04.07.2021

Nie pamiętam i nie chce mi się sprawdzać, przed którym to zjazdem PZPR w porządku dnia figurowały wybory I sekretarza oraz „Końcowe przemówienie I Sekretarza KC PZPR Towarzysza Edwarda Gierka”
To powinno wystarczyć za komentarz do tego, co dzisiaj, piszę jeszcze w sobotę, urządził PiS.
Komentarz do konwentyklu Platformy także nie musi być długi. Miał Tusk wrócić i wrócił. O ile jednak po stronie rządowej nic istotnego się po sobotniej imprezie nie zmieni, o tyle po stronie opozycyjnej może się zmienić sporo. I powinno.
Żeby nie powtarzać wyliczanki, odsyłam do dzisiejszego upustu żółci Bogdana Misia. Otóż wyliczasz, Bogdanie, czego ci w deklaracji Tuska brakuje i masz do tego pełne, niezaprzeczalne prawo. Podobny wykaz zamieszcza w aktualnym wydaniu Wyborcza.pl Łukasz Rogojsz, lecz uważa, że z tymi brakami nawet 100 procent Tuska nie wystarczy, aby pokonać PiS. Popełnia on częsty błąd ludzi, tak głęboko przekonanych o swojej racji, że dodatkowo są przekonani, iż jeśli nie wszyscy, to prawie wszyscy muszą podzielać ich punkt widzenia. A kto nie podziela to musi być wredny wróg lub ślepy, któremu trzeba otworzyć oczy.
Na ogół sądzą tak ludzie młodzi, jeśli nie ciałem to duchem, mający integralny światopogląd, w którym wszystkie elementy do siebie pasują i tworzą integralną całość, a co nie pasuje to rozwala całą konstrukcję. Tacy częściej wygrywają – jeśli wygrywają – rewolucje, rzadziej wybory.
Nam dziadersom, Bogdanie, życie pokazało, że większość ludzi, potencjalnych wyborców, mając jakoś ukierunkowany zestaw poglądów nie trzyma ich w klarownym zestawie. I w dodatku, nie do końca spójne elementy tego zestawu modyfikują w zależności od atmosfery czasu i miejsca. A zatem prawdziwy, profesjonalny, polityk nie może być nawiedzonym apostołem, który zawsze i wszędzie musi głosić swą Prawdę. On ma wiedzieć; gdzie, kiedy i z czym wystąpić, lub – częściej – nie wystąpić, aby jak najwięcej takich przeciętnych wyborców pozyskać i jak najmniej zrazić. Przy czym to drugie ważniejsze. Bo łatwiej jest przekonywać na tak, a urazy ludzie tak łatwo nie odpuszczają. Dobry polityk jest jak adwokat w sprawie, a temu wolno podejmować tylko i wyłącznie te czynności, które służą wygranej.

Zatem, wchodząc do krajowej polityki, Tusk pokazał, że jest takim właśnie politykiem. Choćby przez to, że wielu nie dał tego, co lubią, ale przybliżył szanse wygranej. Potwierdziłeś to, pisząc, że chodzi przede wszystkim o pogonienie Kaczyńskiego i PiS. Przy czym nie można wykluczyć, że znajdą się i tacy, którzy odmówią poparcia Tuskowi, bo dla niego interesy osób trans płciowych to nie jest teraz conditio sine qua non. Nie sądzę jednak, aby takie postawy zaważyły, chociaż przy wyrównanych wynikach…
Problemem Tuska nie jest Kaczyński. To sprawa trudna, lecz jednoznaczna. Problemem są politycy opozycji. Na wiadomość o jego powrocie każdy z nich zareagował; czy to dla mnie dobrze, czy źle? I nie ma co wybrzydzać. To ludzkie. To lepsze, bo z takimi często idzie się dogadać, podczas gdy uczciwy ideowiec zarżnie cię, przekonany o swojej racji.
Kolejna refleksja polityka: czy partia, która jest moim domem i zakładem pracy, zyska na tym, czy straci?
