Jacek Pałasiński: Drugi obieg (205)19 min czytania

()

09.02.2022

1. Było zimno i szaro, w porywach wiatru mżawe kropelki smagały twarze jak kolce opuncji. Na chodniku, wzdłuż ogrodzenia bazaru, stali opatuleni, w co się dało starzy ludzie. Pod ich stopami leżały niewielkie, plastikowe płachty, na których rozłożyli swoje biedne, wyniesione z domów starocie, w nadziei, że je ktoś kupi i będzie na masło do chleba. Ale żaden z niewielu przechodniów, zmierzających pospiesznie na bazar, nawet nie popatrzył na to, co na tych spłachetkach leżało. Sami zresztą nie wyglądali na takich, którzy mieliby nadwyżki finansowe na kupno staroci.

Ulicą przejeżdżały samochody, rozbryzgując lodowate kałuże. Brudne krople spadały na wystawione przedmioty. Nie, to nie była pogoda na handel, miało się ku zmierzchowi, a mimo to żaden z licznych sprzedawców się nie ruszał.

Ale wtedy rozstąpiły się chmury, wyjrzało zza nich jaskrawe, ciepłe słońce i sprzedawców staroci ogrzało i wysuszyło. Z niebios rozległ się głos…

Nie, to nie to. Trzeba znaleźć jakiś inny dalszy ciąg tej historii.

OK: w jednym z tych samochodów, przejeżdżających wzdłuż bazarowego ogrodzenia, przed którym stali sprzedawcy staroci, siedział biskup. Wracał właśnie z uroczystego poświęcenia pralni. Miał ręce złożone, jak do modlitwy i mówił z cicha z pamięci tekst jednego z psalmów. Ocknął się z zadumy, spojrzał przez okno i kazał kierowcy zatrzymać samochód. Wysiadł i gromkim głosem powiedział, że obok jego katedry stoi pusta hala, w której od jutra wszyscy ci, którzy dziś stoją na ulicach, będą mogli wyłożyć swoje towary, a on zachęci wiernych ze wszystkich podległych sobie parafii, by tam przychodzili zaglądać, czy czasem nie ma jakiegoś przedmiotu, który mógłby im się przydać w domu. „Przynajmniej będzie wam ciepło – powiedział – a i toalety są czyste. Może zorganizujemy razem z wiernymi coś do jedzenia, przynajmniej raz dziennie”…

Nie, to też nie jest dobry dalszy ciąg opowieści. Zbyt mało realistyczny.

No dobrze, w takim razie, w przejeżdżającym obok bazaru samochodzie siedział poseł rządzącej partii. Zobaczył sprzedających, przypomniał sobie, że hasłem jego ugrupowania jest „my dbamy o zwykłych ludzi”. Wysiadł z samochodu i gromkim głosem powiedział, że wszyscy, jak tu stoją, następnego dnia mogą przyjść do jego biura poselskiego i każdy dostanie bon towarowy na zakup żywności w jednym z dyskontów spożywczych. „Nasz rząd podpisał z nimi umowę” – powiedział. To prawda: na mocy tej umowy, tracące ważność artykuły nie będą już wyrzucane, tylko rozdawane posiadaczom bonów, którymi dysponują urzędy gminne i dzielnicowe. Kiedy gazety napisały o tej umowie, notowania partii rządzącej podskoczyły od razu o 10 punktów.

Nie, to też nie to… Bez sensu. No to napiszmy, że autor poczytnych felietonów, przejeżdżał tamtędy, zobaczył sprzedawców bieda-staroci, ścisnęło mu się serce, ale pojechał dalej. „Chciałbym im jakoś pomóc, ale co ja mogę”? – pomyślał.

2. Jest takie miejsce w Polsce, które nieodmiennie wzbudza w D.O. burzę uczuć. Żeby doń dotrzeć, trzeba się uzbroić w dobre buty, albo mieć rower. Samochód też wchodzi w grę, ale z samochodu to tylko sekunda: nie można się zatrzymać, nie można się też rozglądać, bo to ruchliwa trasa (stosunkowo) szybkiego ruchu.

