23.02.2022. Rok bez Janka Lityńskiego.
Motto:
Pieśń ma była już w grobie, już chłodna, —
Krew poczuła: z pod ziemi wygląda,
I jak upiór powstaje krwi głodna,
I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda.
Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,
Z Bogiem — i choćby mimo Boga!
Pieśń mówi: ja pójdę wieczorem;
Naprzód braci rodaków gryźć muszę;
Komu tylko zapuszczę kły w duszę,
Ten jak ja musi zostać upiorem.
Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,
Z Bogiem — i choćby mimo Boga!
Potém pójdziem, krew wroga wypijem!
Ciało jego rozrąbiem toporem,
Ręce, nogi gwoździami przybijem:
By nie powstał i nie był upiorem.
Z duszą jego do piekła iść musim,
Wszyscy razem na duszy usiędziem,
Póki z niej nieśmiertelność wydusim:
Póki ona czuć będzie, gryźć będziem.
Tak! Zemsta, zemsta, zemsta na wroga,
Z Bogiem — i choćby mimo Boga!
1. D.O. nie ukrywa nienawistnego podziwu dla Putina i jego KGB-owskiej machiny państwowej. Proszę: Putin już dawno przysłał do nas Macierewicza, żeby rozpirzył polską armię, żeby mu nikt militarnie u granic nie zagrażał. Już od dawna ma w Warszawie korzystny dla siebie rząd, by u jego nowych granic nikt poważny mu nie bruździł.
2. Już dwa lata temu zaczął ostateczną rozprawę z demokratyczną opozycją w Rosji. Kogo nie zamordował, tego wsadził do kolonii karnej; tylko największym szczęśliwcom udało się uciec za granicę.
Już w grudniu, wiedząc o wojnie, rosyjskie banki importowały 5 miliardów dolarów w gotówce.
Ta dalekowzroczność widoczna była także w wymiarze indywidualnym. W sobotę D.O. jechał A2 na zachód. Wyprzedzały go raz po raz bardzo drogie, luksusowe samochody na rosyjskiej rejestracji, obojętne na limity prędkości. Ale policja zajęta była zapewne biciem patriotów, protestujących w Hajnówce przeciwko sabatowi nazistów.
A w niedzielę D.O. jechał A2 na wschód i mijały go raz po raz bardzo drogie, luksusowe samochody na rosyjskiej rejestracji, podążające na zachód. Wracał S8 i wyprzedzały to raz po raz bardzo drogie, luksusowe samochody na rosyjskiej rejestracji. Coś D.O. podejrzewał, że w każdym było sporo gotówki w różnych walutach i po parę kilogramów złota.
3. D.O. powinien odczuwać choćby ździebełko satysfakcji: kiedy w 2009 r. Putin mówił, że „największym nieszczęściem XX wieku był rozpad ZSRR” – D.O. publicznie mówił, że z tego nieszczęścia będzie jeszcze większe. Kiedy w 2010 r. Putin rozkazał radykalnie zmodernizować wszystkie rodzaje rosyjskiej broni, D.O. znów przez telewizję mówił, że z tego będzie wojna, a jej pierwszą ofiarą będzie Ukraina. Ale nie odczuwa ani ździebełka. Jedynie rozżalenie, że słowa tak niewiele znaczą, że umiejętność wyciągania wniosków stała się sztuką umarłą.
4. Wczoraj był dzień, w którym pierwszy obieg spekulował. Wyciągał wnioski. Rozważał konsekwencje. Prorokował przyszłość. D.O. dawno już nie czytał tylu głupstw, co właśnie wczoraj. Że „Putin przegrał”, że „był zaskoczony jednością Zachodu”, albo jeszcze lepiej: że najeżdżając zbrojnie Wschodnią Ukrainę „wyszedł z twarzą z pułapki, w którą sam się wpędził” – to ostatnie to opinia dyżurnego chama i idioty, posła Butaprena. Było też trochę pereł: mądrych analiz mądrych ludzi. Ale jeśli jeszcze nie zostali, to zostaną zasykani przez niemądrych: „to czarnowidztwo, to podszyty rusofobią ekstremizm”. D.O. zawsze irytował bon-mot o tym, że historia się powtarza, ale jako farsa. Nic farsowego nie potrafi dostrzec w ponownym przeżywaniu końca lat trzydziestych ubiegłego wieku. W zwolnieniu, w jaskrawym świetle, w pełnej świadomości tego, co zaraz się stanie.
