14.04.2021
Wielokrotnie to, co dzieje się na naszej scenie politycznej porównywano do zabawy w piaskownicy. Spory i kłótnie polityków przypominały i przypominają spory i walki dzieci – to jest moja łopatka, a nie twoja, ja tu byłem pierwszy…
To nie jest trafne porównanie. Tak rzeczywiście wygląda polska polityka tu i teraz, jednak jest jedna różnica – swary i kłótnie dzieci zawsze mogą zakończyć rodzice czy opiekunowie na mocy definicji – bo mają władzę. Wynikającą z autorytetu, a finalnie z przewagi siły.
A kto może być tym arbitrem w naszych sporach politycznych, kim byliby ci rodzice, mający władzę nad swoimi politycznymi dziećmi?
Teoretyczne taką rolę w systemie władzy państwowej pełni społeczeństwo. To obywatele w wyborach – powszechnych, bezpośrednich i tajnych wybierają posłów i senatorów a parlament wyłania większość rządzącą państwem do następnych wyborów.
Teoretycznie tak – a praktycznie?

W Polsce, w 2021 roku, rządzący nie mają większości w Parlamencie (Sejm i Senat), Spory w samej koalicji rządzącej dawno już przekroczyły masę krytyczną, co w państwie demokratycznym oznacza jedno – nowe wybory. Rządzący sprawują władzę już sześć lat. Dodajmy, władzę sprawowaną legalnie – wygrali drugą kadencję i w sejmie i drugą kadencję „ich” prezydenta. Wszystkie te lata władzy Zjednoczonej Prawicy przyniosły planową i przemyślaną destrukcję państwa prawa, w którym prawo właśnie jest ważniejsze niż wola polityczna wodza.
W tym miejscu warto przypomnieć wystąpienie marszałka-seniora sejmu 2015, Kornela Morawieckiego, desygnowanego do tej honorowej funkcji przez Zjednoczoną Prawicę, które wygrała tamte wybory. Marszałek-senior powiedział wprost, że wola narodu liczy się przede wszystkim, jest ważniejsza niż prawo. A wolę narodu wyraża ta partia, która wybory wygrała. A w tej partii najważniejsza jest wola jej prezesa. Koniec i kropka – a kto tego nie rozumie, ten jest złodziejem i komunistą, obywatelem gorszego sortu i nie jest prawdziwym Polakiem.
Przejęty został Trybunał Konstytucyjny, najważniejszy sąd Rzeczpospolitej. Obecny tak zwany trybunał to nie jest Trybunał Konstytucyjny orzekający o zgodności ustaw z Konstytucją, a trybunał magister Julii Przyłębskiej, towarzyskiego odkrycia roku Jarosława Kaczyńskiego.
Władza przejmuje kontrolę nad Sądem Najwyższym i nad całym wymiarem sprawiedliwości z Krajową Radą Sądowniczą, która wybiera kandydatów na sędziów powszechnych. Prokuratorem Generalnym i Ministrem Sprawiedliwości jest szef partii wchodzącej w skład koalicji rządzącej, który wprowadził zmiany w przepisach dające mu całkowitą swobodę i szerokie uprawnienia do zawężania lub zawieszania postępowań karnych. Widzieliśmy wielokrotnie, gdy podległa mu prokuratura nie wszczynała postępowania w sprawach, w których zamieszani byli czołowi politycy partii rządzącej a wnioskowała o surowe sankcje wobec przeciwników politycznych.
Cały wymiar sprawiedliwości jest obecnie areną walki pomiędzy władzą a niezależnymi zrzeszeniami sędziów i prokuratorów wspieranych przez różne organizacje społeczne i ruchy obywatelskie. Efektem takiej reformy wymiaru sprawiedliwości głoszonej przez magistra Ziobrę jest znaczne wydłużenie czasu postępowań sądowych i zakradający się chaos prawny, wynikający z dopuszczenia do orzekania nieprawnie przez neoKRS wybranych sędziów. Widzimy też rosnącą liczbę niekorzystnych dla Polski wyroków europejskich trybunałów i sądów, uchylających wyroki polskich sądów i zawieszających działalność Izby dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
To tylko niektóre konsekwencje działań rządu, wynikających z przekonania, że wola polityczna jest ważniejsza niż prawo.
