28.10.2021

Jestem stronniczym historykiem, Plutarchem własnego autoramentu, kronikarzem i syntetyzującym panegirystą samego siebie. Dlaczego tak się dzieje? Pewnie, ażeby zachować siebie w kupie, nie anarchizować się samemu i nie zatracić na rozmieszane ziarno i roztarty piasek prawdy. A nawet kiedy zadam sobie przymus i satysfakcję powiedzenia całej prawdy, to będzie to jakże subiektywne, wybór tej prawdy, przecież nie jestem jakimś cudem, wylezie to, tylko pewnie w innej formie. I dodajmy, pozie. [1]
Jednym z pisarzy wystawionych rękopisem do wiatru, był Zygmunt Haupt: przekleństwem artysty jest jego skrupulatny, kostyczny cenzor, ortodoks – purysta z anachronicznymi poglądami, który podpowiada, co miał na myśli.
*
Trudno nie zgodzić się z Aleksandrem Madydą gdy powiada, że prozatorski dorobek autora Pierścienia z papieru, wymaga rzetelnego opracowania. Co nie jest sugestią, że napisana przez niego książka stanowi takie właśnie. Jest niezupełna z konieczności. Posiłkuje się brakiem biograficznego zarejestrowania faktów, a lukę po nim wypełnia spekulacjami. Lecz podobnie jak proza Haupta, jest początkiem, kanwą, inspiracją i zachętą do poznawania bezmiaru jego wspomnień, ponawianą i ciągle intensyfikowaną próbą odtworzenia i narastania nastroju jego opowiadań, autor omawianej książki podaje czytelnikowi ton, otwiera mu oczy i serce, skłania go do przemyśleń, zwraca mu uwagę na poruszony odcień krytycznoliterackiego problemu.
Poetyczna muzyka hauptowskich opowiadań skonstruowana jest z niejednoznaczności, a jego biografia pozostawia badaczom furtkę do snucia przypuszczeń. Jego twórczość, znacząca w treści, lecz ilościowo niepozorna, wymyka się wszelkim arbitralnym stwierdzeniom.
Aleksander Madyda przedstawia Zygmunta Haupta jako stylistę znajdującego się w stanie bezustannej ewolucji, pod presją ciągłego rozwoju. Presja jest jego przymusem istnienia, drogą do osiągnięcia doskonałości wyrazu i specyficznego przekazu treści w takiej formie, która, widziana w jednym zapisie, mogłaby odzwierciedlić przyświecające mu intencje.
Jego wczesne teksty nie zapowiadają późniejszej głębi; głębia jest wynikiem umysłowej pracy nad sobą. Dopiero decydując się na publikację Pierścienia z papieru, staje się świadomym artystą (za zbiór opowiadań pod tym tytułem, otrzymuje w 1962 r. nagrodę paryskiej Kultury). Artystą nie w pełni docenianym (drugi tom jego opowiadań ciągle nie może doczekać się wydania).
Ale jeśli stwierdzeń, nieporozumień i swobodnych mniemań możemy wokół tej prozy dostrzec chaotyczny bezlik, to, mówiąc o tak zwanych kryteriach oceny jego pisarstwa, o rzeźnickiej korekcie dokonywanej na jego tekstach i o rażących błędach (powstałych w rezultacie adiustacyjnego usuwania z nich sensu) puszczanych do druku, sprawa ma się akurat odwrotnie: mrowie uderzająco wykluczających się przekonań o tych samych utworach świadczy o kondycji naszej krytyki.
Rolą pisarza jest przekazywanie czytelnikowi emocjonalnych impulsów. Czytelnik wie, że odbiór artystycznego dzieła, to sprawa jego indywidualności, a profesjonalna ocena twórcy nie może przypominać dokonywania operacji przeszczepu rogówki za pomocą siekiery (dla czytelnika obeznanego z logicznymi wywodami, zdanie ma podmiot i orzeczenie, a w jego środku zdarzają się myśli).