„S…amy na wasze sankcje” – powiedział w wywiadzie ambasador Rosji w Szwecji. Ale wbrew kłamstwom Putina, sytuacja gospodarcza Rosji jest bardzo zła. Sankcje ją znokautują. Zastąpienie Zachodu Chinami to miraż dość odległej przyszłości. Jak D.O. to widzi, to jedyny powód, dla którego panowie z Kremla mogą „s.ać” na sankcje to ten, że Rosja nie zamierza zatrzymywać się na Ukrainie, ale – jak zrobiła do po II Wojnie Światowej – ograbić zachód z ich bogactw i przekombinować za te bogactwa kolejnych kilka – kilkanaście lat. Bez tego zagłodzą mnóstwo Rosjan.
Drogi Czytelniku: czy już przestawiłeś swoje tryby myślenia z „Czy Rosja zaatakuje Polskę” na „Kiedy Rosja zaatakuje Polskę”?
5. Francis Fukuyama należy do tych mądrzejszych komentatorów. „Putin nie zadowoli się Kijowem. On rzuca wyzwanie demokracjom”.
Francis Fukuyama to naprawdę mądry człowiek D.O. wie, bo go poznał. Robił z nim kiedyś transmitowany na żywo wywiad w zatłoczonej Sali Filharmonii Gdańskiej, wespół z Jackiem Żakowskim. Ale Francis Fukuyama ma jeden feler: po przełomie z lat 1989/91 napisał głośną książkę o „Końcu historii”, dowodząc, że to był definitywny triumf liberalnej demokracji i że żadne autokracje, żadne ustroje totalitarne już się nigdy nie odrodzą. Więc, jakby tu powiedzieć, stracił trochę wiarygodność. Dlatego swoje rozważania na temat wojny Rosja – Demokracje (https://www.repubblica.it/…/crisi_ucraina_russia…/…) zaczął od „Trzydzieści lat temu nie doceniłem słabości krajów zachodnich”, by potem powiedzieć: „Kreml chce złożyć z powrotem ile się da z ZSRR i dowieść, że ‘system Rosja’ jest najodpowiedniejszy dla narodów słowiańskich”. „Nie ma powodu, by wierzyć, że Putin zadowoli się Ukrainą. A zatem jedna rzecz musi być jasna: jeśli po niej przejdzie do stworzenia zagrożeń dla krajów NATO, musimy być gotowi, zdeterminowani i zjednoczeni w zastosowaniu Artykułu 5 Paktu, czyli powstrzymać go przy użyciu siły wojskowej. To gra o wszystko”.
5. Anne Appelbaum napisała, że na ubiegłotygodniowej Konferencji Bezpieczeństwa w Europie zrozumiała, że Ukraina będzie walczyć sama. Psiakość: czy ta Konferencja naprawdę powinna się była odbywać w Monachium?
D.O. odnosił w ubiegłych tygodniach wrażenie, że do roli Chamberlaina wyrywa się Emmanuel Macron. Chciałby poznać tematy jego konwersacji z Prezydentem Zełeńskim, ale brew by D.O się nie podniosła, gdyby się okazało, że namawiał Zełeńskiego na „poświęcenie Donbasu w imię pokoju”.
Minister Spraw Zagranicznych sowieckiej Rosji Wiaczeslaw Mołotow nazwał Polskę „pokracznym bękartem Traktatu Wersalskiego”. Jego równie zdolny następca Siergiej Ławrow powiedział, że „Ukraina nie jest suwerennym państwem”.
Dzisiaj Zełenski już wie, jak musiał się czuć Edvard Beneš, przyjmując do wiadomości (bo o zgodę go nikt nie pytał), że mocarstwa zachodnie przystały na niemiecką aneksję części jej terytorium. Podał się do dymisji, ale to nie powstrzymało dalszej agresji Hitlera, inwazji i przekształcenia kraju w protektorat Czech i Moraw oraz marionetkową Słowację.
Gdyby w 1938 r. Zachód wypowiedział Hitlerowi wojnę, Niemcy zostałyby pokonane i być może nie byłoby 50 milionów ofiar śmiertelnych II Wojny Światowej.
6. Szyderczo Putin nazwał swoje czołgi, przekraczające granicy suwerennej Ukrainy „siłami pokojowymi”. Wraca ta gęsta mazia wszechogarniającego kłamstwa, ustanowionego siłą napędową funkcjonowania ZSRR, którego symbolem stał się organ zbrodniczej partii, najbardziej kłamliwa gadzinówka świata o nazwie „Prawda”.
