08.08.2022
Pamiętam czasy, gdy na początku lat 70. tematem wielu rozmów i dyskusji stały się książki Mariana Brandysa „Koniec świata szwoleżerów”. Mało w nich było odniesień do tego, co tam i wtedy, ale i tak wielu myślało o tym, jak bardzo aktualne są losy tamtych bohaterów z czasów Księstwa Warszawskiego i wojen napoleońskich dw porównaniu z tym, co było potem, w czasach Królestwa Polskiego.
W latach 70. ludzie sprzed wielkiej wojny i czasów strasznej okupacji, a potem trudnych lat PRL mieli już za sobą młodość lat i lata „małej stabilizacji” Wiesława Gomułki a przed sobą socjalizm konsumpcyjny Edwarda Gierka. Trzeba było dziesięciu lat, aby nastąpiło przesilenie, jakie nastąpiło po strajku sierpniowym i powstaniu Solidarności. Potem był stan wojenny i zmiana polityczna po Okrągłym Stole.
A potem było, jak było; a teraz jest, jak jest – po trzydziestu latach budowania nowej Polski mamy Jarosława Kaczyńskiego i jego Zjednoczoną Prawicę, który dla utrzymania się przy władzy, rozumianej jako gwarancja uzyskiwania relatywnie dużych pieniędzy dla „swoich” gotowa jest na wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej, ponieważ ta straszna Unia nie pozwala na pełne zawłaszczenie wymiaru sprawiedliwości i blokuje wypłatę naszych pieniędzy z KPO.
Wsłuchując się w ton debaty o tym, co nas czeka zimą: niedogrzane mieszkania, ciemne ulice i żywność tak droga, że pewnie trzeba będzie uruchomić wydawanie darmowej zupy dla głodnych ludzi, powrót do komunikatów o stopniach zasilania energią elektryczną dla różnych regionów i miast, wprowadzenie „stanów nadzwyczajnych” pozwalających na zawieszanie podstawowych praw obywatelskich, a nawet odłożenie terminu wyborów na „lepsze” dla władzy czasy, masowe represje wobec uczestników ulicznych protestów, których próbki służby Mariusza Kamińskiego zademonstrowały wobec strajkujących kobiet, aktywizację narodowców Bąkiewicza i oddziałów Obrony Terytorialnej, którą przecież wymyślił, jako swoją prywatną armię taki „geniusz wojskowy” jak Antoni Macierewicz – myślę że może to już czas na ogłoszenie końca świata pięknoduchów.
Bez względu na to, ile z tych wymienionych wyżej ponurych zapowiedzi sprawdzi się faktycznie (być może to tylko wierzchołek góry lodowej i będzie jeszcze gorzej), jedno jest pewne – zagrożenie egzystencjalne odsunie na plan dalszy wszystkie takie subtelności jak praworządność, przestrzeganie zapisów Konstytucji, niezawisłość sędziów, prawdomówność polityków i co tam jeszcze chcecie. Zgodnie ze „starym, ale jarym” schematem Maslova zapisanym w jego piramidzie potrzeb człowieka najważniejsze są potrzeby fizjologiczne: potrzeba zaspakajania głodu, pragnienia, utrzymywania stałej temperatury i oddychania. Blokada w zaspakajaniu tych potrzeb skutkuje po prostu śmiercią naszego organizmu, stałocieplnego, myślącego zwierzęcia.
Pierwszą z potrzeb, ponad fizjologią, jest potrzeba bezpieczeństwa, a z nią będzie coraz większy problem w tym coraz bardziej rozedrganym świecie. Braki w zaspokojeniu tej potrzeby rzutują negatywnie na następną w piramidzie potrzeb – potrzebę przynależności. Mówiąc wprost – powoduje to rozpad albo znaczne osłabienie więzi społecznych pomiędzy ludźmi a tym samym niemożność budowania poczucia wspólnoty.
Taki scenariusz to wymarzony scenariusz dla despoty: to on rozdziela żywność i decyduje komu będzie zimno a kto zmarznie, bo nie nazbierał chrustu – w takich czasach „efekt flagi” – skupienie się przy władzy jest szczególnie mocny.
Zostawmy wszystkie pozostałe potrzeby z piramidy Maslova. To, co wyżej wystarczy, aby sprężyć się już teraz, póki jeszcze lato, póki nie ma zapaści na rynku żywności; zapaści, której przecież nie opanuje premier Sasin, (przypomnę czasownik „sasinić”, jaki powstał jako klamra „osiągnięć” tego polityka).
No to – co robić?
Wszystko, co doprowadzi do odejścia tej ekipy. Niech każdy na miarę własnych możliwości zacznie, a efekt może zadziwić wszystkich.
Koniec świata pięknoduchów – teraz liczą się konkrety!

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

