29.04.2021
Nęka mnie ostatnio i wkurza swą natarczywością pewien pomysł na program publicystyczny TV.

Prowadzący – Mariusz Pudzianowski. Dlaczego Pudzianowski? Chyba tylko on jeden byłby w stanie rozdzielić „dyskutujące” strony, gdyby pojawiłyby się w programie osoby, dla których zostałby stworzony.
Stworzyłbym go np. dla ekslekkoatletki Krystyny Pawłowicz i Beaty Kempy z domu Płonka, córki Walentego i Wielisławy. Dlaczego akurat taki skład?
Ostatnio pani K., jak zwykle elokwentna oznajmiła komentując sprawę sędziego Tulei, że doprowadzenie go nawet siłą do prokuratury jest rzeczą absolutnie normalną, ponieważ prawo musi obowiązywać wszystkich bez wyjątku!
W tym samym mniej więcej czasie obywatelka Pawłowicz Krystyna wypowiedziała się na temat procesu wytoczonego przez Watchdog T. Rydzykowi (bliższe dane trudne do ustalenia) o niewywiązanie się z prawnego obowiązku udostępnienia informacji o celach i sposobach wykorzystania dotacji otrzymanych z państwowego budżetu. Pani Pawłowicz oznajmiła, że o. Rydzyk w ogóle nie powinien udostępniać żadnych informacji „lewackiej organizacji”.
Pomijając drażniący nieco fakt używania słowa „lewacki” bez jego właściwego zrozumienia, a używania go jako obowiązującej od paru lat inwektywy, pani K.P. , obecnie sędzia TK stwierdziła po prostu, że jednak prawo nie obowiązuje wszystkich.
Chciałbym więc, by Pudzian poprowadził program, w którym obie panie uzgodniłyby może swoje poglądy.
Ze względu na temperament, Pudzian byłby niezbędny.
Po co zapraszać do studia przedstawicieli różnych opcji, skoro i tak wiadomo, jak program będzie przebiegał i kto będzie zakrzykiwał innych?
Zaprosić dwie panie reprezentujące (teoretycznie) jedną opcję, a przedstawiające publicznie tak odmienne stanowiska w prostej, wydawałoby się, sprawie. Naprawdę jestem ciekaw przebiegu takiego spotkania.
Pani Pawłowicz jako ekssportsmenka mogłaby wyjaśnić (nawet w ramach uzasadnienia do wyroku, który ma wydać), dlaczego Polska zapisała się do klubu piłkarskiego, a teraz upiera się, by grać tam w koszykówkę i uważa to za normalne?
Z drugiej strony nie jestem pewien, czy miałoby to dla kogoś z obozu wyborców PiS jakiekolwiek znaczenie.
Jeśli wspomniany o. Rydzyk publicznie porównuje się z ks. Popiełuszką i kapłanami mordowanymi przez hitlerowców, a żadnemu z jego wyznawców nie przychodzi do głowy, by plunąć mu w twarz (w każdym razie w to co u niego twarz zastępuje) to znaczy, że słowa przestały mieć już znaczenie i można mówić sobie dowolne rzeczy bez konsekwencji w rankingach poparcia.
To dość ciekawe zjawisko socjologiczne i naprawdę warto mu się przyjrzeć z uwagą. Ostatnie sondaże nie pozostawiają wątpliwości. Poparcie dla Polskiej Zjednoczonej Prawicy Rabunkowej … rośnie. Czy to normalne? Najwyraźniej tak, skoro nikt z badaczy w ogóle nie dostrzega w tym problemu.
A przecież badanymi są nie tylko członkowie rodzin partyjnych prominentów i im podobni, którzy spółkują ze skarbem państwa.
Mało tego – wśród zwolenników jest wielu ludzi młodych, którym panna Krystyna wyrokiem zapowiedzianym na 13 maja (rocznica zamachu na jedynego prawdziwego papieża) może odebrać możliwość swobodnego poruszania się po Europie z dowodem osobistym w kieszeni, bez konieczności żebrania o paszport w odpowiednim urzędzie.
Prezes NIK i Pinokio przerzucają się oskarżeniami, na dodatek mając na nie twarde dowody i … no właśnie. Nic! Zero skutków.
Tzw. politycy opozycyjni zajęci codziennym memłaniem (zapożyczone od W. Dymnego) sprawiają wrażenie, iż są tak zachwyceni tembrem swych głosów, jak głuszec w okresie godowym i nie sprawia im różnicy, w jakiej sprawie się wypowiadają, bo w każdej wypowiadają się bez sensu, a przede wszystkim bez konsekwencji w postaci działania.
Przedstawiony powyżej obrazek naszej rzeczywistości wcale nie jest przesadzony. Wręcz przeciwnie. Uważam, że jest to tylko łagodniejsza jej wersja.
Jak inaczej nazwać wepchanie przez niejakiego Glińskiego wybitnego muzealnika w osobie p. Szydło do rady muzeum Auschwitz i twierdzenie, że „to zaszczyt dla tej Rady”? Wspomniana ob. Kempa Beata mówiąc o przekopie Mierzei Wiślanej nazwała go „naszym oknem na świat” całkowicie ignorując fakt istnienia paru prawdziwych portów.
Prowokacja? W normalnym kraju i w normalnym czasie tak by to nazwano. Tymczasem u nas im mniejsze człowiek ma kompetencje, tym wyżej może zajść.
Problem w tym, że stan taki nie może trwać wiecznie. Kiedyś to wszystko się posypie, ale wtedy dojście do „stanu normalnego” może potrwać niejedno pokolenie.
A wszystko dlatego, że dziś nikt nie zna sposobu na kłamców, złodziei, parszywców najpodlejszego gatunku jaki znał świat i zdecydowana większość akceptuje u władzy przestępców, na dodatek argumentując to „demokratycznym mandatem”.
Przypominanie, że Hitler też doszedł do władzy drogą demokratyczną nie robi na nikim wrażenia.
Co się stało z naszym społeczeństwem?
A co się stało ze społeczeństwem polskim w końcu XVIII wieku, kiedy to w oparach pijanej dumy i wśród arcypatriotycznych tudzież bogobojnych okrzyków sprzedawało niepodległość własnego kraju?
Dokładnie to samo.
Szymborska pisała, że „nic dwa razy się nie zdarza…”
Czyżby?
Jerzy Łukaszewski

Beznadzieja i opadanie rąk z niemocy, to są zwykle oznaki nadciagającego przesilenia. Kiedy już nikną ostatnie nadzieje, zwykle coś się wydarza i traaaaaaaaaach! Według starej anegdoty: „Było cicho i spokojnie. Jak na wojnie. Aż tu nagle jak pie.dolnie!.”
Ciekawe co to będzie tym razem?
Поживём – увидим….
Czy to normalne? Najwyraźniej tak, skoro nikt z badaczy w ogóle nie dostrzega w tym problemu.
Pozwolę sobie, kolejny raz, napisać, że odsetek wyborców zaagitowanych z ambon też nie zajmuje badaczy(?).
Widać to norma, w naszej „demokracji”.
Społeczeństwo polskie jest w większości rozmemłane i zmęczone. Sądzę, że rosną grupy symetrystów (nawet w tym felietonie niestety pobrzmiewa ten ton, bo znowu dostaje się opozycji jaka jest do niczego – rodzi się więc oczywiste pytanie: po co na nią głosować?) i przekonanych, że nie ma sensu udział w wyborach, bo niczego to nie zmienia. Unia spowszedniała i rośnie roszczeniowe do niej podejście – dawaj wincyj piniendzy. 90 procent wyborców nie rozumie jak działa i jakie ma cele.