Nb. rosyjska inwazja na Ukrainę zbiegła się w czasie niemal co do godziny z uruchomieniem nowej platformy społecznościowej Donalda Trumpa. Ta platforma nazywa się „Prawda”. Przypadek?
7. Podobno w Doniecku na widok rosyjskich czołgów mieszkańcy wiwatowali i dawali upust radości. Podobno panuje przekonanie, że „teraz razem z Moskwą wyzwolimy Kijów”. Tak przynajmniej pisze przebywający na miejscu wysłannik dziennika la Repubblica” (https://www.repubblica.it/…/crisi_ucraina_russia…/…). Jako, że władza kremlowska jest dalekowzroczna, owe sceny radości były zapewne starannie wyreżyserowane od końca listopada.
8. Fukuyama – i na szczęście nie tylko on – zaczyna poważnie mówić o możliwości, a może nawet o konieczności wszczęcia wojny z Rosją. Chwilowo między armią Zła a Warszawą, Berlinem czy Paryżem stoi tylko armia ukraińska.
Bardzo istotne staje się więc pytanie: czy armia ukraińska może obronić Zachód?
Niestety, raczej nie.
D.O. natknął się na zupełnie różne analizy i zupełnie odmienne dane, na temat potęgi wojskowej tych dwóch krajów. Rozbieżności są naprawdę duże.
Więc cytuje je spod dużego palca, uprzedzając, że nie ma pojęcia, które liczby są prawdziwe.

Np. SkyNews (https://news.sky.com/…/russia-ukraine-crisis-how-big…), mający tradycyjnie dobry zespół researcherów pisze, że Rosja wydaje rocznie na swoje siły zbrojne około 78 miliardów dolarów, Ukraina 1,6 miliarda dolarów. Natomiast Radio Free Europe/Radio Liberty (https://www.rferl.org/…/russia-ukraine…/25287910.html), powołując się na prestiżowy Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) pisze, że Ukraina w 2020 r. wydała na swoje wojsko 5.9 mld $, zaś Rosja 61,7 mld $. Przyznasz, Czytelniku, że przy takich rozbieżnościach można zgłupieć?
Bardziej zbliżone są dane na temat liczby żołnierzy i tzw. firepower, czyli potencjału wojskowego. Szacuje się, że Rosja ma 840-900 tysięcy aktywnych żołnierzy, a Ukraina 196.600 -200.000.
Choć SIPRI szacuje, że armia rosyjska składa się z 280.000 żołnierzy a ukraińska 125.600. Przy czym dodaje się, że Ukraina ma ok. 900 tys. rezerwistów, z których większość przeszła przeszkolenie wojskowe, a Rosja – ponad dwa miliony rezerwistów, oczywiście po przeszkoleniu.
Źródła zgadzają się, że największe dysproporcje występują w marynarce wojennej, choć i tu są rozbieżności: Rosja ma mieć 74 okręty wojenne i 51 łodzi podwodnych, a Ukraina ma mieć dwa. Inne źródła szacują tę dysproporcję na 82:10. W każdym razie Rosja ma 10 razy więcej personelu marynarki wojennej od Ukrainy i tu źródła są zgodne.
W powietrzu jest podobna historia: Rosja ma 10 razy więcej samolotów szturmowych i śmigłowców: Ukraina 146 samolotów szturmowych, Rosja 1328. Ukraina – 42 helikoptery szturmowe, Rosja prawie 5000.
Ukraińcy dysponują ponad 400 wyrzutniami rakiet ziemia-powietrze, które mogą celować w samoloty – choć to wciąż tylko jedna dziesiąta liczby posiadanych przez Rosję.
Rosja ma również silną przewagę dzięki uzbrojeniu dalekiego zasięgu, ze swymi ponad 500 lądowymi wyrzutniami rakiet balistycznych.
Ukraina ma 2119 czołgów, a Rosja 13.367. Niedawno „Wyborcza” pisała, że Putin zgromadził wokół Ukrainy 12.000 czołgów. To znaczyłoby, że z dala od linii frontu znajduje się zaledwie 1400 rosyjskich czołgów? Hmmm…
Artyleria: Ukraina 1962 armaty, Rosja 5934. Transportery opancerzone – Ukraina – 2870m /rosja 19.783.
Zupełnie inne zestawienie publikuje RFE/RL, opierając się na danych z SIPRI (patrz poniżej).
