Zbigniew Szczypiński: Sukces czy porażka?

25.03.2021

Kilka miesięcy temu, gdy zaczynał się horror związany z epidemią, pisałem, że świat po pandemii będzie inny – to pewne. Tak wiele było głosów, opowiadających się za tą tezą, że tym bardziej oryginalne były te, które mówiły, że będzie jak dotąd, że wróci wszystko, co było, bo najważniejszy jest business as usual

man in blue denim jeans walking on sidewalk during daytime

Pisałem, że ważniejsze będzie nie to czy świat będzie inny po pandemii – ale czy będzie lepszy.

To inna kategoria, trudniejsza do zmierzenia – ale, moim zdaniem, ważniejsza. Zmiany ilościowe, zmiany na rynkach finansowych, pojawienie się nowych graczy na światowej arenie – to standard. Tak było i pewnie długo jeszcze będzie. Nowa jakość to kategoria moralna. Tu wskaźniki są zdecydowanie bardziej subtelne i trudniejsze do wypracowania tak, aby mogłyby być przyjęte przez wszystkich.

To oczywista oczywistość jak mówił klasyk, ale nie zwalnia nas to z obowiązku dokonywania oceny kierunku zmian (jeżeli je postrzegamy)

Pandemia wybuchła nagle, opanowała w krótkim czasie cały świat. Dla nas, Europejczyków (to kategoria geograficzna) jej groza ukazała się już rok temu we Włoszech, gdzie w najbardziej rozwiniętym gospodarczo regionie, z najlepiej zorganizowaną i wyposażoną służbą zdrowia, w Lombardii, nastąpiła zapaść. Pamiętamy smutne obrazy długich kolumn ciężarówek-chłodni do przetrzymywania zwłok ludzi, którzy zmarli w szpitalach lub karetkach stojących pod szpitalami, „zatkanie się” firm pogrzebowych i krematoriów spopielających zwłoki, stany wyjątkowe i godziny policyjne wprowadzane przez władzę.

Wszystko na próżno, wszystko za późno.

Wielu komentatorów wskazywało jako przyczynę tej fatalnej sytuacji we Włoszech swoistą kulturę ludzi tam mieszkających, skłonność do bliskiego kontaktu w witaniu się, zamiłowanie do biesiadowania… Pewnie było trochę racji w tych głosach, ale wirus szalał również w innych krajach, w których normy kulturowe były całkowicie odmienne – na przykład w Holandii czy w Belgii.

W tamtym czasie nadzieje świata związane były z wynalezieniem skutecznej szczepionki dającej odporność przeciw wirusowi. Prace nad szczepionkami prowadzone były w wielu firmach i koncernach farmaceutycznych w różnych krajach. Rządy i organizacje międzynarodowe, w tym Unia Europejska, zasilały poważnymi kwotami konta tych firm, aby maksymalnie przyspieszyć prace badawcze Wszystko po to, aby jak najszybciej rozpocząć szczepienia swoich obywateli.

Udało się. Prace radykalnie przyspieszyły i coś, co zwykle trwa kilka lat udało się zrobić w kilka miesięcy. Firmy takie jak Pfizer, Astra Zeneca, czy Moderna weszły ze swoimi produktami na rynek. I zaczęło się…

Polska otrzymała swoją dolę z puli szczepionek zakupionych przez Unię Europejską. To Unia w imieniu państw członkowskich zawarła umowy, zapłaciła uzgodnioną cenę i kierowała procesem dystrybucji. Po bardzo krótkim czasie zaczęły się kłopoty z dostawami. Firmy farmaceutyczne zaczęły wydawać dziwne komunikaty o potrzebie modernizacji linii produkcyjnych a tym samym zmniejszenia limitów dostaw do krajów Unii. Do opinii publicznej zaczęły docierać informacje, że niektóre kraje Unii prowadzą negocjacje z firmami farmaceutycznymi na dostawy szczepionek zakupionych po wyższych cenach, takich, jakich zażądał producent. Kraje takie jak Izrael uzyskały taką ilość szczepionek, która pozwoliła bardzo szybko uzyskać odporność zbiorową, a tym samym znieść wszystkie zakazy i nakazy sanitarne. Jednocześnie do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o udaremnieniu eksportu szczepionek z Unii Europejskiej podejmowanego przez niektóre kraje członkowskie do krajów, które zaoferowały wyższe ceny.

Wiemy, jakie są kwoty zysku największych graczy na rynku produkcji szczepionek, to są liczone w euro sumy wielomiliardowe. A to początek biznesu, do końca jeszcze daleko.

Byliśmy (jesteśmy) świadkami wojny między koncernami i celowego wypuszczenia informacji o szkodliwości szczepionki Astra Zeneca jako powodującej zagrożenie utraty życia przez przyjmujących ten preparat. Akcji skutecznej, bo wiele krajów zdecydowało się na zawieszenie szczepień do wyjaśnienia. Wyjaśnienie zostało podane, ale strach i nieufność pozostały.

Trzeba postawić kilka prostych pytań.

  • Czy w sytuacji globalnego zagrożenia nadal musi obowiązywać prawo własności intelektualnej, dające szanse na kosmiczne zyski niektórym firmom, tym samym, które uzyskały ogromną pomoc i wsparcie finansowe w etapie badań?
  • Czy szczepionki są takim samym produktem jak na przykład samochody – opracowanie nowego modelu – a tym bardziej typu – też wymaga wielkich pieniędzy na etapie badań, inwestowanych z nadzieją na zysk?
  • Czy nie powinna powstać instytucja przejmująca kluczowe decyzje w skali świata, instytucja osadzona poza istniejącym porządkiem prawnym i politycznym?
  • Czy nie powinna to być sztuczna inteligencja?

Teraz pewnie jeszcze się uda, kosztem wielu milionów istnień ludzkich, kosztem wielkich strat gospodarczych opanujemy wirusa.

Tego tak, ale czy inne, jakie niewątpliwie się pojawią niedługo – też?

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com