14.04.2022
… jest taka sama, tylko światu wydaje się, że podlega zmianom. Ale… mundus vult decipi et decipietur! Świat chce być oszukiwany i oszukuje, choć lepiej brzmi: – chce żyć złudzeniami i łudzi … W sprawie Rosji świat oszukuje/łudzi sam siebie, choć wystarczyłoby czytać rosyjskich myślicieli i traktować ich poważnie, a nie protekcjonalnie, z przymrużeniem oka, niedowierzaniem …
Weźmy na przykład takiego Piotra Czaadajewa (1794 –1856) – arystokratę, potomka książęcego rodu, który walczył z Francuzami najpierw pod Borodino, a potem pod Lipskiem. W pościgu za Napoleonem dotarł do Paryża, skąd wracał przez Kraków i Kijów. Zostawił po sobie Listy filozoficzne oraz Apologię wariata, których losy wiążą się ściśle z jego biografią. Listy… adresowane do wyimaginowanej przyjaciółki powstały po powrocie z trzyletniej podróży po Europie (1823–1826). Pierwszy z nich, zanim w roku 1836 ukazał się w czasopiśmie „Tielieskop”, był dostępny w wersji francuskiej przez kilka lat. Kiedy pojawił się w po rosyjsku, pismo zamknięto, redaktor poszedł na Sybir, cenzor stracił stanowisko, a Czaadajewa uznano za szaleńca i skazano na areszt domowy. Wszystko z rozkazu cara…
Czym się tak naraził filozof ‘okcydentalista’ (przeciwnik ‘słowianofilów’), że mu przypisano chorobę psychiczną i oddano w ręce lekarzy? „Jeden z nich, pijany medyk wymyślał mi w niezwykle bezczelny sposób, ale obecnie przerwał swoje wizyty, prawdopodobnie z polecenia władz” – skarżył się Czaadajew. Otóż trzyletnia wędrówka po Europie wywarła na nim ogromne wrażenie; po pierwsze – zobaczył „ziemię obiecaną”, po drugie – uświadomił sobie dystans dzielący Rosję od reszty świata, a ją samą zaczął postrzegać jako ‘byt geograficzny’ („Gdybyśmy się nie rozpostarli od cieśniny Beringa do Odry, nie zauważono by nas nawet”), ogromny obszar, który nic nie wnosi do wspólnego dorobku ludzkości; nie ma poczucia przynależności do Wschodu, czy Zachodu… Rosjanie przypominają mu podróżnych, którzy nie wiedzą skąd przyszli, ani dokąd zmierzają. Z braku idei ugruntowanych przekonań i zasad, które wypracowuje się przez wieki, żyją wyłącznie teraźniejszością. „My zaś niczym nieślubne dzieci. Bez dziedzictwa bez związku z ludźmi, którzy żyli przed nami. Nie przechowujemy w sercach nic z owych lekcji, które poprzedzały nasze istnienie”. Za najważniejszą ułomność rosyjskiego życia uznał Czaadajew „brak historii” oraz ślepe naśladownictwo wszystkiego, co obce.
Próbując budować narodową samowiedzę Rosjan, zwracał uwagę na cechy charakterystyczne współziomków: bezczelność, brawurę, chaotyczność, brak wrażliwości moralnej, nieroztropność itp. Zasklepieni w sobie, żyjący w izolacji od reszty świata, nie zrobili niczego „dla wspólnego dobra ludzi”, a wybór prawosławia jako religii państwowej jeszcze te procesy pogłębił. W rezultacie wszystko, czym żyła Europa i świat, rozgrywało się bez udziału Rosji i obok niej; a kiedy świat szedł naprzód, ona stała w miejscu.
W liście do Turgieniewa poddaje analizie rosyjski sposób myślenia: „Ktoś powiedział, że nam Rosjanom brak pewnej logiki myślenia, że nie władamy sylogizmem Zachodu. […] Nie ma żadnej wątpliwości, iż rozum nasz tak jest zbudowany, że pojęcia u nas nie wynikają w sposób jednoznaczny jedne z drugich, lecz powstają pojedynczo, niespodziewanie i prawie nie pozostawiając po sobie śladu. My odgadujemy, a nie badamy, z niezwykłą łatwością przyswajamy sobie wszelkie cudze pomysły, sami zaś nic nie wymyślamy, systematyczności nie znamy w niczym, łapiemy w lot, ale za to wiele rzeczy wypuszczamy z rąk. Jednym słowem, żyjemy nie długotrwałymi rozmyślaniami, tylko myślą momentalną. Ale skąd się to bierze? Stąd, że nie posuwaliśmy się do przodu systematycznie […] na drodze naszego rozwoju. Jedne rzeczy omijaliśmy, o innych dowiadywaliśmy się nie w swoim czasie i w ten sposób znaleźliśmy się, sami o tym nie wiedząc, w tym miejscu, w którym się teraz znajdujemy”[1].
