Dr Jan Niżnikiewicz: Tajne/Poufne.15 min czytania

()

06.05.2021

raport
Photo by Peggy_Marco on Pixabay

Analiza programowa dla członków partii. Według dołączonej listy i rozdzielnika.

„Zabiegi opozycji zmierzające do naruszenia porządku prawnego naszego państwa oraz rozwiązania Trybunału Konstytucyjnego”

Wstęp

Według Alfreda Jarry’ego, autora „Rzeczy, która dzieje się w Polsce, czyli nigdzie” wrogie siły sugerują, że istnieje w naszym kraju organ państwowy o nazwie Trybunał Konstytucyjny. Jego poprzednik działający zgodnie z ówcześnie obowiązującym prawem funkcjonował całkiem niedawno. Obecnie po nim zostały działka, ogrodzenie, budynek i dawna nazwa. Reszta uległa totalnemu zatraceniu. Całkowicie niestosowne jest zatem lansowane przez opozycję określenie obecnie działającej instytucji jako „trybunał groteska”. Członkowie naszej koalicji powinni wiedzieć, o czym obecnie mówią siły wrogie naszemu państwu. Powinni bronić najważniejszych organów stojących na straży porządku prawnego. Obce siły zmierzają nieudolnie do przejęcia władzy siejąc pomówienia i kłamstwa. Są konsekwentne i niebezpieczne.

W celu obrony przed nimi przytaczam opracowanie naszego kontrwywiadu podające treść inwektyw i kłamstw według oryginalnych zapisów.

Rolę zwierzchnią i realnie zarządzającą zagarnęło w kraju nowe wcielenie Króla Ubu, zwanego obecnie dla niepoznaki Prezesem. Jedynie On decyduje o każdym z poddanych i o wszystkim. Stanowi jednoosobową monarchię absolutną w państwie, jakoby demokratycznym. Przynajmniej tak je nazwał. Nie ma w tym określeniu, żadnej sprzeczności, gdyż po prostu tak być musi. Nic w jego postępowaniu nigdy nie jest alternatywne. Obecny władca wygrywa wszystko na każdym możliwym polu. Dlatego narody całego świata ulegają mu dając w ten spektakularny sposób wyraz pokory i szacunku. Oczywiście mają rację, gdyż Prezes odpowiednio wcześnie i mądrze zadekretował wszystko, co dotąd istniało na świecie. Zawarł na temat tych zagadnień obowiązującą wykładnię oraz konkluzję potwierdzoną w ostatecznych wyrokach powołanego przez siebie Trybunału Konstytucyjnego.

Rozwinięcie

Trzeba dla zrozumienia całości tego przewrotnego artykułu obcych sił wyjaśnić jak siły obce i wrogie interpretują słowo „nigdzie” zawarte w opowieści Jarry’ego.

Mówi ono (cytuję za stenogramem wywiadu) o mniej lub bardziej hipotetycznym miejscu na mapie gdzie poza Królem Ubu niby jest armia, a w istocie jej nie ma, podobno okresami bywa Ministerstwo Spraw Zagranicznych, lecz nie ma dyplomatów, pojawia się prezydent, którego poza jazdą na nartach interesują wyłącznie oczka wodne, stan stodół i pasieki. Rozsiewane celowo plotki mówią, że niekiedy istnieje w nim również Ministerstwo Sprawiedliwości, które konsekwentnie zabiega, aby nie było całkowitej niezależności sądów. Podobno bywa także organ nazywany Niezależną Prokuraturą, lecz tylko debil uważa inaczej. Przynajmniej nikt o tym publicznie nie mówi. Nie dlatego, żeby ktoś się bał, lecz dlatego, że takich głupot po prostu wymawiać nie wypada, gdyż Prezes-Ubu posiada na temat Prokuratury jednoznaczne zdanie. Ma być twarda jak stal i nie ulegać żadnym wpływom z wyjątkiem zaleceń płynących z obszaru decyzyjnego.