Do działań w wymiarze sprawiedliwości dodajmy całą paletę innych, tych realizowanych w spółkach skarbu państwa – i tragicznej w skutkach polityki kadrowej w obsadzaniu organów władz tych spółek. Mamy całkowite odejście od konkursów na kierownicze stanowiska w administracji państwowej poprzedzone likwidacją uczelni, przygotowującej kadry urzędników państwowych. Mamy postępujący proces oligarchizacji na wzór węgierski, budowania klasy bogaczy (na naszą miarę) gotowych wspierać władzę, która ich stworzyła.
Najnowszym pomysłem władzy jest chęć przejęcia kontroli nad mediami drogą zakupu przez państwową spółkę Orlen grupy prasowej obejmującej całą Polskę, którego dokonał prezes Obajtek, czołowy przedstawiciel nowej klasy posiadaczy.
To wydawanie naszych pieniędzy – naszych, bo spółka skarbu państwa buduje nasz budżet. Wydawanie ich na cele polityczne przez uległych wobec władzy i pozbawionych wykształcenia, wiedzy fachowej i niezbędnego doświadczenia nominatów partii rządzącej musi budzić kategoryczny sprzeciw.
Ta władza ma plany „repolonizacji” wszystkiego, co nie jest jeszcze państwowe. To jest prosta droga do PRL-bis.
Wszystkie dziedziny życia społecznego ukazują narastające patologie. Przede wszystkim systemu sprawowania władzy.
Mamy otwarty kryzys rządowy, mamy pogłębiający się chaos w państwie, walczącym z wielkim nieszczęściem pandemii. Mamy narastające napięcie w stosunkach z sąsiednimi krajami i powrót do etapu zimnej wojny pomiędzy mocarstwami.
I co? I nic!
Zbliża się maj. W maju 1926, w Polsce mieliśmy zamach majowy niekwestionowanego wodza, jakim był wtedy Józef Piłsudski. Zamach był tragedią, zginęło blisko 500 ludzi. Polska weszła wówczas w fazę gnicia systemu władzy, zakończoną klęską wrześniową 39 roku.
Może i lepiej, że nie mamy teraz prawdziwego wodza. Strach pomyśleć, co by się w Polsce działo, gdyby ktoś chciał powtórzyć manewr Józefa Piłsudskiego.
Chociaż nadal aktualna jest teza, że władza rodzi się często na końcu lufy karabinu!

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

To może lepiej postrzelajcie się państwo wirtualnie, na przykład w Cyberpunku, ostatecznie można by wprowadzić zasadę, że trzykrotnie zabity przed dwa dni się nie loguje, a żywy zawsze potem jak znalazł.
Dzisiejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego/Trybunału Julii Przyłębskiej w sprawie sprawowania funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich to kolejny, materialny dowód na pełzający zamach stanu jaki trwa w Polsce od sześciu lat. Nie trzeba wal ulicznych w Warszawie jak to było w 26 roku, wystarczy odkrycie towarzyskie prezesa i już prokurator stanu wojennego Piotrowicz likwiduje ostatnią demokratyczną instytucję w państwie.
W sumie to nie do końca rozumiem, o co chodzi z tym rzekomym wyrokiem.
Gremium, któremu przewodzi sędzia Przyłębska to nie jest żaden Trybunał, a już na pewno nie Konstytucyjny, ergo wyroki jego to opinie towarzyskie, a nie źródła czy wykładnje prawa. Dopóki parlament nie powoła prawidłowo Rzecznika Praw Obywatelskich funkcję tę pełni Adam Bodnar i każdy sąd powinien uznawać wszelkie dalsze wnioski Bodnara i ignorować działania ewentualnego pe-owca.
