Jacek Pałasiński: Drugi obieg (325)15 min czytania

()

14.06.2022

1.

W latach 90. odkopano we Włoszech uroczy przedwojenny przebój „Se potessi avere mille lire al mese”. Czyli „Gdybym tak mógł mieć 1000 lirów miesięcznie”. Średnia pensja robotnika wynosiła w tym czasie ok. dwóch milionów lirów.

Podśpiewując w drodze po paliwko… 4 lata temu, na stacji Auchana w Lublinie, D.O. lał „diesla” po 3,44

To najzabawniejszy hymn na cześć inflacji, zjawiska zgoła niezabawnego.

D.O. zaczął podświadomie nucić tę pioseneczkę w kolejce po benzynę.

Posłuchaj, Czytelniku, humor ci się poprawi! https://www.youtube.com/watch?v=ZvW8YIaqtns

Co za desperacja, co za rozczarowanie, musieć żyć,

wciąż z nakazem wyprowadzki, zawsze na pod kreską!

Ale jeśli jutro znajdę etat, kochanie,

Pokryję Cię złotymi klejnotami!

Gdybym mógł mieć tysiąc lirów miesięcznie,

bez przesady byłbym pewien, że znajdę

pełnię szczęścia!

Skromna praca, nie mam wielkich wymagań,

Chcę pracować, aby móc znaleźć

pełen spokój!

I tak dalej.

2.

To musiał być taki dzień, jak dziś, to musiało być liceum, to musiał być lipiec. Pamięć zgubiła okoliczności, zgubiła nawet towarzystwo, ale zarejestrowała to: camping, namiot, deszcz i 12 stopni. Materace dmuchane już były, ale śpiworów jeszcze nie. Nosiło się koce: w harcerstwie uczono, jak je poprawnie rolować, żeby zajmowały jak najmniej miejsca, okalały plecak i nie rozlatywały się na wszystkie strony. Oczywiście bardziej derki niż koce, nie tam, jakieś puchate, ciepłe, jak dziś. Namioty? Ze składnicy harcerskiej, coś tam gazety przebąkiwały o „tropikach”, tj. dodatkowej płachcie nad samym namiotem, ale gdzieby tam uczniów było na takie fanaberie stać! Brezentowe, ciężkie! Materace „dmuchane” już były, ale razem namiot i materac były za ciężkie, żeby taszczyć je na autostop. Więc na podłodze. Bo namioty miały już ceratowe podłogi, a w harcerstwie o takich luksusach nie było mowy: postawiony namiot trzeba było „okopać”, tj. wykopać dookoła wąski, lecz możliwie głęboki rowek, żeby deszczówka pozostawała na zewnątrz. Kiedy zanosiło się na deszcz, to – podłoga, nie podłoga, rowek zawsze lepiej było wykopać.

Wszystkie drogi prowadzą do Warszawy.
Kiedyś, w takich warunkach, stawiało się w trawie namiot i w kimono!

Narzekaliśmy, owszem, że zimno, ale spaliśmy, jak susły.

Dziś D.O. pomyślał: czy by tamto doświadczenie powtórzył?

No nie! Choćby na trzech dmuchanych materacach i czterech karimatach, choćby w puchowym śpiworze, nad ranem znaleziono by jego zimnego trupa.

A co będzie, jak przyjdzie wojna i trzeba będzie uciekać?

I trafi się na granicę taką jak ta między Polską a Białorusią?

I na takich strażników jak ci, którzy tam …

3.

Rosja grozi uderzeniem nuklearnym w Polskę i resztę Europy (https://www.newsweek.com/russia-threatens-nuclear-hit…). Oto artykuł:

Szef rosyjskiej Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin zagroził, że jeśli zachodnie rządy dostarczą Kijowowi broń jądrową, jak sugerował były minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski, w sercu Europy nastąpi konflikt nuklearny.

https://www.newsweek.com/russia-threatens-nuclear-hit…
Rosja grozi uderzeniem nuklearnym na Polskę i resztę Europy

Sikorski, który jest teraz posłem do Parlamentu Europejskiego, podobno powiedział ukraińskiej telewizji internetowej Espreso TV, że Zachód ma prawo dać Ukrainie głowice nuklearne w celu ochrony jej niepodległości, ponieważ „Rosja naruszyła memorandum budapeszteńskie”, jak pokazano w filmie udostępnionym przez białoruską, niezależną TV „Nehta” na Twitterze.

https://twitter.com/nexta_tv/status/1535839743975510016
Wywiad Radosława Sikorskiego, podjęty przez „Nehtę”, białoruską, opozycyjną TV, która na wygnaniu zrobiła świetny portal z newsami z Ukrainy i Białorusi.

