24.03.2021

Prasa opozycyjna z radością doniosła, że pisarz Jakub Żulczyk dostał od prokuratora z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście zarzut znieważenia prezydenta Andrzeja Dudy, o którym autor „Ślepnąc od świateł” napisał na swoim profilu na Facebooku, że jest debilem.
Może tak proste to sformułowanie nie było, bo istotny był kontekst: prezydent Polski, zakochany w prezydencie Trumpie nie mógł pogodzić się z klęską obiektu swojej adoracji i trwał w uporczywej odmowie przesłania zwycięzcy należnych mu gratulacji. I pisarz Żulczyk, odnosząc się do tego niepolitycznego i niepoważnego zaniechania, napisał w konkluzji, że „Biden jest 46 prezydentem a Andrzej Duda – debilem”.
Wiadomość o postawieniu mu zarzutu, przesłuchaniu i wszelkich czynnościach śledczych, podjętych przez prokuratora i prokuraturę wywołały falę debaty nad tym, czy można pisać, że prezydent jest debilem, czy te słowa kwalifikują się do wszczęcia postępowania i postawienia zarzutów, czy w świecie polityki określenie, że ktoś ma wdzięk mokrego mopa (Nigel Farage w Parlamencie Europejskim o van Rompuyu, przewodniczącym Rady Europejskiej) jest gorsze niż nazwanie debilem.
Choć warto przypomnieć, co powiedział bezdomny Hubert H. na Dworcu Centralnym w Warszawie o braciach Kaczyńskich („P… taki kraj, złodziei Kaczyńskich”) i jak służby go szukały, albo nieletniego autora napisu Andrzej Dupa, po którego wysłano policję.
Dziś dzięki warszawskiemu prokuratorowi każdy, kto się odzywa publicznie, może cytując zarzut swobodnie i bez lęku mówić, że Żulczyk dostał zarzut za nazwanie Andrzeja Dudy debilem albo że prokurator ściga każdego, kto mówi, że prezydent jest debilem albo że polskie prawo karze więzieniem za to, że się powie o prezydencie, że jest debilem, albo… Tych zdań z debilem można wymyślać dziesiątki, a każde służy utrwaleniu wizerunku państwa, które ściga za nazwanie jego głowy – synonimem kretyna lub idioty i jeszcze wsadza za to do kozy.
Świat się śmieje z debila.
Piotr Rachtan

W temacie …Doskonała okładka najnowszej Polityki i w niej artykuł Rafała Kalukina – Znikający prezydent… https://uploads.disquscdn.com/images/3bf8ae632b07737d6a142124d4298d82f5f6760a8d48dc69ce40a498468e5812.png
Lecz gratulacje, które prezydent Andrzej Duda przesłał Joe Bidenowi były sformułowane kulturalnie i precyzyjnie. Precyzyjnie dlatego, że nie wpisywały się w przebieg amerykańskich wyborów prezydenckich i jednocześnie szanowały zasady amerykańskiej demokracji.
Prawdopodobnie jest wiele osób, które wydaje się czerpać satysfakcję z obrażania osób publicznych lub polityków, ma to jednak prawdopodobnie w większości takich przypadków uwarunkowania psychologiczne i wydaje mi się, że lepszą reakcją byłoby zwrócenie uwagi licząc na przeprosiny.
Właściwie mocodawcy i prokurator czy prokuratorzy, którzy zdecydowali sie na sformułowanie aktu oskarżenia w tym zakresie są bezpośrednimi sprawcami popularyzacji tezy J. Żulczyka. Z kolei sąd właściwy dla tej sprawy będzie teraz przesłuchiwał oskarżonego (jezeli ktoś w sądzie nie zdecyduje o oddaleniu tej sprawy, ze stosownych powodów). Oskarżony bedzie mógł, być może nawet musiał, obszernie i szczegółowo wyjaśniać, dlaczego tak uważa.
Całość podchwycą media, których rolą jest informowanie i zależnie od swoich zadań będą relacjonowały argumenty i stwierdzenia z przebiegu procesu.
Zarówno na arenie krajowej, jak i (przede wszystkim) międzynarodowej będzie publicznie rozstrząsany stan umysłu A.Dudy. To zaiste kuriozalne postępowanie państwa, a wcześniej kuriozalne działanie PiS-u penalizujące słowa. Może jednak dobrze, iż sami pisowcy doświadczą skuitków takiej penalizacji na skórze ich przedstawiciela.
Artysta Żulczyk będzie sądzony za ujawnienie tajemnicy państwowej