11.07.2022
.
W toczącej się kampanii wyborczej do opinii publicznej docierają tylko takie tematy, na jakich zależy głównym graczom – Jarosławowi Kaczyńskiemu i Donaldowi Tuskowi.
Prezes Polski gra na emocjach swojego (ale nie tylko) ludu waląc w tych, którzy walczą o akceptację poczucia własnej płci – innego niż zapisanego w dokumentacji aktu urodzenia. To wielki dramat tych ludzi i ich rodzin, ale prezes na spotkaniach „ze swoimi” wulgarnie żartuje a „swoi” rechocą. Nie warto zajmować się prezesem i jego ludźmi, szkoda na to czasu…
Donald Tusk wrzucił temat czterodniowego tygodnia pracy zapowiadając przeprowadzenie stosownych badań pilotażowych, oczywiście po zwycięskich dla opozycji wyborach. To ciekawy i ważny temat, warto się nad nim pochylić…
Zacznę od tego, że to ostrożna zapowiedź. Przeprowadzenie porządnych badań pilotażowych dotyczących tak radykalnej zmiany, to zajęcie nie na tygodnie czy miesiące. Taki pilotaż, przeprowadzony w kilku celowo dobranych gminach to zajęcie na kilka lat. To ta formalna strona zgłoszonego przez Donalda Tuska pomysłu.
Ta ważniejsza strona, dotycząca skrócenia czasu pracy do czterech dni w tygodniu, warta jest pochylenia się nad nią. No to spróbujmy…
Zacznę od pojęcia pracy skoro ma to być skrócenie tygodniowego czasu pracy. Pamiętam z dawnych lat i sam tak mówiłem studentom, że praca to świadoma i celowa działalność człowieka, w której procesie następuje zmiana środowiska tak, aby było ono lepiej dostosowane do ludzkich potrzeb. Pamiętam też takie wielkie teorie mówiące, że to praca stworzyła człowieka, że staliśmy się ludźmi poprzez pracę. W tej definicji pada słowo „świadoma” – to ważne, nie każda działalność zmieniająca środowisko jest pracą mimo, że realizowana jest funkcja celu.
Można o tym długo jeszcze, ale idźmy dalej…
Pamiętam też takie wielkie kategorie związane z pojęciem alienacji i to klasyczne wyróżnienie trzech poziomów alienacji u młodego Marksa w „Rękopisach filozoficzno-ekonomicznych z 1844 roku”. Były to:
- alienacja produktu pracy
- alienacja procesu pracy
- alienacja samej istoty gatunkowej człowieka.
Tych wszystkich, których odrzuca autor takich przemyśleń, chce powiadomić, że w głośnej encyklice Karola Wojtyły znanego też jako Jan Paweł II – „Laborem exercens”, znajdujemy wprost nawiązania do tych form alienacji opisanych przez młodego Karola Marksa.
Przywołanie tych dużych kategorii jest mi potrzebne do tego, by powiedzieć taką prostą sprawę – praca człowieka to albo robota, albo praca. Robota to te czynności, w których występuje duży udział wysiłku fizycznego, pracują mięśnie; oczywiście pod kontrolą umysłu. Człowiek robiący robotę odczuwa przede wszystkim zmęczenie fizyczne, robota może być katorżnicza, robota to często forma odbywania kary w obozach pracy w totalitarnych państwach czy systemach – patrz gułag w ZSRR.
Robota może przynosić i przynosi satysfakcję ludziom, ale to raczej wyjątek niż reguła.
Po drugiej stronie jest praca. Praca to taka działalność człowieka, w której zaangażowane są zdolności intelektualne i myślenie. Ta część wysiłku fizycznego, jaka też występuje, bo musi, to niewielka część tak rozumianej pracy. W procesie pracy zaspakajamy przede wszystkim potrzeby wyższe – potrzeby wiedzy, piękna i samorealizacji.
Robota natomiast zaspakaja potrzeby fizjologiczne, takie jak głód, pragnienie, utrzymywanie stałej temperatury i inne takie podstawowe potrzeby człowieka.
Piszę to po to, aby było jasne – zmniejszenie czasu pracy do czterech dni może dać wzrost wydajności i efektywności w tych rodzajach działalności człowieka, w których zaspakajane są potrzeby wyższe, a więc w procesie pracy. Zmniejszenie czasu w stosunku do ludzi wykonujących robotę może przynieść poczucie ulgi i zmniejszenie zmęczenia czy znużenia (przypomnę: zmęczenie to wtedy gdy intensywnie robiliśmy coś, co wymaga dużego wysiłku i potem jesteśmy zmęczeni, znużenie to stan, w którym odczuwamy zmęczenie, zanim zaczniemy cokolwiek robić).

Powiem prosto – robotę powinny robić roboty, sama nazwa to mówi. Praca jest dla ludzi, to w pracy ludzie mogą wyrażać siebie, zaspakajać te duże potrzeby.
Wybiegając o te drobne 50 -100 lat do przodu wierzę, że tak właśnie będzie: wszystkie roboty będą robić roboty a ludzie (jeżeli jeszcze będą) będą oddawać się pracy.
To są dwa światy, dwa różne światy.
Warto zaczynając takie programy wiedzieć coś o skali komplikacji, jakie one niosą. Znamy już wyniki takich eksperymentów w kilku krajach – Polska może dołączyć do tej grupy.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
