Jacek Pałasiński: Drugi obieg (343)11 min czytania

()

02.07.2022

1.

Seria sukcesów szajki, która wstała z kolan:

• Inflacja rok do roku w czerwcu osiągnęła 15.6%. O tyle spadła wartość twoich pieniędzy, Czytelniku.

• PMI dla polskiego sektora wytwórczego w czerwcu spadł do 44,4 pkt z 48,5 pkt w maju. Kiedy PMI jest powyżej 50 punktów to gospodarka wzrośnie, kiedy poniżej – będzie recesja.

Ponieważ PMI wynosi 44,4 pkt, najniższy od 25 miesięcy, oznacza to, że nasza gospodarka jest lub za chwilę będzie w recesji.

NOTA: PMI to skrót od Purchasing managers’ index, wskaźnik zakupowy menedżerów; jeśli chcecie wiedzieć dokładnie, na czym on polega, obejrzyjcie odcinek „Allegro ma non troppo” z profesorem Witoldem Orłowskim. Najogólniej, surowce i podzespoły, które zostaną wyprodukowane za miesiąc czy dwa muszą być zamówione dzisiaj, im większe zamówienia, tym większy PMI i tym większy optymizm dotyczący wzrostu gospodarczego. Łącząc bardzo niski PMI z wysoką inflacją i praktycznym odcięciem gospodarki od kredytów z winy wysokich stóp dyskontowych, wyciągamy wniosek, że jesteśmy po uszy w lepkiej substancji o nieprzyjemnym zapachu.

Nie zapomnijcie podziękować suwerenowi!

2.

25 rocznica „Handoveru”. Ćwierć wieku temu Wielka Brytania oddała Hongkong Chińskiej Republice Ludowej pod pewnymi warunkami. Warunki przez chińskich komunistów zostały złamane.

Za „Guardianem” (https://www.theguardian.com/…/hong-kong-25-years…)

Xi Jinping wychwalał chińskie rządy nad Hongkongiem, przewodnicząc obchodom 25. rocznicy przekazania miasta przez Wielką Brytanię, podkreślając, pomimo politycznych represji, które uciszyły wszelkie sprzeciwy, że demokracja kwitnie.

South China Morning Post. To była jedna z najlepszych gazet świata. Wyważona. Obiektywna. Międzynarodowa i wielobarwna, jak Hongkong. Popatrzcie, co z niej zrobił ustrój totalitarny, co połamanie traktatu z Wielką Brytanią o przekazaniu pod chińską jurysdykcję tego miasta i terytorium pod warunkiem utrzymania systemu wolnorynkowego i demokracji. Jeśli ktoś ma wątpliwości, po czym najłatwiej poznać faszystę lub innego naziola z lewa czy prawa, to po tym, że nie znosi różnorodności, nie znosi prawdy, po tym że będzie się starał stłamsić wszystkie opinie, niezgodne z jego opinią.
Wszelkie podobieństwa ze współczesną Polską nieprzypadkowe. 

… [Xi] obiecał, że „jeden kraj, dwa systemy” – model zarządzania, w ramach którego Hongkong miał obiecane, że zachowa pewną autonomię i swobody przez 50 lat – przetrwa. „Nie ma powodu, by zmieniać dobry system, należy go utrzymać na dłuższą metę” – powiedział Xi. ….

„Po wielu zamieszaniach ludzie nauczyli się bolesnej lekcji, że Hongkong nie może być nieuporządkowany, nie może sobie na to pozwolić” – powiedział. „Hongkong znajduje się w nowej fazie od nieporządku do stabilności, od stabilności do dobrobytu”.

W ciągu ostatnich trzech lat w Hongkongu doszło do bezprecedensowego odebrania wolności w wyniku narzuconej przez Pekin ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Uwięziono dziesiątki działaczy prodemokratycznych, dziennikarzy i polityków opozycji.

Xi wezwał mieszkańców Hongkongu do przyczynienia się do „wielkiego odmłodzenia narodu chińskiego” i nalegał, by Pekin zawsze działał „dla dobra Hongkongu”.

Lee, były minister bezpieczeństwa, nazwał protesty ruchu prodemokratycznego „wyzwaniami, z jakimi zmagało się miasto”, Xi powiedział, że wprowadzenie ustawodawstwa dotyczącego bezpieczeństwa narodowego i odnowiony system wyborczy „tylko dla patriotów” chroni demokratyczne prawa mieszkańców Hongkongu”.

We Włoszech, P.T. Czytelniku, jest takie przysłowie: „oltre al danno, la beffa”, co oznacza „oprócz szkody – szyderstwo”.

