26.06.2022
W ubiegłym roku napisałem wakacyjny felieton o Zamościu wspominając osobliwości związane z tablicą poświęconej Róży Luksemburg (1871-1919). Może Czytelnicy pamiętają, że w Centrum Informacji Turystycznej otrzymałem wyjaśnienie, że Róża Luksemburg podpadła pod jakiś paragraf IPN. A dokładniejsze wiadomości znalazłem w haśle niemieckiej wersji Wikipedii, gdzie pod zdjęciem „byłej tablicy” autorzy hasła wyjaśniają, że „tablica została usunięta w marcu 2018 na polecenie PiS-owskiego rządu”.

Wracając z Roztocza i tym razem zatrzymałem się na kawę i lody w Zamościu, odwiedzając już tradycyjnie miejsce, gdzie kiedyś była tablica. Tym razem uciąłem sobie pogawędkę z dwoma mieszkańcami, którzy właśnie w sąsiedztwie prowadzą swoje interesy (handel). Na moją uwagę, że tablicy Róży Luksemburg ciągle nie ma, jeden z nich zauważył, że tu była tablica informująca o zakładzie fryzjerskim, a ta z Różą jest przy następnym numerze. Nie wiem, czy to było dowcipne, ale zauważyłem, że mieszkańcy pewnie nie lubią fryzjerów i komunistów. Na to jeden z nich ripostował, że to nie oni tylko, ci, „co przyjechali spoza”. Ucieszony popularnością Róży Luksemburg wśród miejscowych, zrobiłem sobie przy nieistniejącej tablicy zdjęcie. Z ciekawym graffiti: Różę pamiętamy (załączam). Uspokajająco jeden z moich rozmówców zauważył, na szczęście tablica nie została zniszczona tylko jest w muzeum i być może kiedyś wróci na miejsce.
Ale nie dałem za wygraną i zapytałem o nową inicjatywę akademicką ministra Czarnka w Zamościu. Moi rozmówcy zgodnie stwierdzili, że to żaden minister tylko antyminister. Nie pozostało mi nic innego jak tylko się zgodzić z opinią grodu Jana Zamoyskiego.

