24.02.2022

O tym, jaka jest, pisał Sołżenicyn, pokazując prawdę o obozach. Między innymi, bo prócz niego tematem zajmowało się mnóstwo pióralistów. Lepiej czy gorzej, w ten lub inny sposób, mieli je za państwo dumne ze swojego obszaru, szczycące się niezmierzonymi wiorstami. Sami też byli dumni z dużego terytorium. W istocie była to gliniana ojczyzna niewolników rządzona przez zachłanne monstra, a ich duma – szkodliwa.
O Sołżenicynie wspomniałem nieprzypadkowo. Jak wielu jego czytelników, wyobrażałem sobie, że po „Archipelagu GUŁag” zostanie ostrzegająca pamięć zbrodniczych poczynań ludobójcy o ksywie Stalin. Wszelako nic z tego: naród zbudowany z niewolników, od zarania nawykły do cierpień, wieszający się przy carach i Rasputinach, społeczeństwo uniżone i przebywające w czapkujących ukłonach, zwyczajne obrywać po pysku, nadal wierzy w nieomylność swojego przywódcy, nadal jak onegdaj Stalinom, tak teraz Putniom ufa bez zastrzeżeń; szczerze i na zicher.
*
Ludzi podobnych Wysockiemu jest niedużo, a jeżeli już są, to krótko. Bułat Okudżawa też powlókł się w niebyt. Bycie żywym dysydentem wymaga cywilnej odwagi. Na dodatek marne jest, jak mądrość życiowa pantofelka, bo zewsząd czyha wróg.
Jak uczy Historia, garstka co światlejszych ludzi nazywana jest opozycją. Ale że to garstka, opozycja daje się sponiewierać, zastraszyć, przyskrzynić, spacyfikować, zamknąć w lochach i kazamatach, a nierzadko otruć ku chwale tyrana.
Wśród dzisiejszych bohaterów nie ma zbyt wielu chętnych do dźwigania rycerskiej zbroi. Przeważnie skonstruowani są z ażurowego materiału o dziarskiej twardości włóczki, a ich herosowatość polega na ściszonym wrzasku; magazyny z męstwem pękają od pustki.
*
Polityka kija i marchewki, dawanie ociupinek moniaków przeplecione dawaniem po karku, polityka ta, plus erywaniowska propaganda, znana jest w Rosji od dawna. Od najstarszych carów po współczesnych kacyków odbywa się dialog niewidomego narodu z głuchym satrapą. A z dialogu owego zwycięsko wychodzą jedynie kulawi na głowę; zafiksowani na kłamstwach, rujach i poróbstwach, uważają własną, upodloną egzystencję, za naturalną.
*
O nabzdyczonym patriotyzmie szajki pod wezwaniem PiS, upichcono już niejedną refutację. Niejedna tromtadracka wypowiedź na temat „albośmy to jacy tacy”, padła z sejmowej ambony. Hasło „górą nasi” rozbrzmiewało do znudzenia.
Podkreślanie, akcentowanie polskich sukcesów, polskiej wielkości, spryciulowate unikanie gadek o porażkach i niewidocznych możliwościach na międzynarodowej arenie, te gry i makabryczne zabawy rządowych gówniarzy doprowadziły do tego, że w obliczu rosyjskiej groźby powrotu do utraconej supermocarstwowości, jesteśmy bezbronni.
Przez siedem lat sprawowania rządów, nie całkiem Zjednoczona Prawica zrobiła wszystko, by do końca rozmontować naszą armię, jej uzbrojenie i kadrę. Nadrabianie wynikłych strat TERAZ, ratowanie się pospiesznym zakupem wojskowego wyposażenia, podejmowanie działań nieprzemyślanych, spóźnionych i chaotycznych, jest podobne do budowania studni godzinę po pożarze.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