Tak, to wszystko prawda ale opinie prawne nawet najlepszych polskich konstytucjonalistów zderzają się z „pieczątką” magister Julii Przyłębskiej obsadzonej na stanowisku prezesa TK i tyradą pana Piotrowicza, który po prokuratorsku przesłuchał profesora Bodnara zupełnie tak jak robił w czasach PRL gdy był prokuratorem .
Liczy się efekt – a ten dopóki nie nastąpi zmiana władzy jest taki jak wyżej., PiS albo wprowadzi „swojego” człowieka na stanowisko prezesa gdy wybierze go sejm za zgodą senatu albo obsadzi kogoś jako pełniącego obowiązki prezesa mimo, ze nie tego w Konstytucji. Na krytykę odpowie, ze to taki sam prezes p.o jakim był, zdaniem Piotrowicza, Bodnar po zakończeniu swojej kadencji. Taka jest logika prezesa, wychowanka profesora będącego zwolennikiem niemieckich/nazistowskich teorii o wyższości woli politycznej nad prawem. I dlatego mamy co mamy.
Mamy też możliwość dokonania zmiany tego chorego do fundamentu układu ale to tylko możliwość…
I to by było na tyle… .
Niestety (a może „na szczęście”) nie siedzę w głowach sędziów, tych jeszcze niezależnych. Wydaje mi się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by ignorowały wyroki tego gremium lod przywództwem p. Przyłębskiej, tak jak mogą ignorować wszelkie postanowienia łże-izby dyscyplinarnej SN, która żadnym sądem nie jest.
I tak samo mogą uznawać Adama Bodnara za Rzecznika Praw Obywatelskich i ignorować wszelkie próby łże-rzecznika.
To „nic” o którym wyzej to jednak wyraźne coś – reforma wymiaru sprawiedliwosci trwa już sześć lat i opanowała już wszystko poza sądami powszechnymi. Mamy 10 tysięcy sędziów, wystarczy przekupić lub zastraszyć 1000 aby dobierając sklady (podobno losowo) otrzymyawć wyroki zgodne z życzeniami wladzy. Sedzia powinien być niezależnym nie w wyniku heroizmu i odwagi a prawa.
A nad Polską unosi się (jeszcze) rechot wolno gotowanych żab.
PIS ma w dalszym ciągu 30% poparcie , kolejnemu 30% zwisa i powiewa totalnie – kto będzie rządził w PL..( nie chodzą na żadne wybory ..) . Jedynie około 40% sprzeciwia się temu co robi PIS. I tyle w temacie.
Oczywiście ma racje. Tylko kto to zrozumie?
Oczywiście ja, co czytałem kiedyś Szekspira i pamiętam ten kocioł czarownic w „Makbecie”. Ale nas jest za mało. Więc przegramy w maju, chyba że jakaś X-plozja. Zastanawia mnie, czy prostemu posłowi śni się często egzekucja Czauszesku, czy raczej koniec Berii. Przecież żyje tak niebezpiecznie. Bo chce dla nas tak dobrze zmienić Polskę, żeby nam się odechciało śmiać. Aż tu nagle może wyskoczyć jakiś „Stan Pokojowy”, bez zwalczania żadnych sortów i nieistniejących partii Gender. Bo wtedy szast prast i po wszystkim. Wybory i przesrana. Ale : „to tylko sny, szalone sny…” („Ranczo”). Moje. Jutro będzie lepiej !
Dziś rano jednak się załapałem, że to już było, że to „powtórka z rozrywki”. I on (ta Kaczozmora) skutecznie robi całą Polskę w „Tupolewa”. W zamach Kaczyński. My tu pokrzykujemy „Pull up !”, Pull up !!!, ale to wszystko w próżnię. Gdzie – jak wiadomo – dźwięk się nie rozchodzi.
Oczywiście ma racje. Tylko kto to zrozumie?