12.03.2021

Nie mówmy o wydarzeniach sprawiających kłopot. O sytuacjach traumatycznych, których sens nie stanowi dla nas żadnej lekcji. Ostrzeżenia na przyszłość. O czym wie znakomita część ludzi; historia roi się od przykładów niezapomnianych przez krótki czas.
Skupmy się raczej na rewolucyjnych postępach nauki. Na jej meandrach polegających na skakaniu pomiędzy szlachetnością a egoizmem, na demonstrowaniu skrajnych postaw naukowej braci. Na gloryfikacji zbrojeń i lekceważącym stosunku do medycyny.
Wniosek płynie z tego znany od pokoleń: o ile zmieniamy się pod względem rozwoju technicznego, to pod względem renowacji ducha drepczemy w miejscu. Jakbyśmy byli tarmoszeni przez nawyki. Innymi słowy: nie potrafimy wyjść z kredowego koła złych skłonności i fatalnych przyzwyczajeń.
Na jednej szali dostrzegam uczonych tej miary, co Skłodowska, naukowców dzielących się odkryciami bezpłatnie. Natomiast na drugiej znajduję cynicznych handlarzy swoimi tworami. Dostrzegam ludzi zapatrzonych we własne korzyści; pazernych na wyłączność.
Ludzi, którym nie zależy na rozwoju społeczeństw, ale na poprawie osobistego statusu. Ludzi, którzy nie chcą znieść powszechnych uprzedzeń i szkodliwych poglądów, lecz utrzymać dotychczasowy, lichy stan mentalnego życia na planecie Ziemia. Którzy, tym samym, przyczyniają się do zachowania społecznych dysproporcji.
W poprzednim wieku nie było wielu dzisiejszych zdobyczy. Osiągnięć traktowanych teraz jako nieodzowne. Zrośniętych w naszą świadomość do tego stopnia, że sporo młodych ludzi nie wyobraża sobie, iżby kiedykolwiek mógł funkcjonować świat bez Internetu, komórek i mikroczipowej smyczy. Nie przypuszcza, że nie tak znowu dawno temu, gdy, ze względu na brak benzyny, samochód rozkraczył się na szosie, należało dygać do odległej stacji po karmę dla wehikułu.
Ani przez myśl im nie przejdzie, że aby wezwać pomoc drogową, należało zatelefonować ze stacjonarnego aparatu. Ze stacjonarnego, gdyż innych nie wynaleziono. Na szczęście nie było wtedy tak intensywnych anomalii klimatycznych i nie trzeba było zanosić modłów do pogodynki. Błagań o dobrą prognozę na czas wędrówki po paliwo. O to, by nie wędrowało się pod silny wiatr, ulewne deszcze, grady i zawieruchy łącznie z oberwaniem chmur.
Pomimo tego, że kiedyś było trudniej żyć, to przecież, choć trudniej, żyło się bezpieczniej; dzisiejsze katastrofy w postaci tornad i zamieci, powodzi lub nawałnic, to pryszcz w porównaniu z czekającymi nas zagrożeniami wzbudzającymi uzasadniony strach (jedno z czekających zagrożeń: wkrótce dostęp do atomowych arsenałów stanie się własnością co głupszych kacyków, a biedne kraje zostaną pochłonięte przez finansowo zaradniejsze, uprzywilejowane państwa).
W wyniku zostawienia politykom naukowych odkryć, w rezultacie korupcyjnych nacisków i działań, obniżono koszty mordowania człekokształtnych. Zainicjowano też powstawanie gigantycznie szybkich, precyzyjnych i jednocześnie nowoczesnych metod zabijania jak największej liczby tychże. Usilnie wytężano mózgi nad stworzeniem coraz wydajniejszych i doskonalszych broni masowego rażenia.
Obecnie dąży się do skonstruowania takich środków zagłady, dzięki którym ludzkość wielokrotnie wyparuje z ziemskiego istnienia.
W trakcie mojego życia zdarzyło się tyle naukowych odkryć i dokonano tylu fascynujących wynalazków, że aż zdumienie budzi fakt, iż jest ich taka liczba. Świat jednak nie wypiękniał z tego powodu. Przeciwnie, poszedł wyrachowaną drogą i zmarniał z kretesem.
Zamiast udoskonalać rakiety i bomby, miast bawić się w dozbrajanie, w załganą walkę o pokój butnie określaną mianem miłości bliźniego, mógłby wykorzystać merkantylną energię uczonych i zbrojeniowych lobbystów do poprawy ludzkiego zdrowia. Mógłby skoncentrować się na wycofaniu się z produkcji narzędzi służących unicestwieniu i zaczęciu niefikcyjnych, odczuwalnych i wszechstronnych prac nad człowieczym bytem. Prac wykraczających poza partyjne standardy głoszenia fałszywej prawdy, kiedy to obłudnie mówi się o świętości poczętego życia, a jednocześnie pozbawia opieki i nonszalancko zakazuje udzielania mu pomocy w dalszym rozwoju.
Nauka jutra nie będzie związana z ekonomicznymi kalkulacjami firm nastawionych na intratny zysk. Jej nadrzędnym celem będzie zdrowie istoty powołanej do życia. Wczesne zapobieganie patologiom ciąży i całkowite leczenie zdefektowanych płodów, ZANIM dojdzie do narodzin.
Dopiero wtedy, gdy nauczymy się tak skutecznie leczyć, by nie dopuszczać do narodzin dzieci z nieodwracalnymi wadami, gdy do mentalności decydentów dotrze, że śliskie dylematy związane z aborcją powinny zniknąć z polityki, kiedy zamiast nich pojawi się profilaktyka, dopiero wtedy będzie można chwalić się sukcesami w przemyśle rozrywkowym pod nazwą TROSKA O CZŁOWIEKA.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Człowiek w ciągu ostatnich 7-8 tysięcy lat (tyle jesteśmy w stanie wykazać na podstawie źródeł) nie zmienił się ani na jotę pod względem mentalnym. To jest fakt łatwo zauważalny, ale …
Epokowym odkryciem byłoby znalezienie czynnika, pod wpływem którego on się zmieni/zmienia.
Póki co nie zauważyłem.