Telewizja pokazała (668)10 min czytania

()

14.04.2021

Kiedyś brałem udział w komisji zatwierdzającej nową normę. Fachowcy zaproponowali tabelę z nowymi, większymi niż w starej normie minimalnymi wartościami pewnego parametru decydującego o bezpieczeństwie i komforcie pracy. Pani z jednej z instytucji reprezentowanej w komisji (niefachowiec), wyraziła opinię, że wartości tych parametrów są jej zdaniem za duże i zaproponowała – dla oszczędności – obniżenie ich o dwa stopnie skali. Przypomniałem, że to są parametry dotyczące minimalnych warunków bezpieczeństwa, że stara norma nie spełnia tych wymagań. Wobec tego zaproponowano i przegłosowano, żeby obniżyć wartości parametrów o jeden stopień.

W czasie Rewolucji Październikowej w każdym oddziale Armii Czerwonej był komisarz, który kontrolował decyzje dowódcy i zmieniał je według uznania.

W demokracji można dojść do podobnego stanu rzeczy, jeśli o awansie nie będą decydowały rozsądek i wiedza. Liczne przykłady mamy obserwując działania PiS-u i akolitów. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego i Izby Dyscyplinarnej, zarządzający spółkami Skarbu Państwa, ministrowie, którzy powinni siedzieć za swoje czyny, prezydent łamiący konstytucję, cała plejada „Misiewiczów” na różnych szczeblach państwa, dla których czasem – jak dla samego Misiewicza – zmienia się przepisy, aby mogli objąć stanowiska… Ostatnio można zostać ambasadorem bez wyższego wykształcenia i znajomości języków obcych. Poza tym mamy w kraju nieustającą kampanię wyborczą i dlatego nie rozwiązuje się problemów, tylko działa tak, aby zdobyć więcej głosów.

Pomysły rządzących są często podobne do tych, jakie opisałem przy zatwierdzaniu normy. Widać to choćby w działaniach związanych z pandemią, bezmyślności i arogancji odpowiednich władz. I co chwila jakiś ciemniak rzuca nowy pomysł, na przykład jak tu zbliżyć nasze prawodawstwo do „prawa bożego”. Wiedzieliśmy, że są ludzie ciemni, którzy mają nas..ne w głowach, ale teraz zostali dopuszczeni do głosu i do rządów, a elektorat często łyka to, co mu podano – bez zastanowienia.

Sytuację w kraju trafnie oceniła moja żona: G…. rozlało się po całym kraju, ale smród czują tylko nieliczni.

* * *

Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej. Chciałoby się powtórzyć pytanie Poncjusza Piłata: Czym jest prawda?

Komisja Millera opracowała raport, który jasno wskazuje na przyczyny katastrofy. Przerażające jest, że pajac Macierewicz potrafi zamącić w głowie tylu ludziom szalonymi i sprzecznymi ze sobą koncepcjami „zamachu smoleńskiego”. Ostatnia wersja: katastrofę spowodowali lewaccy terroryści, podkładając bombę.

Przyczyną główną katastrofy było to, że organizatorzy lotu i piloci nie trzymali się procedur. I tu dużą winę ponosi ówczesny minister obrony Bogdan Klich (PO). Krótko przed tym zdarzeniem wydarzyła się katastrofa samolotu, w której zginęli specjaliści od bezpieczeństwa lotów (!). Przyczyną było nieprzestrzeganie procedur. Opracowano raport, który miał spowodować zmiany, zapobiegające powtórzeniu się takich zdarzeń. Nic nie zrobiono.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Macierwicz - duch.jpg

* * *

Prof. Tomasz Lipniacki, szef Pracowni Modelowania w Biologii i Medycynie PAN:

Zachorowania dzienne to jest zupełna licentia poetica. My wiemy, że tych zachorowań dziennych jest znacznie więcej niż jest to przekazywane w informacjach rządowych, co wynika z tego, że wykonuje się za mało testów. Ale nie wiemy, ile razy więcej. Ja spodziewałbym się, że to jest około trzech razy więcej. Ale my tych liczb nie znamy. Natomiast nadwyżka zgonów to są najbardziej twarde liczby. Wiemy, ile osób umierało przeciętnie w ciągu pięciu ubiegłych lat, wiemy ile umiera teraz. Ta nadwyżka zgonów dwa tygodnie temu wynosiła około 500 osób dziennie, teraz – prawdopodobnie – zbliża się do tysiąca. To są twarde dane.