W przeciwieństwie do Rosji społeczeństwa zachodnie cechuje „długotrwała ciągłość faktów i idei”. Pozwoliło to Europie zbudować wzorcowy model stosunków społecznych, w którym panuje równowaga między wiarą i rozumem. Potrzeby materialne ludzi zyskały wymiar moralny, co zaowocowało „zasadą nieskończonego postępu”. Wielka w tym rola i zasługa zachodniego chrześcijaństwa, więc trudno się dziwić, że Zachód jest traktowany przez filozofa jako Królestwo Boże (na ziemi).
Również polscy romantycy potrafili rozpoznać i zdiagnozować Rosję. Najbardziej przenikliwy z ‘trzech naszych wieszczów’ Zygmunt Krasiński (1812-1859) pisał w liście do Władysława Zamojskiego (1851), jakiś czas po aresztowaniu Andrzeja Towiańskiego: „Niezawodnym to, że oś, na której wszystkie jego kręcą się rewelacje, jest, iż tylko Moskwa dobro Polsce przyniesie. Ja zaś żyłem i umrę w wierze gorącej, iż samo zło z niej jedynie na Polskę spłynąć może, i to zarówno czy z niej carskiej, czy z niej ludowej! Innych albowiem stanów przypuścić dla Moskwy nie mogę: musi być albo w kształcie caratu, albo też w kształcie najwścieklejszego socjalizmu, najdzikszej rzeczypospolitej, jaką świat oglądał. Środka dla niej nie ma, równowagi nie ma, zestrojenia, harmonii nie ma i jej misją piekielną jest wiecznie być dla całej Europy, tym samym zupełnie, czym we wnętrzu każdego państwa europejskiego jest demagogia – pierwiastkiem niszczącym, otruwającym, rozspołeczniającym! My dalej, jak niegdyś, świat od tego pierwiastka bronimy, bo to naszym było od wieków i pozostawa na wieki posłannictwem” [2]. Teraz robią to Ukraińcy…
Rosyjscy poddani Czaadajew i Krasiński żyli w jednym czasie, należeli do najwyższej warstwy społecznej, czytali te same książki, obracali się wśród podobnie myślących; mieli jednakową wrażliwość estetyczną i moralną. Różniło ich podejście do problemu, jakim była Rosja – w pierwszym przypadku jest to chłodny osąd filozofa, w drugim – emocjonalne wyznanie poety. Można też mówić o dwu rodzajach emigracji – wewnętrznej Czaadajewa i zewnętrznej Krasińskiego… Jednak nie przyszło im do głowy zajmować się „duszą rosyjską” czy „rosyjską ideą”; ważniejsza była Rosja jako byt polityczny, stanowiący zagrożenie dla swoich i obcych – poprzez swą „misję piekielną”, destrukcję i demagogię, które są wieczne, czyli długotrwałe i przed którymi stale trzeba się bronić.
Dalsze komentowanie ich obu wydaje się nie na miejscu – zarówno w odniesieniu do zacytowanych fragmentów, a tym bardziej w obliczu wojny, która dla Ukrainy jest nie tylko wojną o przetrwanie, ale też o „uznanie się w swoim jestestwie”[3]. Dla rosyjskiego agresora takie „uznanie się” nie przedstawia żadnej wartości, wszak jego ludzie ‘nie wiedzą skąd przyszli, ani dokąd zmierzają’…
Europa i świat już to zauważyły, a nawet reagują, zwłaszcza że nieukrywanym „celem Rosji jest zbudowanie otwartej Eurazji od Lizbony do Władywostoku, w tym dla spokoju samych Ukraińców”[4]. Niektóre kraje europejskie dobrze by się czuły w takiej politycznej przestrzeni; mentalnie są już na to gotowe.
J S
- Wszystkie cytaty pochodzą z tomu P. Czaadajew, Listy, przekład M. Leśniewska i L. Suchanek, Kraków 1992. ↑
- Z. Krasiński, Listy do różnych adresatów, t. II zebrał i opracował Z. Sudolski, Warszawa 1991, s. 94. Cytuję za: J. Musiał, Przeklęte stulecie – cudowne stulecie. O kompensacyjnych aspektach dziewiętnastowiecznej literatury polskiej, [w:] „Studia Leopoliensia”, 14/ 2021. ↑
- „Nie dosyć na tem, że jesteśmy; potrzeba to jeszcze wiedzieć. Im lepiej to wiemy, tem bardziej rozszerzamy się, umacniamy w jestestwie naszem. Kto jest – powtarzam to raz jeszcze – a nie ma uznania samego siebie, czyli: kto tego, że jest, nie wie, ten jest tak, jakby go wcale nie było” (podkreślenie – JS), [w:] M. Mochnacki, O literaturze polskiej w wieku dziewiętnastym, Poznań 1863, s. 41. ↑
- Wypowiedź byłego prezydenta i premiera Rosji Miedwiediewa z dnia 6 kwietnia br. ↑
