wszystkiego i wszystkich. Najgorsze jest to, że śmierć satrapy, naturalna czy wymuszona, nie kończy i nie rozwiązuje problemów, jakie po nim pozostają. Wychodzenie z kryzysu państwa, odbudowa wspólnoty ludzi, zasypanie rowów nienawiści budowanych przez satrapę w imię tego, że tylko w tak krańcowo podzielonym społeczeństwie/narodzie można rządzić siłą.
Każda wojna jest straszna, jest nieszczęściem. Pamiętam z dzieciństwa kościelne wołanie –„od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas panie”. Najgorsza, najbardziej okrutna jest jednak wojna domowa. Znamy to z historii.
Satrapie i ich władcy są szczególnie bezsilne wobec wyzwań, jakie niesie świat zewnętrzny. Na przykład zdarzenia losowe takie jak pandemia. To, jak radzą sobie w sytuacji kryzysu epidemicznego różne kraje, pokazuje wyraźnie jak cechy autorytarnej władzy przekładają się na niesprawność w radzeniu sobie z problemem.
Nawet kraje o ugruntowanej demokracji, takie jak Stany Zjednoczone, które weszły w pandemię pod rządami Donalda Trumpa mającego osobliwy stosunek do demokracji, mają złe wyniki w walce z wirusem. Nowa administracja nowego prezydenta musi naprawiać błędy i zaniechania poprzedników. W porządku zachodniej demokracji ta zależność jest wszędzie widoczna.
Piszę o zachodnim porządku demokratycznym, by uniknąć zarzutu błędu w rozumowaniu o zależnościach typu przyczyna – skutek, mając na uwadze takie kraje jak Chiny gdzie bezwzględna władza, stosując krańcowe restrykcje opanowała epidemię.
Wobec wyzwań, jakie przynosi świat zewnętrzny, a pandemia jest tego dobrym przykładem, sprawność państwa zależy w największym stopniu od sprawności i kompetencji jego funkcjonariuszy. To nie osoba satrapy, który jest jednostką, to mianowani przez niego – bezpośrednio czy pośrednio funkcjonariusze muszą zmierzyć się ze zmienną sytuacją. O poziomie kompetencji funkcjonariuszy publicznych w czasach rządów „dobrej zmiany” powiedzieliśmy już wszystko, najlepszym tego przykładem jest armia (ponad 100) wiceministrów w rządzie Mateusza Morawieckiego. Przypominam – mówimy o wiceministrach, nie o ministrach, bo to jest stanowisko polityczne.
Wiceministrowie powinni być wybitnymi fachowcami, specjalistami w dziedzinie, w której rządzą. Jak zaś jest, każdy widzi. Nie będę wymieniał nazwisk, by nie robić kreaturom publicity (stara zasada przedwojennej gazety – dobrze czy źle, byle po nazwisku; więc: nie).
W nadchodzącym trudnym czasie trzeciego etapu pandemii jakość i sprawność państw łatwo przekłada się na statystykę zachorowań i zgonów. A to są rzeczy ostateczne. Liczba zgonów, spowodowanych kowidem i zapaścią służby zdrowia związaną z jej systemowym niedofinansowaniem, plasuje Polskę w ścisłej czołówce światowej. Od dołu oczywiście. I nie jest to powód do chwały.
Jak te problemy widzi satrapa?
On ich w ogóle nie widzi. Dla niego jest tylko jeden cel najważniejszy – utrzymanie zdobytej władzy; i dla realizacji tego celu gotów jest poświęcić wszystko. Wynika to z głębokiej pogardy, jaką satrapa żywi wobec swoich poddanych. Każdy satrapa tak ma.
I dlatego trzeba zrobić wszystko, aby ten zły sen dobiegł końca. Czego sobie i wszystkim życzę.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Ten satrapa rządzi w sojuszu z satrapami Kościoła. O tym trzeba przypominać. To nie jest jeden psychopata. To jest jeden psychopata w porozumieniu ze związkiem zawodowym psychopatów.
Prawie się zgadzam, ale nie całkiem, bo mim zdaniem urzędnicy Kościoła to cyniczne darmozjady, żerujące na naiwności poddanych, pławiące się w uwielbieniu tłumów i kooperujące z satrapią dla pomnożenia swoich zysków!!!
Te cyniczne darmozjady wyniosły PIS do władzy…( jak właśnie widać nie za darmo….) , pro-pisowska agitka w niedzielę wyborczą z ambon kościołów – bezcenna.