W powszechnym mniemaniu funkcjonuje także niezawisła Naczelna Izba Kontroli Państwa. Jednakże obecny jej zwierzchnik ostatnio zwariował i publicznie mówi o istnieniu w naszym kraju bolszewickiego bezprawia i państwa policyjnego. Zna rzeczywistość oraz dobrze wie jakie metody są stosowane. Chociażby z tego względu, że wywodzi się ze ścisłego matecznika partii rządzącej, której metody znane mu są z autopsji. Sączone przez niego kłamstwa i inwektywy są przez nasz elektorat nazywane zwyczajnym wstrętnym pomówieniem. Biegli psychiatrzy, Niezależna Prokuratura oraz Sąd zdecydują o dalszym losie ekipy kontrolerów NIK.

Teraz dalsza interpretacja.

Dowodnie przecież wiemy o tym, że w naszym kraju Prezes jest i był zawsze. W każdym z nas tu i teraz, w dowolnym miejscu zdarzeń, i wie dokładnie co się dzieje w urzędach kontrolnych jego państwa. Przecież on nim niepodzielnie zawiaduje, zatem bez jego woli nic się w nich nie dzieje. Dawno temu jeszcze za rządów komuny podał doskonały wzór weryfikacyjny zrealizowany w scenariuszu filmu „Miś”. Nawet Bareja w gronie reżyserów przyznawał, że sposób sprawowania kontroli był wyłącznym pomysłem Prezesa. Z tych względów informacja o każdym z nas tradycyjnie jest ciągła. W dodatku za zgodą wszystkich stron. Zatem kłamliwa wypowiedz jakiegoś skończonego idioty o stosowaniu w naszym kraju bolszewickich metod rządzenia dowodzi jedynie wolności mediów.

Idąc dalej i wysłuchując wrogie poszepty umownej opozycji, (tu dalszy komentarz) są w niej głosy warte przytoczenia, aby poznać ich przewrotność. Członkowie naszej koalicji muszą wiedzieć jak na forum parlamentu odpierać ataki przeciwników i i prostować ich kłamstwa.

Cytuję:

W obszarze państwa funkcjonuje jakoby jakiś rząd, który co innego ogłasza, podczas gdy w rzeczywistości zupełnie coś przeciwnego robi.

Interpretacja

Jest to idiotyczna bzdura. Przecież każdy rozsądny wie, że naszym krajem niepodzielnie włada samodzielnie nasz kochany Prezes, zaś rząd jest organem administracyjnym służącym tylko do zatrudniania rosnącej liczby aspirujących ludzi chcących zrobić karierę. Prezes ich potrzebuje do krzewienia propagandy dla osiągnięć naszej administracji w terenowych oddziałach Straży Pożarnej, Wiejskich Kołach Samopomocy, Terenowych Organizacjach Rolniczych i Izbach Samorządu w miasteczkach na ścianie wschodniej.

Od początku istnienia naszych idei nasz obecny władca znajduje tam stałe poparcie dla swoich dekretów bazując słusznie na wysokim intelekcie tamtejszych mieszkańców. Nieporównywalnym do części zachodniej naszego kraju, bo wyniesionym z racji wiekowego funkcjonowania tam obcych monarchów. Wiadomo, że zaborcy zawsze szli na całość i wpoili poddanym właściwe postawy obywatelskie. Jeśli ich z nieznanych przyczyn nie wykazywali, zmieniano im administracyjnie miejsce pobytu na bardziej komfortowe. Tyle że odlegle o tysiące kilometrów. Pamięć o tym na ścianie wschodniej naszego kraju nadal jest żywa.

Wszakże Prezes dokładnie zna historię powszechną (bo jakżeby mogło być inaczej) więc zupełnie nie przejmuje się czymś, co było kiedyś. Podobnie jak jakimiś tam wyborami powszechnymi. Pamięta, że jego odpowiednik z sąsiedniego kraju sto lat temu powiedział, że nie liczą się jakieś tam listy wyborcze, ani kto liczy głosy elektoratu. Obojętny jest także ostateczny ich wynik. Liczy się jedynie plan rezerwowy. Nasz Prezes ma takowy stale na podorędziu, gdyż jako przywódca narodu ma pełny monopol do wygrywania.

