Krzysztof Łoziński: Od dojnej zmiany do zbrodni

17.10.2021

Czyli: jak ja to widzę.

Nie siedzę w głowie Jarosława Kaczyńskiego, ale myślę, że jeśli od ponad 30 lat obserwuje się i opisuje działania polityka, to można z dość dobrym prawdopodobieństwem odtworzyć tok jego myślenia. Myślę też, że zajmując się od wielu lat opisywaniem dyktatur, można dobrze poznać ich mechanizmy. Dlatego też mam czelność wyartykułować moją ocenę sytuacji i prognozę.

Jesteśmy na etapie domykania dyktatury, która przeszła już w fazę organizacji mafijnej. Mamy do czynienia z organizacją przestępczą o charakterze mafijnym, która opanowała państwo, która do utrzymania władzy używa już czysto kryminalnych metod: terroru i korupcji. Na razie udział terroru jest niewielki i głównym narzędziem jest korupcja.

Jest kilka metod korumpowania ludzi władzy i ich zaplecza w zamian za poparcie i posłuszeństwo:

  1. Obsadzanie wysokopłatnych stanowisk w spółkach skarbu państwa, w państwowych urzędach, bankach i innych instytucjach;
  2. Tworzenia specjalnie w tym celu fikcyjnych lub półfikcyjnych organizacji (fundacji, „instytutów”, stowarzyszeń) i obdarowywanie ich potężnymi dotacjami przez państwo. Twory te często nic nie robią lub robią niewiele, ale zatrudniają z bajecznymi apanażami spore grupy „użytecznych” i ich rodzin;
  3. Bezsensowne ekonomicznie lub wręcz fikcyjne inwestycje, często prowadzone bez przetargów i bez żadnej kontroli, ale zatrudniające spore grupy ludzi władzy, nic, lub niewiele, robiących, lecz pobierających całkiem realne wynagrodzenia (niebudowa wielkiego lotniska; nieprodukcja samochodu Izera; pozbawiony sensu przekop Mierzei Wiślanej. Teraz jeszcze ma być budowa bez przetargu i kontroli bezsensownego muru na granicy. Sens żaden, ale ilu „naszych” się pożywi);
  4. Różne rządowe „programy”, w których nic się od dawna nie dzieje, poza wypłatami oczywiście (np. „mieszkanie+”)
  5. Tworzenie nowych urzędów lub dzielenie istniejących urzędów, w tym ministerstw, na mniejsze, tylko po to, by uzyskać nowe etaty dla głodnych kieszeni zwolenników (np. wydzielenie z Ministerstwa Kultury nowego Ministerstwa Sportu dla posłów Partii Republikańskiej, którzy w zamian za to będą odpowiednio głosować);
  6. Licencja na bezkarność. Działacz nawet niewysokiego szczebla może bezkarnie popełniać przestępstwa (byle by nie przesadził), jeżeli wspiera rządzącą partię-mafię. Uzyskuje prawo do udziału w rabunku państwa i obywateli, bo opanowana przez partię-mafię prokuratura nie wszczyna śledztwa. Może np. rozliczać koszty, których wcale nie poniósł (patrz: kilometrówki Czarneckiego), nie płacić zobowiązań, jeździć bez prawa jazdy…

Oczywiście wszystko to w zamian za poparcie, lub realizowanie różnych zadań na rzecz organizacji rządzącej.

Nie przypadkiem jednym z pierwszych ruchów PiS po objęciu rządów było zlikwidowanie konkursów na stanowiska w urzędach, zarządach i radach nadzorczych, czyli faktyczna likwidacja służby cywilnej. Obecnie korupcja jest już niemal jawna. Posłowie i działacze partyjni z dnia na dzień zmieniają przynależność w zamian za wysokopłatne posady. W tej chwili przynależność partyjna lub klubowa zależy już tylko od oferty: „za ile?”. Większości sejmowej lub samorządowej nie trzeba już zdobywać w wyborach, większość się kupuje.

Doszło do tego, że dla pierwszego szeregu elity władzy główną metodą utrzymania się u władzy stało się przekupywanie dalszych szeregów, a dla dalszych szeregów głównym powodem popierania władzy stał się udział w rabunku kraju.

Aparat władzy ustawodawczej i wykonawczej buduje się za pomocą korupcji. Marzeniem wodza, jeszcze nie spełnionym, jest obsadzanie tą samą metodą władzy sądowniczej. To by pozwalało nie tylko na bezkarność dla swoich, ale także na niszczenie przeciwników.