9. Warto do tego dodać parę uwag. Po pierwsze, niezależnie od rzeczywistej liczby żołnierzy i sprzętu, Rosja nie może sobie pozwolić na użycie wszystkiego, co ma przeciw Ukrainie, chociażby dlatego, że jest zaangażowana wojskowo w Syrii, nie ma i zapewne nigdy nie będzie miała pewności, jak zachowa się Turcja, choć ma z nią ostatnio taktyczny sojusz, ma swoje wojsko w Libii i w Mali (Grupa Wagnera, która logistycznie zależy jednak od rosyjskiej armii), nie może opróżnić z wojsk Kaukazu, bo ten trzyma się przy Rosji tylko pod groźbą armii, nie może opuścić wybrzeża Pacyfiku, choćby dlatego, że bezprawnie okupuje japońskie Wyspy Północne (Kuryle). No i wykazałaby się ogromną lekkomyślnością, gdyby wycofała wszystkie swoje wojska z granicy z Chinami.
Po drugie: ostatnio Ukraina otrzymała dość istotne dostawy broni śmiercionośnej. Ale – jak sądzą cytowani przez media specjaliści, ta broń raczej nie zmieni wyniku rosyjskiego ataku, choć zwiększy liczbę ofiar po stronie rosyjskiej w wypadku frontalnego starcia.
To oczywiście nie oznacza, że Rosja nie może zebrać sił co najmniej dwukrotnie większych niż jest zdolna to zrobić Ukraina. Będzie miała zawsze zdecydowaną przewagę w powietrzu, w siłach rakietowych, a i marynarka wojenna może okazać się kluczowa w zdobyciu takiej np. Odessy, co pozbawiłoby skądinąd Ukrainę ogromnej części importu. Odessa, razem z pomniejszymi: Piwdennyj, Mikołajów i Czarnomorsk, to 70% ukraińskiego eksportu i importu, a trzy czwarte z tego obsługują porty regionu Odessy. Których obroty, od początku kryzysu, zmniejszyły się dziesięciokrotnie (Bloomberg, 27 I 2022).
Uwaga: po odcięciu Odessy, jedyną drogą aprowizacyjną dla Ukrainy staje się Polska i trudno się spodziewać, żeby sztaby Putina o tym nie wiedziały i nie przedsięwzięły odpowiednich kroków, by to zaopatrzenie dla Ukrainy z Polski zatrzymać niemiłymi metodami. A kiedy już powstrzymają, to mogą „załatwić” kolejny Hołodomor.
10. No i jest jeszcze jedna wielka niewiadoma: czy kadra oficerska armii ukraińskiej okaże się do końca lojalna wobec władz w Kijowie w wypadku frontalnego starcia z Rosjanami? Wszak w tej armii są zarówno ludzie, których językiem ojczystym jest ukraiński, jak i ludzie po ukraińsku zaledwie dukający i posługujący się na co dzień rosyjskim. Kadra wojskowa niemal w całości została wyszkolona w czasach ZSRR i znajdowała się pod komendą zwierzchników rosyjskich. Warto przypomnieć, jak w 2014 r., nowo mianowany szef marynarki wojennej Ukrainy zadeklarował lojalność wobec Rosjan na Krymie po przejęciu go przez wojska rosyjskie
11. Ta przydługa analiza powinna dać P.T. Czytelnikom pojęcie, jak krucha bariera dzieli wojska rosyjskie od Polski i reszty NATO. To, że rosyjskie tanki i rakiety mogą znaleźć się o kilkadziesiąt metrów od naszego – pożal się Boże – macierewiczo-błaszczakowskiego wojska nie napawa D.O. poczuciem bezpieczeństwa. Ani 1800 żołnierzy amerykańskich, ani 350 brytyjskich.
12. D.O. ma nadzieję, że w tym kontekście w całej jaskrawości ukaże się zdradziecka polityka, prowadzona od kilku lat przez szajkę. Już abstrahując od rozkładu polskich wojsk, pozbawionych okrętów i helikopterów, systemów koordynacyjnych, całkowicie przejrzystych dla Rosjan, jeśli chodzi o stan posiadania, braki sprzętowe i kadrowe, to kilkuletnie wysiłki na rzecz odizolowania Polski od UE i obniżenie rangi polskiej obecności i polskiego wpływu na NATO jest niczym innym, tylko wołającą o pomstę zdradą stanu.
Jeśli Polska nie zostanie wydana na pastwę Putina, to tylko dzięki temu, że Zachodowi po raz kolejny potrzebne jest przedmurze. Z całą pewnością Polska nie zostanie obroniona polskimi rękami, a jeśli coś ją uratuje, to nie będzie w tym choćby cienia zasługi szajki i jej hersztów.
Jacek Pałasiński
