Magdalena Ostrowska: Prawo władzy do bezprawia

08.08.2021

@jure g w komentarzu do artykułu Jarosława Kapsy „Samorządy muszą iść do sądu” żali się: „Nie trafiłem na prawniczą analizę możliwości zaskarżania niekonstytucyjnych »ustaw« jednoosobowej »partii« przemocą wprowadzanych od 2015 roku. Laikowi wydaje się, że wiele z nich mogłoby być przedmiotem zbiorowego zaskarżenia. Czy to tylko efekt stuporu naszej klasy(?) politycznej, samorządowców i menadżerów zaskoczonych państwowym hultajstwem? Czy nikt o tym nie pomyślał, że można bronić swoich praw w sądach? Czy się naprawdę tego nie da przeprowadzić zgodnie z prawem? Myśl artykułu idzie w tym kierunku, więc problem istnieje”.

Niestety, laikowi źle się wydaje. Rzeczywiście, patrząc z boku, wydaje się nieprawdopodobne, że w państwie prawa nie da się czegoś takiego przeprowadzić, a jednak, w sytuacji obsadzenia przez rządzącą partię wszystkich kluczowych ustrojowo instytucji, tak jest. Przedstawię pokrótce dostępne prawnie możliwości w omawianym kontekście.

Otóż abstrakcyjną konstytucyjność ustawy może sprawdzić tylko Trybunał Konstytucyjny (abstrakcyjną, to jest w oderwaniu od przypadku wyrządzenia szkody wprowadzonym prawem komuś konkretnemu). Z takim wnioskiem do TK może zwrócić się Prezydent, I Prezes SN, Prezes NSA, Prokurator Generalny, RPO, Prezes NIK, Premier, Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, grupa 50 posłów, grupa 30 senatorów oraz inne ciała w zakresie swoich kompetencji (szczegóły w art. 191 Konstytucji).

Rzecznik Bodnar w pewnym momencie zrezygnował z zaskarżania ustaw do TK, a wniesione skargi wycofał, gdyż brak wyroku TK co do danej ustawy jest lepszy niż wyrok jawnie łamiący Konstytucję. Wyrok TK jest ostateczny i wykonalny, co oznacza, że drugi raz do TK w takiej samej sprawie, z takim samym pytaniem wystąpić nie będzie wolno (TK w takiej sytuacji odmawia przyjęcia wniosku, odmawia odpowiedzi na pytanie lub umarza postępowanie; szczegóły pominę). A PiS nie przegapi przecież okazji, aby powołać się w takiej kwestii na Konstytucję.

Oczywiście, każdy sąd powszechny w toku rozpoznawania sprawy, może zwrócić się do TK z zapytaniem o zgodność z Konstytucją aktu normatywnego (ustawy, rozporządzenia, umowy międzynarodowej), jeżeli uzna, że od takiego wyroku zależy rozstrzygnięcie prowadzonej przezeń sprawy (wyrok TK jest w takiej sytuacji wyrokiem prejudycjalnym). Jak łatwo zrozumieć, sądy obecnie nie zadają TK takich pytań, bo oznaczałoby to, że nie będą w stanie nigdy wydać własnego wyroku, a jeśli się doczekają, to na pewno nie będzie to prejudykat zgodny z Konstytucją (szczegóły w art. 193 Konstytucji).

Dlatego, kiedy PiS zdewastował TK, prof. Łętowska, prof. Matczak i inni zaczęli publicznie analizować konieczność sprawowania w takiej sytuacji rozproszonej kontroli konstytucyjnej ustaw przez sądy powszechne na podstawie art. 8 oraz art. 178 Konstytucji. Art. 8 stanowi, że Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej oraz że jej przepisy stosuje się bezpośrednio (chyba że sama Konstytucja co innego stanowi). Art. 178 powiada natomiast, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Z analizy tych przepisów wynika, że każdy sąd jest zobowiązany przy rozpoznawaniu sprawy stosować Konstytucję wprost, jako wzorzec prawny, i jeśli jego zdaniem przepis ustawy, który ma w danej sprawie zastosowanie, jest z Konstytucją niezgodny, sąd przy orzekaniu może ten przepis pominąć, bez pytania nikogo o zdanie, i orzec bezpośrednio na podstawie Konstytucji. Zaznaczam, że w tym trybie sąd może uznać za niezgodny z Konstytucją przepis, a nie cały akt prawny. Ponadto, wyrok w takiej sprawie dotyczy tylko tej jednej sprawy i wiąże sąd oraz strony tego jednego procesu; taki wyrok nie jest źródłem prawa dla innych spraw, albowiem w Polsce nie obowiązuje system prawa precedensowego.

Tu małe zastrzeżenie: w normalnym biegu rzeczy, jeśli w sprawach danego rodzaju (na tle analogicznego stanu faktycznego) pojawia się wyraźniej jakaś sądowa praktyka, inna niż dotychczasowa, i zaczynają funkcjonować w obiegu tzw. rozbieżności w orzecznictwie, wówczas ustrojowo to Sąd Najwyższy ma prawo i obowiązek wkroczyć z uchwałą, która ma na celu ujednolicenie orzecznictwa, aby nie było tak, że Kowalski wygra, a Malinowski w takiego samego rodzaju sprawie, przy analogicznych okolicznościach, w innym sądzie przegra, bo jest to sprzeczne z zasadą równości wobec prawa. A jeśli SN wyda taką uchwałę w składzie 7 sędziów, może nadać jej rangę zasady prawnej, i wówczas sądy powszechne powinny stosować się do takiej wykładni, mimo że nie jest to stricte konstytucyjne źródło prawa. Lecz dziś nie ma normalnego biegu rzeczy, SN też jest przejęty przez sługusów władzy, więc nawet jeśli sądy powszechne zaczęłyby powszechniej stosować rozproszoną kontrolę konstytucyjną, nic to nie dałoby ogółowi.