Tu się powołam na zdanie Napoleona, że lew nawet na czele baranów ma szanse na sukces, natomiast baran na czele lwów to klęska. Politycy PO to nie barany, lecz brakowało im lwa. Teraz go mają i chyba zdają sobie sprawę, że ich osobiste szanse się poprawiły wraz ze wzmocnieniem PO, nawet jeśli musieli się trochę posunąć. Może dotyczy to też Trzaskowskiego, który musiał oddać najwięcej, ale to mądry facet, który wie, że nie może być contra plures.
Platforma wzmocniła się, lecz nie obali PiS w wyborach parlamentarnych bez koalicji z Hołownią. A ten pretendent na lidera opozycji już witał się gąską.
PSL i Lewica nie robią pogody i sobie je teraz darujmy. Hołownia zaś może pójść do wyborów oddzielnie i pozostać liderem silnej partii, ale PiS będzie rządził przez trzecią kadencję. I, mimo że coraz słabszy, będzie nadal psuł Polskę.
Zawarcie wyborczego sojuszu PO/KO z 2050 Hołowni to zadanie z tych trudno możliwych. Trudne dla Tuska, bo to on jest wyzwaniem dla Hołowni. Ale trudne i niepodjęte to sto procent pewności, że się nie uda.
Wiem, że robię się żabą, która nogę podstawia, gdy konia kują. Lecz skrępowany, z taką pewną nieśmiałością, pozwalam sobie napomknąć PT. Czytelnikom Studia, że mam jakiś pomysł. Niechby nawet tylko w jednym procencie pasujący do sytuacji…
Z trzech moich przedostatnich tekstów (przed tym o wojnie niemiecko-sowieckiej) przypomnę tylko ten z 14 czerwca „Fijołek czyni wiosnę”. Trzeciego lipca pewne realia już by można pozmieniać, ale to przecież w Studio Opinii. Sapienti sat.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.
Skalski pisał niedawno:

„Wejście smoka” to chyba najbardziej trafny tytuł jaki czytałem w ciągu ostatnich kilku lat. Blitzkrieg jakiego dokonał Tusk w PO zrobił na mnie wrażenie. Zapowiadany powrót „smoka” dokonał się prawie zupełnie bez ofiar, w atmosferze koleżeńskiej współpracy. Jedyni „poszkodowani” Budka i Trzaskowski zostali lekko poturbowani, ale nie upokorzeni, ani zdołowani. Obaj mają pełne szanse dalszego działania politycznego.
*
Samo przemówienie Tuska miało szczególne przenaczenie i dlatego z konieczności zabrakło w nim wielu rzeczy ważnych dla wielu Polaków. Tusk wystąpił po swoim powrocie z przemówieniem motywacyjnym do działaczy PO, oraz do żelaznego elektoratu tej partii. Sformułował swoje credo polityczne – zdefiniwanie przeciwnika i zła oraz szkodnictwa dla Polski jakie czyni, wskazał swoją niezachwianą wiarę i przekonanie w możliwości zwycięstwa z tym złem, oraz pokazał siłę polityka pierwszej ligi światowej na lokalnym podwórku. Zgadzam się z Redaktorem Skalskim, że dobry polityk nie mówi wszystkiego co wie, ale wie co musi w konkretnej sytuacji powiedzieć. Kiedy słuchałem na youtube całego wystąpienia Tuska odniosłem wrażenie, że powiedział dokładnie to co należało w tej sytuacji i do tej publiczności powiedzieć. Skalę rozwoju umiejętności i doświadczenia politycznego Tuska najlepiej widać, kiedy porówna się to wystąpienie z expose premiera z 2007 roku, które trwało kilka godzin i zawierało nadmiar informacji, treści i konluzji. Zupełnie różne poziomy umiejętności.
