27.12.2021

Z wiekiem człowiek pokornieje: nie oczekuję już wielkich prezentów od świata, wystarczy mi prawo do normalnego życia. Nie podniecają mnie „boje o wszystko”, kończące się bolesnymi porażkami: wolę setki małych kompromisów zawieranych w imię zasady: żyj i pozwól żyć innym. Obawiam się partyjnych pryncypialności, politycznych „książąt niezłomnych”, „twardzieli” nieustępujących ani o krok, nieoddających ani guzika.
PiS należy odsunąć od władzy: to najważniejszy warunek powrotu do normalności. Nie podejmę dyskusji, która partia okaże się w tym skuteczniejsza, ani jakie hasło na sztandarze bardziej zmobilizuje partyjnych wyznawców. Powtarzany jest, do znudzenia, argument: istniejąca ordynacja wyborcza, a także możliwość korzystania przez partię rządzącą wszelkimi zasobami państwa, premiuje Zjednoczoną Prawicę; przeciwstawić się temu może Zjednoczona Opozycja. Z różnych jednak przyczyn, oczywistych lub dziwacznych, do owego zjednoczenia ciągle jest dalej niż bliżej. Może powodem tego jest pragnienie maksimum, wyrażane przez każdą z partii opozycyjnych, zamiast pogodzenie z minimum. A czym jest, moim zdaniem, minimum:
Ograniczenie kadencji przyszłego Sejmu i Senatu. Możemy nazwać ten przyszły parlament Konstytuantą, bo powinien mieć jeden podstawowy cel: przywrócenie konstytucyjnego ładu. Ładu, zgodnego zarówno z literą, jak i duchem konstytucji liberalno-demokratycznego państwa, utworzonego po to, by chroniło wolności obywateli. Wiemy, udowodniono to w sposób bezczelny, że nie są możliwe demokratyczne wybory, gdy brak gwarancji niezawisłości sądów, gdy prokuratura sterowana jest przez polityków, gdy zawłaszczone są media publiczne, gdy partia rządząca bezkarnie przywłaszczać może przychody państwowych firm, gdy „zatrudnia” się w kampanii wyborczej służby specjalne, wojsko, policję, a nawet straż pożarną.
Przywrócić trzeba konstytucyjny ład, dopiero wówczas można przeprowadzić rzeczywiście demokratyczne wybory. Wybierzmy więc w najbliższych wyborach Konstytuantę z określonym zadaniem i określonym czasem na jego realizację. Potem partie znów mogą się rozdzielić, grać w następnych, demokratycznych wyborach o elektorat lewicy, prawicy, centrum, o górników, katolików, ateistów i rolników. Ale dajmy sobie szansę, by grały już w demokratycznych warunkach.
Koalicyjne „minimum” programowe. Ograniczenie czasowe i zadaniowe Konstytuanty ułatwić może wynegocjowanie wspólnego dla większości partii opozycyjnych minimum programowego. W normalnej rywalizacji demokratycznej partie starają się o wyrazistość, akcentując różnicę. Ale dziś tych normalnych warunków nie ma, dziś warto zrezygnować z wyrazistości, odroczyć dyskusję nad niektórymi propozycjami programowymi, po to, by zmontować koalicję na rzecz przywrócenia normalności.
Odroczenie nie oznacza rezygnacji; Konstytuanta – jak wspomniałem – ma tylko jedno zadanie i ograniczony czas jego realizacji. W kolejnych wyborach, w warunkach normalnej demokracji, można na nowo otworzyć dyskusję o liberalizacji ustawy aborcyjnej, o religii w szkołach, o zakresie polityki społecznej, o upaństwowieniu lub prywatyzacji podmiotów gospodarczych itd. Warto o jednym pamiętać; jeśli po raz kolejny PiS wygra wybory, wyrazistość partii opozycyjnych będzie tylko wyrazem frustracji bezsilnych ludzi. Chyba nie tego oczekujemy od polityków.
Prawybory. Prawybory nie są gwarancją wyłonienia najlepszych kandydatów, nie da się także zorganizować ich w taki sposób, by uniknąć manipulacji i niepotrzebnych „wojenek”. Możemy powiedzieć o prawyborach to, co o demokracji: jest to fatalny system, ale nikt lepszego nie wymyślił. Celem prawyborów jest maksymalna mobilizacja zwolenników, wciągnięcie społeczności obywatelskiej do odpowiedzialności za swój kraj.
Czas skończyć z tym klasycznym, polskim „a co ja mogę”, z biernym głosowaniem na jednostki, których się nie zna, na urodę liderów z telewizji, z narzekaniem, że „oni i tak robią co chcą”. Nie ma wolności bez odpowiedzialności, dotyczy to także aktu wyborczego. Wzmocnieniem tej odpowiedzialności powinny być warunki „brzegowe” udziału w prawyborach. Ubiegający się o poparcie kandydat (zgłaszany przez partie lub stowarzyszenia obywatelskie) powinien zadeklarować poparcie dla wynegocjowanego programu „minimum” i przedstawić gwarancje finansowe, przynajmniej zwrotu kosztów kampanii wyborczej, gdyby złamał deklarację.
Materialny powinien być także fundament uczestnictwa w prawyborach; udział w nim zapewniony byłby tylko tym, którzy wpłacą nie mniej niż 100 zł. na fundusz wyborczy. Odpowiedzialność w każdej sprawie zwiększa się, gdy inwestujemy własne pieniądze; gospodarowanie „cudzymi” zachęca do utracjuszostwa, „tumiwisizmu”, nieroztropności i innych klasycznych cech rozpieszczonego „darmochą” społeczeństwa. Próg 100 zł. może także przeciwdziałać nadużyciom w prawyborach, „fabrykowaniem martwych dusz” itp. pomysłom.
Marzeniem moim na Nowy Rok jest, by opozycja demokratyczna, parlamentarna i pozaparlamentarna, w końcu stworzyła wspólny blok. By była w stanie wygrać z tzw. Zjednoczoną Prawicą.
Wiem, że to trudne, bo PiS nie ma już innych atutów, może jedynie grać na podział i osłabianie opozycji. Wiem, że w tym celu zaangażuje policje jawne, tajne i dwupłciowe, telewizję kolorową i stereo; wykorzysta wszelkie ludzkie słabości swoich przeciwników, użyje metod najpodlejszych.
Dlatego apeluję; odłóżmy to, co nas dzieli, popatrzmy, co nas łączy. I wybierzmy Konstytuantę, by przywróciła normalność, po czym oddała władzę społeczeństwu. Tak jak Sejm „kontraktowy” wybrany 4 czerwca 1989 r.: zrobił, co należało, potem zdecydował o samorozwiązaniu i wybraniu nowego w wolnych i demokratycznych wyborach.
Jarosław Kapsa