Jego największym sojusznikiem jest obecny prezydent. Bez szemrania – ale tylko w porze letniej – jeździ do każdego nawet najmniejszego przysiółka, rozdaje tam suweniry, uczestniczy w zebraniach terenowych Kół Gospodyń Wiejskich. Z każdą uczestniczką zrobi selfie. Przepada za wizytami w remizach strażackich. Podobno nawet rozumie co się do niego wówczas mówi i podziela zajmowane stanowisko, jakiekolwiek by było. W porze zimowej przebywa wyłącznie na stokach narciarskich i żadne zdarzenie aż do połowy lata go stamtąd nie wydobędzie.

Zasługą głowy państwa są negocjacje międzynarodowe. Oczywiście opluwają go z prawa i lewa. Ale to nie zaszkodziło jego wizerunkowi w kraju i za granicą. Odnosi same sukcesy: potrafi drogo sprzedać i tanio kupić. Wszędzie jest przyjmowany z najwyższym uznaniem. Obrzydliwym oszczerstwem są sugestie, jakoby nasz prezydent cierpiał od lat na uwiąd czy słabość umysłową. Przecież ocenę jego wysokiej sprawności intelektualnej już pięć lat temu zadekretował osobiście Prezes, co dobitnie powtórzył w drugiej kadencji.

Teraz konkurs na poziom IQ czytelników tego artykułu. Niech dobrze sie zastanowią, jaki to może być kraj? Gdzie leży? Czy prawdą jest co o nim mówią sąsiedzi? Na pewno nie nasz, tylko czyj?. W rachubę wchodzą najbliżsi sąsiedzi. Ja nie znajduję oznak niepokoju w przedsionku tej zagadki. Znam odpowiedz członków naszej partii. Wiedzą dobrze, że wszystko poza komentarzami autora jest skończonym kłamstwem.

Teraz kilka słów na temat poboczny, istniejący w głównym tytule tego artykułu.

Aktualne powołanie Trybunału Konstytucyjnego w nowej wersji jest osobistą zasługą Prezesa największej utworzonej przez niego koalicji w tym kraju. Polityk ten po blisko 2000 latach dokonał powtórki z przeszłości przywołując starodawne zdarzenie gdy panujący w Rzymie cesarz Kaligula inkorporował do grona zasłużonych senatorów znanego powszechnie konia wyścigowego Incitatusa. Okrutny i szalony władca w ten przewrotny sposób zrównał ludzi ze zwierzętami i…. wszedł tym zabiegiem do annałów historii. Tyle prawdy.

A teraz co o tym sądzą nasi wrogowie.

W naszym kraju obecnie o cienkości bibułki, a kiedyś nawet podobno aż o grubości kartonu, odpowiednikiem funkcji spełnianej ongiś przez starodawnego konia panującego władcy pełnią obecnie „sędziowie” owego trybunału groteski wsadzeni na ten urząd rozkazem partyjnym władcy. Doskonale wiedzą, że ich wybór i powołanie na pełnione stanowisko jest niezgodny z prawem. Organy pełniące władzę szyderczo pokazały palcem, w jakim miejscu poważania mają swoich obywateli. Naszym zdaniem jest to ostatni zakręt jelita grubego albo jeszcze niżej. Może się w tej ocenie mylimy, ale czy na pewno? Przecież Prezes z natury aktu niebiańskiego nawiedzenia jest nieomylny bardziej niż papież. Podobne zdanie na jego temat ma lokalny Episkopat”.

Ciąg dalszy jest równie ciekawy. Cytuję kolejny stenogram oryginału zapisu.

A więc naszym zdaniem jest tak, że jakiś tam „Trybunał” podobno niby jest i funkcjonuje, a w istocie rzeczywiście jakby go nie było. Wydaje z kolei wyroki, które nie mają nieodzownej powagi wiarygodnego aktu prawnego, po czym je publikuje w Monitorze Polskim. Trochę jak ze słoikiem, do którego wlano połowę wody i oleju. Nawet długotrwałe mieszanie nie spowoduje połączenia tych substancji. Podobnie jest z obecnym „trybunałem-groteską” i resztą narodu. Istnieje między nimi nikły molekularny styk wzajemnie odpychających się połączeń energetycznych bez możliwości jakiegokolwiek związku. Przecież wiemy dobrze, że nie istnieje nic coś, co równolegle jest realnie obecne i jednocześnie nim nie jest. Wyjątkiem jedynie Ubu-Prezes.

Następne kłamstwa są.