PiS-owi takie widzenie roli sądu wydało się nazbyt rewolucyjne i szybko odpowiedział precyzyjnym ogniem: sędziów, którzy ośmielili się grzebać w ustawach wprowadzanych przez PiS lub pisowskich praktykach władzy (vide, „przeniesienie” obrad do innej niż plenarna sali w Sejmie i niedopuszczenie opozycji; badanie zgodności z prawem składu sędziowskiego itp.) zaczęto ścigać karnie, a następnie dyscyplinarnie, powołując do życia Izbę Dyscyplinarną w SN (s. Juszczyszyn, s. Tuleja, inni).

Jest jeszcze, owszem, do dyspozycji indywidualna skarga konstytucyjna (art. 79), w której obywatel skarży nie wyrok w swojej sprawie, bo ten jest prawomocny, a przepis prawa, na którym wyrok w jego sprawie został oparty. Skarga konstytucyjna ma więc zastosowanie po przejściu przez obywatela ścieżki zdrowia we wszystkich instancjach. Jeśli TK rozstrzygnie po jego myśli, wówczas postępowanie w jego sprawie wznawia się przed właściwym sądem, and so on

Prawo cywilne przewiduje też obowiązek naprawienia szkody przez Skarb Państwa na skutek bezprawia legislacyjnego, to jest przez wydanie złego aktu normatywnego, wskutek czego obywatel poniósł szkodę, lecz warunkiem ustalenia takiej odpowiedzialności Skarbu Państwa jest oczywiście uprzednie stwierdzenie we właściwym trybie niezgodności tego aktu z Konstytucją, a więc przez TK. Szach. Mat.

Ze wzmianki @jure g wynika, że chodzić może o pomysł z czymś w rodzaju grupowej skargi; owszem, można grupowo do TK czy do innego sądu w opisanych trybach, tyle że to nie zmienia sytuacji co do zasady. Jest też formuła pozwu zbiorowego, lecz to również w niczym nie zmienia opisanych wyżej trudności; dodatkowo w takiej formule można dochodzić wyłącznie takiej samej kwoty, jak wszyscy inni.

Jest także na końcu prawie każdej krajowej ścieżki zdrowia droga do TSUE w Luksemburgu. Zasadą jest, że sąd unijny przyjmuje sprawę dopiero po wyczerpaniu ścieżki krajowej; dawniej rozumiano przez to również złożenie skargi konstytucyjnej do TK, lecz od kiedy PiS zlikwidował TK, ten warunek nie jest niezbędny.

No i jest jeszcze, o czym mało kto pamięta, Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, działający na podstawie Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, wyłaniany przez państwa członkowskie Rady Europy, do której Polska przystąpiła w roku 1993. Znów stał się ścieżką ostatniego ratunku.

Dołóżmy do tego wszystkiego szaloną przewlekłość procesów w Polsce w każdej sprawie; sprawy łatwe trwają kilka lat, a trudne kilkanaście. I mamy niemal pełen obraz prawa do bezprawia ze strony władzy. Kto bowiem ma tyle determinacji, czasu i pieniędzy, aby sądzić się dla idei kilka lub kilkanaście lat?

Na początku rządów PIS na łamach SO analizowano tzw. nieposłuszeństwo obywatelskie w rozmaitych kontekstach, oparte o art. 4 Konstytucji: Władza zwierzchnia w RP należy do Narodu, Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio, np. artykuł Waldemara Sadowskiego pt. Bezpośrednie sprawowanie władzy w Konstytucji RP, 22.08.2017. Nic z tego nie wyszło; ciągu dalszego brak. Paweł Kasprzak, który praktyczny sens tego przepisu dogłębnie rozumie, poległ w Warszawie w wyborach do Senatu w starciu ze świętym Kazimierzem U. W Warszawie! Mimo starań wielu ludzi, którzy brali zaświadczenia o prawie do głosowania poza swoim okręgiem (sama to zrobiłam i znam wielu ludzi, którzy podróżowali po Warszawie w tym celu). Ale kto w Warszawie zna Pawła, jego intelekt i odwagę? A o świętym Kazimierzu słyszał pewnie każdy warszawiak, który głosuje nie na PiS, przez zwykłe jego zasiedzenie na bezliku prawackich kanap. Do dziś jestem tym nieziemsko wku*

Jak widać, polska Konstytucja nie jest przygotowana na praktykę, jaka nastała w końcówce roku 2015, kiedy w demokratycznych wyborach do władzy doszła partia niedemokratyczna, mająca w głębokiej pogardzie demokrację, prawo i wstyd. Ojcowie Konstytucji’97, w rodzaju Tadeusza Mazowieckiego, okazali się nieszczęsnymi pięknoduchami. Nasuwa się pytanie, czy ktoś (i kto) ma pomysł (i jaki) jak po odspawaniu chciwych kretynów od władzy uchwalić taką Konstytucję, która będzie odporna na tego rodzaju ustrojowe ekscesy ?

Co do mnie, szczerze wątpię, aby dało się w Polsce uchwalić prawdziwie nowoczesną, prawo-człowieczą konstytucję.

Magdalena Ostrowska

Ps. Uprzedzając ewentualne grymaszenie co do mojego tytułu do pisania tego rodzaju felietonowej analizy prawa, wyjaśniam, że od ponad 20 lat jestem czynnym prawnikiem, także procesualistą; a dyplom uzyskałam na Wydziale Prawa UW w 1992 r., z wynikiem bardzo dobrym. Na życzenie mogę okazać.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com