24.09.2021

No to po całości. My tu w SO, wchodzimy w coraz bardziej subtelne rozważania na temat tego, co zdarzy się na polskiej scenie politycznej:
- Czy prezes tylko taktycznie, czy naprawdę chce nas wyprowadzić z UE?
- Czy opozycja potrafi dojść do porozumienia przed wyborami (jeżeli w ogóle będą wybory) tak, aby wysoko wygrać z PiS-em?
- Czy UE okaże stanowczość wobec kraju takiego jak Polska łamiącego własną konstytucję i zapisane w niej wartości?
- Czy Zjednoczona Prawica rozpadnie się do końca, czy przetrwa jeszcze trochę?
A tymczasem tak zwane życie przynosi wydarzenia, przy których te wszystkie wielkie sprawy to tylko dekoracje w politycznym teatrze, a ten cały fundamentalny spór pomiędzy rządzącymi a opozycją – to lipa.
Pamiętam jak Aleksander Kwaśniewski, gdy wybuchła afera Rywina, która pogrążyła rządzącą lewicę, powiedział, że afera ta pokazała poziom „zblatowania” polityków z różnych opcji.
Niedawno w Sejmie przy pustej sali, prezes Banaś składał sprawozdanie z działalności Najwyższej Izby Kontroli. To był porażający raport o stanie państwa, o błędach i przestępstwach rządzących. To, że na Sali nie było posłów PiS – to zrozumiałe, swoją nieobecnością okazywali swój brak szacunku do „kryształowego Mariana”, którego sami powołali na to stanowisko. Ale to, że na sali nie było również wielu posłów opozycji, w tym bardzo ważnych posłów klubu Koalicji Obywatelskiej, to skandal. A to, że poseł Budka, szef klubu KO, kłamał, mówiąc, że nie było go na Sali, bo przygotowywał konwencję w Płońsku, to więcej niż skandal, to zgroza.
Kim tak naprawdę są ci ludzie mający społeczny mandat posła na Sejm RP, aby zamiast na sali sejmowej balować na imprezie urodzinowej znanego dziennikarza?
Co znaczą ich gromkie słowa o tym, co z państwem wyrabia PiS i o braku jakichkolwiek standardów w obsadzaniu ważnych stanowisk w rządzie i gospodarce, jakie wprowadza partia rządząca?
Zastanawiam się, czy prezes wszystkich prezesów nie dlatego postanowił, aby Marian Banaś wygłaszał swoje sprawozdanie o tak późnej porze, bo wiedział, że to pora na życie towarzyskie – a nie wypełnianie poselskich obowiązków. Pamiętam z dawnych czasów, jaką rolę odgrywał słynny „barek pod schodami”, miejsce towarzyskich spotkań posłów II Kadencji – ale nie pamiętam, aby był on pełny w trakcie obrad plenarnych. Zmieniają się czasy, zmieniają się obyczaje – obawiam się, że na gorsze.
Odnotujmy, że jak dotąd, to tylko Donald Tusk jako szef Platformy wszczął procedury zmierzające do ukarania swoich posłów. Cała reszta partii politycznych zasiadających w sejmie, mimo że również posłowie z ich ugrupowań popijali wódeczkę czy co tam dawali na przyjęciu u znanego dziennikarza, nie bąknęła nawet słowa nagany czy potępienia. Świadczy to o jednym: to jest sejmowa norma, to nic strasznego; ci, których nie było na przyjęciu — nie byli, bo nie byli zaproszeni.
Jestem daleki od zakazywania jakichkolwiek kontaktów między posłami różnych klubów.
Parlament to miejsce, w którym się rozmawia.
Inne są jednak rozmowy w sejmie, a inne na przyjęciu urodzinowym. Każdy polityk, a poseł to polityk, musi mieć wyobraźnię, musi wiedzieć jak jego zachowania, nawet takie, których nie chce upubliczniać, wpływają na jego wyborców. Kto tego nie rozumie, powinien zostać wyeliminowany z czynnego życia politycznego.
