24.02.2022.
Dzień, w którym Rosja zaatakowała Ukrainę.
1. Połowa Rosjan uważa, że słuszne jest użycie siły wojskowej, by zatrzymać Ukrainę poza NATO (https://edition.cnn.com/…/russia-ukraine-crisis-poll-intl/).

Czy ktoś spośród P.T. Czytelników ma jakąś hipotezę, dlaczego?

A może ktoś zna badanie, wykazujący związek między wiarą religijną a podatnością na propagandę? Gdyby taki związek został zbadany, a jego istnienie udowodnione, to wiele by tłumaczyło. Nie tylko w Rosji.
2. D.O. często śmieje się z ludzi, którzy mówią: „ja się, co prawda na tym nie znam, ale chętnie zapoznam was z moją na ten temat opinią”. No i teraz sam D.O. zrobi coś podobnego.
„D.O. nie jest psychologiem, ale”… Ale w swoim życiu zawodowym rozmawiał z politykami, którzy ewidentnie kłamali i konfabulowali i wierzyli w to, co mówią.
Myśli więc, że w tsunami kłamstw i przeinaczeń, jakie wyrzucił z siebie ostatnio Putin, on sam zaczął wierzyć. A to błąd podwójny. Bo w marzenia i konfabulacje bardziej niż ktokolwiek inny nie powinien wierzyć a) szpieg; b) polityk.
Bez wątpienia jednak z Putina ulała się głęboka nienawiść do szeroko rozumianego Zachodu na czele z NATO.
3. 28 maja 2002 r. był słonecznym, gorącym dniem. Na podrzymskim lotnisku wojskowym w Pratica di Mare lądowały, jeden po drugim samoloty z wymalowanymi na burtach i ogonach godłami ponad 20 państw. Na końcu pasa startowego ustawiono wielkie, białe namioty. W jednym z nich na stole rozstawiona była wielka, nico pompatyczna księga. Szefowie państw i rządów podchodzili do niej kolejno i składali podpisy. Tak oto narodziła się Rada NATO- Rosja. W innym namiocie kończono przygotowania do wystawnego, kilkugodzinnego obiadu. W kolejnym siedzieli dziennikarze, którzy, podobnie, jak D.O. nadawali co chwila do swoich redakcji entuzjastyczne korespondencje o definitywnym końcu zimnej wojny. 10 lat wcześniej Francis Fukuyama opublikował esej „The End of History and the Last Man”,
Władimir Putin rządził Rosją od dwóch lat, W namiocie dziennikarskim byli Koledzy D.O. z ponad 30 krajów. Szczególnie duży ich wianuszek zgromadził się wokół dziennikarzy z Rosji, którzy mówili, że Putin był nieco rozczarowany, kiedy NATO dało mu do zrozumienia, że jeszcze nieco za wcześnie na przyjęcie Rosji do swego grona, ale dzięki Radzie, sprawa ta powinna zostać załatwiona w ciągu 2-3 lat.

Sprawa przyjęcia Rosji do NATO podobno pozostawała otwarta aż do 2010 r., choć mówi się, że po inwazji rosyjskiej na Gruzję w 2008 r. i proklamowanie „niepodległości” Abchazji i Osetii Południowej definitywnie przekreśliła na to szanse.
4. I tu D.O. bezprawnie uzurpuje sobie prawo do zabawy w psychologa. Putin został odrzucony. Potraktowany jak parias. Jak nierówny. Jak ktoś gorszy. To go tak zabolało, że z czasem przerodziło się w obsesję.
Obsesja przerodziła się w żądzę zemsty.
Człowiek ogarnięty obsesją i żądzą zemsty nie jest i prawdopodobnie już nigdy nie będzie w stanie myśleć racjonalnie.
Podobny mechanizm sprawił, że odrzucany kolejno przez rówieśników, środowisko filmowe, kolegów z klasy i ze studiów, środowisko inteligenckie i środowisko opozycyjne, ten, który mógł być po prostu Świrkiem Żoliborskim, przerodził się w full-scalę Świra, otoczonego półdebilami i półanalfabetami, gotowego zniszczyć Polskę i Polaków, byleby tylko poczuć słodycz zemsty, triumfu, że to będzie jego na końcu zwycięstwo.
Ale pewnie by mu się to nie udało, tak, jak nie udawało się przez ćwierć wieku wysiłków i „niesłychanych” malwersacji finansowych, gdyby nie…
5. W 2012 r. był w Polsce na zaproszenie episkopatu polskiego patriarcha Wszechrusi Cyryl. Podpisał z polskimi biskupami porozumienie o przyjaźni i współpracy przy zwalczaniu liberalizmu. To zdumiewające, że żaden ze wziętych i szeroko komentowanych analityków politycznych nie dostrzegł jeszcze, że szajka realizuje tamto porozumienie Świętego Przymierza II, co do litery. Czasami, dla niepoznaki, okraszając całkowicie prorosyjską politykę garścią antyrosyjskiej retoryki.

