30.01.2022

Fot. Andrzej 19 Wikipedia
Wszystkim marzącym o sejmowej komisji śledczej w sprawie przestępstw ekipy rządzącej, która zakupiła od izraelskiej firmy wyrafinowany system do głębokiej inwigilacji ludzi, powiem krótko – wybijcie to sobie z głowy.
Sprawa była od początku podejrzana (dla mnie w najwyższym stopniu). Paweł Kukiz jako wnioskodawca, Paweł Kukiz jako przewodniczący tej naprawdę ważnej komisji śledczej – był ostatnią osobą, która powinna to firmować. Paweł Kukiz – rockman, który do polityki wszedł jako gorący przeciwnik wszystkich partii politycznych, był kimś głoszącym potrzebę jednomandatowych okręgów wyborczych i rozstrzygnięć referendalnych jako najważniejszych. Chciał też wprowadzenia instytucji sędziego pokoju.
Po znanych perypetiach wylądował wraz z grupką kilku posłów jako główny sojusznik prezesa partii jawnie łamiącej podstawowe zasady państwa prawa i zwykłej demokracji.
Paweł Kukiz jest zaprzeczeniem tego, kim powinien być polityk rozumiejący politykę jako służbę w realizacji dobra wspólnego. Są niestety tacy ludzie w polskiej polityce, którzy wyłącznie realizują swoje brudne małe interesy; jest ich nawet całkiem sporo. Ale to nie oni winni być twarzami komisji śledczej, która ma udokumentować przestępstwa rządzących.
Tu potrzebny jest ktoś wyjątkowy, ktoś na miarę Tomasza Nałęcza, przewodniczącego sejmowej komisji śledczej w sprawie Rywina, która doprowadziła do upadku rządu SLD; przypomnijmy: rządu, który wysunął Nałęcza na jej przewodniczącego.
Paweł Kukiz to antyteza profesora Tomasza Nałęcza.
No i w TVN 24 wyemitowano program, w którym mogliśmy usłyszeć, co mówi Paweł Kukiz w swobodnej rozmowie z przyjacielem. To była naga prawda o tym człowieku. Po tym programie jego kariera w cywilizowanym świecie byłaby skończona.
Po tym programie każdy, największy nawet zwolennik powołania sejmowej komisji śledczej wie, że Paweł Kukiz cynicznie grał swoim wnioskiem o powołanie komisji, a stawianie warunku bycia jej przewodniczącym to była wyłącznie próba zaistnienia w przestrzeni publicznej.
I propagandowo prawie odniósł sukces.
Dodatkowego smaczku całej tej żałosnej sprawie dodaje to, że Kukiza nagrał jego kolega, który, jak mówił, chciał mieć jakieś zabezpieczenie dla siebie i swojej rodziny. Niepotrzebny był ten super system kupiony za duże pieniądze, wystarczył zwykły telefon.
Smutny to obraz polityki i państwa, w którym taką politykę się robi. Smutny, ale i straszny.
Sprawa posła Kukiza (jak to się dobrze słyszy, posła Kukiza) pokazuje jak dalece staliśmy się państwem mafijnym, w którym rządzą mali ludzie, w którym wszyscy podsłuchują wszystkich, a nad całością czuwają służby specjalne.
Czas na zmianę – radykalną i głęboką. Naprawdę.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