Na zdjęciach z przyjęcia urodzinowego znanego dziennikarza widać różnych posłów, w tym byłego ministra zdrowia, z którym kojarzymy aferę związaną z zakupem respiratorów czy do niczego nieprzydatnych maseczek. Ciekawe, czy przy drinku poseł Szumowski (bo teraz to zwykły poseł) wytłumaczył skutecznie posłowi Budce, że działał w stanie wyższej konieczności – bo epidemia, bo konieczność ratowania życia pacjentów… Ciekawe – czy poseł Budka argumentował, że ten największy samolot transportowy świata, co przywiózł wybrakowane maseczki z Chin, który uroczyście witali na lotnisku, w świetle kamer premier i minister – to była czysta hucpa medialna za ciężkie pieniądze nas wszystkich. Bardzo ciekawe…
Teraz piłka (a Donald lubi „poharatać w gałę”) jest po stronie przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Rodzaj i wymiar kary będzie testem: czy wysokie standardy, o których mówił Donald Tusk to prawda czy też zwykła „ściema”.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Optymista z Pana.
Kosiniak-Kamysz publicznie zeznał, że w ogóle nie rozumie, o co Donaldowi chodzi , że co to, już nie można rozmawiać z ludźmi z innych partii, czy co? Senator Kwiatkowski nie był zgorszony obecnością na imprezie, lecz brakiem obecności w sejmie. Poseł Zandberg w ogóle nie widział problemu w spotykaniu się z dziennikarzami na stopie prywatnej. A Mazurek chełpliwie odgryzł się, że raczej szybciej niż za rok zrobi jeszcze większą imprę, niechby Donald pół Warszawy wyrzucił z partii. Nikt nie jest zgorszony, wszyscy twierdza, że to „normalne”. I tylko ten durny, naiwny Żakowski nieustannie się gorszy. I jeszcze Sroczyński.
To nie jest kwestia zgorszenia czy niesmaku. To nawet nie jest kwestia zblatowania polityków. To kwestia minimalnej przyzwoitości i wiarygodności. PiS łamie podstawowe standardy demokracji, niszczy i ośmiesza instytucje państwa prawa, wyciera sobie głupie gęby retoryką antyunijną i oskarżycielską wobec opozycji, a posłowie opozycji piją sobie winko i piwko na urodzinach (Abrahama) niejakiego Mazurka, dziennikarza tyleż prawicowego co teatralnego. I ci posłowie opozycyjni z tymi „wewnętrznymi najeźdzcami” opowiadają sobie dusery. Rozumiem, że nie reaguje Imperator bo to jemu młyn na wodę, ale opozycja na własne życzenie ośmiesza swoją własną narrację.
*
Budka i SIemoniak zostali przez Przewodniczącego Tuska przywołani do porządku, Neumann zdaje się straci miejsce na listach wyborczych PO, ale pozostali niewiele sobie z tego robią. Kosiniak-Kamysz w ogóle nie widzi problemu, bo uważa że trzeba ze wszystkimi i w każdych okolicznościach rozmawiać, a nasz na SO „ulubieniec” Marek Dyduch uważa, że to wSejmie to takie „teatrum” jest. NIe będę zdziwiony jak ci niefrasobliwi politycy opozycyjni będą coraz bardziej bojaźliwie spoglądać na spadające słupki poparcia.
Pisałem, że tylko Donald Tusk zaprotestował przeciwko takiemu postępowaniu. Cała reszta liderów swoich ugrupowań milczy.
Podkreślę raz jeszcze, oprócz błędu politycznego i wizerunkowego trzeba jeszcze pamiętać, o prostej prawdzie – w trakcie obrad sejmu, sesji plenarnej, miejsce pracy posła jest na sali sejmowej. Tylko dublujące się terminy posiedzenia komisji i to zwołanej wcześniej, usprawiedliwiają nieobecność posła na sali sejmowej. W kategoriach kodeksu pracy to nieusprawiedliwiona nieobecność na stanowisku pracy, a to że tłumaczona pokrętnie i kłamliwie to jeszcze gorzej.
