31.05.2022
1.
Moment, w którym prywatna informacyjna telewizja francuska BFMTV zawiadamia o śmierci jej młodego dziennikarza Frédérica Leclerc-Imhoffa:
Został zabity odłamkiem rosyjskiego pocisku armatniego, kiedy jechał opancerzonym pojazdem w kolumnie pojazdów z pomocą humanitarną. Skończył szkołę dziennikarską w Bordeaux, to była jego druga misja do Ukrainy.
D.O. może tylko powtórzyć: nie zrozumie, do czego są zdolni Rosjanie kto nie przeczyta książki Krystyny Kurczab-Redlich o Putinie, szczególnie rozdziałów o wojnie w Czeczenii.
Więc uważa za fantastyczny fakt, że, mimo oporu faszystowskich Węgier, Unia Europejska wprowadziła jednak embargo na rosyjską ropę i wyasygnuje dodatkowych 9 miliardów euro pomocy dla dewastowanego przez Rosjan państwa ukraińskiego. Nie bardzo wiadomo, ile pieniędzy dostał Orban za brak weta. Szantażystą jest doskonałym.

Ważne jest jednak, by wszelka pomoc dotarła do Ukrainy JUŻ, nie za miesiąc, nawet nie za tydzień. Rosja zmieniła taktykę: zamiast iść szerokim frontem, skupia ogromne siły na zdobywaniu jednego małego donbaskiego miasteczka po drugim. Postępuje powoli, ale konsekwentnie. Ryzyko zamknięcia wojsk ukraińskich w kotle jest bardzo duże.

Hmmm. „Europa 60% swojej broni kupuje poza UE” – pisze największa francuska gazeta „Ouest-France” (https://www.ouest-france.fr/…/l-europe-achete-60-de-ses…).
„W raporcie wydanym przed Radą Europejską, Komisja Europejska i Europejska Agencja Obrony przyznają, że w latach 2007-2016 prawie dwie trzecie europejskich zakupów broni zostało dokonanych poza UE i głównie w Stanach Zjednoczonych. Od 2018 roku i uruchomienia programu ERIP, który umożliwia państwom byłego Układu Warszawskiego ponowne wyposażenie się w zachodnią broń, trend ten nawet nasilił się w wyniku masowych zakupów samolotów F-35, pojazdów opancerzonych, pocisków artyleryjskich i rakiet.
Chociaż obecnie panuje konsensus co do pilnej potrzeby lepszego uzbrajania europejskich żołnierzy i rozwijania jeszcze silniejszych i spójniejszych przemysłowych zdolności obronnych, jednomyślności nie udaje się osiągnąć, jeśli chodzi o kupowanie produktów made in Europe, głównie z powodu różnorodności parków wyposażenia”.
2.
Rok 2022 będzie pierwszym bez mszy za ofiary masakry z placu Tienanmen. Za udział pójdzie się do więzienia.
D.O. widzi pewną prawidłowość między mitologizacją Stalina przez Putina a rehabilitacją Mao i jego akolitów przez Xi Jinpinga.
I nie dziwi go revival Edwarda Gierka, „patrioty” według szajki, a najprawdopodobniej sowieckiego agenta przez całe życie.
W tym kontekście jeszcze raz przywołuje historyczne przemówienie Joe Bidena na Zamku Królewskim w Warszawie i jego deklarację „globalnej wojny” między demokracją a autokracją.
Czytelniku, musisz opowiedzieć się, po której stronie stoisz. W czasie wojny nie można być symetrystą.
Nb. nie dalej niż wczoraj Biden powtórzył: „to nie jest tylko wojna między Rosją a Ukrainą, to wojna między demokracją i autokracją”.
Dlatego nieprzyjemnie w uszach D.O. zabrzmiało kolejne zdanie, wypowiedziane przez Bidena wczoraj: „nie wyślemy do Ukrainy rakiet, zdolnych uderzyć w cele w głębi Rosji”.
3.
Wybory prezydenckie w Kolumbii: kandydat lewicy Gustavo Petro zmierzy się w drugiej turze z niezależnym milionerem Rodolfo Hernandezem.
Faworyt sondaży, socjaldemokratyczny senator Petro zdobył w niedzielę 40,32% głosów. Drugie miejsce zajął Rodolfo Hernandez z 28,20% głosów.

Senator Petro to były lewicowy partyzant (żeby nie powiedzieć terrorysta) nawrócony na socjaldemokrację. Był burmistrzem Bogoty z sukcesami w dziedzinie gospodarki. 19 czerwca, w drugiej turze, zmierzy się z niezależnym milionerem Rodolfo Hernandezem, postacią kontrowersyjną, którego lokalna prasa nazywa „kolumbijskim Trumpem”, choć bardziej przypomina Berlusconiego.
Wynik nie jest przesądzony, ponieważ trzeci z kandydatów, konserwatysta Federico Gutierrez, popierany przez cały establishment i tradycyjne elity kraju, zdobywca 23,87% głosów, wezwał do głosowania w drugiej turze na Hernandeza.
Objęcie najwyższego urzędu przez Gustavo Petro byłoby politycznym trzęsieniem ziemi w Kolumbii, gdzie od dziesięcioleci rządzą konserwatyści, stanowiąc chlubny wyjątek wśród krajów Ameryki łacińskiej, wstrząsaną kryzysami w wyniku szaleńczych pomysłów mniej lub bardziej radykalnych lewic.
4.
Mąż przewodniczącej amerykańskiej Izby Reprezentantów Paul Pelosi został aresztowany w Kalifornii za jazdę pod wpływem alkoholu (https://www.nytimes.com/…/nancy-pelosi-husband-paul…). 82-letni Paul Pelosi został zatrzymany na krótko przed północą w sobotę w hrabstwie Napa, w winiarskim regionie Kalifornii. Trafił do celi. Jego kaucja została ustalona na 5000 dolarów i wkrótce potem został zwolniony.
Pelosi są małżeństwem od 1963 roku. Pobrali się po spotkaniu na Georgetown University, jednym z ważniejszych chrześcijańskich uczelni w USA. Nancy Pelosi nie była z mężem w czasie aresztowania i powiedziała, że „nie będzie komentować prywatnych wydarzeń, które miały miejsce, gdy była na wschodnim wybrzeżu” Stanów Zjednoczonych.