D.O łaził tam gapić się kilka razy, ale latem, bo wtedy widok daje z siebie najwięcej. A teraz polazł zimą.

Piesza wyprawa na środek Mostu Siekierkowskiego nie jest dla mięczaków: wiatr łeb urywa, wciska się z każdej strony pod ubranie. A na dodatek, kiedy pada, o parasolu nie ma mowy, więc nawet w ciepłej kurtce, trzeba założyć, że buty i spodnie będą przemoczone.

Ale to nic, bo kiedy się już na środek mostu dotrze, to można gapić się – choćby godzinami na otoczone burzą drzew zakole Wisły, zza którego wyrasta coraz gęstszy las wieżowców. D.O. jeździł po świecie, zapamiętał dużo ładnych widoczków, ale drugiego takiego nie zna. Może też dlatego, że jest nieobiektywny, bo Warszawa to jego miasto, a Wisła to jego rzeka. Więc uszanuje inne opinie, ale pozostanie przy swojej.

Zimą można się zadumać nad kolorami, bo niebo nagle jest szare, bardzo szare, a Wisła brązowa, jasnobrązowa. Drzewa są czarnymi szkieletami, ale w ich tłumie nikną nieczystości.

Ale nie to jest uczucie, z którym opuszcza się środek Mostu Siekierkowskiego, napasłszy oczy ulubionym widokiem. To, co w takim kimś, jak D.O. dominuje, to poczucie dumy i strachu.

Dumy, że z tej kupy biednych gruzów z czasów D.O. młodości wyrosło coś tak pięknego i bogatego. Strachu, że to, co piękne i bogate, wyłaniające się zza zakola Wisły, może znowu zostać obrócone w gruzy i żeby tak się stało wystarczy wcisnąć jeden guzik.

Wszystkie potrzebne do tego guziki już tu są w pobliżu; zostały odsłonięte zza zabezpieczeń, i czekają tylko, aż ktoś powie „Agoń”.

3. Wczoraj D.O. wyzwierzał się nad niewczesną inicjatywą Emmanuela Macrona w Moskwie. Następne 24 godziny przyznały mu rację: Kreml zdementował jego wynurzenia – za pośrednictwem współpracowników – o jakimś zarysie porozumienia, a zwłaszcza jakoby Putin obiecał mu nie zaogniać sytuacji wokół granicy ukraińskiej. No i prezydent dumnej Francji wyszedł na łatwowiernego głupka. To zasłużona kara za danie Putinowi platformy do powtórzenia przed całym światem propagandowych wymysłów, mających „uzasadnić” jego agresję na sąsiedni kraj, ofiarę jego chorych zakusów imperialnych. Zapewne wielu widzów uwierzyło w putinową argumentację i sądzi, że to wszystko wina Ukrainy i NATO. Popatrz, Czytelniku, na tytuły nawet najlepszych, najrozsądniejszych gazet świata, popatrz na tytuły gazet polskich, które mogłyby jednak zastanowić się, nad tym, co piszą, bo ich też to dotyczy: „Kryzys na Ukrainie”, „Konflikt ukraińsko-rosyjski”… A to jest wyłącznie rosyjska agresja, nic więcej. Rosja jest napastnikiem, a Gruzja, Mołdawia, Karabach, Krym, Donbas – są jej ofiarami. Następną będzie Ukraina, potem przyjdzie kolej na Państwa Bałtyckie i Polskę, nie miej, Macronie, wątpliwości. I nie podskakuj wyżej krzyża: „grandeur” to już naprawdę historia. Lepiej pilnuj się, żeby ci pani Le Pen (z pomocą tatusia, który się z nią pogodził), za pieniądze Putina i dzięki propagandzie Putina, nie wygrała wyborów w twoim kraju. Bo wtedy będzie naprawdę źle, nie tylko we Francji: w całej Europie.

À propos Europy: z sondaży wynika, że ponad 60% Europejczyków chce stanąć po stronie Ukrainy a przeciwko Rosji (https://www.theguardian.com/…/most-europeans-want-to…).

