Stanisław Obirek: Rozszyfrowywanie Rydzyka

02.04.2021

Kim pan jest, panie Rydzyk? Na to pytanie chciałby uzyskać odpowiedź nie tylko zagraniczny bywalec w nadwiślańskim kraju. Nurtuje ono również krajowych obserwatorów życia politycznego i kościelnego w Polsce przynajmniej od 8 grudnia AD 1991, gdy powstało Radio Maryja. Mnie też.

Miałem okazję spotkać Rydzyka tylko raz i to w Toruniu bodajże w 2003 roku, ale nie miałem okazji zadać mu tego pytania. Choć przy tamtej okazji mógłbym otrzymać jego dzieło, wywiad rzekę na temat jego wielowymiarowego i wielokształtnego dzieła. Zostało opublikowane w 2002 roku pod ewangelicznym tytułem: Tak-tak, nie-nie. Z założycielem Radia Maryja rozmawia dr Stanisław Krajski. Głosiłem wtedy w Toruniu w tamtejszym duszpasterstwie akademickim rekolekcje dla studentów. Jako się rzekło do rozmowy między nami nie doszło, tylko dane mi było obserwowanie szacunku, jakim Dyrektora obdarzali współbracia. Gdy odszedłem z zakonu jezuitów w 2005, przestałem się interesować Rydzykiem, choć o jego działalności, jak każdy w Polsce nie mogłem nie słyszeć. Ostatnio moją wiedzę usystematyzowała znana książka Jacka Hołuba i i Piotra Głuchowskiego Imperator. Jednak poczucie niedosytu pozostało, choć nie zaniedbywałem lektur i na temat charyzmatycznego redemptorysty, jak i jego własnych tekstów. Czytałem teksty pełne podziwu, ale też wiele opracowań krytycznych.

Myślałem, że sam Rydzyk odpowie na niektóre przynajmniej pytania. Tak się nie stało. Mojej ciekawości nie zaspokoiła lektura obronionej 9 października 2009 roku dysertacji doktorskiej na UKSW Apostolski wymiar Radia Maryja w świetle założeń ideowych i programowych. Studium z zakresu teologii apostolstwa napisanej pod kierunkiem wybitnego teologa i uznanego uczonego, ks. prof. Pawła Góralczyka, specjalisty w dziedzinie teologii moralnej, członka Komitetu Nauk Teologicznych PAN i Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych.

Być może miało to związek ze służebnym charakterem doktoratu, który nie był wynikiem pasji badawczej, a jedynie spełnieniem wymogu formalnego. Jak wiadomo po obronie doktoratu redemptorysta mógł wrócić na stanowisko rektora założonej przez siebie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, z którego musiał zrezygnować po tym, jak zmieniono przepisy i funkcja rektora związała się z koniecznością posiadania stopnia doktora. Po uzyskaniu stopnia było to możliwe. Dodajmy jeszcze, że napisanie doktoratu to dla Rydzyka był powrót do Alma Mater, gdyż wcześniej Rydzyk obronił na tej samej uczelni pracę magisterską z teologii biblijnej.

Na szczęście pojawiała się nowa książka poświęcona Tadeuszowi Rydzykowi, a ściślej rzecz ujmując jej pierwszy tom, pióra Tomasza Piątka, znanego choćby z dwutomowej monografii poświęconej Antoniemu Macierewiczowi. To pozycja powszechnie znane, sprzedała się bowiem w ogromnym nagładzie ponad 100 000 egzemplarzy. Duża w tym zasługa prawicowych i katolickich publicystów, którzy poświęcili jej wiele uwagi, przeważnie zresztą bardzo krytycznej. W poważnym stopniu uzupełniała naszą wiedzę o głównym ekspercie religii smoleńskiej. Mimo gwałtownych reakcji miłośników nieskazitelności pana Antoniego, żadnych nieścisłości autorowi nie udowodniono. Wręcz przeciwnie, dokumentacja przytoczona w przypisach budzi do dzisiaj powszechny podziw.

Wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie z recepcją książki Rydzyk i przyjaciele. Kręte ścieżki. Okres świąteczny to może być dobry czas na uzupełnienie wiedzy o ważne, acz ukryte szczegóły życia i dzieła najbardziej bodaj rozpoznawalnej postaci polskiej sceny politycznych i religijnej poczynając od początku lat 90. Jednak warto poznać również korzenie i źródła tej rozpoznawalności. W ich odsłanianiu Tomasz Piątek jest niezrównanym przewodnikiem, również dla mnie.

