Marek Jastrząb: Bożyszcze przyszłych pokoleń3 min czytania

()


10.10.2025

O domu dla literatów pisałem już w 2014 roku, a o niedofinansowaniu kultury – wielokrotnie. W czasach, gdy internet istniał tylko w głowie Lema i później, gdy internetowa sieć pokryła się wrzodami, zdarzało mi się pyszczyć na te wstydliwe tematy. Na ”dzień dzisiejszy” rezultat tego pyszczenia taki jest, że domu nie ma, a kulturze ciągle wiedzie się pod górkę.

A kiedy kulturze wiodło się lepiej, zapyta ktoś. Nigdy, odpowiem temu ktosiowi. I nie będzie to kłamstwo, tylko wierutna prawda. Literatura, to taka niedemokratyczna dziedzina twórczości, że mało któremu pisarzowi darzy się finansowo. Jeden z nich, to Mróz, pisarz dobry, a do tego poczytny, co budzi zawiść. Tak jak zawiścią kierują się przeciwnicy trudnej prozy Tokarczuk.

Policzyć ich można na palcach uciętej nogi. O czyimś talencie, jego braku, czy rozmiarze, nie decyduje większość. Nie można zagłosować za tandeciarzem. Uznać kamyk za diament. Ale tak gadają profesjonaliści. Gros konsumentów kultury twierdzi zaś: niech sobie mówią, co chcą. My i tak „wiemy swoje”, bo żaden krytyk nas nie przekona.

Większość utalentowanych pisarzy jak Masłowska, klepie biedę, lub ratuje się przed pieniężną degrengoladą sporadycznym publikowaniem swoich tekstów. Nieczęstym, bo z uwagi na liczną konkurencję, publikuje rzadko. Lecz kiedy któryś z nich dorwie się do posiadania własnej rubryki w poczytnym piśmie, i załapie się na stały redakcyjny etat, trzyma się swojej synekury i jest mu niezgorzej w sakiewce.

*

Za poprzedniego panowania PO, siedzący we mnie naiwniak łudził się nadzieją, że w exposé premiera oprócz co chwilowej odmiany słowa „miłość” usłyszę co nieco o kulturze i o planach rządu w sprawie podniesienia jej poziomu w społeczeństwie. Że jest narodowi potrzebna, jak tlen. Nadaremnie jednak oczekiwałem na cud, gdyż cud nie nastąpił.

Po przegranych nadziejach, na tron wstąpił PiS; powiało smrodem i rozpoczęły się rządy bezprawia. Nie dość, że kultura sparciała do reszty, to do roli jej cenzora doszlusował obywatel Gliński i zaczęło się polowanie na nieprawomyślne czarownice. Redakcje i wydawnictwa uznane przez niego za obrazoburcze i przez to wichrzycielskie, znikały. Podobnie reżyserzy niecnotliwych spektakli oraz przedstawienia, których nie pojmował oraz malunki artystów, którzy nie przypadli mu do gustu. Zakazywanie więc dzieł niezrozumiałych dla PiS-u, stało się jego radosną codziennością.

I w tej oto mózgowej duchocie pojawiły się bunty, sprzeciwy i zrywy. Wydawało się, że w szybkich porywach wiatru historii nadchodzi normalność i zaraz po wygranych wyborach zdarzy się nagły przypływ ludzi posługujących się rozumem. Przestanie istnieć brak rozsądku i do łask powróci intelekt. Lecz nic takiego nie zaszło: rozsądek przemienił się w dialog wieprza z perłą.

Potoczny rozum przeszedł na relatywizm, a zamiast radykalnych zmian na lepsze, pojawiły się odwieczne wahania, zastrzeżenia i wątpliwości. Problemy związane z myśleniem odeszły na dalszy plan i konsekwentnie pomijano je milczącą dezaprobatą, a to, co rozpalało wyobraźnię zwycięzców, uległo zapomnieniu; amnezja będzie zatem bożyszczem przyszłych pokoleń.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM

One Response

  1. Krzysztof 11.10.2025