D.O. pozwoli sobie przytoczyć felieton JP. z 8 maja 2019 r.:
Na co podnosi rękę, kto podnosi rękę na Kościół?
Oto fragmenty wspólnego komunikatu, podpisanego 17 VIII 2012 r. przez Arcybiskupa Józefa Michalika („Dziecko lgnie, dziecko szuka drugiego człowieka”), Metropolitę Przemyskiego i Cyryla, Patriarchę Moskiewskiego i Wszechrusi („Trzeba sobie uświadomić, że Białoruś, Rosja, Ukraina, Mołdawia to jedna cywilizacja, oparta na wspólnej wierze”):
Rozdz. I
(…) Po II wojnie światowej i bolesnych doświadczeniach ateizmu, który narzucono naszym narodom, wchodzimy dzisiaj na drogę duchowej i materialnej odnowy. Jeśli ma być ona trwała musi przede wszystkim dokonać się odnowa człowieka, a przez człowieka odnowa relacji między Kościołami i narodami. (…)
Rozdz. II
(…) Naród polski i rosyjski łączy doświadczenie II wojny światowej i okres represji wywołanych przez reżimy totalitarne. Reżimy te, kierując się ideologią ateistyczną, walczyły z wszelkimi formami religijności i prowadziły szczególnie okrutną wojnę z chrześcijaństwem i naszymi Kościołami.
Rozdz. III
W wyniku politycznych i społecznych przemian, pod koniec XX wieku nasze Kościoły uzyskały możliwość pełnienia swojej misji ewangelizacyjnej, a zatem także kształtowania naszych społeczeństw w oparciu o tradycyjne wartości chrześcijańskie. (…)
Dążymy także dziś, w dobie indyferentyzmu religijnego oraz postępującej sekularyzacji, do podjęcia wszelkich starań, aby życie społeczne i kultura naszych narodów nie zostały pozbawione podstawowych wartości moralnych, bez których nie ma trwałej pokojowej przyszłości. (…)
Uznajemy autonomię władzy świeckiej i kościelnej, lecz opowiadamy się także za współpracą w dziedzinie troski o rodzinę, wychowania, ładu społecznego i innych kwestii ważnych dla dobra społeczeństwa. (…)
Dzisiaj nasze narody stanęły wobec nowych wyzwań. Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne.
Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu. (…)
W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy, że ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja.
Trwałą podstawę każdego społeczeństwa stanowi rodzina jako stały związek mężczyzny i kobiety. (…)
Ze szczerą troską, nadzieją i miłością patrzymy na młodzież, którą pragniemy uchronić przed demoralizacją oraz wychowywać w duchu Ewangelii. Chcemy uczyć młodych miłości do Boga (…) Niech On sprawi swoją łaską, aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata. (…)
https://wiadomosci.onet.pl/…/wspolne-przeslanie…/f39zxp
– Cieszy uznanie wyrażone z tak wielu stron po podpisaniu Wspólnego Przesłania, zdumiewa zaś upolitycznianie Przesłania przez, na szczęście bardzo nieliczne, kręgi. Występowanie przeciw Przesłaniu jest brakiem zrozumienia Ewangelii i słów samego Chrystusa z modlitwy „Ojcze nasz” o przebaczeniu – komentuje rzecznik Episkopatu Polski.
https://episkopat.pl/wymiana-listow-miedzy-patriarcha…/
09-09-2012
W kościołach odczytano dokument o pojednaniu narodów Polski i Rosji
W niedzielę we wszystkich kościołach w Polsce odczytywany jest dokument o pojednaniu narodów Polski i Rosji. Podpisali go 17 sierpnia przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik i patriarcha Moskwy i całej Rusi Cyryl I.
https://wiadomosci.wp.pl/w-kosciolach-odczytano-dokument…
