Zbigniew Szczypiński: I zdrowia życzę…

02.07.2021

Podzielę się osobistą refleksją (te zresztą zwykle są takie…): ważniejszym dla mnie wydarzeniem ostatnich dni był protest ratowników medycznych poprzedzony strajkiem pielęgniarek niż nieustający taniec wokół powrotu Donalda Tuska. Powrót ten, już kilkakrotnie zapowiadany, może co najwyżej wywołać efekt PR i „przykryć” w jakimś stopniu kongres PiS, na którym nastąpi wybór przewodniczącego. Ten wybór już się zresztą dokonał w momencie, gdy prezes wszystkich prezesów powiedział, że będzie startował w wyborach. Tak naprawdę ważne będzie tylko to, jak głębokie są podziały, jakie frakcje w PiS walczą o wpływy – bo nie o władzę, ta jest przypisana Jarosławowi Kaczyńskiemu. A mówiąc konkretnie – kto zostanie wiceprzewodniczącym, jakie będzie poparcie dla Mateusza Morawieckiego jako wiceprezesa, czy Antoni Macierewicz utrzyma swoją pozycję…

Powrót Tuska i teatr polityczny, jaki zobaczymy w tym samym dniu co kongres PiS, może trochę przykryć i osłabić efekt propagandowy powtórki z rozrywki, jaką będą „wybory” prezesa rządzącej partii. Być może – oby nie – to, co pokaże Platforma Obywatelska zwiększy jedynie wrażenie jej wewnętrznej słabości na tle monolitu, jakim okaże się ugrupowanie PiS.

Wracamy do spraw ważniejszych, do strajku pielęgniarek i protestu ratowników medycznych. Sam fakt, że po złagodzeniu zagrożeń związanych z epidemią, w której trakcie od pracowników opieki medycznej, (celowo nie piszę służby zdrowia, bo wiem, że oni tego nie lubią, nie chcą być żadną służbą), dochodzi do strajku i protestu jest dowodem na to, że nadal nierozwiązany jest podstawowy problem opieki zdrowotnej w Polsce. Gdy było ciężko, gdy mieliśmy największy wskaźnik zgonów wśród państw Unii Europejskiej, wtedy rząd wymyślał dodatki covidowe, a ludzie spontanicznie organizowali akcje pod szpitalami, w których dziękowali lekarzom, pielęgniarkom i ratownikom za to, że z narażeniem życia własnego i swoich rodzin pracowali po 16 godzin na dobę.

Wtedy tak – a teraz nie!

Rząd mówi ratownikom, że za sukces mają uznać, że nie spadnie ich wynagrodzenie, że nie zostaną wycofane już teraz dodatki, że zgłosi ustawę o ratownictwie do Sejmu i tak dalej, i temu podobnie. Słysząc te zapowiedzi przypomniałem sobie, że w 1997 roku, w końcówce drugiej kadencji Sejmu, byłem przewodniczącym podkomisji sejmowej stawiającej sobie taki cel właśnie. Nie zdążyliśmy, kadencja się skończyła, ustawy nie było i przez następne 25 lat jej nie ma.

Protest pielęgniarek i ratowników jest głównie związany z poziomem płac. Państwo ustala wysokość płac ludzi na państwowych posadach, ustala również formy zatrudnienia – czy etat, czy umowa o dzieło, zwana śmieciową. Pamiętamy jakie miały uposażenie dwie asystentki prezesa NBP o bliżej nieokreślonych kompetencjach? Przypomnę, to było 50 tysięcy miesięcznie. Pamiętamy ile Sejm przekazał Jackowi Kurskiemu na TVP? To były dwa miliardy a teraz, na ten rok ma być więcej – trzy i pół miliarda. Pamiętamy, ile państwo płaci prezesowi Obajtkowi za szefowanie Orlenowi? 176 tysięcy miesięcznie.

I to samo państwo mówi, że nie ma dla pracowników opieki medycznej pieniędzy na podwyżki…

Tak dalej się nie da !

Piramida ludzkich potrzeb opiera się na potrzebach biologicznych: możliwości oddychania, uzyskania pożywienia, utrzymania wymaganej przez organizm ludzki temperatury. Niezaspokajanie tych potrzeb podstawowych prowadzi do śmierci. Zdrowie i życie to absolutna podstawa, od tego się wszystko zaczyna. Jeżeli państwo ma pieniądze na szalone inwestycje – takie jak przekop Mierzei Wiślanej, projektowanie gigantycznego portu lotniczego (nomen omen) w Baranowie, wydawanie miliardowych sum na partyjną telewizję Jacka Kurskiego, finansowanie prywatnych interesów pana Rydzyka – a nie ma dla ludzi, których praca ratuje zdrowie i życie obywateli, to państwo to musi upaść. I nie pomoże mu to, że rządzący nadal korzystają z rządowych klinik i szpitali, tak jak było w PRL.

Co musi się stać, aby nie stało się najgorsze ?

Co trzeba zrobić już, natychmiast, aby polskie pielęgniarki nie opiekowały się starymi ludźmi w Niemczech czy Anglii – a pracowały w Polsce ?

Ile jeszcze ludzi musi umrzeć przedwcześnie?

I jeszcze jedna gorzka refleksja – pamiętam tamte szesnaście szalonych miesięcy, gdy solidaryzując się ze słabszymi strajkowali w strajku solidarnościowym na przykład górnicy. Pytam: gdzie teraz są centrale związkowe, gdzie związek o pięknej nazwie „Solidarność”?

Został tylko Piotr Duda i jego poseł Śniadek. Walczący teraz o to, aby… zlikwidować wszelki handel w niedzielę, aby było tak jak to powiedział p. Duda – aby niedziela była dla boga i rodziny. Czyli zostało przeraźliwie mało.

Obudźmy się, zanim będzie za późno.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com