W narracji samego Tadeusza Rydzyka jego życie do nieustanna walka z komuną (już w przedszkolu wykazywał ostre antykomunistyczne zacięcie) i pasmo duszpasterskich sukcesów. To pierwsze nie do końca jest prawdziwe, a to drugie zasługuje na głębszą analizę. Dla ludzi mojego pokolenia owiana tajemnicą i chyba niemożliwa do rozszyfrowania tajemnica życia i działań redemptorysty to prawdziwa zagwozdka. Tomasz Piątek swoją książką czyni ją mniej tajemniczą i raczej chwały bohaterowi swojej kolejnej książki nie przysparza. Najciekawszym jest, jako się rzekło trop wschodni, a zwłaszcza możliwa współpraca z sowieckimi służbami specjalnymi.

Mało brakowało, a już w latach 80 w Krakowie mogłem się z Rydzykiem spotkać bowiem od 1985 do 1989 byłem tam duszpasterzem akademickim. Niestety, ja do Krakowa wróciłem z Włoch w 1985, a już następnego roku Rydzyk z Krakowa do Włoch wyjechał. Do Polski wrócił w 1991 i założył wspomniane Radio Maryja i szybko stał się gwiazdą „katolickiego głosu” w domach wielu Polaków. Sam występowałem w nim przez lata regularnie (moje korespondencje dla Radia Watykańskiego były retransmitowane przez Radio Maryja), o czym się dowiedziałem w rodzinnym Narolu gdzie byłem rozpoznawany właśnie jako „głos w Radiu Maryja”. Ku mojemu strapieniu zresztą.

No ale dość tych moich wspominków. Sięgnijmy po książkę Rydzyk i przyjaciele. Kręte ścieżki i zastanówmy się co z jej lektury wynika.

Po pierwsze zastanawia obecność tak licznych przeszkód (by nie powiedzieć białych plam) i niewiadomych w życiorysie tak krystalicznej postaci, która dla wielu katolików jest ważniejszym punktem odniesienia niż św. Jan Paweł II, o następnych papieżach nie wspominając.

Jednak równie intrygujące są odsłonięte przez Tomasza Piątka powinowactwa z … Kremlem i Putinowską propagandą. Owszem tu i ówdzie się o tym słyszało, ale w tak skondensowanej formie tezę, że Rydzykowe media mogą mieć związki z propagandową tubą Rosji spotkałem się po raz pierwszy i myślę, że warto na ten aspekt ustaleń Piątka zwrócić uwagę od pierwszych stron jego książki. Streszcza je syntetyczna formuła: „Rydzykowi nie udało się powstrzymać Polski przed wstąpieniem do Unii Europejskiej. Teraz pomaga Kaczyńskiemu wyprowadzić z niej Polskę”. Przypomniał autor celny komentarz Jarosława Kaczyńskiego z 1998 roku, który stał się zresztą mottem całej książki, który łączył działalność Radia Maryja z aktywnością rosyjskich służb specjalnych… Ciekawe czy tak ściśle od 2015 roku współpracujący z Rydzykiem Kaczyński nadal podtrzymuje tę opinię z 1998 roku.

Po przyjęciu tego założenia wiele wymiarów działalności i typu uprawianej przez Rydzyka i zbliżonych do niego kręgów retoryki stanie się bardziej zrozumiałe. Faktem jest bowiem, że jak powiada Piątek „Nie da się zrozumieć Rydzyka, jeśli się nie dostrzega lub nie docenia geopolitycznego aspektu jego działalności. Zrozumieniu zaś służy ta książka”. Podążam tropem wyznaczonym przede wszystkim strzępami zachowanych śladów możliwych kontaktów Rydzyka z polskimi służbami. Choć niewiele się ich zachowało, to znajomość kontekstu i mechanizmu działań służb inwigilujących kler pozwala autorowi na wyciągnięcie wielu ciekawych wniosków.

Przede wszystkim zgódźmy się z autorem, że „Gdyby akta Rydzyka zawierały dowody jego odwagi i wiary, to nie mógłby stworzyć narzędzia szantażu. Ani też zagrożenia, przed którym zwolennicy Rydzyka potrzebowaliby je chronić”.

