Jacek Pałasiński: Drugi obieg (360)11 min czytania

()

.

10.07.2022

1.

Arco delle campane, Łuk dzwonów, Miasto-państwo Watykan.

Ding. Ding din don, pam pim pam, dong, dong trlllding, ding… Watykańskie dzwony znad Arco delle Campane dyskretnie przypominają w południe, że pora już wrzucać kluski, nastawiać sugo. Zaraz w rozgrzanym powietrzu rozniesie się zapach skwierczącego na oliwie czosnku, peperoncino doda sprawie pikanterii… Rzymski, letni weekend, wojny wydają się tak daleko…

2.

Wiatr od morza przynosi odrobinę ukojenia, kiedy stanie się dosłownie o kilka kroków od niego. Sto metrów dalej jakby go w ogóle nie było.

– Due caffè, per favore!

Młoda, wysoka, ładna kobieta sprawnie krząta się wokół ekspresu, ale wzrok przykuwają jej ręce, wytatuowane od ramion aż do dłoni, prawdziwy komiks. Jak można się tak trwale oszpecić?

Ach, to caffè…

Taka sobie knajpeczka przy portowej ulicy. Obok kiosk z pyszną kawą i wytatuowaną panią.

“Il caffè è un piacere, se non è buono, che piacere è?” To slogan, którym przez dziesięciolecia tu reklamowano lavazzę, jej twarzą był genialny i wszechstronny aktor Nino Manfredi. „Kawa to przyjemność, jeśli nie jest dobra, to co to za przyjemność”?

Buono, buono è il caffè wytatuowanej barmanki na portowym nabrzeżu.

– Quanto è?

– Due caffè, due euro, grazie.

Dwie duże przyjemności za połowę tego, czego w Warszawie żądają za przyjemność znacznie mniejszą…

3.

Oczopląs. Normalnie oczopląs. Żeby to i owo przykupić, wizyta w supermarkecie, a tam pyszności kolorowe leżą i kuszą, jak damy z Place Pigalle: „Vien, vien mon cherie, no weź mie na ręce, upieść, napawaj, nasyć się mną do pełna, do przesady, do obłędu”… A tam mątwy, moscardini, ośmiornice jedno i dwurzędowe, przegrzebki (cappasante, st. jacques), surowe i au gratin, cozze, surowe lub w białym winie, tylko wrzucić na spaghetti, vongole jak wyżej i ryb morskich wybór wyśmienity, choć królują orata (dorada) i branzino (labraks, czy jak kto woli okoń morski). Pasibrzucha błogi raj.

Syreny Odysa to pikuś w porównaniu z takim stoiskiem. W supermarkecie niecały kilometr od morza.

To nie syreni śpiew kusił Odyseusza, tylko witryny z całym tym dobrem.

Ale to nie Kyrke odwiodła D.O. od oszalałego oddania się pokusie, tylko Glapa i szajka, do której od dawna należy: po przeliczeniu na złote podnosisz, Polaku, głowę i przechodzisz mimo: „już mi się odechciało”.

Jak za komuny.

4.

Znowu nie zmarzliśmy. Rano milusio, 25 stopni, po południu 34. Ale nie jest źle, powiał wiaterek, w Rzymie rzadkość, odkąd znikł wiatr ponentino, który przez kilka tysiącleci, a pewnie i dłużej, chłodził od zachodu rzymskie wieczory. Ale na początku lat 70., na jednym ze wzgórz w pobliżu Via Boccea postawiono potwornościowiec, czyli dziesięciopiętrowy blok o długości kilometra i ponentino znikł. Ale teraz coś wieje, więc da się żyć.

Dom, który – jak się mówi – pozbawił Rzymu popołudniowego wiatru zwanego ponentino, więc i wieczorem nie ma ochłody.

Żyć, oszczędzając wodę, bo jej brak. Jak co roku na przedmieściach Rzymu pali się wszystko: trawy, drzewa, makia śródziemnomorska. Ale nie można tego gasić, bo strażacy nie mają wody. Dymy nad miastem, a to z jednej, a to z drugiej strony.