Sikorski nawiązuje do budapeszteńskiego memorandum o zapewnieniu bezpieczeństwa z 1994 r. W tym samym roku Ukraina zgodziła się zrezygnować z całej broni jądrowej pozostałej w kraju po upadku Związku Radzieckiego i przystąpić do Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

W grudniu 1994 r. Kijów podpisał Memorandum Budapeszteńskie z Rosją, Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Jego sygnatariusze zobowiązali się do poszanowania suwerenności, niepodległości i istniejących granic Ukrainy w zamian za zobowiązanie tego kraju do denuklearyzacji.

W rozmowie z Espreso TV Sikorski przekonywał, że Rosja złamała warunki umowy, najeżdżając Ukrainę.

Newsweek skontaktował się z polskim MSZ w celu skomentowania oświadczenia Sikorskiego, które nie zostało oficjalnie poparte przez polski rząd.

Słowa polskiego eurodeputowanego dotarły do Rosji, gdzie jego deklaracja spotkała się z kontr-zagrożeniem ze strony Wołodyna, który kieruje jedną z izb rosyjskiego parlamentu.

„Z takimi deputowanymi Europejczycy będą mieli znacznie poważniejsze problemy niż te, z którymi już dziś się mierzą (uchodźcy, rekordowa inflacja, kryzys energetyczny)” – napisał w niedzielę Volodin na swoim kanale Telegram.

„Sikorski prowokuje konflikt nuklearny w centrum Europy. Nie myśli o przyszłości ani Ukrainy, ani Polski. Jeśli jego propozycje zostaną zrealizowane, te kraje znikną, podobnie jak Europa. Musi zostać zbadany przez psychiatrę, przekazać mandat i pozostać w domu pod nadzorem” – dodał Volodin.

„To dzięki takim ludziom jak Sikorski konieczne jest wyzwolenie Ukrainy nie tylko od ideologii nazistowskiej, ale także jej demilitaryzacja, zapewniająca krajowi statusu nieatomowego” – podsumował członek Dumy.

Newsweek skontaktował się z rosyjskim MSZ w celu skomentowania, czy groźba Wołodyna jest popierana przez Kreml.

4.

Były premier mówi, że Putin „odleciał” i że wojna na Ukrainie może trwać dwa lata (https://www.france24.com/…/20220613-ex-pm-says-putin…)

Były premier Michaił Kasjanow powiedział AFP, że spodziewa się, że wojna na Ukrainie może potrwać nawet dwa lata; ALEXANDER UTKIN AFP/File

Paryż (AFP) – Był pierwszym premierem Władimira Putina, ale Michaił Kasjanow nigdy w swoich najgorszych koszmarach nie wyobrażał sobie, że jego były szef rozpęta wojnę na pełną skalę z Ukrainą.

W rozmowie wideo z AFP Kasjanow, premier Rosji w latach 2000-2004, powiedział, że spodziewa się, że wojna może potrwać do dwóch lat, ale był przekonany, że Rosja może powrócić na ścieżkę demokratyczną.

64-latek, który jako premier opowiadał się za bliskimi związkami z Zachodem, powiedział, że podobnie jak wielu innych Rosjan, nie wierzył w tygodniach przed wojną, że to się rzeczywiście wydarzy.

Kasjanow zrozumiał, że Putin nie blefował, dopiero gdy zobaczył, jak wzywa najwyższe kierownictwo kraju na teatralne posiedzenie rady bezpieczeństwa na trzy dni przed inwazją 24 lutego. „Kiedy zobaczyłem posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Rosji, zrozumiałem, że tak, będzie wojna” – powiedział Kasjanow.

Dodał, że czuje, iż Putin już nie myśli właściwie. „Po prostu znam tych ludzi i patrząc na nich widziałem, że Putin już odleciał [is out of it; nie działa normalnie]. Nie w sensie medycznym, ale politycznym” – powiedział.