Wiadomo, jaka jest najlepsza strategia walki z epidemią, tę strategię zastosowano w Izraelu. Trzeba robić natychmiast bardzo ostry lockdown, żeby liczba zachorowań gwałtownie spadała. Taki lockdown powinien być stosunkowo krótki – trzy tygodnie, miesiąc. Powinien być bardzo ostry, żeby zmniejszyć ruchliwość ludzi i liczbę kontaktów do poziomu 30-40 procent, co umożliwia utrzymanie podstawowych gałęzi gospodarki. Natomiast strategia, którą stosuje Polska, i którą stosuje większość krajów, jest taka, że robimy stosunkowo łagodny lockdown, który ciągnie się pół roku. On powoduje powolny spadek zachorowań, ale ta strategia jest fatalna, bo ona przynosi dużą liczbę zgonów.

Najważniejsze jest przeciwdziałanie epidemii wtedy, kiedy mamy mało zachorowań i wtedy kiedy możemy izolować chore osoby i osoby, z którymi one miały kontakt, poprzez masowe testy. To jest moment, kiedy możemy kontrolować epidemię.

* * *

W telewizji festiwal pożegnania księcia Filipa. Nie przypominam sobie, żeby poświęcano mu kiedyś u nas uwagę, a teraz okazuje się, jaka to dla nas wielka strata i jak powinniśmy współczuć rodzinie królewskiej. W takich przypadkach należy żałować, że nie okazywano takiej gorącej sympatii człowiekowi, póki żył. Ta żałość po odejściu człowieka nic go już nie obchodzi, a zapewne byłoby mu miło, gdyby te oznaki sympatii otrzymał za życia. Ale kto z Państwa przez ostatnie dziesięć lat pomyślał choć przez parę minut o księciu Filipie?

* * *

Co właściwie opisują sondaże?

Teraz na czele rankingu zaufania jednego z sondaży znalazł się Rafał Trzaskowski (40,6%). Dlaczego – nie wiadomo. Jednocześnie nie ufa mu 43,6%, ciekawe dlaczego. Powinien się cieszyć czy martwić tymi wynikami?

Na drugim miejscu jest prezydent Duda (38,7% Ufam; 55,1% Nie ufam).

Na trzecim miejscu premier Morawiecki (37,8% i 51,1%).

Borys Budka – 18% Ufam, 48,5% Nie ufam. Budka nie rządzi, więc nie ocenia się jego działań, negatywne oceny to zapewne wpływ propagandy.

Prawie wszyscy politycy mają więcej ocen negatywnych niż pozytywnych. Zapewne świadczy to o bardzo emocjonalnych ocenach, ale co z tego wynika?

Kiedyś bracia Kaczyńscy mieli ogromną liczbę ocen negatywnych a po kilku latach zagarnęli władzę.

Każdy może z wyników takich sondaży wybrać coś pozytywnego dla siebie.

* * *

Wiele religii zachęca do tolerancji i dobroci wobec wszystkich bliźnich, ale praktyką jest, że wśród wyznawców panuje nienawiść nie tylko do wyznawców innych religii, ale i do innych odłamów własnego wyznania, a także heretyków, którzy ośmielają się twierdzić coś innego niż święte pisma.

Jest to do pewnego stopnia zrozumiałe w przypadku islamu, bo w Koranie są fragmenty skierowane przeciwko „niewiernym”, ale nie wiadomo jak chrześcijaństwo pogodziło mordowanie i torturowanie ludzi z naukami Jezusa. Być może wynika to z faktu, że większość wyznawców danej religii nie zna jej podstaw, polegają na tym, co im przekazują kapłani.

Obecne obyczaje nie pozwalają na tortury ani na palenie na stosie, ale zdeklarowani katolicy w Polsce zieją często nienawiścią i nie mają oporu, aby gnębić swoich przeciwników. Widzimy polityków klęczących w kościołach i pamiętamy co robili i co mówili niedawno, te nienawistne słowa, zacięte twarze. Wydaje się, że gdy mówią o przeciwnikach politycznych to chętnie przywaliliby im Biblią w łeb.

Podejście rodaków do religii ilustruje pewna anegdota:

Kapelan ma kazanie dla kompanii wojska i mówi o Ostatniej Wieczerzy: „I rzekł Pan: Piotrze, nim trzykroć kur zapieje, ty się mnie wyprzesz”. „Nie wyprę się ciebie Panie”, odparł Piotr. „Zaprawdę, Piotrze, powiadam ci, że nim trzykroć kur zapieje, ty się mnie wyprzesz”. „Nie, Panie, odparł Piotr, nie wyprę się”. „I wyparł się!” Żołnierze: „O, w d… je..ny!”.