Pierwsza wiadomość w Corriere della Sera. Mediolańczycy trochę cieszą się z nieszczęść Rzymu i odwrotnie, dlatego, jeśli coś się złego przydarzy w Mediolanie, zapewne znajdzie się to na pierwszej stronie „la Repubbliki”. Teraz płonie dzielnica Centocelle. Via Palmiro Togliatti (zbrodniarz komunistyczny, szef Kominternu, podpisywał wyroki śmierci na komunistów spoza ZSRR, m.in. na polskich i włoskich, a mimo to ma swoją ulicę!). Odkąd D..O. pamięta, tam latem zawsze były pożary, które – patrzcie, co za traf! – zawsze wybuchały w którymś z gigantycznych szrotów, a jest ich tam z pół tuzina, i ogień przenosił się z jednego na drugi. Kolejna mafijka, ale kto ma to ukrócić?

Rzym znów płonie. Tym razem to nie Neron, tylko lokalna mafia złomiarzy.

A i pożary rzadkich tutaj lasów to też podpałki. Kiedyś wreszcie jakiś burmistrz się podda i powie, że tam już można budować kolejne betonowe osiedla.

5.

Nb. niedaleko stamtąd, przy Via Tuscolana policja aresztowała wreszcie „serial wandala”, człowieka, który niszczył w dzielnicy samochody, a to rozbijając przednie szyby, a to urywając lusterka, a to tłukąc reflektory (nawet nie chcecie wiedzieć, ile kosztuje dziś reflektor, od przyzwoitego samochodu!). Serial wandalem okazał się 81-letni staruszek. Miał światu za złe (https://roma.repubblica.it/…/vandalo_seriale…/…). D.O. go rozumie, bo też ma. Ale samochodów nie niszczy.

6.

Po Rzymie znów przechadzają się dziki. No i oczywiście szczury.

Dziki idą na ostry dyżur. Jakby Rzymianie brali z nich przykład, to też by przechodzili po pasach.

Ostatnie stado dzików sfilmowano smartfonem, kiedy grzecznie, zgodnie z przepisami, przechodziły po pasach kierując się do szpitala Niepokalanej przy via dei Monti di Creta, niedaleko Via Boccea (VODEO: https://video.repubblica.it/…/roma-il…/420426/421362…)

7.

Rząd Draghiego wisi na włosku. Chce go obalić poprzedni premier, Giuseppe Conte. Conte – może P.T. Czytelnicy pamiętają, to prywatny adwokacik, występujący zazwyczaj w obronie wielkich koncernów przed konsumentami. Wyciągnięty znikąd jak królik za uszy z kapelusza magika, przez bardzo szkodliwego demiurga, niegdyś radykalnego komika Beppe Grillo. Conte był, jest i pozostanie nikim, bo podobnie, jak Krzywomordy Liliputa, tak Conte ma w kiszce stolcowej palec Grillo. A on nie słucha żadnych racji, bo jemu słońce z kiszki stolcowej świeci i już.

I pomyślcie, jak ciężką rolę ma Draghi, wybitny ekonomista, były, chciałoby się powiedzieć – cudotwórczy, prezes Europejskiego Banku Centralnego: musi debilowi tłumaczyć, że nie można wszystkim rozdać tyle pieniędzy, ile Grillo uważa za stosowne, bo to rozwali gospodarkę i wypchnie Włochy z UE, prosto w nędzę, w jakiej żyły przez stulecia. Niestety, do debila nic nie dociera…

Grillowy Ruch 5 Gwiazd już się rozpadł, ale partyjka, która się z rozłamu wyłoniła ma w sondażach od 1 do 3%. Za to resztki R5* w ostatnim sondażu miały jeszcze 10,7%, połowę tego, co ma pierwsza obecnie we Włoszech (Ale nie w Parlamencie!) faszystowska partia „Fratelli d’Italia”. Gazety piszą, że gdyby Conte, na rozkaz Grillo, opuścił koalicję, to 15 jego deputowanych przejdzie do partyjki rozłamowej i nadal będzie wspierać Draghiego.

Mussolini mawiał, że „Włochami nawet można rządzić, ale nie warto”.

Coś w tym jest.

8.

D.O. pisał o dramatycznej sytuacji na Śri Lance, więc się wcale nie zdziwił, tym, co wydarzyło się w Colombo. Tłum zajął pałac prezydencki, a spalił rezydencję premiera Wickremesinghe’a. Problem w tym, że zajęcie i zniszczenie pałacu prezydenckiego i zapowiedziana na środę dymisja prezydenta Radżapaksy sytuacji nie poprawi.