Po zwolnieniu przez Putina Kasjanow przyłączył się do rosyjskiej opozycji i stał się jednym z najgłośniejszych krytyków Kremla. Obecnie jest liderem opozycyjnej Partii Wolności Ludowej, czyli Parnas.

Kasjanow powiedział, że Putin, były agent KGB, który w październiku skończył 70 lat, zdołał w ciągu ostatnich 20 lat zbudować system oparty na bezkarności i strachu. „To są osiągnięcia systemu, który za namową Putina jako głowy państwa zaczął działać nawet w bardziej cyniczny, okrutny sposób niż w końcowej fazie Związku Radzieckiego” – powiedział. „Zasadniczo jest to system KGB oparty na całkowitym bezprawiu. Jasne jest, że nie spodziewają się żadnej kary”. Kasjanow powiedział, że opuścił Rosję z powodu wojny i mieszka w Europie, ale odmówił ujawnienia swojej lokalizacji w obawie o swoje bezpieczeństwo. Jego bliski sojusznik i kolega polityk opozycyjny Borys Niemcow został zastrzelony w pobliżu Kremla w 2015 roku.

Kasjanow przewidział, że wojna może potrwać nawet dwa lata i powiedział, że Ukraina musi wygrać. „Jeśli Ukraina upadnie, następne będą kraje bałtyckie” – powiedział. Dodał, że wynik wojny określi również przyszłość Rosji.

Kasjanow powiedział, że „kategorycznie” nie zgodził się z sugestią prezydenta Francji Emmanuela Macrona, że Putin nie powinien być poniżany. Odrzucił także wezwania Ukrainy do oddania terytorium w celu zakończenia wojny. „Co zrobił Putin, żeby na to zasłużyć?” powiedział. „To zbyt pragmatyczne stanowisko. „Uważam, że to jest złe i mam nadzieję, że Zachód nie pójdzie tą drogą”.

Kasjanow uważa, że Putin zostanie ostatecznie zastąpiony przez „quasi-następcę” kontrolowanego przez służby bezpieczeństwa. Ale następca nie byłby w stanie długo kontrolować systemu i ostatecznie Rosja przeprowadzi wolne i uczciwe wybory – powiedział były premier.

„Jestem przekonany, że Rosja powróci na ścieżkę budowy państwa demokratycznego” – powiedział. Ocenił, że przeprowadzenie „dekomunizacji” i „deputinizacji” kraju zajmie około dekady.

„To będzie trudne, zwłaszcza po tej zbrodniczej wojnie”.

Powiedział, że trzeba będzie odbudować zaufanie krajów europejskich, które nazwał „naturalnymi partnerami” Rosji.

Krytycy w przeszłości oskarżali rosyjską opozycję o beznadziejne podziały, ale Kasjanow powiedział, że jest przekonany, że teraz będzie inaczej. „Nie mam wątpliwości, że teraz, po tragedii, której wszyscy jesteśmy świadkami, opozycja się zjednoczy. Rosjanie staną przed ogromnym zadaniem odbudowy swojego kraju. Wszystko trzeba będzie budować na nowo. Zasadniczo cały zestaw reform gospodarczych i społecznych należy rozpocząć od nowa. Są to ogromne i trudne zadania, ale trzeba je będzie wykonać”.

6.

Moskwa dała do zrozumienia, że patrzy „przychylnie” na inicjatywy Watykanu zmierzające do zakończenia wojny. Ale czy istnieją konkretne „okna”? – zastanawia się Corriere della Sera (https://www.corriere.it/…/russia-diplomazia-vaticano…). Corriere pisze:

„Sygnał jest ważny choćby z tego powodu, że został wysłany w momencie blokady negocjacyjnej, ale nastawiony jest bardziej na pomoc humanitarną niż na rozwiązanie konfliktu.

W Watykanie został przyjęty z taką samą i spekulatywną „przychylnością”, ale bez złudzeń co do jego skuteczności.