4. „Wyborcza.pl” (https://wyborcza.pl/7,75399,28087830,macron-i-czerwone…) publikuje tabelkę, porównującą potencjały wojskowe Rosji, Ukrainy i Polski. Ojojoj!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Wspaniała tabelka w “Wyborczej.pl”

5. A tymczasem Putin pospiesznie wyprowadził swój jachcik z portu w Hamburgu: boi się, że zarekwirują mu go w ramach sankcji. No i czym ob. Będzie wtedy pływał po Morzu Śródziemnym? Z czego będzie oglądał z dumą podbite i upokorzone wybrzeża Ukrainy na Morzu Czarnym?

Może być zdjęciem przedstawiającym 3 osoby i tekst „tvn24 NAJNOWSZE FAKTY TVN24 POLSKA ŚWIAT KORONAWIRUS WARSZAWA PREMIUM "Najważniejsza jest jedność i solidarność. Musimy znaleźć takie rozwiązanie, by uniknąć wojny"”
D.O. ma taki przywilej, że nie musi komentować wszystkiego. Tego też nie skomentuje, tylko zaapeluje do Czytelników, żeby popatrzyli na miny kanclerza Niemiec i prezydenta Francji. Chyba nie trzeba nic dodawać?

82-metrowy jachcik „Graceful” został zbudowany w 2014 roku za blisko 87 mln euro. No i gdzie taki asceta, tylko o dobru Rosjan myślący, przyoszczędził owe 87 milionów euro? Na pewno nie z pensji. A może jednak Nawalny miał rację i Putin w rzeczywistości jest chorobliwym złodziejem?

Może być zdjęciem przedstawiającym ocean i tekst „SUPERYACHT UPERYACHTS WNERS Home Yachts Owners Industry Top Lists Private Jets Yacht Graceful Inside GRACEFUL Yacht Blohm Voss 82m Owner Vladimir Putin RB 2014 Name: Graceful Length: 82 269 ft) Guests: 12 cabins Crew: 14 cabins Builder: Blohm and Voss Designer: H2 Yacht Design Interior Designer: H2 Yacht Design 米”
Jachcik Putina. Dokradał na boku, to ma!

Wszystko o jachcie Putina tu: https://www.superyachtfan.com/yacht/graceful/

6. Coś takiego! Papież – emeryt Benedykt XVI się pokajał! Ulubieniec wszystkich reakcjonistów kościelnych, wszystkich, którzy uważają, że wybór Franciszka był nielegalny i B16 nadal jest jedynym prawowitym papieżem, wyraża swój „głęboki wstyd, wielki ból i szczerą prośbę o przebaczenie wszystkie ofiary wykorzystywania seksualnego”. W liście do wiernych z Monachium papież emeryt pisze o pedofilii księży, Pisze, że po publikacji raportu [diecezji monachijskiej na temat pedofilii kleru] przeżył „dni rachunku sumienia i refleksji”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i tekst
Papież Benedykt prosi o przebaczenie

Lepiej późno niż wcale!

Ponownie przeprasza za błąd – jak pisze – absolutnie niezamierzony, dotyczący jego obecności na spotkaniu 15 stycznia 1980 r., podczas którego postanowiono przyjąć księdza, o którego należało „zadbać” w diecezji. Aż do publikacji raportu, Ratzinger utrzymywał, że nic nie wiedział, że go nikt nie poinformował o przysłaniu z Essen seryjnego pedofila w sutannie, że on go ukrył w swojej diecezji. No, ale kiedy raport opublikowano, „przeżył dni rachunku sumienia”.

Dalej pisze, że Kościół codziennie stawia w centrum celebracji Mszy św. „wyznanie naszej winy i prośbę o przebaczenie. Prosimy publicznie Boga żywego o przebaczenie naszej winy, naszej wielkiej, naszej bardzo wielkiej winy. Jasne jest, że słowo 'bardzo wielka’ nie odnosi się w ten sam sposób do każdego dnia. Ale codziennie zadaje mi pytanie, czy właśnie dzisiaj nie powinienem mówić o bardzo wielkiej winie. I pocieszająco odpowiada mi, że bez względu na to, jak wielka może być dzisiaj moja wina, Pan mi ją wybaczy, jeśli szczerze pozwolę Mu się przejrzeć czy naprawdę chcę się zmienić”.