D.O. był i może potwierdzić, że to było absolutnie jedno z najbardziej fascynujących miejsc na świecie, przynajmniej w tych 61 krajach, które D.O. odwiedził. Część wrażeń opisał w swojej książce „Kaczor po pekińsku”. I dlatego nigdy nie daruje chińskiemu naziolowi za to, że wziął pod but taki cudowny melting pot, który był dla świata inspiracją i przykładem.

3.

Borykająca się z covidem Korea Północna nie ma lekarstw, ale znalazła przyczynę wybuchu epidemii. Zaznajomił ją umęczone społeczeństwo sam „szanowany przywódca” Kim Dzong Un. Covid w Pjongjangu? Przybył z południa, z Seulu, z balonami. Epidemia zaczęła się od ludzi, którzy mieli kontakt z balonami z propagandowymi ulotkami, wypuszczanymi z Korei Południowej. 18-letni żołnierz i pięcioletnie dziecko mieli kontakt z „obcymi rzeczami” przed pozytywnym wynikiem testu na wariant Omicron – oznajmił szanowany przywódca.

W najszczęśliwszym kraju świata otoczonym wrogami (co upodabnia Koreę PN do Polski) obok covidu śmiertelne żniwo zbiera także coś, co w Pjongjangu nazywają „tajemniczą chorobą”. O takich drobiazgach, jak chroniczny głód dużej części ludności już D.O. w ogóle nie wspomina, bo to nie jest news: czymże jest głupia śmierć głodowa w obliczu szczęścia z posiadania tak szanowanego przywódcy i jedynie słusznej partii? (co upodabnia Koreę PN do Polski).

Wyjaśnienie z balonami byłoby przekonujące, gdyby nie fakt, że w kwietniu rząd w Seulu zakazał wypuszczania balonów nad teren Korei Północnej i zagroził łamiącym zakaz surowymi konsekwencjami. Więc od kwietnia balony nie latają i to raczej nie one rozniosły zarazę.

4.

Wstyd dla brytyjskiej rodziny królewskiej: w ciągu roku wydała 100 milionów funtów z kieszeni podatników.

Ponad 100 milionów funtów, pół miliarda złotych, dokładnie 546 milionów wydanych w zaledwie 12 miesięcy! To 17% więcej niż przed rokiem. Rachunek przedstawiony rządowi pojawił się równocześnie z wiadomością, że książę Karol przyjmował od katarskiego milionera teczki i torby z supermarketu wypełnione gotówką, jakieś 3 miliony funtów w banknotach, na szczęście nie w bilonie. Pieniądze były „na cele charytatywne” i administracja księcia Karola powiedziała, że na te cele pieniądze zostały wpłacone, co do ostatniego grosza, ale ponieważ nikt nie wie, ile ich w tych teczkach i torbach było, więc zweryfikować tego nie można.

Kosztowna rodzinka na zdjęciu z 2019 r.

Te 100 mln funtów (dokładnie 102,4) to pieniądze na utrzymanie rezydencji i wspierania monarchów w ich „pracy”, polegającej zasadniczo na funkcjach reprezentacyjnych i tzw. miękkiej dyplomacji. 102,4 milionów to 1,29 funta na obywatela, wliczając oseski. Niedużo? Może, ale mamy światowy kryzys energetyczny, zwiększone wydatki wojskowe i na pomoc Ukrainie, no i oczywiście konsekwencje Brexitu. Nikt ich nie policzył dokładnie (ze wstydu pewnie), ale koszty Brexitu są niemałe.

„Rodzina królewska – powiedział rzecznik przed ujawnieniem danych – jest bardzo świadoma wzrostu kosztów życia ludzi”.

D.O. nie ma pewności, czy w te 102 miliony funtów wliczono koszty obrony drugiego syna królowej, księcia Andrzeja, w śledztwie w sprawie wykorzystywania seksualnego nieżyjącego amerykańskiego pośrednika i seryjnego gwałciciela Jeffreya Epsteina. Książe, jak twierdzą oskarżyciele i świadkowie, obficie korzystał z panienek dostarczanych mu przez Epsteina.

Sporo kosztuje także obsługa prawna prywatnego śledztwa po zarzutach, że rodzina królewska i personel dworski zastraszali Meghan Markle.

5.

Izrael ma nowego premiera. Zgodnie z umową koalicyjną Jair Lapid, lider centrystycznej formacji Jesz Atid (Jest przyszłość), objął urząd premiera ad interim, zastępując Naftalego Bennetta, lidera bardzo prawicowej koalicji „Jamina”, z którą Jesz Atid pozostaje w koalicji. Funkcję tę Lapid będzie sprawował do nowych wyborów, wyznaczonych na 1 listopada, a dokładniej do czasu, kiedy wyłoniona w tych wyborach nowa większość będzie w stanie sformować rząd.