No właśnie, dlaczego więc go chronią i kto tak naprawdę roztoczył tak szczelny parasol ochronny nad twórcą medialno-edukacyjnego koncernu? Znowu jesteśmy skazani na domysły i aż dziwi, że tak mało dziennikarzy podjęło ten trop. Piątek twierdzi, że autorzy najbardziej kompletnej monografii poświęconej Rydzykowi zatrzymali się w pół kroku. On, wczytując się w zachowaną dokumentację i zastanawiając się nad przyczynami niezachowania (pytania, dlaczego się nie zachowała są niezwykle ważne) formułuje dość przekonujące hipotezy, które niekiedy graniczą z pewnością.

Moja lektura książki Rydzyk i przyjaciele. Kręte ścieżki jest specyficzna, o czym już wspomniałem. Wyjechałem do Włoch w 1980 na pięć lat na studia najpierw do Neapolu, a potem do Rzymu. Te studia trwały do 1985 roku, ale w czasie ich trwania przyjeżdżałem do kraju niemal każdego roku. Po raz pierwszy wróciłem do Polski na Święta Bożego Narodzenia w grudniu 1981 (tydzień po stanie wojennym) i znowu wyjechałem na początku stycznia. Kolejny przyjazd to prymicje w rodzinnej parafii we wrześniu 1983 roku i ostateczny powrót do kraju w lecie 1985 roku. Jednak i wtedy po powrocie do Polski, co roku wyjeżdżałem za granicę, niekiedy kilka razy w roku, głównie do Niemiec, ale nie tylko. Bywałem niemal we wszystkich krajach europejskich. Jako członek zakonu jezuitów nigdy nie miałem z tym żadnych problemów, wyjeżdżałem zawsze na zaproszenie przedstawicieli Kościoła czy to jezuitów, czy franciszkanów, do których jeździłem każdego roku od 1984 do 2004, a więc od czasu święceń kapłańskich do wystąpienia z zakonu. Nawiasem mówiąc, to właśnie u franciszkanów w Dettelbach toczyłem ciekawe rozmowy z chorwackim franciszkaninem, wielbicielem o. Rydzyka, który podobnie jak ja przyjeżdżał do Niemiec na „kościelne saksy”. W przypadku Rydzyka sprawa z paszportem wyglądała jednak inaczej; to nie strona kościelna go zapraszała, ale dość przypadkowi, by nie powiedzieć dziwni znajomi (niektórzy twierdzą dzisiaj, że go w ogóle nie znali!). Tak więc i w tym zakresie Rydzyk był księdzem nietypowym.

Jak wiadomo uzyskiwanie paszportu w przypadku wielu księży było okazją do nawiązania współpracy z esbecją. Co ciekawe nikt nigdy nie zaproponował mi żadnej formy współpracy i nie uzależniał wydania paszportu od jej ewentualnego podjęcia. A przecież musiałem podobnie jak tysiące księży przechodzić procedury związane z uzyskiwaniem paszportu i pozwolenia na wyjazdy. Pytałem znajomych historyków analizujących archiwa IPN-u czy zachowały się moje akta, jak dotąd nie otrzymałem odpowiedzi, choć jestem pewien, że jak każdy byłem zarejestrowany z chwilą wstąpienia do zakonu we wrześniu 1976 roku. Czy i o mnie można napisać tak fascynującą książkę odtwarzając kontekst późnych lat 70 i całą dekadę lat 80.? Dodam od razu, że nie miałem okazji zetknąć się z przedstawionymi dokładnie w książce działającymi w Krakowie funkcjonariuszkami Marią Gwóźdź-Łopatką i Barbarą Piórko, które darzyły Tadeusza Rydzyka wyjątkową sympatią. No cóż – ja nie miałem temperamentu politycznego, więc to może być jednym z powodów braku zainteresowania esbeków moją skromną osobą.

Na razie muszę to pytanie zawiesić i wracam do pokrętnej historii Rydzyka, której trop nieustannie się urywa i tylko wytrwałości śledczej Tomasza Piątka możemy śledzić kolejne odsłony działań redemptorysty. Jedyne, co mnie dziwi, to niezwykła zgodność jego duszpasterskich zamysłów z rosyjskimi planami destabilizacji sytuacji w Polsce. Ale pozwólmy się prowadzić Rydzykowi i jego przyjaciołom.