No, ale co sobie tłuszcza pofolgowała, to jej.

9.

Na Bali odbyło się zebranie ministrów spraw zagranicznych grupy G20. Przyjechał Ławrow z zadaniem przehandlowanie otwarcia kanału na eksport ukraińskiego zboża za zniesienie sankcji. Został jednak przykładnie zbojkotowany i wyjechał bez załatwienia czegokolwiek, międląc, jak to międlarze robią, pod nosem coś o „absolutnej rusofobii i antyrosyjskiej histerii”.

Teraz tu był summit szefów dyplomacji G20, za parę miesięcy – summit szefów państw i rządów tych krajów (Do których Polaka nie należy, bo dzięki szajce, nikt się z nią nie liczy).

I pypeć mu na grób.

Bo losy świata decydowały się w sąsiednim pokoju, gdzie Antony Blinken rozmawiał a Wangiem Yim. To pierwsze po wielu miesiącach spotkanie na tak wysokim szczeblu arcywrogów. Fakt, że do niego doszło uznano za coś pozytywnego. Fakt, że trwało 5 godzin – za coś jeszcze bardziej pozytywnego. Ale zawartość i rezultaty rozmów – już nie.

Zaczęło się podobno od sposobu uniknięcia przypadkowego starcia zbrojnego na Morzu Południowochińskim. I tutaj osiągnięto jakieś porozumienie. Potem Blinken zażądał, by Chiny porzuciły swoja „neutralność” wobec Rosji: „Wobec tak jaskrawej agresji nie można być neutralnymi” – miał powiedzieć. Ale Wang odpowiedział, że to możliwe, ale USA mają znieść wszystkie sankcje na Chiny, a Blinken na to, że nie ma mowy, dopóki są takie makroskopijne łamania praw człowieka w Chinach, a szczególnie w Sinciangu i Hongkongu i dopóki Chiny prowadzą tak agresywną politykę ekspansjonistyczną i dopóki ich hackerzy uderzają tak mocno w USA i ich sojuszników. No i już było źle. Ale wtedy doszło do Tajwanu i chińskich wobec niego prowokacji. Blinken podtrzymał stanowisko prezydenta Bidena, że w razie chińskiego ataku, Stany Zjednoczone staną do walki w obronie pięknej Formosy. I zebranie skończyło się… Nie uwierzą państwo! Oświadczeniem Wanga Yi o „amerykańskiej sinofobii i antychińskiej histerii”.

Zaczęło się dobrze, a kończyło jak zwykle… Spotkanie ministrów SZ Chin i USA nie przyniosło pozytywnych rezultatów, a Xi ponowił deklarację, że ma zamiar zwiększyć współpracę z Rosją we wszystkich dziedzinach. Oj, trzeba się będzie natrudzić…

No, jakby się z Ławrowem umówili!

10.

Ale D.O. chciałby ze smutkiem skonstatować, że na Bali, na tak ważnym dla losów świata spotkaniu, nie było ani jednego polskiego dziennikarza. Że agencyjne wzmianki o tym spotkaniu zamieszczano gdzieś daleko za wypadkami drogowymi, kłótnią Glapińskiego z Siemoniakiem i dyskusją o potworze z Loch Ness, w którego w tym sezonie wcielony został Tomasz Lis.

Jesteśmy jednak małym, bidnym grajdołkiem, odgrodzonym od reszty świata biało-żółtym i biało-niebieskim wiatrochronem. Że lubimy żyć we własnym smrodku i świeże powietrze wydaje nam się trucizną.

I pypeć z nami…

W samochodzie D.O. zbiornik paliwa ma pojemność 50 litrów. Miał jeszcze prawie ¼ zbiornika, komputer mu pokazywał, że przejedzie ponad 150 km, kiedy na autostradzie tuż za Florencją zatrzymał się zatankować. I proszę: wydarzył się cud! Zdaniem tej pompy wlało się 49, 4 litra paliwa. Na widok, że D.O. robi zdjęcie, właściciel zaczął D.O. grozić.
W takich sytuacjach, gdy się o tym opowiada, Włosi, w tym policja i karabinierzy, rozkładają bezradnie ręce mówiąc „Siamo in Italia”, jesteśmy we Włoszech. Tutaj takie cuda na każdym kroku, niestety.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.