Jerzy Łukaszewski: Czy to czyrak czy rak?6 min czytania

()

20.03.2022

kozacy
Photo by irinashutko on Pixabay

Red. Miś zamieścił na Facebooku wpis internauty o nicku „Kazach_z_Almaty” mówiący o aktywności posła Brauna i jego konfederastów, zorientowanej ostatnio na obrzydzenie Polakom Ukraińców i odwiedzenie ich od pomocy, jaką im spontanicznie zaoferowali. Wpis kończy się pytaniem; Jakim trzeba być socjopatą, co trzeba mieć w głowie, jak bardzo wyzutą z empatii i rozumu jednostką, aby szczuć i pomstować na ludzi, którym świat się zawalił w jeden dzień?

Zanim spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, pozwolę sobie uzupełnić sam obraz społeczeństwa, toczonego przez robactwo szczujne w liczbie większej, niż się na ogół wydaje. Zafascynowani spontanicznością pomocy uchodźcom oraz jej skalą, czasami wręcz staramy się nie dostrzegać zjawisk, które mogłyby przeczyć wspaniałemu obrazowi naszego społeczeństwa. Sęk w tym, że niezależnie od naszych chęci te zjawiska są; i zgodnie z logiką takich wydarzeń będą narastać, zaciągając niezbyt czystą mgłą lustro, w którym tak się ostatnio lubujemy przeglądać.

Poseł Braun rozpoczyna każde wystąpienie słowami „szczęść boże” co w połączeniu z następującą po nich treścią brzmi jak szyderstwo z tak drogich przecież prawdziwym Polakom „uczuć religijnych”. Dziwię się, że żaden polski katolik żyjący przecież (nie śmiem wątpić) zgodnie z 10 przykazaniami nie oskarżył jeszcze posła Brauna o tę tak popularną ostatnio zbrodnię na uczuciach. Szczerze mówiąc nie całkiem rozumiem, o co konfederastom chodzi. Wsłuchiwałem się w kilka ich wystąpień, ale poza tym, że „nie bo nie” niewiele się dowiedziałem.

Argumenty, jakich używają są zbyt niepoważne, by traktować je serio.

Nazywają np. pomoc dla uchodźców „przywilejami”, których brak „narodowi polskiemu”, które to porównanie moim zdaniem wystarczy, by zakwalifikować to towarzystwo do pobytu w zakładzie zamkniętym z wysoce wyspecjalizowanym personelem medycznym.

Ale cokolwiek by o tym mówić – szczucie przynosi efekty. One i tak by się pojawiły w miarę przedłużania się stanu wojny na Ukrainie i wraz ze zwiększającą się liczbą uchodźców przekraczających naszą granicę. Być może ludzie podli, w tym przypadku konfederaści, postanowili zbić na tym polityczny kapitał. Na cudzym nieszczęściu, które to zestawienie świetnie koreluje z braunowym „szczęść boże”.

Nie są sami.

Zorganizowali konkurs na pracę o ludobójstwie Ukraińców. Wszystko w czasie wojny na Ukrainie. Patronat ministra Czarnka

Trwa wojna na Ukrainie, a uczniowie szkół podstawowych z dwóch województw mają brać udział w konkursie dotyczącym Rzezi Wołyńskiej. Jego organizatorami są między innymi politycy: Beata Kempa, Michał Wójcik oraz Beata Białowąs, a patronem honorowym został minister edukacji Przemysław Czarnek. Prof. Tomasz Schramm z Komitetu Historycznego PAN zaapelował o przerwanie konkursu.

Są i inni, którzy wykorzystując sytuację postanowili pokazać swe prawdziwe oblicze, pomimo iż ono samo w sobie nieszczególnie nadaje się do oglądania. Mam na myśli europosłankę Kempę, która na zdrowy rozum, mając za sobą szwindle z „pomocą dla Syrii”, gdzie wprost była oskarżana o kradzieże, a która tylko dlatego nigdy nie stanie przed sądem, że tym sądem zawiaduje jej szef, minister Zero.

kempa

Z naciskiem na „w ogóle”. Wojna zbliżała się od dłuższego czasu, jej konsekwencje także dla nas nietrudno było odgadnąć, więc …

No właśnie – co „więc”? Jaki cel przyświecał Kempie przy organizowaniu tego konkursu? Problem leżący w jego tytule jest tak złożony i trudny do wyjaśnienia, że kłopoty z nim mają studenci historii. Co więc można zafundować na ten temat dzieciakom z podstawówki? Porcję nienawiści do drugiego człowieka?

Wspólna polsko-ukraińska historia jest niełatwa i obfituje w często rzeczy, do których pewnie nikt nie chciałby wracać. W tzw. rzezi wołyńskiej jest pewien element, który długo jeszcze będą „rozgryzali” historycy obu narodów – źródła. Wbrew temu, co twierdzi tzw. polityka historyczna, nie są one wcale tak oczywiste i jednoznaczne jak by to – szczególnie politykom – pasowało. Ukraińcy mogą przypomnieć traktowanie ludności ukraińskiej w latach 30., a w czasie samej II wojny to jak AK urządzała „odwety” na ukraińskich wsiach.

Kto chce może zanurzyć się w dziejach „hajdamaczyzny”, która na ewidentnie rosyjskie zlecenie wszczęła niepokoje na kresach Rzeczpospolitej i odznaczała się wyjątkowym okrucieństwem. Mniej więcej takim jak Stefan Czarniecki na Ukrainie w 1651 roku i później (kto wie, że to on zarzucił zdradę Bohunowi walczącemu w szeregach armii polskiej z Rosjanami w r. 1664 tylko po to, by go zgodnie z prawem rozstrzelać?). A powodem była prywatna zemsta za 1652 rok, kiedy to Iwan Bohun okazał się wodzem parę razy lepszym od naszego bohatera co to „do Poznania po szwedzkim zaborze”.

Takich kwiatków, w które obfituje łąka polsko-ukraińskiej historii Kempa nie przekaże uczniom. „patron” Czarnek raczej też nie.

No to pytam raz jeszcze – skoro nie przekażecie , bo nie jesteście w stanie, całej prawdy o naszej wspólnej historii, to po co ten konkurs? I to akurat teraz?

Przytoczyłem postawy dwóch tylko grup polityków. Nie łudzę się jednak, że na tym się skończy. Jeden czy drugi głupi wyskok można by potraktować jak czyraka, który nagle pojawił nam się na pośladku i swędzi. Obawiam się, że to, co już widać to przejaw daleko cięższej choroby i kolejne dni będą obfitowały w jej przejawy.

Da się to jakoś zatrzymać?

To zależy tylko od nas.

Rzadko w historii dwóch narodów pojawia się okazja, by dawne spory, grzechy i niechęci poszły w zapomnienie. Niewykorzystanie takiej okazji to przejaw głupoty. Głupoty, za którą będą płacić nasze wnuki i prawnuki.

Wnuki Kempy też.

Jerzy Łukaszewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.