*
Przed Tuskiem stoi teraz kilka ważnych zadań do zrealizowania. W wymiarze wewnątrzpartyjnym najważniejsze jest scalenie podzielonej formacji i jej koncentracja na celu zasadniczym – pójście zjednoczonej partii PO i koalicji KO do wyborów parlamentarnych. To zadanie wydaje się stosunkowo najłatwiejsze do osiągnięcia na tle innych. Posiedzenie Rady Krajowej wyraźnie pokazało, że wewnątrz partii Tusk ma wielu więcej zwolenników niż oponentów.
Ważniejszym zadaniem jest podjęcie rozmów z innymi partiami opozycyjnymi na temat współpracy w nadchodzących wyborach do Sejmu i Senatu. Wczoraj słuchałem wywiadów w radio TOK FM zarówno z Kosiniakiem-Kamyszem jak i Michałem Kobosko, jednym z najbliższych współpracowników Hołowni, po przejęciu szefostwa w PO przez Tuska. Kosiniak-Kamysz ma wyraźnie przychylny stosunek do Tuska i stosunkowo najłatwiej będzie się obydwu formacjom porozumieć, między innymi dzięki trochę innym elektoratom obydwu partii.
Kobosko wypowiadał się zaskakująco ostrożnie, kurtuazyjnie i przychylnie na temat Tuska. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że dogadanie się z formacją Hołowni może być w sumie łatwiejsze niż z Lewicą. MImo podobnych elektoratów Hołownia wraz ze współpracownikami może na współpracy z PO zyskać dużo więcej niż na samodzielnym i samotnym starcie w wyborach. Pokoleniowo przyszłość i tak należy do Hołowni, a współpraca z Tuskiem może tej nowej formacji dostarczyć wielu doświadczeń politycznych, których tam wyraźnie brakuje.
Porozumienie z Lewicą wydaje mi się najbardziej wymagające przez jej eklektyczność i różnice interesów wewnętrznych – cynizm Czarzastego w połączeniu z narcyzmem Biedronia i fanatyzmem Zandberga to mieszanka, którą niełatwo będzie pogodzić z pragmatyzmem i umiarkowanym konserwatyzmem Tuska.
Te wszystkie uwagi są istotne kiedy pomyślimy o tym aby do wyborów przeciw PIS poszła zjednoczona opozycja demokratyczna, od razu umówiona na kolalicję rządową po wygranych wyborach.
Te dwa ostatnie zadania – podjęcie rozmów ze wszystkimi liczącymi sie siłami i środowiskami opozycji i porozumienie wyborcze wydają się najważniejszym i najtrudniejszym celem dla nowego kierownictwa PO pod przewodnictwem Donalda Tuska. ’
*
Wracając do koncepcji Pana Redaktora Ernesta Skalskiego – połączenia wszystkich sił demokratycznych w wyborach przez zapowiedź uchwalenia nowej konstytucji RP i utworzenia koalicji rządzącej po wygranych wyborach. Wydaje się, że nowe kierownictwo PO z Donaldem Tuskiem jest najlepszym adresatem tej właśnie koncepcji. Nieważne czy ją wykorzystają czy nie – ważne aby im ten pomysł dostarczyć drogą oficjalną do kierownictwa partii.
04.07.2021 Wysłuchałem dzisiejszej konferencji prasowej Tuska. Ten facet o lata świetlne odbiega od reszty polskich polityków, w górę oczywiście. Odpowiedział na większość moich wątpliwości w sposób, który mnie całkowicie satysfakcjonuje. W pełni go popierram.
Pełna zgoda z Panem Redaktorem – mam takie same refleksje po wysłuchałaniu tej konferencji prasowej. Może wreszcie Tusk obudzi nieco senną opozycję demokratyczną w Polsce.
Też go popierram, ale pod warunkiem, że nie będzie chciał zostać Kaczorem opozycji. Zawsze lepiej mówił, niż robił. Wyborcy, ci niezdecydowani, będą sobie przypominać: ile obietnic spełnił jeden i drugi. Przypomniał mi się ten rzekomy cytat z przemówienia Gomółki : „Partia nasza nie obiecywała, że będzie lepiej. I partia słowa swego dotrzymała !”.