„Miałem wielkie obowiązki w Kościele katolickim. Tym większy jest mój żal z powodu nadużyć i błędów, które pojawiły się w czasie mojego mandatu w niektórych miejscach. Każdy przypadek wykorzystywania seksualnego jest straszny i nie do naprawienia. Moje głębokie współczucie kieruje się do ofiar wykorzystywania seksualnego i żałuję każdego przypadku”.

Ratzinger kończy swój list tymi słowami: „Wkrótce stanę przed ostatecznym sędzią mojego życia. Nawet jeśli, patrząc wstecz na moje długie życie, mogę mieć wiele obaw i strachu, to nadal mam szczęśliwe serce, ponieważ mocno ufam, że Pan jest nie tylko właściwym sędzią, ale jednocześnie przyjacielem i bratem, który sam cierpiał z powodu moich niedociągnięć i dlatego jako sędzia jest jednocześnie moim adwokatem (parakletem). Wobec godziny sądu łaska bycia chrześcijaninem staje się dla mnie jasna. Bycie chrześcijaninem daje mi wiedzę, a ponadto przyjaźń z sędzią mojego życia i pozwala z ufnością przejść przez ciemne drzwi śmierci”.

Ufff… Już się D.O. obawiał, że gwałty na nieletnich, których był współwinny, zakłócą mu spokój sumienia. Ale nie: jest pewien przebaczenia i to dodaje mu optymizmu.

Bo to będzie sąd boski. Gdyby tak stanął przed sądem ludzkim i poddał się rygorom kodeksu karnego, podobny optymizm mógłby być nieuzasadniony.

Acha, Ps.: wszystkie, poza polską, wersje oficjalnego portalu Stolicy Apostolskiej „Vatican News” piszą o B16 „papież-emeryt”, zgodnie z ustaleniami samego B16 i poprzedzających ostatnie konklawe stanów generalnych kardynałów i biskupów. Polska wersja nazywa go „Papieżem Seniorem”. Oto fragment artykułu p. Krzysztofa Bronka: „Byłem jednak głęboko wstrząśnięty – przyznaje dalej Papież Senior – że to przeoczenie zostało wykorzystane do podważenia mojej prawdomówności czy wręcz do uznania mnie za kłamcę”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i tekst „VATICAN NEWS PAPIEŻ WATYKAN KOŚCIÓŁ ŚWIAT BenedyktXVI WATYKAN PAPIEZ BENEDYKT NIEMCY NADUZYCIA.SEKSUALNE SEKSUALNE Benedykt XVI: byłem wstrzÄÅ›niÄ™ty, że uznano mnie za kłamcę”
Niedźwiedzia przysługa polskich księży w Watykanie: wychodzi na to, że B16 był wstrząśnięty, że ktoś myślał, że on kłamie (a kłamał), a nie wstrząsnął nim los gwałconych przez podległych mu księży.

No i p. Bronk, autor, robi swemu ulubieńcowi niedźwiedzią przysługę, bo wychodzi na to, że w całej tej aferze najbardziej go boli, że ktoś go (co uzasadnione!) uznał za kłamcę, a nie, że co najmniej czterech podległych mu księży dmuchało dzieci. Bue!

7. W niedzielę w bratnim Budapeszcie (Warszawa jak Budapeszt!) tysiące faszystów wyszło na ulicę, by uczcić Miklosa Horthy’ego, sojusznika Adolfa Hitlera, winnego zagłady 400.000 węgierskich Żydów.

Niedzielna manifestacja faszystów w Budapeszcie. Te same inteligentne, myślące twarze, co w Warszawie.

Przemarsz zakończono procesją z pochodniami i cytatami z przemówień Horthy’ego. Hołd zorganizował Ruch Ojczyzny, do którego przyłączyło się 13 organizacji ekstremistycznych. Historycy uważają Horthy’ego za głównego sprawcę klęski Węgier podczas II wojny światowej i uzależnienia od Rosji.