Mur, o którym wspomniałem, jest niemal symbolem. Mury, płoty, zasieki, kordony są już niemal wszędzie. Takiej ilości różnych zapór nie było nawet za komuny. Odkąd pamiętam, po terenie między budynkami sejmu chodziło się bez żadnych ograniczeń, siedziby żadnego wcześniejszego władcy, nawet Bieruta i Gomułki, nie strzegło 60 radiowozów i 800 policjantów. Nawet w stanie wojennym, gdy dochodziło do potężnych demonstracji, łącznie z bitwami z ZOMO, na co dzień swobodnie chodziło się przed budynkiem KC PZPR. Obecna władza się fortyfikuje, co pozwala przypuszczać, że nie ma wobec społeczeństwa dobrych zamiarów.

Dyktatura Kaczyńskiego ma jeszcze pewien problem ze stosowaniem terroru, zbyt mało dyspozycyjną policję, choć niestety widać, jak zadziwiająco łatwo w policji wywodzącej się z demokratycznego państwa rozkwita ZOMO-wska mentalność. I jak szybko. Niemniej ta policja nie jest jeszcze tak wytresowana jak na Białorusi.

Jestem przekonany, że wodzowi marzy się białoruska policja, taka policja, która będzie mogła za pomocą brutalnego bicia, a nawet zabijania, stłumić nawet największy opór. Przypuszczam, że o ile dla nas Łukaszenka budzi obrzydzenie, o tyle karłowaty Führer jest w niego zapatrzony, jako we wzorzec skuteczności, który wskazał mu metodę. Na razie więc rozwiązaniem zastępczym są „tituszki”, żulia z organizacji neofaszystowskich i nacjonalistycznych. Te organizacje otrzymują obecnie olbrzymie dotacje, na co tylko zechcą.

Docierają tez niepokojące informacje, że członkom neofaszystowskich organizacji dziwnie łatwo wydawane są pozwolenia na broń. Jak państwo myślicie, po co?

Kaczyński, by zbudować do końca swój projekt dyktatury, potrzebuje jeszcze trzech elementów: zbudowania całkowicie skutecznego aparatu terroru, zniszczenia ostatnich wolnych sądów i niezależnych sędziów, oraz zniszczenia wolnych mediów i zastąpienia ich już wyłącznie aparatem zmasowanego zorganizowanego kłamstwa. Niby wiele, ale wcale nie tak wiele, jak się wydaje.

Panuje pogląd, że nie posunie się do zbrodni. Czyżby? A to, co się dzieje na granicy, to co to jest? My oburzamy się, widząc dzieci wywożone do lasu na mróz, a on się cieszy, że mu słupki poparcia rosną, bo dzięki latom szczucia na „obcych”, co „przenoszą pasożyty”, kopulują z krowami i obcinają głowy, niemal 40% naszych rodaków widzi w nim obrońcę i gotowe jest nawet godzić się na zabijanie dzieci.

Żaden dyktator w historii nie przejmował się losem zwykłych ludzi. Lenin i Stalin celowo wywoływali masowy głód dla zysków politycznych. Stalin mówił: „ludiej u nas mnogo”, Mao mówił: „nawet jeśli zginie 300 milionów Chińczyków, to zostanie wystarczająco dużo by zbudować komunizm”. Myślicie, że nasz wchodzący satrapa odczuwa jakąś empatię? Ja myślę, że nie. Dla niego projekt dyktatury bez żadnych ograniczeń jest absolutnym priorytetem. I nawet się z tym specjalnie nie kryje.

Co mu jeszcze przeszkadza? Opór społeczeństwa i Unia Europejska. Z oporem chce sobie poradzić tak, jak Łukaszenka. A z Unii chce wyjść. Chce tylko wcześniej wycwaniakować trochę kasy, a jak się nie uda, no to co? Cytując klasyka „rząd się zawsze wyżywi”, a cierpieć będzie „przypadkowe społeczeństwo”. Lud, jak zwykle, będzie jadł kawior ustami swych przedstawicieli.

Jak można streścić jego ostatnie wystąpienie? Unio Europejska, dobra, zniesiemy Izbę Dyscyplinarną, dawaj kasę, a my zrobimy taką „reformę”, że oszukamy cię inaczej. A te zapewnienia: Nie będzie polexitu? Jak mawiał Charles de Gaulle „dementi to potwierdzenie na raty”. Pamiętajmy, kto to mówi: Jarosław „Zawsze Kłamie” Kaczyński i Mateusz „Zawsze Kłamie” Morawiecki.

Jak można wierzyć tym ludziom, którzy nawet własne życiorysy zmyślają?

W jednej z telewizyjnych dyskusji padło pytanie: – jeśli Kaczyński będzie miał do wyboru: zrezygnować z unijnych miliardów albo z członkostwa w Unii, to z czego zrezygnuje? Twierdzę, że zrezygnuje z członkostwa w Unii.

Taka jest niestety moja prognoza: Jarosław Kaczyński chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej i będzie starał się to zrobić.

Krzysztof Łoziński

Emeryt

Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.

Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”

Autor o sobie

Print Friendly, PDF & Email