GomUłki !
Dzięki, bo znowu mi przeskoczyła pisownia nazwiskowa na prawidłową, polską. Widać już na tyle oddalił mi się Łysy Gnom, że lepiej pamiętam zawodnika z ciężkiej, co go nawet widziałem, jak walczył w hali Gwardii (obecnie ” Mirowska 2 ” ?) i nazywał się Gomoła. To była pewnikiem bardzo duża gomółka.
Ale był i Gomółka. Łukasz. Zawsze możesz mówić, że chciałeś coś powiedzieć o muzyce 🙂
Stało się. Wrócił Donald do Platformy i to jest sukces Donalda i Platformy.
Finezyjny plan przejęcia władzy w jego partii sprawdził się. Ilość fochów znacznie mniejsza niż się zapowiadało. Teraz najważniejsze to powrót do Polski. To, ze bez ociągania się rusza w Polskę to dobry znak, pamiętamy go jako niekoniecznie lubiącego ciężką pracę, co łączy go z Kaczyńskim, też stroniącego od żmudnej pracy. Ale te siedem lat w Brukseli może go odmieniły, oby.
Dla mnie, człowieka z innej bajki, Donald.to człowiek którego wejście w politykę związane było z Kongresem liberalno-Demokratycznym, krańcowo liberalnej partii utworzonej przez znane mi dobrze środowisko gdańskich liberałów. Tak było.
W trakcie dwóch kadencji bycia premierem Donald Tusk zmieniał swoje poglądy, stał socjal liberałem. Kim jest teraz po tych latach pracy w Brukseli to się okaże,
Chcę wyraźnie powiedzieć, jako człowiek innej opcji bardzo kibicuje Donaldowi i życzę mu sukcesu. To co powiedział o PiS jako esencji zła, zła które trzeba pokonać bez względu na wszystko co zapisują mu na plus różni symetryści jest prawdą, elementarną prawdą która albo dotrze do ludzi albo pogrążymy się w chaosie i krańcowym autorytaryzmie prezesa i jego ewentualnych następców.
Bardzo jestem ciekawa tej zmiany Tuska. Dotarło do mnie właśnie, że Tusk był w całkiem innym świecie, w czołówce światowej polityki, dokładnie tyle samo czasu, ile rządził Polską. Siedem lat. To szmat czasu. I tak jak przegrane wybory prezydenckie i kilka innych obudziły w nim lwa, i pokazał się nam w 2007 r. jako sprawny, zdeterminowany polityk, likwidując tym samym ciągnącą się opinię o gnuśnym leniu w senacie, tak i teraz chyba nie mamy podstaw, aby z góry twierdzić o Tusku to samo, co twierdziliśmy w 2014 r., gdy rządził Polską i Platformą. Siedem lat w Brukseli, w otoczeniu ludzi mających szerokie horyzonty i polityczne, i społeczne, i ekonomiczne, na pewno go zmieniły. Oczekuję, że na lepsze. Wczorajsze jego wystąpienie, dokładnie tak jak twierdzi red. Skalski, było przemówieniem wytrawnego polityka: jego celem było potrząśnięcie Platformą i Polakami, a nie wygłaszanie kompletnego manifestu politycznego. Na to przyjdzie czas, mam nadzieję. Wydaje się, że on dojrzał do czasów, jak Biden, dużo przecież od niego starszy. 3-majowy wykład na UW sprzed 2 lat pokazał, że świadomość Tuska – polityczna, społeczna i ekonomiczna, cywilizacyjna – daleko wykracza przed horyzonty polityków krajowych. No więc, czekam, mam nadzieję, że jest jakiś plan przejęcia władzy i reformy Polski dla dobra nas wszystkich. I mam wrażenie, że „Donek – Słonce Peru” to jakaś wstydliwa przeszłość.
