04.03.2022
Takie ataki spotykają wielu. Skupiłem się na Hallu, bo to postać wybitna, a niedawno Aleksander Hall przedstawił się – Magazyn „Wolna Sobota”, 26-27.02 – jako ten, który zgadza się na związki partnerskie homo i hetero, ale jest przeciw małżeństwom jednopłciowym i ich prawie do adopcji dzieci. Jest raczej oględny w krytyce Kościoła i wiąże z nim określone nadzieje. Usprawiedliwia Jana Pawła II i docenia Romana Dmowskiego. Ale cel jego wypowiedzi to nie wyznanie wiary, lecz stwierdzenie, że atak na te, przedstawione przez niego wartości, może zrazić ludzi, którzy je podzielają. I że z tego powodu nie zagłosują na zbyt dla nich radykalną obyczajowo opozycję. A może nawet zagłosują na PiS, którego władzę uznał Hall za największe nieszczęście dla Polski.
Z Hallem można się zgadzać lub nie. I ma się do tego pełne prawo, tak samo, jak Hall ma prawo do wyrażenia swoich poglądów. Szanuję Halla, mimo że z niektórymi jego poglądami się nie zgadzam. A komentarze w Wyborcza.pl to głównie fala hejtu, nie tyle nawet ad meritum ile bezpośrednio pod jego adresem. Ponieważ Hall był aktywnym działaczem opozycji jeszcze przed rokiem 1989, to jest dziadersem, co dla wielu stanowi argument, który starcza za wszystko inne.
Hejterzy nie wysilają się, by zrozumieć, po co Hall powiedział to, co powiedział. Im zwykle wystarcza, że ukaże się jakakolwiek wzmianka o Kościele, JP II, homo-hetero, by wywołać odruchową reakcję. Nie próbują nawet włączyć myślenia, zastanowić się nad sensem tego, co czytają lub słyszą. To by im przeszkodziło poczuć się nieustraszonymi bojownikami o postęp i wyżywać się na dziadersach. Bo na Kaczyńskim i PiS to już banalne. A przecież komentariat Wyborczej – z wyjątkiem nielicznych trolli – to publika opozycyjna, która de facto tej opozycji przeszkadza.
Drożeje odwaga, rozum też
„Odwaga staniała, rozum podrożał” To powiedzenie kursowało po Październiku ’56, gdy już bezpieka przestała grozić na każdym kroku. Musieliśmy się odnieść do średnio przeobrażonej władzy, której symbolem i szefem znowu się stawał Gomułka, spirytus movens władzy w latach 1944-1948, a wkrótce ofiara stworzonego przez siebie systemu. Pomogła nam wówczas rozwaga kardynała Wyszyńskiego i Wolnej Europy Jana Nowaka-Jeziorańskiego, antykomunistów rozumiejących, że trzeba poprzeć władzę komunisty z odzysku. On bowiem zdołał uchronić Polskę przed interwencją sowiecką. Udało się nam lepiej niż bratankom, z takim odważnymi ludźmi jak kardynał Mindszenty i Imre Nagy i ze wzywającą do walki węgierską rozgłośnią Wolnej Europy.
To się działo prawie siedemdziesiąt lat temu. Nie mogliśmy sobie wyobrazić świata bez ZSRR i z czymś takim jak Internet. Wymieniła się od tego czasu prawie cała populacja Polski, a sytuacja w bardzo ogólnych zarysach się powtarza. Grozi nam militarna agresja ze wschodu, a rządzi nami bardzo zła władza. I ona nie będzie lepsza, nie należy mieć żadnych złudzeń. Ona, na razie, zbiera plusy dodatnie, jak prawie każda władza w obliczu zagrożenia wojną i w jej początku. Często upada, kiedy tę wojnę przegrywa, ale chyba nie o ten sposób zmiany władzy nam chodzi.

Polska, jako społeczeństwo i władza różnych, szczebli pomaga Ukrainie i ukraińskim uchodźcom. Jeśli to reakcja na tłamszone wyrzuty sumienia po traktowaniu pozaeuropejskich uchodźców z Białorusi, to dobrze, że tak to właśnie wygląda.
Polska prokuratura, we współpracy z ukraińską jest najbardziej kompetentna w zbieraniu dowodów na zbrodnie wojenne Rosji. A kieruje nią Ziobro. Czy należy przekonywać Irynę Wenedyktową, jego ukraińskiego odpowiednika, żeby z nim nie współpracowała, bo robiąc wreszcie to, co powinien, gromadzi on materiał na okoliczności łagodzące w procesie, który mu się należy?
Mateusz Morawiecki niespodziewanie stał się jastrzębiem i to bardzo aktywnym. Rozmawia z kim tylko może, popiera akces Ukrainy do UE i stwarza wrażenie, że to on skłonił kanclerza Scholza do zasadniczej zmiany polityki RFN. Czy tą jedną rozmową, przekonał do zmiany również 87 procent Niemców? Konia kują, żaba nogę podstawia. Na razie Ziobro i on uratowali swoją skórę, bo Kaczyński nie stoi już przed dylematem, którego z nich wywalić. Obaj są mu teraz przydatni. A Polsce?