To jest najbardziej dramatyczne w tej opowieści: satrapa po prostu nie widzi jak jest i musi nastąpić tąpnięcie by zobaczył ale czy nastąpi?
On nic nie zobaczy. Jedyna metoda odejścia satrapy to jest przegrana, jak u Trumpa, albo wspomagane odejście, jak u Kadafiego. Czyli siła w granicach reguł, albo siła poza regułami. Innych możliwości nie ma.
Jeżeli „wspomagane odejście”, jak raczył Pan to nazwać, miałoby wyglądać tak jak w Libii, czyli w praktyce najpierw torturami dyktatora zakończonymi linczem, a następnie ruiną kraju i niekończącą się wojną klanów, z których żaden nie kontroluje całości państwa, to ja już wolę naszego polskiego Kaczafiego, mimo że specjalną sympatią do niego nie pałam.
To że Kaczyński jest jaki jest, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale fakt że ma tylu wiernych naśladowców mnie przeraża!
Czy Pana przeraza fakt, ze Polacy są takim samym społeczeństwem, jak Niemcy, Rosjanie, Koreańczycy (północni), czy Serbowie? A dlaczego miałoby być inaczej?
Tu nie ma przypadku. To, że właśnie teraz wybuchła sprawa prezesa Obajtka jest bardzo dobrą ilustracją tego mechanizmu władzy jaki panuje w satrapii. Wójt ( nie mam nic przeciwko wójtom, to bardzo potrzebny szczebel władzy samorządowej) Obajtek i to że w tak spektakularny sposób staje się on tym kim się staje, to kolejny dowód na to, że satrapa ma swoiste kryteria kompetencji.
Nie rzuca mną o ziemię język na tych nagraniach, tak mówią Polacy na różnych stanowiskach, nie rzuca mną miałkość brudnych interesów jakim zajmował się wójt Pcimia, to normalny poziom na tym poziomie biznesu. Rzuca mną czysto polityczne rozegranie wójta-wszystko mogę-Obajtka przez prezesa wszystkich prezesów Jarosława Kaczyńskiego. Wójt-wszystko mogę- Obajtek wypłynął w sprawie słynnego pytania „paprykarza” skierowane do premiera Tuska – jak żyć panie premierze ? Jarosław Kaczyński odwiedził tego hodowcę papryki w towarzystwie Obajtaka, który dostarczył ogrodnictwu folię ogrodową. I pojechało, potem premier Beata (nasza Beatka) wspólnie z wójtem malowali do kamer szkołę (jako były malarz pokojowy patrzyłem na to z uznaniem wiedząc jednak, że to tak dla picu a nie naprawdę). Obajtek jest esencją systemu satrapii. To tylko trochę co innego niż słynny Misiewicz ministra, pożal się boże, Macierewicza.
W tym poprzednim systemie, słusznie minionym jak teraz się mówi wójt Obajtek nie zostałby ministrem, prezesem, kandydatem na premiera, kimś kto w sobie coś od boga, naszym Bonaparte To była jednak satrapia oparta na ideologii wywiedzionej ze spójnego systemu filozoficznego jednego z najważniejszych systemów 19 wieku. Ta satrapia nie ma żadnej podbudowy, moje wołanie o stworzenie spójnej teorii „kaczyzmu” pozostałe puste.
Obajtek to wierzchołek góry lodowej w systemie doboru kadr na stanowiska kierownicze, tak myślę
Ani Misiewicz , teraz Obajek i wszystkie mega pisowskie przekręty nie przeszkadzają suwerenowi…. I tu jest pies pogrzebany. PIS po tym wszystkim co pokazał ma co najmniej 30% poparcie.
O sprawie Obajtka zaraz zapomną. Podobnie było z „Pancernym Marianem” – wielka afera, parę miesięcy awantur w sejmie, dużo szumu i Banaś nadal jest prezesem NIK-u.
A kim ma być Banaś?
Został prezesm NIK i jest nieusuwalny aż mu się kadencja nie skończy.
Opozycja protestowała przed jego nominacją, ale wtedy był „kryształowy”. To się nagle zmieniło, gdy już został wybrany i nie chciał realizować woli satrapy. Ale już jest prezesem NIK i sprawa zamknięta.
.
Gdzie respiratory zakupione od handlarza bronią? Wicepremier do spraw bezpieczeństwa raczył powoedzieć, że służby specjalne monitorowały tę działalność. Jakie konsekwencje wyciągnął wobec podległych mu służb, jeśli nie zdały egzaminu w takiej dość wydawałoby się, prostej sprawie?
Jak funkcjonują, gdy mają monitorować nasze bezpieczeństwo?
