Wojtek Skulski: 42 lata temu…4 min czytania

()

03.09.2022

…ziarna katastrofy zostały zasiane na samym początku. W ruch został puszczony piekielny mechanizm, który musiał doprowadzić do twardej konfrontacji. Mechanizm polegał na tym, że misją „S” była rewindykacja. Każdy związek zawodowy tak ma, ale w normalnym zachodnim kraju konflikty związków zawodowych z pracodawcami mają charakter lokalny, a nie ogólnokrajowy.

Typowy zachodni związek zawodowy konfrontuje się z konkretnym pracodawcą, a nie z całym organizmem państwa. W nowoczesnych zachodnich krajach pracodawca od dawna nie dysponuje siłą militarną, więc nie może jej użyć w konflikcie z pracownikami. (W wieku XIX i początkach XX pracodawcy mieli dostęp do przemocy, co opisał Reymont w „Ziemi Obiecanej”. Ale od dłuższego czasu już tak nie jest.) Nowoczesne zachodnie państwo ma siłę militarną, ale państwo pozostaje arbitrem, a nie stroną konfliktu. Natomiast w PRL–u państwo było jednym wielkim ogólnopolskim przedsiębiorcą, naprzeciw którego stanął ogólnopolski związek zawodowy. Konflikt był jeden–na–jednego na poziomie ogólnokrajowym. Państwo mogło użyć siły militarnej, zaś związek zawodowy nie. Tylko jedna strona miała tę opcję. To był pierwszy piekielny element tego mechanizmu.

Drugim elementem była samonapędzająca się eskalacja kadrowa w „S”. Na początku przeważali bohaterowie i ludzie ogólnie bardzo uczciwi. Głównie tacy podejmowali ogromne ryzyko, jakim były strajki. Jednak po stworzeniu ogólnopolskiej organizacji, „S” stworzyła okazje do spektakularnych karier. Oczywiście znaleźli się chętni, który byli znacznie mniej kryształowi. Główną drogą do zrobienia szybkiej kariery było przebicie poprzedników radykalizmem, który wydawał się bezpieczny, skuteczny, i tani. Każdy następny rzut karierowiczów musiał się przebić przy pomocy jeszcze większego radykalizmu, który stawał się wręcz karykaturalny. Przysłowiowym przykładem głupiego radykalizmu stało się tupnięcie, od którego zagrają kuranty na Kremlu.

Trzecim piekielnym elementem był brak hamulców mogących spowolnić eskalację. Czwartym elementem był brak dyscypliny. „S” była pospolitym ruszeniem pozbawionym efektywnego przywództwa zdolnego wymusić dyscyplinę na członkach. Każdy przywódca „S” ryzykował natychmiastowe odstawienie na boczny tor przez niezadowolonych podwładnych, którzy mogli sobie wybrać kogoś bardziej radykalnego. Radykalizm był mylony ze skutecznością, więc był najwyżej ceniony w „S”. Te wszystkie mechanizmy były wbudowane w samą istotę związku. One spowodowały, że jedynym akceptowanym kierunkiem było „naprzód” w kierunku zmiecenia komuny z powierzchni kraju, co przy braku rozeznania wydawało się realne.

Piątym piekielnym elementem były silne akcenty antyrosyjskie i narodowowyzwoleńcze, bo mit założycielski Polaka to jest krzywda zawiniona przez Rosjan. To się natychmiast dołączyło, czy właściwie wylazło na wierzch. Resentymenty antyrosyjskie prowadziły do realnych błędów politycznych, których niestety nie można było uniknąć, skoro w „S” każdy robił z grubsza to, co chciał. Ruch społeczny ani niewyposażony w żadną siłę militarną, ani w realne przedstawicielstwa dyplomatyczne mądrze by zrobił, gdyby nie wysyłał przesłania do narodów Europy Wschodniej. Niestety, pokusa drażnienia niedźwiedzia okazała się nie do odparcia. Akcenty antyrosyjskie przypominały niedźwiedziowi, że tolerowanie takich wyskoków pokaże Zachodowi, że niedźwiedź się cofnął przed tupaniem nieuzbrojonego tłumu. To byłby realny koniec potęgi niedźwiedzia i niedźwiedź o tym wiedział.

Szóstym elementem była realna groźba ze strony Rosjan. Rosjanie wtedy stanęli przed „być albo nie być” swojego europejskiego imperium i byli zdeterminowani, żeby je utrzymać kosztem kilku tysięcy ofiar. Co ta groźba oznaczała, to wcześniej widzieliśmy w Budapeszcie, a teraz widzimy w Ukrainie. Kto jak kto, ale polscy generałowie znakomicie to wiedzieli, bo przeszli przez swoje przeżycia na nieludzkiej ziemi. Wiedzieli, że jeśli wejdą Rosjanie, to zarówno oni sami, jak i Komisja Krajowa „S” będą razem leżeli w jednym rowie.

Cały ten mechanizm doprowadził „S” do niekontrolowanej eskalacji oraz do ogólnopolskiej konfrontacji z machiną państwa. Kierownictwo kraju zwlekało z użyciem opcji militarnej tak długo, jak się tylko dało. Ale w końcu się nie dało odwlekać, bo już czekały bratnie siły i w perspektywie rów.

No i w końcu opcja militarna została użyta niemalże w ostatniej chwili.

Wojtek Skulski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

8 komentarzy

  1. adam 05.09.2022
    • slawek 06.09.2022
      • adam 07.09.2022
        • slawek 09.09.2022
  2. BM 06.09.2022
  3. narciarz2 06.09.2022
  4. slawek 09.09.2022
  5. narciarz2 17.09.2022