To kto ma wprowadzać lepsze standardy – posłowie PiS-u i Marek Dyduch ?
Przeczytałem artykuł i opinie pod nim. Bardzo bym chciał poglady Autora i Komentatorów podzielać. Ale nie moge. A nie mogę dlatego, że nie widzę żadnej reakcji zwykłego obywatela na te słusznie podnoszone „wyczyny’ naszych wybrańców. Macie Panowie, oczywiście, rację pisząc o naganności takich zachowań. Ale czy na pewno równiez w przypadku róznicy oceny takiego samego zachowania rządzących i opozycji? A czy nie sądzicie, że jednak trochę w tym miejscu za bardzo uznajecie „stan faktyczny„? W moim odczuciu takie zachowanie jest zawsze naganne i to marszałek Sejmu powinna coś z tym zrobic. Ale tak naprawde, to cała ta historia na przeciętnym Polaku nie zrobiła żadnego wrażenia. I to jest w moim odczuciu najgorsze, bo odbiera jakąkolwiek nadzieję. Stało się coś, co – być może w dalszej perspektywie – spowodować może, że kraść czy mordować będzie można w blasku słońca, a świadkowie, co najwyzej sie odwrócą. To pewnie przerysowanie, ale ja chciałbym wiedziec gdzie i jaka jest „normalność”.
PostScriptum Dopiero teraz zauważyłem, ze jednym z Komentatorów jest kobieta. Bardzo Panią Magdalenę przepraszam.
To. że „zwykły obywatel” nie reaguje to fakt. Przypominam jednak, że prawie połowa obywateli tego państwa ma nosie kto będzie w sejmie, kto będzie tworzył rząd i uchwalał prawo obowiązujące wszystkich. To nie jest żadne tłumaczenie „zwykłego obywatela”. Ale to od liderów wymagam więcej, jeżeli nie ma reakcji z ich strony (no może poza Tuskiem) to trudno oczekiwać takiej postawy od elektoratu.
Może się powtarzam ale dla mnie to kolejny, mały bo mały, argument za tym, że demokracja jako typ idealny wymyślony w starożytności w naszych czasach wymaga zasadniczej korekty. Nie demokracja a merytokracja może ocalić świat od samozagłady. A w merytokracji najwyższym stadium będą rządy SI a kto tego nie rozumie ten błądzi.
Tak myślę…
Mam bardzo zbliżony pogląd, ale bez tego „szarego obywatela” demokratycznie nic zrobic się nie da, a nie bardzo wyobrażam sobie dyktatora, który w trosce o „poddanych” cokolwiek w kierunku implementacji jakiejkolwiek merytokracji zrobi. Chyba, że mamy pomysł na wskrzeszenie Fryderyka II (Hitler chyba chciał) lub Fryderyka Wlhelma III i jego świty (np. Steina). Stąd moja pierwsza uwaga. Druga ujął Pan znacznie lepiej niż ja w stwierdzeniu „… trzeba jeszcze pamiętać, o prostej prawdzie – w trakcie obrad sejmu,
sesji plenarnej, miejsce pracy posła jest na sali sejmowej. Tylko
dublujące się terminy posiedzenia komisji i to zwołanej wcześniej,
usprawiedliwiają nieobecność posła na sali sejmowej. W kategoriach
kodeksu pracy to nieusprawiedliwiona nieobecność na stanowisku pracy, a
to że tłumaczona pokrętnie i kłamliwie to jeszcze gorzej.” Ja tylko zasugerowałem, że dobrze byłoby powiedzieć to Pani Marszałek, która, w nawale pracy, mogła przecież zapomnieć. Nie sądzi Pan, że taka pamięć Pani Marszałek powinna nas trochę martwić?