Marek Jastrząb: Zdzieranie masek

11.04.2021

Choć nie jest to czas i miejsce, by pastwić się nad indolencjami buksującego systemu zdrowia, rzec wypada, że nie tylko naszemu rządowi udało się rozkołysać go i schrzanić. Dla naprzykładu powiem, że bajzel ze sprzecznymi opiniami o ad-astrze, to specjalność zakładu o nazwie UE. Lecz już zamieszania takie jak niespodziewane tłumienie lub ad hoc wprowadzane zaostrzanie kar, jak prostackie kpiny z przydatności, noszenia i lokalizacji maseczek, jak dawanie złego przykładu na temat stosowania się do własnych rozporządzeń, te przejawy PiS-owskich niekonsekwencji są naszego chowu. Przyczyniły się do wybuchu społecznych protestów i wzrostu negatywnych uczuć. Do coraz śmielszego buntowania się wobec narzuconych rygorów. Reżimom usprawiedliwianym przez publicystów – obywatelskim zmęczeniem.

Istotnie, syndrom zmęczenia ludzkiego materiału nie dziwi, bo na zrozumiały odruch zniechęcenia przedłużającą się pandemią, nałożyło się decyzyjne wahadełko naszego operetkowego rządu.

*

Co prawda nadal jesteśmy w czołówce państw opanowanych przez szczepionkowy bajzel, lecz jeszcze możemy pocieszać się wrażeniem, że znaleźliśmy się w dobrym towarzystwie. Kładę nacisk na słowo jeszcze, gdyż, jak tak dalej pójdzie, wkrótce wysuniemy się na czółko peletonu zmierzającego ku pandemicznej przepaści.

Pielęgnacja troski

Po ubiegłowiecznych entuzjazmach i zachwytach na temat postępu nastąpiła plucha obecnych dni, a w rezultacie wyborów dotychczasowa nauka poszła na religię razem ze swoimi prawami. Na mózgowe salony wdarły się zgraje więźniów sumienia. Pojawili się urażone watahy bigotów i węszycieli nieistniejących spisków. Mnożyły się afery, przekręty i niesprawdzone przypuszczenia. Doszło do intelektualnej zapaści we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia i odwrócenia dotychczasowych znaczeń. Prawo stało się synonimem bezprawia, natomiast sprawiedliwość – niesprawiedliwości. Prawda przestała obowiązywać, a na jej miejsce wskoczyła bujda. Wczorajszy oborowy awansował na członka rządu w randze nieomylnego ministra, poprzedni – pełnił u niego zaszczytną funkcję chłopca do bicia.

*

Obecny stan medycyny nazwałbym produkcją ludzkich wad. Czynnościami prowadzonymi wbrew Naturze.

Podczas gdy postęp w sztuce lekarskiej powinien skupiać się na jak najwcześniejszym rozpoznawaniu i zapobieganiu chorobom, bawimy się w stwarzanie pozorów walki z ludzką niepełnosprawnością; dążymy do przedłużenia życia, nie dbając o jego jakość. Doprowadzamy do coraz wcześniejszych narodzin coraz mniejszych dzieci, skazując je na niesamodzielne życie pod nadzorem. Na roślinną wegetację w trwożliwym otoczeniu pigułek i oczekiwanie wizyt u doktora.

Nie skupiamy się na całkowitym wyleczeniu ludzkich DEFEKTÓW (już w płodowym okresie istnienia), ale, pod pretekstem farbowanego humanitaryzmu, koncentrujemy się na dopuszczeniu do powstawania kalek. Tym samym – na podtrzymywaniu cherlającego życia. Podtrzymywaniu traktowanym jako medyczny sukces. Z czego wynika, że nie zmierzamy w kierunku polepszenia stanu zdrowia, lecz obraliśmy kurs na pielęgnację troski.

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email
 
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com