Oto wysoce wyrachowane słowa, które dyrektor pierwszego departamentu europejskiego rosyjskiego MSZ Aleksiej Paramonow powierzył agencji Ria Novosti wczoraj rano: „Przywództwo Watykanu wielokrotnie deklarowało gotowość udzielenia wszelkiej możliwej pomocy w osiągnięciu pokoju i konica działań wojennych na Ukrainie. Twierdzenia te znajdują potwierdzenie w praktyce. Prowadzimy otwarty i poufny dialog w wielu sprawach, głównie związanych z sytuacją humanitarną na Ukrainie”.

I dalej: „Wszystkie inicjatywy Stolicy Apostolskiej i papieża Franciszka, które mogą prowadzić do pokoju w Europie, są postrzegane z wielkim szacunkiem i oczywiście mogą być użyteczne, jeśli zostaną spełnione odpowiednie warunki”.

Na koniec dyplomata jak zwykle lamentował nad zachowaniem Ukraińców – „mamy do czynienia z ludźmi spoza kontroli jakiejkolwiek władzy” – jakby chciał powtórzyć, że w tej chwili nie ma „warunków”, które mogłyby spowodować pokojową inicjatywę Stolica Apostolska. …

Dlaczego te kojące słowa przychodzą dzisiaj, jeśli nie ma w nich oznak prawdziwej nowości? Aby udzielić formalnie życzliwej odpowiedzi, ale też opóźnić reakcje na pilne sytuacje humanitarne i konieczność zaprzestania walk.

Z pewnością nie umknęło rosyjskim dyplomatom, że w ostatnich tygodniach Watykan odłożył papieskie marzenie o wizycie w Kijowie, na co nieustannie nalegała strona ukraińska. A uwadze współpracowników Franciszka nie umknęła możliwość dialogu, do tego stopnia, że przez jeden dzień wsłuchiwał się w mało wiarygodną inicjatywę misji Matteo Salviniego w Moskwie”. …

8.

Niedzielne wybory municypalne we Włoszech wygrała zdecydowanie proputinowska prawica. Najwięcej głosów spośród trzech partii tego złowrogiego sojuszu (Berlusconi, Salvini, Meloni), zdobyła faszystowska partia „Fratelli d’Italia” („Bracia Włosi; pierwsze słowa hymnu włoskiego) Giorgii Meloni. Która w kampanii wyborczej bardzo zgrywała umiarkowaną.

Zwyciężczyni wyborów municypalnych runęła do Hiszpanii wspierać tamtejszych faszystów i podjudza przeciwko gejom. D.O. ma zestaw słów na tę okazję, ale chwilowo się nimi nie podzieli.

Corriere della Sera był kiedyś jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą gazetą w Europie. Dzisiaj nie. Dzisiaj jest nieformalnym organem Ligi Salviniego. Jako stronnik Salviniego, Corriere nie lubi Giorgii Meloni, ponieważ ci, którzy kiedyś głosowali na faszyzującego Salviniego, teraz coraz bardziej masowo przechodzą na stronę faszystki Meloni (https://video.corriere.it/…/8ce5509e-eb15-11ec-b89b…).

Więc z pewną satysfakcja opisuje hiszpańskie wyczyny triumfatorki wyborów municypalnych. Pani Meloni mianowicie, pojechała, skoro świt do Andaluzji, by wesprzeć swoim „autorytetem” faszystowską partię, niegdyś andaluzyjską, dziś ogólnohiszpańską VOX Santiago Abascala.

Podczas wiecu, po hiszpańsku wyskandowała: «Nie dla lobby LGBT! Żadnej islamistycznej przemocy! Nie dla imigracji! Nie dla wielkich międzynarodowych finansów»!

Tłum entuzjazmował się coraz bardziej z każdym kolejnym „niedla”.

D.O. podejrzewa, że gdyby, ze względu na braterstwo ideologiczne, została poproszona o wsparcie nie przez VOX, ale przez jego polskiego sojusznika – szajkę, tłum entuzjazmowałby się równie energicznie.

Zwłaszcza perspektywa pognębienia LGBT spotkałaby się z entuzjazmem, perspektywa przyszycia prawdziwym lub podejrzanym gejom wielkich różowych naszywek, pręgierzy, obozów koncentracyjnych, tortur i krematoriów dla nich spotkałaby się u moich rodaków z aprobatą. Chociaż tak ochoczo głosują na obleśnego, rozmlaskanego dżentelmena, o którego związkach z jakąkolwiek kobietą poza mamusią – kroniki milczą.