Konferencje prasowe (obie) i mnie przekonały. Ciekaw jestem co się stanie z pozwem Ziobry: „Czego boi się i kogo chce chronić @donaldtusk, że ucieka się do takich podłych kłamstw? Nie pozwolę na to. Składam pozew w związku z pomówieniem w jego dzisiejszej wypowiedzi” to na razie Tweeter.
I jeszcze jedno, Tusk powiedział co myśli o kościele, a myśli dość trzezwo, rozkład ten instytucji sprzyja jasnym deklaracjom.
Powrót Tuska daje pewien cień nadziei na zmianę. Dziwię się, prawdę mówiąc ludziom, którzy narzekają na niego jak na źródło wszystkich problemów i całego zła. Polska w ruinie – to było hasło PiS w wyborach 2015 -choć nigdzie tych ruin nie było, a kraj przeszedł całkiem nieźle przez kryzys gospodarczy. Może dlatego, że zabrakło następcy Tuska – kogoś tak wyrazistego jak On. Rafał Trzaskowski wydaje mi się najlepszym kandydatem, by po wygranych wyborach w 2023 roku przekazać mu pałeczkę. Ewentualnie scenariusz Izraelski – pierwsze dwa lata premierem jest Hołownia potem zmiana na Trzaskowskiego. Od opozycji tamtejszej nasza powinna uczyć się współpracy.
Teraz – żeby nie było tak kolorowo mam pewne obawy. Mianowicie obawiam się zmarnowania potencjału podobnie jak było w przypadku zmarnowania ponad 10 mln głosów oddanych na Trzaskowskiego w pierwszej turze. Po takim sukcesie powinien dawno szykować się do następnych wyborów, tak jak robi to Hołownia. Drugi problem to faktycznie to, co mówił redaktor Miś – konserwatyzm. Moim zdaniem z partiami takimi jak PiS wygrywa się tylko, że tak powiem pod tęczową flagą. Dla konserwatystów jest Hołownia. PO/KO powinna być bardziej w stronę liberałów/ lewicy.
Niemniej jednak z postacią tak wyraźną jak były premier szanse opozycji wzrosły. Moim zdaniem Donald Tusk jest politykiem większego formatu niż inni jego koledzy z platformy. Szczerze życzę powodzenia, panie Tusk.
Wrócił Tusk.
Wrócił pełen energii. Pytanie, na ile mu tej energii wystarczy, ale wydaje się, że DT jest nieco bardziej pracowity i może przede wszystkim ma więcej czasu niż Rafał Trzaskowski, wokół którego też było mnóstwo pozytywnej energii, z której nic nie zostało.
Tusk wydaje się w spotkaniach z ludźmi nakręcać, a nie męczyć. Także można mieć nadzieję, że tej energii nie zmarnuje.
To jest cecha wspólna z Szymonem Hołownią, który nigdy tak mediów nie zainteresował, jak powracający Tusk, a który cały czas potrafi ludzi mobilizować i zyskiwać nowych wyborców. Być może już dawno w sondażach przebiłby PiS, gdyby duże media poświęcały mu choćby przez miesiąc tyle czasu ile dostał Tusk w jeden weekend.
.
Wrócił Tusk – inny niż wyjeżdżał. Wrócił polityk europejskiego formatu, człowiek, który potrafił 2 lata temu na kongresie Liberte! umieścić wyzwania stojące przed Polską w kontekście europejskim i światowym, potrafił wynurzyć się z bagienka polskiej polityki.
Pierwsze wystąpienie pokazało jednak Schetynę z nową/starą twarzą. Zapowiedź opozycji totalnej i podział na „my – dobrzy” – oni źli”
Być może Tusk uznał, że najpierw trzeba zmobilizować swoich, tchnąć w nich emocje i energię – a temu służy taki podział. Pozwolę sobie na naśladownictwo slangu młodzieżowego: „Oto przegrywy mogły się chwilę grzać w blasku własnej zajebistości”, skoro zdefiniowani zostali jako imperium dobra, a ich wrogowie imperium zła.