6. Życie jak podróż. Wanderlust. Lebenslust.
Ach, jak przyjemnie jest jechać po gładkim asfalcie.
Ach, jak przyjemnie jest jechać po gładkim asfalcie, kiedy świeci słońce, jest przyjemnie ciepło, a śpiew ptaków przebija się przez cichy pomruk silnika.
Niestety. Nie wszystkie drogi są wyłożone gładkim asfaltem.
Stary asfalt jest pofałdowany, połatany, a mimo to pełen dziur. Czasem szosa wyłożona jest trelinką, więc jazda po niej jest przykra. Bywają też drogi pozbawione asfaltu: jest bieda, a miejsca, do których można nimi dojechać są nieistotne, niewarte porządnej nawierzchni.
7. Pod koniec lat 70 dużo się działo. Rodziły się dzieci, były studia, była praca, była konspiracja. Byli osładzający życie przyjaciele, ale kapa wstrętnej, wszechoblepiającej mazi sprawiała, że żyło się w bezdechu, marząc o hauście świeżego, życiodajnego powietrza.
Wtedy D.O. uciekał w marzenia. Odrywał się od materialnego świata i przenosił w krainy kolorowych snów na jawie. Kiedyś usiadł i napisał utopijną wizję ojczyzny bez kłamstwa, łajdactwa, zdrady, chorej ideologii i obcej opresji. Bez ubeków i szpicli, bez partyjnych politruków. Z księgarniami pełnymi zakazanych wcześniej książek, muzeami pełnymi zakazanych wcześniej obrazów i filharmonii z utworami zakazanych wcześniej kompozytorów.
Rękopis wylądował na kupce innych głupich rękopisów, nikomu absolutnie do niczego niepotrzebnych, absolutnie nie nadających się do publikacji.
Ot, by zacytować poetę: „Chwila rozrywki i znowu nuda”.
Ale, kiedy tamto marzenie się ziściło, okazało się, że było zbyt skromne, rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej kolorowa niż marzenia; powietrze – jeszcze czystsze niż w snach.
8. A teraz nadszedł czas, w którym, z podobnych powodów, co pół wieku temu, D.O. coraz częściej ma pokusę ucieczki w nierzeczywistość. W sny na jawie. W marzenia.
Ale jest już stary, zgorzkniały, pozbawiony złudzeń. Nie wierzy już w „zdrową duszę narodu”, nie wierzy w rodzaj ludzki, nie wierzy w ludzką mądrość, dobroć. Nie wierzy, że wolność jest ludziom potrzebna przynajmniej w połowie tak bardzo, jak D.O., nie wierzy, że ludziom zależy na demokracji. W tak elementarny rozsądek, który mógłby im zapewnić spokojną egzystencję. Nie wierzy w ludzką miłość do dzieci i wnuków, tak choćby minimalną, żeby chcieć im zapewnić już nawet nie względny dobrobyt, ale nawet życie.
Więc i marzenia D.O. zrobiły się egoistyczne i minimalistyczne.
9. W marzeniach przenosi się z dobrą książką na hamak, dokoła kaskady bugenwilli, kielichy wielkich jak talerze kwiatów hibiskusa. Jest ciepło. Wieje łagodny wiatr od morza. Za plecami stoi domek, zbudowany w większości z materiałów odzyskanych. W środku jest jedno wielkie pomieszczenie. W głębi kuchnia, przed nią stół z kilkoma krzesłami, z boku jakaś kanapa. I koniec; reszta to rośliny. W głębi dwie niewielkie sypialnie. Z tyłu do domu przylega część magazynowa: tam są szafy z tym, co niezbędne. Na dachu panele słoneczne najnowszej generacji. Z boku ogródek, a w nim sałata i inne warzywa.

O, na kolana wskoczył kot. Potem drugi. Obok hamaku, w cieniu leży pies. Co jakiś czas, przez sen, merda ogonem.
Niedługo zajdzie słońce, trudno, ale chwilowo nic nie boli.


Jacek Pałasiński