Jair Lapid zastąpił na stanowisku premiera Izraela Naftalego Bennetta. Co było przewidziane w umowie koalicyjnej

Lapid, który autor słusznego powiedzenia, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki” ma cztery miesiące na przekonanie Izraelczyków, że się nadaje na premiera, bo prawica ma co do tego spore wątpliwości.

6.

Pamiętają może Czytelnicy? D.O. pisał o tym kilkakrotnie, a i pierwszy obieg, choć duszony przez kościelne naciski, nie całkiem to ukrywał: Watykan, używając bardzo podejrzanych, nawet poszukiwanych przez organy ścigania za oszustwa, kupił w centrum Londynu ogromny gmach po Harrodsie za 300 milionów euro. Jeden ważny kardynał (Becciu) stracił posadę, a teraz w Watykanie trwa w tej sprawie proces. Pewnie nic z niego nie będzie, bo właśnie sięgnął odpowiedzialności samego papieża, ale niektóre media, co nie dziwi, nadal tym żyją.

Biznes stulecia Watykanu: kupił za 300 milionów sprzedał za 186.

No. To teraz, po kilku latach starań, Watykanowi ten budynek udało się odprzedać. Za 186 milionów euro (https://www.repubblica.it/…/vaticano_venduto…/…). Nabywcą jest fundusz o nazwie Bain Capital byłego kandydata na prezydenta USA Mitta Romneya.

Biznes stulecia. Można się domyślać od kogo robienia interesów uczyła się szajka. Poza Krzywomordym oczywiście, bo państwo zrujnuje, ale z pewnością sam na tym zarobi.

7.

Wojna trwa w najgorsze, a tymczasem Ukraina odniosła nad Rosją zwycięstwo o charakterze kulinarno-kulturalnym. W 2019 roku rząd Ukrainy zwrócił się do UNESCO o wpisanie na listę światowego dziedzictwa kulturowego …barszczu, jako tradycyjnej zupy ukraińskiej.

Pierwsze wielkie zwycięstwo Ukrainy nad Rosją. W wojnie barszczowej.

Reakcja Moskwy była natychmiastowa. Z @Russia, oficjalnego profilu Kremla, odpowiedziano, że to uzurpacja, bo barszcz, jak wiadomo, to tradycyjne danie rosyjskie i z Ukrainą nie ma nic wspólnego. A podanie Kijowa o wpisanie go do rejestru dziedzictwa kulturalnego Ukrainy to przejaw „szowinizmu”.

No, ale sześcioosobowy komitet UNESCO, po zbadaniu sprawy, a nawet po jej rozgryzieniu, uznał za uzasadniony wniosek Ukrainy i do rejestru zagrożonego dziedzictwa kulturalnego barszcz wpisał.

https://news.topwirenews.com/…/unesco-inscribes…/

Komitet UNESCO podkreślił, że wojna zagroziła „żywotności” kultury zupy na Ukrainie. „Barszcz ukraiński – narodowa wersja barszczu spożywanego w kilku krajach regionu – jest integralną częścią ukraińskiego życia rodzinnego i społecznego. Przemieszczanie się ludzi (stanowi zagrożenie)… ponieważ ludzie nie tylko nie są w stanie gotować lub uprawiać lokalnych warzyw na barszcz, ale także spotykać się… podważając społeczny i kulturowy dobrobyt społeczności”.

Minister kultury Ukrainy Ołeksandr Tkaczenko napisał na Telegramie, że „zwycięstwo w wojnie barszczowej należy do nas… Ukraina wygrała już w wojnie barszczowej i wygra w tej wojnie wojskowej”.

Tego nam Polakom wrogie siły nie odbiorą!

W odpowiedzi osławiona rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa skrytykowała UNESCO za próbę przypisania barszczu określonemu „narodowi lub narodowości… To jest ksenofobia” – powiedziała. A na ksenofobii to ona i jej zbrodniczy mocodawcy to się dobrze znają.

D.O. obawia się, że ta wojna może się rozszerzyć na inne kraje. Bo barszcz ukraiński to jedno, ale barszczyk w czystej postaci w filiżaneczce, z ewentualnym pasztecikiem to polska specjalność i jeśli UNESCO tego nie uzna… No, o mniejsze rzeczy wybuchały wojny!

Krwawy sułtan nie da się wywieść w pole. Dla S i SF NATO dopiero, jak natorturuje i nazabija Kurdów odesłanych mu ze Szwecji. Polityka, to wielkie świństwo. Ile razy w historii kupczono tak losem Polaków? A historia narodu kurdyjskiego, ofiary rozbiorów aż pięciu państw, tak bardzo równoległa do historii Polaków. Z tym, że Kurdowie dojrzalsi intelektualnie. 

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.