Zbigniew Szczypiński: Czas na zmiany w systemie władzy

22.01.2022

Żyjemy w systemie demokracji, w której sprawowanie władzy należy do wybranych w wolnych, równych i bezpośrednich wyborach posłów i senatorów. Mamy wpisany w konstytucję trójpodział władz – władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Formalnie wszystko się zgadza; w praktyce nie zgadza się nic.

Nie miejsce tu i czas, a i autor nie ten, aby dokonać subtelnych analiz działania polskiego państwa: jak układają się w nim relacje pomiędzy trzema rodzajami władzy, określone w pismach oświeceniowych filozofów. Moich kompetencji wystarczy do krytycznego spojrzenia na całość, przeanalizowanie tego, co dzieje się w Sejmie, gdzie 460 wybrańców narodu demonstruje aż nadto wyraźnie fikcję demokracji.

Pomińmy słabości procesu wyborczego i to, czy można o ostatnich wyborach mówić, że były one wolne, równe i bezpośrednie. Afera z podsłuchiwaniem w trakcie kampanii wyborczej do sejmu szefa sztabu wyborczego największej partii opozycyjnej pokazuje jasno, że o wolnych wyborach nie można mówić. Ci, którzy w danej chwili mają władzę. Mają do dyspozycji wszystkie służby i instytucje państwa, mają media publiczne przekształcone w partyjne, mają praktycznie nieograniczoną ilość pieniędzy na kampanię.

Mają wszystko i mogą wszystko.

Opozycja może mieć rację, może przedstawiać najlepsze programy – są to jednak tylko obietnice, budowanie nadziei, że będzie dobrze, gdy to oni wygrają wybory. To słaby argument w walce z tymi, którzy mogą natychmiast dać to, co obiecują. Mogą uruchomić wszystkie służby i instytucje, aby skompromitować przeciwników politycznych, a w rozwiniętych państwach niedemokratycznych mogą ich zamknąć do więzienia; a nawet zabić. Motywacja do takich działań jest wprost proporcjonalna do skali przestępstw i przypadków łamania przez rządzących obowiązującego prawa. Im więcej tych przestępstw i im realniejsza groźba związanych z nimi kar, tym większa determinacja, aby władzy nie oddać. Obowiązuje prosta strategia – skoro już tyle razy złamaliśmy konstytucję, tyle razy złamaliśmy obowiązujące prawo, to tym łatwiej łamać je ponownie. To dlatego rząd zrobi wszystko, aby nie wyszły na jaw jego przestępcze działania nakierowane na realizację celu najważniejszego, a od pewnego czasu jedynego – utrzymania władzy.

To dlatego rząd nie wycofa się z Polskiego Nieładu, to dlatego nie wprowadzi żadnych obostrzeń wobec nieszczepiących się, to dlatego będzie próbował każdej metody, aby zapewnić sobie większość w głosowaniu nad powołaniem komisji śledczej w Sejmie.

Sądzę, że nadszedł już czas, aby poważnie się zastanowić nad sensem dalszego utrzymywania tego systemu władzy, oddanej w ręce 460 ludzi, wybieranych przez mniej więcej 30% ogółu obywateli, najczęściej całkowicie nieprzygotowanych do tworzenia prawa w całym jego skomplikowaniu.

Sejm nie powinien być organem, w którym pisze się ustawy czy przeprowadza się ich nowelizacje. Sejm, pewnie mniej liczny, wybierany w innych ordynacjach wyborczych, powinien być najważniejszym miejscem w państwie, w którym posłowie mający zdecydowanie lepsze przygotowanie do pełnienia tej funkcji, podejmują decyzje o kierunku zmiany prawa czy utworzenia nowych praw. To powinny być decyzje strategiczne: tak czy tak, więcej czy mniej, w prawo czy w lewo. Po decyzji Sejmu tworzenie prawa musi należeć do instytucji sejmowych, nowego biura legislacyjnego i innych instytucji państwa, pracujących na podstawie zasady merytokracji. Przygotowane przez fachowców rozwiązania prawne Sejm przyjmowałby lub nie w procedurze demokracji przedstawicielskiej.

To można i trzeba zrobić zanim wszyscy zginiemy, zanim skończy się ten żenujący spektakl, w którym trzech wybitnych posłów jeszcze bardziej wybitnego posła Kukiza decyduje o tym, czy prezes wszystkich prezesów będzie nim nadal. To nie ma nic wspólnego z demokracją, to chory system, który musi doprowadzić do katastrofy.

Jak jednak zapewnić wyższy poziom kompetencji wybranych przez ludzi posłów, ich przedstawiciel ?

Na początek można byłoby wprowadzić prostą zmianę – wybrani posłowie obejmują mandat po roku od wyborów. Przez ten rok intensywnie uczestniczą w pracach sejmu jako posłowie-elekci, pracują w biurach sejmowych, uczestniczą w specjalnych szkoleniach. Trzeba po prostu zdecydowanie przedłużyć czas przeznaczony na wstępne szkolenie nowo wybranych posłów, jaki obowiązuje obecnie. Jestem przekonany, że dla ogromnej większości byłoby to bardzo przydatne i potrzebne.

Potrzebnych zmian w systemie demokracji przedstawicielskiej jest znacznie więcej, ale od czegoś trzeba zacząć.

Pamiętam, jak mój profesor mówił – jak nie wiesz, od czego zacząć, zacznij od początku!

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Prezes Zarządu Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Print Friendly, PDF & Email