9.

Ale nie to najbardziej zniesmaczyło D.O. we wczorajszy, deszczowy i chłodny dzionek, lecz słowa wypowiedziane przez sekretarza Generalnego NATO, Jensa Stoltenberga, o tym, że „obawy tureckie o własne bezpieczeństwo są uzasadnione” (Turkey’s security concerns are legitimate).

Upadek autorytetu Stoltenberga. W poniedziałek próbował nadrabiać w innych tematach, ale słów o Turcji nie wycofał. Tymczasem Izrael apeluje do swoich obywateli o natychmiastowe opuszczenie Stambułu, gdzie Irańczycy podobno planują serię zamachów.

D.O. wie, że polityka bywa obrzydliwa, ale, żeby aż tak?

Stoltenberg (który marzy o porzuceniu obecnej fuchy i zostaniu gubernatorem norweskiego banku centralnego, a D.O. mu tego serdecznie życzy) mógł równie dobrze powiedzieć te słowa 20 lutego Władimirowi Putinowi. Rosja tak samo była „zagrożona” przez Ukrainę i Zachód, jak Turcja przez ugrupowania kurdyjskie, libijskie, irackie czy syryjskie; a wszędzie tam powysyłała wojska. Zwłaszcza Bogu ducha winnym Kurdom, stanowiącym 20% obywateli Republiki Tureckiej, zgotował krwawą jatkę, podobnej czasem do tej, jaką Putin zgotował Czeczeńcom.

Stoltenberg napluł właśnie na ofiary tego tureckiego agresywnego ekspansjonizmu, jako środka do odbudowy imperium Osmańskiego.

D.O. może zrozumieć, że Norwegowi będzie przyjemniej nie być jedynym krajem Półwyspu Skandynawskiego w NATO, że staje na głowie, by wygładzić ścieżkę do członkostwa w nim Finlandii i Szwecji, ale, żeby aż tak się sqrwić!?

10.

Nowy układ graficzny internetowego wydania „Wyborczej”.

Koszmar.

Znów to samo: projektanci pracują na ogromnych monitorach, zazwyczaj podwójnych, jeden obok drugiego, i nie biorą pod uwagę, że tam po drugiej stronie biedny pan Pikuś, emeryt, ma 14-calowy ekran w laptopie. Dzięki czemu w nowym układzie guzik widzi.

O: tyle się można naczytać, otwierając „Wyborczą” w nowym lay-oucie, 1:1, czyli wielkość 100%. Naprawdę ktoś z kierownictwa na to pozwolił?
Piszą „Dla was zmieniliśmy naszą stronę…” I więcej im się już w manszetce nie zmieściło.
Więc jeśli dla nas, to dziękujemy, poprosimy o stary układ. A i dla was to wyzwanie, skoro macie cymes zmieścić w max 10 słowach, bo więcej nie wchodzi.

Górną trzecią część ekranu zajmuje reklama lub biała plama, jeśli ad-blocker jest czujny. Od spodu masz pasek od Windowsa, więc na ekranie laptopa na informacje pozostaje nieco ponad 1/3, środkową część ekranu. I w tej przestrzeni nie mieszczą się nawet tytuły, o lidach nie wspominając.

Być może nowy układ mniej „waży”, pozwoli zaoszczędzić miejsce na serwerach, ale to to jest identyczne podejście jak pań sklepowych czy pań z poczty: ja mam tu coś do załatwienia, zapisania, zarchiwizowania, a że petent po drugiej stronie szyby stoi, jak ten osioł i czeka, to nie porusza ich jestestwa.

Dodatkowo nowy układ wymusił użycie mniejszych liter, nieczytelnych dla ludzi w pewnym wieku. Można, oczywiście!, powiększyć, ale wtedy strona wyjeżdża poza ekran i czytać się nie da.

Poza tym pozostały wszystkie wady „starej” Wyborczej: brak logiki w układaniu wiadomości, przemieszanie istotnego i wartościowego kontentu z obrażającymi inteligencję puperelami, powtórki tego samego materiału w różnych rubrykach…

Oddajcie nam poprzedni układ albo skorygujcie szybko ten! Tak, jak jest, jest nie do przyjęcia!

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.