.
„Ceterum censeo Carthaginem esse delendam” kończył wszystkie swoje wypowiedzi Kato Starszy. Opozycja powinna nieustannie przypominać o tych respiratorach. Kilkoro polityków skupić się na ich zakupie, na pieniądzach. Inni na służbach specjalnych (skoro satrapa je wmieszał do dyskusji). Paru może na komisji ds pedofilii – jej apanażach i nieskuteczności itd. I nieustannie przypominać. Np. Pytani o pogodę odpowiadać, że mogłaby być nieco lepsza, tak jak działanie służb specjalnych powinno być lepsze, gdy monitorowały transakcje.
Sądząc po reakcjach rządu, „przedsiębiorca” od respiratorów zajął się obecnie produkcją maseczek z nadrukiem FFP…
Obawiam się, że siła w granicach reguł może wkrótce być niewystarczająca. Cytat z Benjamina Constanta ( dotarł do mnie za pośrednictwem czasopisma Dekada Polska z 1821 r., pod redakcją Wiktora Heltmana, stąd archaizm językowy) : ” Rządy, co raz wstąpiły na drogę dowolności, niewstrzymanie na niej postępować muszą. Z początku uciskają tyle tylko, ile do przywiedzenia ich woli do skutku jest im niezbędnie potrzeba; lecz znajdują opór : zwiększony opór zwiększenia ciemiężeń konieczną staje się przyczyną ; tą drogą do najwyższego stopnia dochodzą. Tak powstaje despotyzm : z początku wszyscy mówią o umiarkowaniu, ale wkrótce żadnego nie znają hamulca. „. Jesteśmy niebezpiecznie blisko punktu krytycznego, poza którym władza będzie już władzą z samej siebie i dla siebie, „z bożej łaski”. Opór słaby, nieświadomy grozy sytuacji, rachityczny i rozdrobniony stanowi jedynie paliwo dla satrapy in spe. Wkrótce powstrzymać będzie go mógł jedynie opór nawet nie na granicy obywatelskiego nieposłuszeństwa, ale poza nią. Czyli wariant ukraiński i Majdan.
Tak, to prawda, jesteśmy coraz bliżej przesilenia… oby nie, Jeżeli już to niech ta wojna wybuchnie w samym obozie władzy, to już blisko. Ale kto ma formacje siłowe ? Piękny Mario, a to to samo co prezes wszystkich prezesów. Piszę o formacjach siłowych bo ostateczna redukcja narzędzi władzy musi przywołać znaną tezę towarzysza Mao – władza rodzi się na końcu lufy karabinu…
Jaki Majdan …?! Z grubsza wygląda to tak :1/3 popiera PIS , 1/3 jest przeciw PIS , a ostatniej 1/3 zwisa i powiewa kto będzie rządził w PL .Grozi to raczej wojną domową, której wybuch jest bardzo wątpliwy. Najbardziej prawdopodobny scenariusz , to wieloletnie gnicie państwa pisowsko-kościelnego , co najmniej do śmierci Jarosława K.
Gdyby wszystko zależało od arytmetyki – zwłaszcza sondażowej – to świat byłby tak prosty jak konstrukcja cepa. Liczy się zawsze, a czasami przede wszystkim, determinacja tych ludzi i -to też ważne – ludzi w tych wszystkich przedziałach: za, przeciw, nie obchodzi mnie to.
A poziom determinacji to sprawa zmienna, zależna od wielu czynników, od tej dyskusji na stronie SO też.
pozdrawiam
ZS
Oczywiście ma Pan rację , sytuacja jest bardzo dynamiczna i nie można przewidzieć tych niespodziewanych wydarzeń , które mogą zmienić bieg rzeczy…Choć widząc aktualną sytuację , trudno być optymistą…Nie jestem fanem L.Millera , ale w tym konkretnym przypadku ma 100% rację.. Pozdrawiam …
https://uploads.disquscdn.com/images/6a63a03c4c3e4dc86db1ddc55b7fa9533d231aab53b2c0b3d14eb3cc1ce24b49.jpg
Dla tych co nie słuchali red Sroczyńskiego i Passenta dzisiaj rano …Gorąco polecam . !
https://www.youtube.com/watch?v=SSpZZdqUAmk
https://www.youtube.com/watch?v=5Y0B0TvKAag
Dla tych co nie słuchali red Sroczyńskiego i Passenta dzisiaj rano …Gorąco polecam . !
https://www.youtube.com/watch?v=SSpZZdqUAmk
https://www.youtube.com/watch?v=5Y0B0TvKAag