17.02.2022
Kilkanaście lat temu, w 2006 roku, Zygmunt Bauman, mój profesor z UW, wydał chyba swoją najgłośniejszą książkę „Płynna nowoczesność”. Termin – płynna nowoczesność – wszedł na stałe do języka nauki. W kolejnych latach Zygmunt Bauman publikował następne tomy, w których analizował różne aspekty życia w świecie płynnej nowoczesności – miłości, lęku, czasu.
W książce „Płynne czasy. Życie w epoce niepewności” zajmował się kryzysem demokracji wywołanej terroryzmem i masową migracją wielkich grup ludzi, uciekających przed biedą, wojną i opresyjnym państwem.
Nie ma już z nami Zygmunta Baumana, odszedł pięć lat temu. To wielka szkoda, że nie możemy wysłuchać tego, co mógłby powiedzieć polski socjolog mający status światowego mędrca, będącego niekwestionowanym autorytetem w czasach, gdy wszystko stawało się płynne i nieokreślone.
Piszę to, bo nasza rzeczywistość potwierdza koncepcję płynnej nowoczesności. Widać to w skali globalnej; widać nawet bardziej, w wymiarze lokalnym: w Polsce, od sześciu lat rządzonej przez ludzi mających bardzo swoiste rozumienie demokracji i tego, czym są rządy prawa, i w ogóle prawa człowieka i obywatela.
To, co wyrabia „grupa trzymająca władzę” jest zaprzeczeniem tych wielkich wartości. Partia mająca w nazwie prawo i sprawiedliwość, przez wszystkie lata rządzenia Polską, pokazuje jakie to prawo i jaka sprawiedliwość. Prawo jest tylko wtedy dobre, gdy to jest „nasze” prawo, gwarantujące nam utrzymanie raz zdobytej władzy a sprawiedliwość, „nasza sprawiedliwość” oznacza ich bezkarność za popełniane przestępstwa i możliwość stosowania represji wobec przeciwników politycznych.
Rządy prezesa i jego bandy zdemolowały państwo, przejęły wszystkie najważniejsze instytucje będące gwarancją demokracji i rządów prawa, osłabiły pozycję Polski na arenie międzynarodowej, a nawet rozpoczęły proces wychodzenia Polski z UE. Polska jest krajem, w którym jawnie lamie się podstawowe prawa obywatela, organizuje się kampanie nienawiści wobec osób innej orientacji i pochodzenia, utrzymuje niczym nieuzasadnioną dominującą pozycję jednej religii i jej funkcjonariuszy transferując do nich ogromne pieniądze.
Ta władza nie tylko dewastuje państwo i wprowadza coraz bardziej represyjne prawo wobec swoich obywateli. Ta władza buduje też system edukacji, mający na celu wychowanie „nowego człowieka”. (Gorąco polecam odsłuchanie chóru ładnych rosyjskich dzieci, które wraz ze swoją sympatyczną nauczycielką śpiewają o tym, że gdy wódz wyda rozkaz to pójdą w bój nawet nie za ojczyznę a za niego mając za przyjaciół jedynie armię i flotę. Do odsłuchania na SO Ernest Skalski: Wujek W)
Minister Czarnek ma się na kim wzorować.
Można wdać się w analizę różnych wycinków rzeczywistości: tego, kto i dlaczego w obozie władzy robi to, co robi i mówi to, co mówi; tego, jakie są szanse na powołanie sejmowej komisji śledczej, ale pod dyktatem wybitnego męża stanu, jakim jest niewątpliwie Paweł Kukiz mający aż cztery glosy w 460- osobowym Sejmie RP. Można rozważać, czy prezes już kompletnie oszalał, czy stanie się to dopiero za chwilę i czy opozycja zrozumie co jest jej celem głównym, czy nadal będzie się spierać o didaskalia – można; ale po co?
Nasz świat się chwieje, wszystko staje się płynne, nie ma żadnych wartości, co do których zgodzilibyśmy się wszyscy. To koniec tego świata, jaki znamy. Ten, który przyjdzie jest tylko wyobrażeniem.
Ta gorzka puenta odnosi się szczególnie do nas, ludzi mojego pokolenia mających określoną perspektywę czasu do przeżycia. To nas – mnie na pewno – ogarnia smutek, a nawet lęk o przyszłość świata. Jaki będzie? I czy w ogóle będzie?
Jedno jest pewne – jeżeli będzie, to będzie zupełnie inny.
Pytanie – czy będzie lepszy?

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