Wreszcie Andrzej Duda. Nie tak dawno zadał cios gospodarce, popierając na drugą sześcioletnią kadencję w NBP szkodnika Glapińskiego, ale teraz zawetował Lex Czarnek, skupiając na sobie uwagę spektaklem dramatycznej rozterki. Wcześniej jednak zawetował Lex TVN, otwierając sobie kontakt i współpracę z Ameryką. Czy przez to tylko on stał się równoprawnym członkiem antyputinowskiej koalicji Bidena, czy może też jest nim i Polska?
A przy okazji zobaczyliśmy, że mamy ministra spraw zagranicznych, Nazywa się Zbigniew Włodzimierz Rau, co raczej nie każdy wiedział…
Smrodek dydaktyczny. Czy tylko?
Trudna jest bardzo odpowiedź na te dramatyczne pytania. Bieda w tym, że jakakolwiek byłaby ona była, nie ma kto mocno i przekonująco jej udzielić. Mogłaby to zrobić jedynie zjednoczona demokratyczna opozycja, mająca za sobą znacznie więcej potencjalnych wyborców niż skorumpowana i niekompetentna władza. A jaka ta opozycja jest każdy widzi.
Powtarzane raz po raz apele o zjednoczenie opozycji, prośby i groźby stają się powoli uporczywym smrodkiem dydaktycznym, które to określenie wymyślił i wpuścił w obieg Melchior Wańkowicz. Czy nadal tak będzie? Jeśli w obliczu grożącej agresji społeczeństwo musi się jakoś jednoczyć z tak marną władzą, to czy do jasnej cholery nie mogłaby się wreszcie, w obronie ojczyzny, zjednoczyć demokratyczna opozycja!?
Zjednoczona byłaby silnym, krytycznym partnerem władzy, w tym, co by uznawała za słuszne, a władza mogłaby się na nią powoływać. Podeprzeć się nią lub wytłumaczyć, chociażby w polityce europejskiej. W PiS już są głosy, że w obliczu zagrożenia Bruksela mogłaby Polsce odpuścić w sprawie praworządności. Tego UE nie może zrobić, walcząc z niepraworządnym Putinem. A wycofując się z demolki sądownictwa, władza odblokowałaby unijne pieniądze, potrzebne jej, lecz przede wszystkim Polsce, teraz bardziej niż kiedykolwiek.
Silny partner mógłby może doprowadzić do przywrócenia wojsku usuniętych przez Macierewicza generałów, w sile wieku, doświadczonych na misjach i we współdziałaniu z NATO. Tym bardziej że nieprzyjaciel w granicach. To zastępy pożytecznych idiotów i świadomych agentów Putina, zatruwających społeczeństwo. To wściekli prawicowcy z Konfederacji; oszołom Braun i Korwin-Mikke, uważany dotąd za nieszkodliwego dziwaka.
„Ukraina na swoje nieszczęście stała się poligonem dwóch mocarstw…U nas też nie brakuje polityków, którzy by sobie powojowali – marzących o nowych bazach i kolejnych oddziałach amerykańskich w Polsce. Wpychają Polskę w rolę państwa frontowego…” To nie zwariowani komuniści, jak uważa nasz webmaster Bogdan Miś. „Przegląd”, Bogdanie, mieści się w głównym nurcie Lewicy. A powyższy cytat jest ze wstępniaka naczelnego, Jerzego Domańskiego. Lewica jest już zmuszona potępić Rosję, ale odgrywa się na Ameryce, wzmacniającej naszą obronę.
Pisałem niedawno w SO, że tenże „Przegląd”, właśnie teraz uznał za celowe przypomnienie aż w dwóch materiałach rzezi wołyńskiej. I to ma być stanowisko członka demokratycznej opozycji?
Szefowie jej mniejszych partii podsrywają największej i najmocniejszej, a przede wszystkim Tuskowi. Nobody’s perfect i jemu też można wystawić rachunek za błędy. Czy teraz, kiedy jest najbardziej doświadczonym i sprawnym politykiem, najmocniej wprowadzonym w stosunki europejskie? I to on udziela odpowiedzi za całą koalicję, mówiąc, że będzie wspierał władzę w tym, co ona robi dla obronności
Trzeba przyjąć do nieakceptującej wiadomości, że polityk; a) w pierwszym rzędzie stara się o pozycję w swojej partii, b) potem o pozycję swojej partii, c) a potem o kraj, jeśli to to staranie nie szkodzi jego karierze i interesom jego partii. Akurat Tusk punkty a i b już zaliczył. Jego osobistym celem jest punkt c, bezpieczeństwo kraju i uwolnienie go od PiS, teraz już w drugiej kolejności. Tylko słaby polityk boi się narazić swym zwolennikom. Coraz częściej takim właśnie hejterom, jak ci którzy napadają na Halla. Dla nich akurat największym interesem jest ich własne samopoczucie.
Rozmowa z Hallem odbyła się, kiedy wojna była jeszcze zagrożeniem, lecz została opublikowana już w trzecim jej dniu. Nadpostępowych hejterów to jednak nie powstrzymało. Nie pomyśleli, że teraz trzeba zapewnić bezpieczeństwo Polsce. Potem usunąć od władzy PiS. A potem spierać się o to, jaka ta Polska ma być. Uchwalać nową konstytucję odnowionej Rzeczpospolitej. Nie poszli po rozum do głowy. Prawdopodobnie nie mieli po co.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.