Wrogie siły głoszą, że żaden inny urząd państwowy obecnie funkcjonujący w naszym państwie nie powoduje większych krzywd i niesprawiedliwości względem swoich obywateli i własnego narodu. Obecne wyroki Trybunału można przyrównywać jedynie do obwieszczeń administracji krajów obcych w okresie okupacji zajętych terenów. Dlatego wszystkie znane źródła prawnicze piszą kłamliwie, że winni są ci, którzy w pełnej premedytacji powołali do istnienia ów „trybunał groteskę” usuwając celowo z jego składu wszelkie znane autorytety o nieposzlakowanej opinii.

Komentarz

Jest to nieodpowiedzialne oszczerstwo, zniesławiające Prezesa. Ponadto wywiady naszych sąsiadów i bliżej nieznana opozycja rozsiewają pogłoski, że stałym celem dla Trybunału Konstytucyjnego jest nieustające odgrywanie przedstawienia opowieści Jarry’ego, i brak egzekwowania prawa zgodnie z jego zapisami. Takie stanowisko nie mieści się w głowie. Tym bardziej że szefową Trybunału Konstytucyjnego poparł z ambony dyrektor Radia Maryja, co dowodzi sojuszu tronu z ołtarzem. Czy może być lepiej? Odpowiedz nasuwa się sama.

Poniżej w oryginale opracowanie internetowe wrogów naszego państwa. Zawiera ciąg dalszy pomówień. Trzeba je znać, aby wiedzieć jakie kłamstwa rozsiewają. Dlatego je kolportujemy. Członkowie naszej partii muszą znać prawdę obiektywną, aby działać zgodnie ze swoim sumieniem.

Dla uzupełnienia powyższego akapitu przytaczam zdanie wrogich sił na temat organów naszego państwa.

Teatrzyk funkcjonujący w scenografii Trybunału Konstytucyjnego odbywa się w przylegającej sali plenarnej zupełnie pozbawionej widzów. Pełni ona funkcję sceny z udziałem aktorów poubieranych w ceremonialne stroje prawnicze. Wielce monotonny spektakl pompatycznych epizodów bywa nagrywany fragmentami przez TV. Przebierańcy grający w nim rolę sędziów znajdują w wygłaszanych kwestiach znaną jedynie sobie amatorską wykładnię prawa, stosowaną tylko w interesie ugrupowania rządzącego. W całkowitej alternatywności własnego istnienia i pełnionej funkcji aktorzy tego spektaklu są tak samo bezstronni, jak stronniczy, fachowi jak niefachowi, kompetentni jak niekompetentni, świadomi jak nieświadomi. W układzie zero-jedynkowym balansują gdzieś pośrodku tych liczb w istocie będąc niczym. Równie dobrze mogłoby ich nie być, gdyż nic do niczego nie wnoszą. Wydmuszki ludzkie bez zawartości.

Teatrzykowi temu przewodzi żywy fantom Julii Capuletti pełniącej funkcję reżysera głównych poczynań scenicznych.

Jej obecny Romeo zasługuje się wiernie władzy jako oddany współpracownik wszelkich znanych służb wywiadowczych od ponad 30 lat. Z tego też względu za zgodą Króla Ubu zwanego także Prezesem, został ambasadorem w sąsiednim mocarstwie. Główne skrzypce w zespole aktorskim pełnią: nie mniej urodziwa profesor P. oraz były prokurator wojskowy, również P. Niewątpliwie wszyscy wymienieni przejdą do historii prawa, gdzie znajdą właściwe miejsce w osobnym dziale omawiającym kazuistykę niecną.

Uchwalą wszystko, nawet, iż doba nie ma nocy, a rok liczy dwa dni, albo że ziemia jest płaska.

Są to zaciężni kondotierzy władzy skierowani na pełnione stanowiska tylko po to, aby legitymowali jej poczynania. Zapomnieli istnienia faktów obejmujących lata przesłuchań i publicznego potępienia decydentów odpowiedzialnych za wprowadzenie Stanu Wojennego. Na własne życzenie wejdą do samego rdzenia katakumb zapomnienia, ale muszą już teraz zyskiwać świadomość swojego dalszego losu. Dlatego trzeba im o tym mówić. Działanie im podobnych aparatczyków oddala kraj od Europy, zapowiada złamanie zawartych traktatów i wpycha go wprost w ręce Rosji. Zachodzi pytanie, czy w takich poczynaniach istnieje podstawowy interes narodowy oraz czy celowe i świadome postępowanie – w końcu osób dobrze ponoć wykształconych, a nie ciemniaków – jest czy też nie jest, wystarczającym kryterium do postawienia im w przyszłości zarzutu dokonywania zdrady stanu.

