22.07.2021
Piszę przed obradami Sejmu dotyczącymi uchwalenia ustawy likwidującej dotychczasowy kształt koncesji, jaką latami posiadał TVN. Nie mam żadnej wątpliwości, że projekt nie zostanie uchwalony; z kilku przyczyn. PiS nie ma większości parlamentarnej. Wszelkie partie opozycyjne zgodnie zagłosują przeciwko; wahające się zaś rozważnie nie zaryzykują opinii, że są antyamerykańskie. To się w polityce nie opłaca. Zatem PiS zostanie jak sierota na placu boju mając na osłodę jedynie Suskiego, co również od dawna oznacza czyste laboratoryjnie nic i jest jego symbolem. Można było taki bieg rzeczy łatwo przewidzieć wcześniej, nie wdając się w zwarcie z USA. Tylko do takiego rozwiązania trzeba było mieć IQ co najmniej na poziomie istot człekokształtnych.
Załóżmy jednakże, że J. Kaczyński swoimi metodami uzyska większość, która przegłosuje rzeczoną ustawę. No i co z tego? Również nic!
W stanie wojennym było szereg uchwał zmieniających jedynie pustkę na coraz większą. I również nic się nie stało. Naród wiedział, co należy zrobić. Powstawały nowe teksty oddające sytuację polityczną i międzynarodową. Autorzy, pisarze, drukarze, kolporterzy ulotek cieszyli się uznaniem społecznym. Powstawały z dnia na dzień podziemne wydawnictwa i spora poligrafia umiejąca wydrukować wszystko. Posiadam z tamtego okresu książki, ulotki, druki bezdebitowe oraz znaczki pocztowe wydane przez ówczesną Solidarność. Bezpieka latała, gdzie tylko się dało, ale sytuacji zbiorowego oporu nie można było opanować. Z dachów domów nadawano audycje antyrządowe. Słuchano ich w pracy. Powszechny opór milionów ludzi wynikał z faktu, że wykonano bezprzykładny ruch wbrew zakodowanej wolności Polaków.
Obecnie jest podobnie. Nie mam wątpliwości, że znajdą się naśladowcy poczynań sprzed 40 lat. Wzorce są w umysłach tych, którzy jeszcze żyją. Z pełną satysfakcją przekażą je następcom. Dziś jednak sytuacja jest wielokrotnie łatwiejsza. Nie są już potrzebne atramentowe urządzenia poligraficzne. Prawie każdy ma w domu drukarkę, która w godzinę wydrukuje 1000 sztuk ulotek opozycji. A istnienie Internetu i mediów społecznościowych stworzyło całkowicie nową sytuację. Problemem jest jedynie program Pegasus, który zakupiła Polska do śledzenia opozycji. Ale na to prędzej czy później także znajdzie się sposób.
Zatem nie lękajmy się. Lex TVN nic nie da.

Przy okazji tego zwięzłego przedstawienia stanu faktycznego (nie zmienia go przegłosowanie lex-TVN w komisji kultury) pozwalam sobie na popularyzację zgrabnego neologizmu red. Misia z jego uroczych „Upustów żółci”. To, co się w Polsce dzieje od 2015 to pisdzenie, czyli psucie dokładne wszystkiego czego tak formacja sie dotknie. A to nie może trwać wiecznie, minione 6 lat to 6 lat za długo.