Szczególnie interesującą postacią jest Roman Paszkowski, były milicjant, który w latach 80. nielegalnie wyjeżdża do RFN, robi znakomite interesy, a w 1986 roku zaprasza Rydzyka do Norymbergi gdzie mieszka. To właśnie u niego redemptorysta przemieszkuje w latach 1986-1988. Jednak ten czas owiany jest tajemnicą również dlatego, że z akt IPN dokumentacja Paszkowskiego, podobnie jak i Rydzyka w sposób trudno wytłumaczalny, znikła. A może komuś zależało, by utrudnić rekonstrukcję tej przedziwnej przyjaźnie skromnego zakonnika z byłym milicjantem, który nadzwyczaj szybko przedzierzgnął się w kapitalistę robiącego znakomite interesy z PRL-em?

Powyższy epizod jest o tyle ciekawy, że o tych dwóch latach spędzonych przez Rydzyka w RFN, a dokładnie w gościnnych progach Paszkowskiego w Norymberdze nikt nie wie. Nawet przełożeni redemptorysty. Na bieżąco byli o tym natomiast informowani … esbecy. Jest też pewne, że w tym czasie utrzymywał kontakty z władzami PRL-u oraz że … handlował samochodami. Dodam od siebie, że nie był w tym odosobniony, samochodami handlowało wielu księży. Zresztą na tym handlu korzystali nie tylko księża, ale zaprzyjaźnieni pośrednicy. Wielu z nich miało dobre kontakty z esbekami.

Uprzedzając nieco narrację warto zauważyć, że ulubieńcami dyrektora Radia Maryja byli księża, którzy okazywali się tajnymi współpracownikami jak dominikanin Konrad Hejmo czy abp Stanisław Wielgus. Zapewne lista tych agentów jest dłuższa i tylko od dociekliwości historyków i dziennikarzy zależy jej wydłużenie. Znana jest też zaciekła obrona konfidentów przez Rydzyka. Jak się wydaje powodem jest to, że jak stwierdza Piątek, „broni ich w swoim własnym interesie”.

Bardzo ciekawie przedstawia się sprawa odcyfrowania zaczernionego dokumentu, który otrzymał esbek w Kolonii, gdy wydawał Rydzykowi paszport konsularny w 1988 roku. No ale muszę coś zostawić czytelnikowi by sam zagłębił się w meandry książki Rydzyk i przyjaciele. Kręte ścieżki. Warto! Ja już czekam na tom II.

Na koniec słów kilka o ostatniej części IV tomu I, czyli „Cudowne narodziny Radia Maryja”. Czy są naprawdę cudowne? Czy może każda z poprzednich trzech części tomu I każe nam w tym cudzie domniemanym widzieć osobliwy zbieg okoliczności, który nie pozwala wykluczać ingerencji sił zgoła nie nadprzyrodzonych, ale jak najbardziej ziemskich i dość łatwo do zlokalizowania na Wschodzie, czyli w Rosji?

Tomasz Piątek dostarcza mocnych argumentów potwierdzających tę tezę. Nie każe w nie wierzyć tylko podpowiada jak to sprawdzić. Oczywiście najpewniejszym źródłem informacji jest sam Tadeusz Rydzyk. Jest on jednak, jak już wiemy, mistrzem informacji wykrętnych i pozornych, o czym świadczą jego wywiady i z taką celebrą obroniony doktorat w 2009 roku. Rydzyk to mistrz autokreacji. Wiele w nią uwierzyło. Tym bardziej że nie brak w niej głosów mistycznych jak chociażby Vassuli Rydel, która na rozruch mającej powstać radiostacji dała pobożnemu redemptoryście 10 000 franków szwajcarskich, akurat tyle ile było potrzeba na postawienie pierwszej wieży transmisyjnej. Wiadomo: Pan Bóg zawsze stawia na drodze swoich sług potrzebnych sponsorów. A że proroctwo Vassuli jest wyjątkowo przyjazne Rosji, to nie powinno nikogo dziwić, wszak już w Fatimie Matka Boża prorokowała nawrócenie Rosji (tzw. druga tajemnica).

Po lekturze książki Rydzyk i przyjaciele. Kręte ścieżki w tę autokreację uwierzyć będzie znacznie trudniej.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny 
Uniwersytet Warszawskiego, były jezuita.

Ostatnie artykuły Autora

6 najnowszych

Print Friendly, PDF & Email

8 komentarzy

  1. Yac Min 02.04.2021
  2. Obirek 02.04.2021
  3. slawek 03.04.2021
    • Yac Min 03.04.2021
      • slawek 03.04.2021
  4. Obirek 03.04.2021
    • slawek 03.04.2021
  5. Yac Min 05.04.2021
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com