* * *

Niszczenie prawa to jedno z najgorszych działań PiS i akolitów. Prawo powinno być jednakowe dla wszystkich, tymczasem członkowie i zwolennicy władzy są traktowani inaczej – prokuratura nie stawia im zarzutów, prezydent ułaskawia itp.

Obecna praktyka jest obrzydliwa, ale w przeszłości też stosowano wyjątki. Syn prezydenta Wałęsy, który spowodował wypadek, nie poniósł kary, bo biegły (?!) wynalazł u niego „pomroczność jasną”, która akurat w czasie powodowania wypadku nie pozwoliła mu się orientować w sytuacji. Jakoś wszyscy przeszli nad tym do porządku dziennego. Kaczyńskiego prokuratura nawet nie przesłuchała, gdy Birgfellner oskarżył go o przyjęcie łapówki dla księdza i niewywiązanie się z umowy. Pan Kaczyński nigdy też nie przeprosił ludzi, których niesłusznie oskarżał, mimo że tak mu nakazywały sądy.

Nie tylko odpowiednie służby inaczej postępują w przypadku różnych osób, które dopuszczają się takich samych bezprawnych czynów, ale również komentatorzy inaczej podchodzą do takich zdarzeń. Zaraz po przejęciu władzy przez ekipy solidarnościowe Ewa Milewicz wyraziła opinię, że „lewicy mniej wolno”. Komentatorzy często mają kłopoty, jak ocenić czyjś czyn czy wypowiedź, jeśli ten ktoś jest z ich obozu politycznego. Jeśli to są osoby z prawicy albo przedstawiciele kleru, to wiadomo, że to prawdziwi patrioci, których nieco poniosło, trzeba im wybaczyć, bo intencje mają dobre. Ale to samo w wykonaniu kogoś nie z tego grona, a szczególnie z lewicy, osądzane jest surowo. W takich budzących wątpliwości komentatorów przypadkach radzę, aby sobie wyobrazili, że tego czynu dokonał ktoś z lewicy – od razu znikną wątpliwości co do oceny czynu.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\marian Kowalski.jpg

* * *

Z kim by się tu zidentyfikować? Co chwila słyszymy „My Polacy możemy być dumni…” i dalej wymienia się, często nieprawdziwe, osiągnięcia jakiegoś Polaka. Kiedy mamy widowisko sportowe i rodacy wykazali się, to słyszymy, że „zagraliśmy”. Nie czuję dumy z tego powodu, że jestem Polakiem, ani nawet z tego powodu, że jestem człowiekiem.

Ludzie łatwiej się identyfikują z tymi cechami grup lub społeczności, które są uważane za dobre, ale jakoś nie z tymi, które są oceniane jako złe. Kościół katolicki nie wstydzi się za niegodziwości, jakie popełniali wyznawcy i hierarchowie w dawnych czasach. Nie przypisywałbym dawnych zbrodni obecnemu Kościołowi, ale oceniałbym obecnych wiernych i kapłanów według ich stosunku do tamtych zbrodni. Jakoś często nie identyfikują się z tamtymi zbrodniarzami, choć uważają, że to ten sam Kościół.

To właśnie identyfikacja bywa taka niebezpieczna. Identyfikacja wprowadza sztuczne podziały, bo nie ma żadnych wrodzonych cech narodowych, są czasem gromadne zachowania uwarunkowane okolicznościami i właśnie tą identyfikacją.

Ludzie identyfikują się np. w ten sposób, że myślą „my, dzieci Boga”, „my, ludzie”, „my, Polacy” itp. Ale z tego nie wynika, że myślą to samo i że będą działać szlachetnie i dla wspólnego dobra. Nakazy religii mówią o tym, że inni to są nasi bliźni, że nie należy zabijać, trzeba wybaczać, być tolerancyjnymi itd. A w praktyce religijna identyfikacja służy często do popełniania przestępstw na inaczej myślących lub po prostu nie „naszych”. Identyfikacja nie jest powodem do dumy, choć można się czuć dumnym, jeśli to sprawia komuś przyjemność.

Podobnie uważam, że obecni Niemcy nie są winni zbrodni hitlerowskich. Będę oceniał indywidualnie według tego, czy ktoś akceptuje zbrodnie popełniane przez innych członków swego narodu lub grupy, z którymi się identyfikuje.

My, ludzie, potrafimy być straszni i wspaniali, ale to nie jest powód do dumy, raczej do radości i smutku. Będę się cieszył z czegoś dobrego, co ja dokonałem. Będę się cieszył, jeśli coś takiego dokonują inni. Bez względu na to, jakiej będą narodowości i przynależności.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. jure g 15.04.2021
  2. mmm777 15.04.2021