Mam jednak nadzieję, że to tylko takie pierwsze, zagrzewające właśnie wystąpienie. Jeśli miałby tak wyglądać pomysł PO na dalsze funkcjonowanie przy jednoczesnym nawoływaniu do jednoczenia całej opozycji – cóż – to spełnienie mokrych snów Kaczyńskiego.
Jeden lider opozycji, z dorobioną od dawna czarną legendą i ostra polaryzacja, która sprzyja mobilizacji elektoratu PiS, którego sam Kaczyński już zmobilizować nie potrafi (Patrz maile Dworczyka na temat ataków na LGBT w kampanii Dudy i przestrach, że oni są odbierani jako agresorzy, co nie mobilizuje).
Tak, jak pisał tu w komentarzu Filip Nowakowski – niech dla konserwatystów będzie Hołownia.
.
Jeśli pomysłem jest ostre atakowanie „imperium zła”, to trzeba zostawić wyborcom PiS wyjście awaryjne. Nie wolno wtedy zamykać im drogi do wyboru PSL czy Hołowni poprzez jednoczenie całej opozycji.
.
Mam nadzieję, że w dalszej części funkcjonowania DT ponownie objawi się europejski polityk dużego formatu, który będzie potrafił objaśnić świat, nakreślić wyzwania, jakie przed krajem stoją i pokazać jak to zrobić. I ta nadzieja chyba nie jest płonna, bo już na konferencji prasowej w niedzielę wyglądało to o niebo lepiej niż dzień wcześniej.
.
Niesamowicie wypadło porównanie Jarosława Kaczyńskiego, mówiącego tylko do swoich, zmęczonym głosem opowiadającego o sukcesach, których sam nie widzi i pełnego entuzjazmu i energii Tuska.
.
Ostatni akapit, to reakcja mediów, a przynajmniej niektórych ich przestawicieli:
Rozbrajają mnie zachwyty, jak to „Tusk obudziła nas z letargu”, „Zerwał łuski z oczu”, „Powiedział na głos to, co wszyscy czuliśmy” i tym podobne reakcje.
Tusk nie powiedział absolutnie niczego nowego, niczego, czego nie mówiłby Hołownia, czego nie mówiliby Trzaskowski, Budka, Nowacka, Kosiniak-Kamysz, Czarzasty, Dziemianowicz-Bąk czy Zandberg.
Mam wrażenie, że to kibice doczekali się na powrót idola. Jak na stadionie Legii, gdy wrócił Artur Boruc – nie ważne, czy mając ponad 40 lat na karku będzie bronił lepiej niż poprzednik. Ważne, że jest!
W równym stopniu ekscytują się powrotem Tuska jego antyfani.
Zrozumiano to w PiSie i np. Terlecki pytany o powrót DT próbował te wydarzenie bagatelizować.
Ale nie da się 🙂
Z podziwem patrzę na inwencję jaka wykazują przeciwnicy. Czy aby czasem Kaczyński nie ogłosił konkursu z nagrodami „kto powie coś najgłupszego o Tusku”?
Przykład
https://www.polskieradio24.pl/130/5925/Artykul/2768533,Element-szerokiej-operacji-niemieckich-sluzb-specjalnych-Dr-Targalski-o-powrocie-Tuska
Targalski sam z siebie, zupełnie nieproszony, od dłuższego czasu wygaduje straszne androny. Przekaz o Niemcach, którzy Tuskowi kazali wrócić, jest propozycją dla półgłówków.
Ten co się biskupów nie lękał .
Ten co przed nimi nie klękał .
Ten co nie wypełniał ich woli.
Kto to taki ? – Tusk katolik
Cieszy mnie pozytywne nastawienie autora, redaktorów SO i dyskutantów do powrotu Donalda Tuska na polską scenę polityczną. Oby się to także przekładało na równie pozytywne nastawienie wyborców i ich chęć do udziału w przyszłych wyborach.