D.O. ma szczęście: wyjeżdżał rano z San Francisco, jechał przez Golden Gate Bridge, skręcał w lewo, i plątał się po winnicach, a to Napa Valley, a to Sonoma Valley. I w wielu z nich, hm, degustował.
D.O. jest Włochem, przez lata pił kieliszek wina do obiadu, a potem normalnie pracował, a jego praca wymagała czasem przemieszczania się pojazdami mechanicznymi. Nie widział w tym niczego zdrożnego. Na dodatek, działając w Slow Food i dziennikarskiej „Taste group”, przyznającej doroczne nagrody najwybitniejszym włoskim chefom kuchni, nauczył się degustować, czyli wypluwać wino po przepłukaniu nim ust.
Więc, nawet znając „zero tolerance policy” amerykańskich szeryfów, w Napa i Sonoma degustował. Co nie zmienia faktu, że gdyby został zatrzymany przez jakiegoś szeryfa, trafiłby do celi, jak Paul Pelosi i… tam pozostał, bo nie miałby 5000 dolarów na kaucję.
D.O. w Polsce NIGDY nie siadł za kierownicę po spożyciu (zresztą spożywa ekstremalnie rzadko i jest to maksimum kieliszek DOBREGO wina). I ty, Czytelniku NIGDY nie prowadź żadnego pojazdu po najmniejszej nawet degustacji. Nie tylko dlatego, że jest to niebezpiecznie, ale przede wszystkim dlatego, że jest to sprzeczne z obowiązującym prawem, a cywilizowani ludzie prawa przestrzegają.
5.
Alejka pełna bzów jeszcze kilka dni temu olśniewała kolorem i zapachem. Dziś kwiaty bzu przekwitły. Resztki jego piękności ledwie widać zza zgniłych, brązowych, odrażających listków. „Zupełnie jak z ludźmi” – pomyślał D.O. przechodząc. – Sic transit gloria mundi.
6.
Wśród starczego jojczenia, które coraz częściej, spontanicznie wyrywa mu się z piersi, do D.O. dotarło, że miał w życiu moc dzikiego szczęścia, natykając się na tak wielu dobrych, mądrych ludzi, uśmiechniętych, życzliwych ludzi.
7.
Zaraz za bzową alejką, wąską drogą szła sobie pani z plastikową torbą w ręku. D.O. już ją widział kilka razy, ale zawsze kilka minut później, po czynności, którą ta pani szła wykonać. Jakiej? Można było to poznać po gromadzie kocurów, które wychynęły z krzaków i krążyły wokół jej nóg. Wszystkie szaraki, mniejsze, większe, chłopcy i dziewczynki, wszystkie z obowiązkowo z ogonami na „baczność”. Tam dalej, jakieś 100 metrów, koło rzeczki jest placyk, na którym odbywała się ceremonia przekazania zawartości plastikowej torebki kociej sforze. Mlaskaniu nie było końca. Pani się przychylała, a koty, choć dzikusy płotowe, jeden po drugim, wyprężały w łuk grzbiety, poddając się pieszczotom-cieszczotom ciepłej, ludzkiej ręki.
8.
Czasami ciepło ludzkiej ręki jest wszystkim, o czym marzy żywa istota, czworo i dwunożna. Niby jest nas 8 miliardów, rąk aż miliardów szesnaście, niby towar powszechnie zatem dostępny, a jednak… ciemna dusza, bojaźń, głupie konwenanse sprawiają, że aż się wyje z tęsknoty do ciepła ludzkiej ręki, jej nie ma, nikt jej nie wyciąga, nie dotyka, nie koi.
9.
Wśród zastępów dobrych, ciepłych ludzi, jakich los doń zbliżył, D.O. chyba zdołałby na palcach jednej ręki policzyć takie, z którymi dyskutował o dobroci. O tym, jak należy naginać swój temperament i swoje postępowanie, by zasłużyć na miano człowieka dobrego. Dobrego świadomie. Bo są i tacy, którzy są dobrzy spontanicznie: tacy są i już – ale im łatwo. Ale żółć wymieszana z testosteronem, czasami z estrogenami, potrzebuje silnej interwencji intelektu, by zbliżyć się do dobra… No i nie rozmawiał o tym, gdzie leży granica między zwykłym nie szkodzeniem, czyli dobrem pasywnym, a dobrem rozdawanym, aktywnym?
Zaprawdę powiada wam D.O., że nie wie.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