*
Narracje Haupta wymagają od czytelnika wysiłku, skupienia, wzmożonej refleksji. Zapraszają do aktywnego odbioru, do współuczestnictwa w świecie jego reminiscencji. Mają charakter pamiętnikarski, zresztą pamięć, przypomnienia i czas, grają niepoślednią rolę w tych tak wybitnych, a tak mało znanych opowiadaniach. Wspomnienia są kadłubowe, postrzępione i pokancerowane przez pamięć. Są fragmentaryczne i znajdują się w ciągłym ruchu. Pojawiają się, regenerują się i odwracając się od siebie, przenikają wzajemnie. Układają w planowo niedokończoną całość. Są więc dla Haupta – dynamiczne i aktywne w procesie nieprzerwanych zmian. One nadają kształt widzianej przez niego rzeczywistości i one wywierają wpływ na jej ocenę[2].
W szkicu Inwokacja do powiatu letyczowskiego, rozproszenie wspomnień i niemożność dokonania ich całkowitej ekspozycji, uwidacznia się zdaniami: Jak zasłuchać się w imiona rzek, dolin, lasów, szczytów górskich, wsi, miasteczek i miast, to jedne swym brzmieniem przywołują całe panoramy świadków zagrzebanych na cmentarzyskach pamięci, a znowu inne zaskoczą nie znanym odkryciem, nigdy nie zasłyszanym czemuś echem. Rumienimy się ze wstydu, że jak można było zapomnieć, roztrwonić, porzucić lub zagłuszyć w sobie, kiedyś nie przyswoić bogactwa, które dopiero przypadek, dobry los potrafi nam dzisiaj przywrócić.
Zdania te, których mądrości i piękna nie wyparłby się M. Proust, są kluczem do zrozumienia hauptowskiej prozy.
*
Fragmentaryczność jego utworów jest wynikiem niedoskonałości pamięci. Jej okruchy przybierają formę wędrówek po czasie. Ułożone w cykl, stanowią całość. Zwarty, lecz niedokończony i w ten sposób nigdy niezakończony system ciągłych powtórzeń. Powtórzenia, usiłowania, próby nawrotów do źródeł przeżyć, do młodości zachowującej w niedoskonałej pamięci, strzępy wspomnień, emocji, obrazów i ich ewolucyjne zmiany powstające w pisarzu pod wpływem wewnętrznego rozwoju, są dla Haupta tworzywem, obsesją, drogą do samopoznania. Stąd w jego pisarstwie można odkryć tyle powracających motywów.
Słowa, miejsca, motywy, refrenowe sformułowania odnoszące się do różnych partii opowiadań, są zawarte w pozostałych. Bohaterzy ulegają zmianom razem z nimi. Są, jak ich twórca – uzależnieni od kontekstu; co innego prezentowali sobą w czasie realnym, bo fizycznym, a inną wartość mają w czasie odległym, bo psychicznym. Pojąć czas psychiczny można tylko poprzez nieustanne mnożenie tych samych wersji zdarzeń, poprzez konfabulowanie ich opisów.
Według Haupta poznawanie świata polega na ponownym poznawaniu jego segmentów, ułomków, odprysków. Na uporczywej rekonstrukcji zdarzeń i budowaniu z nich wspomnieniowych wachlarzy, ponieważ – jego – jego zdaniem – nie istnieje obiektywizm w literaturze: teksty są rezultatem przemyśleń, a przemyślenia są subiektywne.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
[1]Aleksander Madyda – Zygmunt Haupt Życie i twórczość literacka Uniwersytet Mikołaja KopernikaA ARCHIWUM EMIGRACJI tom VII str. 133
[2]To patrzę się w nią, żeby nie widzieć jej takimi ułamkami, to zapatrzę się w nią, żeby ją wreszcie raz zobaczyć całą. Nigdy jej całej nie zobaczę. Czy w ogóle dane jest nam widzieć coś w całości, coś skończonego? Aleksander Madyda – Zygmunt Haupt Życie i twórczość literacka Uniwersytet Mikołaja Kopernika ARCHIWUM EMIGRACJI tom VII str.143]
źródła obrazu
- jastrzab: BM