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby
„Czułem się wśród przyjaciół, z którymi dzielimy wizję Europy” – powiedział wtedy Horthy

Historia lubi się powtarzać.

8. Prasa izraelska donosi o odkryciach tamtejszych naukowców, które, być może, przyniosą przełom dla ludzi sparaliżowanych (https://www.jpost.com/health-and-wellness/article-695725)

„Nowe badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Tel Awiwie doprowadziły do stworzenia pierwszych na świecie trójwymiarowych tkanek ludzkiego rdzenia kręgowego. Osoby z długotrwałym paraliżem mogą odzyskać zdolność chodzenia. Wyniki przełomowych badań zostały opublikowane w, recenzowanym artykule, opublikowanym w czasopiśmie Advanced Science.

[…] „Paraliż może wystąpić po urazie rdzenia kręgowego. Urazy te mogą powodować trwałe zmiany siły, czucia i innych funkcji organizmu, a w ciężkich przypadkach mogą prowadzić do długotrwałego paraliżu, na który obecnie nie ma lekarstwa.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst
Artykuł w Jerusalem Post

Wiele wcześniejszych, podjętych na całym świecie prób naturalnej lub interwencyjnej regeneracji w miejscu urazu, nie przyniosło istotnych sukcesów.

Próbowano przeszczepiać różne komórki lub biomateriały w miejsce urazu. Jednak powodzeniu leczenia zagrażają dwa problemy: odpowiedź immunologiczna na przeszczepione komórki powodująca ich odrzucenie oraz implantacja komórek niezdolnych do stworzenia funkcjonalnej sieci.

W związku z tym izraelski zespół badawczy postawił hipotezę, że naśladowanie rozwoju embrionalnego poprzez zastosowanie specyficznego protokołu różnicowania neuronów ruchowych rdzenia kręgowego w dynamicznym środowisku 3D, dostarczy komórkom sygnałów do odpowiedniego tworzenia tkanki regeneracyjnej przy obniżonym ryzyku odrzucenia.

Co więcej, wysunęli teorię, że zbudowanie funkcjonalnej sieci neuronowej przed implantacją zwiększy szanse na funkcjonalne wszczepienie, w którym dobrze zintegruje się z ciałem pacjenta.

Procedura opracowana przez zespół badawczy obejmowała pobranie niewielkiej biopsji tkanki tłuszczowej od pacjenta i rozdzielenie jej na komórki i biomateriał zewnątrzkomórkowy.

Komórki zostałyby następnie przeprogramowane, aby stały się specyficznymi dla pacjenta indukowanymi pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi (iPSC) – typem komórek stosowanym w medycynie regeneracyjnej, który może się rozmnażać w nieskończoność i może być używany do zastępowania komórek utraconych w wyniku uszkodzenia lub choroby.

Tymczasem biomateriał jest poddawany procesowi przekształcania go w spersonalizowany hydrożel, w którym są następnie kapsułkowane podobne do embrionów komórki iPSC, co pozwala im różnicować się w trójwymiarową sieć rdzenia kręgowego.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „The future procedure for treating paralyzed people Abdominal fatty tissue biopsy Reprogramming fat cells to become embryonic- embry like stem cells Generating a personalized hydrogel Engineering stem cell implants Mimicking the embryonic development of the spinal cord Spinal cord implant Implantation TEL AVIV UNIVERSITY Pursuing the Unknown”
Schemat działania tego, co może okazać się przełomowym sposobem leczenia urazów rdzenia kręgowego

Jak wyjaśniono w badaniu, biomateriał przekształcony w hydrożel nie tylko wspiera komórki, ale także stale się przystosowuje i rozwija, zapewniając w ten sposób dynamiczne mikrośrodowisko indukcyjne, umożliwiające montaż i dojrzewanie funkcjonalnego implantu rdzenia kręgowego.

Tu zastosowano elektrody, podobne do tych, jakie stosuje się w łagodzeniu objawów choroby Parkinsona

Po udanym naśladowaniu rozwoju embrionalnego rdzenia kręgowego i inżynierii funkcjonalnych implantów tkankowych naukowcy przystąpili do testowania potencjału terapeutycznego sieci rdzenia kręgowego 3D, wybierając myszy jako model testowy.

