Zbigniew Szczypiński: Polityka kadrowa państwa PiS

01.03.2021

Nie cichnie sprawa taśm prezesa Obajtka i pewnie długo jeszcze będzie na tapecie polityczno-publicystycznych sporów.

Photo by geralt on Pixabay

To „długo” znaczy parę dni, co najwyżej tygodni. W polityce, w brudnej polityce, wszystko się zużywa szybciej niż poza nią – kto pamięta aferę „pokojów na godziny” Mariana Banasia? Komu jeszcze się chce komentować podróże – wtedy marszałka Kuchcińskiego, drugiej osoby w państwie, kto pamięta aferę dwóch wież i korupcyjną propozycję prezesa wszystkich prezesów, by zapłacić 50 tysięcy księdzu, który był członkiem władz spółki? Prawie nikt, nie ma ich też w debacie publicznej.

Z Obajtkiem będzie tak samo i dlatego nie warto o nim pisać jak o Danielu Obajtku. To jest nikt, szkoda czasu by się nim zajmować. Człowiek z Pcimia. W Pcimiu i innych gminach takich Obajtków jest wielu. Takich „przekrętów”, o jakich słyszymy na nagraniach jest bez liku. Słuchając tych rozmów, czytając o tym, jak wielka była różnica pomiędzy wielkością dochodów wójta uzyskanych za bycie wójtem a wielkością zgromadzonych pieniędzy w tamtych latach, przypomnę: nieco powyżej 100 tysięcy rocznie za „wójtowanie” i prawie milion złotych zgromadzonych w tym roku za.

Właśnie: za co?

Nie ukrywam, że gdy to czytałem, przypomniało mi się znane hasło z pierwszych lat polskiej transformacji, hasło przypisywane wtedy nowej partii: Kongres Liberalno-Demokratyczny – „pierwszy milion trzeba ukraść” Pamiętam też to, że uzasadnieniem miał być brak kapitałów w polskich rękach, brak pieniędzy u „naszych” ludzi, poza partyjną nomenklaturą.

Polski kapitał powstał, mamy swoich miliarderów. Rynek i kapitalizm wygrał – jak zawsze.

Ale to było trzydzieści lat temu, w czasach burzliwej transformacji. Nie jest to żadne usprawiedliwienie, ale pomaga zrozumieć; a to już coś.

Casus Obajtek jest ważny dlatego, że pokazuje prawdziwe kryteria, na których opiera się polityka kadrowa państwa „dobrej zmiany”. Do wielu wybitnych fachowców, ludzi o szerokich poglądach i rzeczywistej wiedzy – takich, jak Marek Suski, Jacek Sasin, Beata Szydło, Beata Kempa, Anna Zalewska czy Przemysław Czarnek i Jacek Ozdoba, możemy dopisać Daniela Obajtka.

Sylwetka i osobowość, jaka pojawia się w tych dialogach pozwala na jednoznaczne określenie z kim mamy do czynienia. I proszę nie mówić, że to były prywatne rozmowy, nagrane bez wiedzy i woli rozmawiającego – człowiek jest całością, nie da się oderwać tego, co prywatne od tego, co publiczne.

Jeżeli ktoś uważa inaczej, to ma do tego prawo, jego sprawa. Ale nie może on być tym, kto decyduje o mianowaniu na ważne stanowiska w państwie, gdzie jakość ludzi winna być podstawowym kryterium doboru. Bo to od niej zależy sukces lub porażka. Tak jest w doborze kadr kierowniczych w dużych firmach, tak było, wtedy gdy zajmowałem się tym zawodowo.

Skoro duże przedsiębiorstwo opiera swoją politykę kadrową na pozytywnej selekcji i doborze spośród wielu kandydatów, wybranych i szkolonych w ramach tego przedsiębiorstwa, przeznaczając duże środki na realizację takich projektów – to dlaczego państwo, naprawdę wielkie przedsiębiorstwo, najważniejsza firma dla wszystkich jego mieszkańców, robi to, co robi? Tego nie da się w żaden logiczny sposób uzasadnić czy wytłumaczyć.

Jeżeli państwo tego nie zmieni, to trzeba zmienić państwo. Albo – albo, trzeciego wyjścia nie ma.

Nie ma trzeciego dobrego wyjścia. Ale zawsze można sobie wyobrazić jeszcze gorszy wariant tego, co jest. Może powstać – i wszystko na to wskazuje, że do tego to zmierza – nowa polska klasa polityczna, ludzie mający polityczne wpływy i pieniądze, na początek kilka milionów. Wystarczy trwanie takiego systemu, aby przez jedno pokolenie – trzydzieści lat – powstał system taki, jak za naszą wschodnią granicą.

To da się zrobić. Wszystkie kroki zmierzające do opanowania wymiaru sprawiedliwości, przejęcia prokuratury i sądów, przejęcie mediów to tylko środki prowadzące do tego celu.

Mamy mało czasu – albo uda się przerwać tę spiralę, albo wylądujemy po ciemnej stronie, z której wyrwanie się będzie bardzo bolesne i rozłożone na wiele lat.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com