Zbigniew Szczypiński: Świat na zakręcie4 min czytania

()

27.02.2022

O wojnie Putina inaczej. Żadnych scenariuszy, żadnych prognoz. Tych jest aż nadto. Wszędzie!

Ta wojna to jest prywatna wojna Putina, który czuje się nowym carem wielkiej Rosji. O tym, że tak się czuł już od ładnych kilku lat świadczyło wiele; od tej celebry na Kremlu, gdzie drzwi się same otwierały, gdy car się zbliżał a wyprężeni do granic ludzkich możliwości młodzi ludzie w paradnych mundurach oddawali mu honory wojskowe, przez rajdy na koniu z obnażonym torsem czy nurkowanie w morzu tak skuteczne, że za każdym razem car znajdował cenne przedmioty starożytnych cywilizacji.

Cały świat to widział i nic. Car był traktowany jak prezydent europejskiego kraju z którym różni możni tego świata zawierali układy i porozumienia.

W obowiązującej w ostatnich latach doktrynie powszechnej prywatyzacji jako najbardziej efektywnej formy własności i zarządzania własnością, po sprywatyzowaniu wszystkich przedsiębiorstw, banków, szpitali, szkół i mediów przyszedł czas na sprywatyzowanie dużego państwa.

Takim sprywatyzowanym państwem jest obecnie Rosja; a jej właścicielem Putin.

Pozory w postaci rosyjskiego parlamentu, rządu, komitetu bezpieczeństwa narodowego – widzieliśmy kilka dni temu, gdy właściciel podejmował decyzje o wypowiedzeniu wojny Ukrainie i zapowiadał jej poszerzenie na inne kraje europejskie. To Putin podejmował decyzje o wojnie, bo to on czuje się jedynym właścicielem Rosji. Cala reszta to dekoracje.

Prywatyzowanie nieefektywnych przedsiębiorstw jest lepszym rozwiązaniem niż utrzymywanie nieefektywnej innej formy własności, na przykład własności państwowej. Mamy to przećwiczone w latach polskiej transformacji, ale pamiętamy też patologie prywatyzacyjne. To jednak były błędy w małej skali. Prywatyzacja państwa, nawet najbardziej nieefektywnego, jest błędem o takiej skali, jaką widzimy na przykładzie Rosji.

Próbując odtworzyć to, co dzieje się różnych sferach ludzkiej aktywności, a zwłaszcza tych, które mają wielki wpływ na losy świata, poczynając od odkryć naukowych, widzimy, że czas jakiś temu skończył się okres, w którym te wielkie odkrycia naukowe były dziełem jednego człowieka. Wielkie nazwiska uczonych, filozofów, przyrodników, inżynierów, których praca przyniosła wiekopomne odkrycia czy ustalenia dotyczące świata, w którym żyjemy, zastępowane są pracą zespołów. To praca w zespole, w grupie ludzi najczęściej reprezentujących różne dziedziny wiedzy, przynosi nowe odkrycia i nowe wynalazki. W nauce definitywnie skończył się czas samotnych geniuszy, którzy odkrywają nowe horyzonty. Mądrość, ale i efektywność wymaga współpracy.

To w nauce, a w polityce?

Polityka nie jest wiedzą. Polityka w wykonaniu ludzi jest brudną grą o władze i wynikające z niej korzyści. To w polityce jest miejsce dla patologicznych kłamców i ludzi z zaburzeniami psychicznymi; ludzi, którzy w imię swoich chorych ambicji gotowi są podpalić świat (zwłaszcza wtedy, gdy samemu pozostaje się poza obszarem pożaru).

To, że zdarzają się takie jednostki – to norma wynikająca ze statystki zjawiska, ale to, że jest ich tak wielu wśród tak zwanych „wielkich polityków” musi zastanawiać.

Jak to jest możliwe, że jeden chory człowiek uzyskuje tak wielką władzę pozwalającą mu na decydowaniu o losach tak wielu ludzi?

Jak to możliwe jest, że jego rozkazy są wykonywane, rozkazy pociągające za sobą śmierć tak wielu ofiar, ale i wykonawców?

Co siedzi w głowach dowódców i żołnierzy Putina, że idą i niszczą ukraińskie miasta? To przecież nie są wyłącznie płatni mordercy z prywatnej armii Wagnera (Dmitrija Utkina ps. Wagnera, ci mordercy robią to za pieniądze rosyjskiego oligarchy).

Takich pytań możemy postawić wiele, jedno jest pewne – trzeba zweryfikować nasze rozumienie współczesnego człowieka, tego z „tu i teraz”, tego z naszego kręgu cywilizacyjnego. To, co dzieje się za naszą wschodnią granicą może oznaczać koniec naszego świata, koniec wszystkiego.

Pewnie przesadzam, pewnie za kilka dni będzie pozamiatane, Kijów zdobyty, Zełenski zabity, namiestnik Putina okrzyknięty nowym prezydentem. Nawet jeśli tak będzie, to świat, jaki znamy, się skończy.

Ten nowy – ewentualnie – będzie musi być inny. To nie człowiek ani jeden, ani grupa, powinien mieć prawo do podejmowania tak ostatecznych decyzje, jak ta, którą tak lekko podjął Putin, a Duma i rząd zaakceptowały.

To jest chory system – a sytuacja, gdy w chorym systemie pojawia się chory człowiek taki jak Putin czy Trump, stanowi dla świata śmiertelne zagrożenie.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\sztuczna inteligencja.jpg

Prawdę mówiąc, nie widzę jednak możliwości zapobiegnięcia takim patologiom bez odwołania się do sztucznej inteligencji. Ludzie się nie sprawdzają w rządzeniu światem.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.