Myszy zostały podzielone na dwie grupy: te, które zostały niedawno sparaliżowane (ostre) i te, które były sparaliżowane przez co najmniej rok w kategoriach ludzkich (przewlekłe).

Myszy z ostrym paraliżem odzyskały zdolność chodzenia w ciągu trzech miesięcy po wszczepieniu implantu, wykazując znaczny wzrost w porównaniu z myszami z ostrym paraliżem, które nie były leczone.

Chociaż nieleczone myszy z czasem odzyskały częściową funkcję motoryczną, wykazały między innymi gorszą koordynację i znacznie zmniejszoną zdolność do wywierania nacisku na uszkodzoną stopę niż te, które przeszły wszczepienie wyhodowanego w laboratorium rdzenia kręgowego.

Po sukcesie zaobserwowanym w ostrej fazie urazu zespół badawczy przeszedł do testowania tej samej teorii na myszach z przewlekłym porażeniem, bardziej istotnym klinicznie modelem ze względu na zakres trwałego uszkodzenia rdzenia kręgowego, wciąż niejasny podczas ostrego porażenia.

Sześć tygodni po wszczepieniu sztucznego rdzenia kręgowego myszom z przewlekłym paraliżem zwierzęta wykazały znaczną poprawę, co wskazuje, że implant został z powodzeniem zintegrowany z organizmem. Ogólnie 80% myszy w grupie testowej odzyskało zdolność chodzenia.

Po sukcesie obserwowanym w badaniach laboratoryjnych i wynikach zaobserwowanych u myszy po implantacji, naukowcy mają nadzieję przejść w ciągu najbliższych kilku lat do badań klinicznych na ludziach. Przeprowadzili już rozmowy z FDA w sprawie programu przedklinicznego.

Chociaż badanie koncentrowało się konkretnie na uszkodzonym rdzeniu kręgowym, naukowcy mają nadzieję, że w przyszłości ta sama technologia będzie mogła zostać zastosowana i wykorzystana w leczeniu różnych chorób i urazów, takich jak choroba Parkinsona, uraz mózgu, zawał mięśnia sercowego i związane z wiekiem zwyrodnienie plamki żółtej”.

9. Tego samego dnia BBC opublikowała materiał na ten sam temat, lecz tym razem protagonistami byli naukowcy szwajcarscy, nie izraelscy. (https://www.bbc.com/news/science-environment-60258620).

„Sparaliżowany mężczyzna z odciętym rdzeniem kręgowym mógł znowu chodzić dzięki implantowi opracowanemu przez zespół szwajcarskich naukowców.

Po raz pierwszy ktoś, kto ma całkowicie przecięty rdzeń kręgowy, może swobodnie chodzić.

Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Nature Medicine.

Michel Roccati został sparaliżowany po wypadku motocyklowym pięć lat temu. Jego rdzeń kręgowy został całkowicie przecięty – i nie ma czucia w nogach.

Ale teraz może chodzić – dzięki elektrycznemu implantowi, który został chirurgicznie przymocowany do jego kręgosłupa.

Ktoś tak ranny nigdy wcześniej nie był w stanie tak chodzić.

Naukowcy podkreślają, że nie jest to lekarstwo na uraz kręgosłupa i że technologia jest wciąż zbyt skomplikowana, aby można ją było stosować w życiu codziennym, ale mimo wszystko chwalą ją jako ważny krok w kierunku poprawy jakości życia.

Szybkość powrotu do zdrowia pacjenta zadziwiła neurochirurga, który wszczepił implant i umiejętnie przymocował elektrody do poszczególnych włókien nerwowych. Trzeba przeprowadzić więcej badań klinicznych, zanim się przekonamy, że jest to skuteczna terapia.

Do tej pory dziewięć osób otrzymało implant i odzyskało zdolność chodzenia. Żaden z nich nie używa go, by chodzić w codziennym życiu – ponieważ na tym etapie jest to zbyt skomplikowane. Chwilowo używają się tego do ćwiczeń chodzenia, które poprawiają mięśnie.

Jacek Pałasiński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.