Przecież w znanej historii upadały wielkie mocarstwa, cesarstwa, królestwa, koterie rządowe, reżimy wojskowe. W bliższej lub dalszej przyszłości podobna likwidacja obejmie obecny rząd i trybunał groteskę. Za każdym ze wspomnianych upadków szło rozliczanie winnych, wyroki, procesy, a nawet wymierzanie kar śmierci, jak na przykład w Rumunii z rodziną Ceausescu. O takim zróżnicowanym scenariuszu wydarzeń dla osób, które z premedytacją łamią prawo trzeba nieustannie przypominać.

Tyle zanotowałem z opinii naszych wrogów.

Zakończenie

Namawiam moich stałych czytelników, aby jeszcze raz przeczytali te wstrętne kłamstwa. Nie mają one nic wspólnego z naszą radosną rzeczywistością. Na temat tych oszczerstw niebawem będzie wyemitowany w TVP 1 stosowny program prowadzony przez autorytety i transmitowany przez nasze rodzime katolickie radio z Torunia. Myślę, że poprze go z ambony Episkopat. Namawiam osoby wymienione w rozdzielniku: przeczytajcie jeszcze raz ten tekst. Zauważycie jak nasi wredni oponenci w nim szczują, judzą i przeinaczają fakty. Kłamią jak z nut. Poniosą za to karę.

Moim zdaniem zarówno autora, jak i komentatora tego artykułu, wizja Jarry’ego w jego utworze o Królu Ubu opisana w „Rzeczy, która dzieje się w Polsce, czyli nigdzie” przy różnicy czasu wynoszącej sto lat zupełnie jest obecnie nieaktualna. Powtarzam nawet w najmniejszej części. Nasi wrogowie, bazując na tradycyjnej miłości obywateli do rodzimej poezji romantycznej dla poparcia swoich wywodów cytują wiersz poety, nijakiego Miłosza, osoby powszechnie nikomu nieznanej. W jego głównie zagranicznej twórczości jakże niesłusznie widzą pełną analogię do poczynań Króla Ubu oraz oceniają kraj, którego jakoby nie ma nigdzie.

Z tych względów przytaczam czytelnikom ten wredny i przewrotny przypadkowy zbiór słów aspirujący niezasłużenie do miana wiersza. Nasz elektorat powinien go znać, aby każdy jego fragment wyrzucić ze swojej świadomości. To nie jest, nie było, jak również nigdy w przyszłości nie będzie dzieło wiekopomne i narodowe. Trzeba tekst tego wierszoklety doszczętnie skuć ze starych pomników. Stanowi oszczerstwo względem naszego Prezesa i Trybunału Konstytucyjnego.

Oto ów „wiersz”.

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny.

Pracownik naukowy Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Doktor medycyny, specjalista neurolog, członek wielu towarzystw naukowych oraz Komisji Chronoterapii PAN. Członek rzeczywisty Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Autor 35 prac naukowych opublikowanych w piśmiennictwie naukowym w kraju i za granicą.

Debiutował jako pisarz w wydawnictwie Prószyński  powieścią „Krzyż Nilu” w 1998 roku. Co dwa lata  publikuje nową pozycję książkową z różnych dziedzin. Są to poradniki i książki  medyczne, ponadto felietony, powieści  polityczne, eseje naukowe. Współpracuje z kilkoma mediami jako autor artykułów medycznych i publicystycznych.  Otrzymał w 2017 roku nagrodę  Gryfa Pomorskiego przyznaną przez Marszałka Województwa Pomorskiego, i medal Prezydenta Miasta Gdańska w dziedzinie literatury.
W 2020 roku pojawiła się  jego 11 kolejna książka pt.: „Ecce homo, czyli alternatywna historia ludzkiej cywilizacji”.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.