10.07.2021

Kiedy pisałem felieton o serialach „Dom” i „Alternatywy 4”, temat innego, „Ranczo” zostawiłem na później. Nie ulega wątpliwości, że jest najlepszym o mechanizmach władzy. O dochodzeniu do niej i zdobywaniu tejże. Metodami uczciwymi lub w w wyniku metod całkowicie podłych (wiem, że tak jest powszechnie odbierany: hitowo-kultowo. A skoro wiem, to nie ma sensu bić piany, bo jaki sens w utwierdzaniu się we własnych przekonaniach?).
Choć film ten byłby najlepszą przestrogą przed dalszym prowadzeniem polityki uprawianej w Polsce, rzecz nie w tym, że został wyemitowany, ale w tym, przez kogo. Rozumiem, że za kadencji poprzedniego rządu pokazywanie w państwowej telewizji potyczek wójta z księdzem nie dziwiło. Zdumiewa mnie natomiast bezmyślne przedstawianie przez pisowską telewizję treści będących reklamą naszych narodowych przywar. Wad uprzystępnianych przez tą samą propagandową tubę, która oficjalnie potępia wszelkie odstępstwa od partyjnych przykazań.
O czym świadczy ujawnianie w państwowych kanałach (a jest ich sporo, bo przecież mamy nie tylko TVP info, jest też np. TVP Historia lub TVP Kultura) treści sprzecznych z urzędowymi poglądami? O tym choćby, że nikt z redakcyjnej bandy cenzorów nie zorientował się, co zawierają nadawane programy. Choćby „Rodzinka pl”, wzorzec niepatriotycznych, niekatolickich i znienawidzonych zachowań. Choćby samobój: śpiewogra „Wesele w kurnej chacie” skonstruowana w 2016 r. z proroczych tekstów piosenek Jana Kaczmarka (wykonywanych przez kabaret „Elita”).
Jeżeli wniknąć w cel, wymowę i przesłanie zaprezentowanych utworów, to nie sposób zrozumieć, dlaczego ich nie zakazano. Chyba można tylko tym wytłumaczyć takie przeoczenie, że sami nie wiedzą, jaka siła w nich drzemie i co one tak naprawdę znaczą.
Niniejszym więc składam życzliwy donos względem tego, że koniecznie trzeba zwrócić uwagę na dziury w medialnym monolicie PiS. Niegodziwe i skandaliczne jest, by w naszej narodowej telewizji swobodnie gnieździły się niedobitki poprzedniego rozdania. Trzeba się ich pozbyć za wszelką cenę! O ile w TVP info pilnie przestrzega się mówienia nieprawdy, o tyle audycje o dużo mniejszym zasięgu wentylatora z gównem, są w stanie przemycać różne szkodliwe idee. Nie możemy na to pozwolić! Dbajmy o własne pryncypia!

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Stary dowcip z czasów PRL głosił, że w związku z pojawieniem się fali dowcipów o milicjantach KGMO powołała specjalną komisję do badania szkodliwości tych dowcipów. Ostatecznie komisja spłodziła raport, którego tezą było: dowcipy o milicjantach nie są zagrożeniem, bo tam się nie nie ma z czego smiać!