Andrzej Lewandowski: Miło było!3 min czytania

05.12.2022

ECHA WYDARZEŃ:

Lektury przed meczem z Francuzami niosły wykluczające się wnioski.

Poczynając od przewidywania manta okrutnego (bo mistrz świata przeciw drużynie wciąż przeciętnej, choć z awansem), po skrajny optymizm. Przecież „dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy”…

Skończyło się jak przy prognozach logicznych i przy użyciu chłodnych głów być mogło: Bonaparte (ten wyśpiewany w Mazurku) podtrzymał jednak „swoich”, a prezydent Francji, wczoraj ponoć pytany o wynik, okazał się mądrzejszym wróżem niż dziesiątki mądralińskich.

Francja wygrała 3:1, a pokonani – POLACY rozegrali mecz tak dobry, że nie widzę cienia porównania z tymi, które dały awans.

Gdy odpadły kajdany grania defensywnego i do głosu doszły aspiracje oraz temperamenty, pokazała się inna drużyna. Waleczna inaczej – tak to ujmę. Nie, żeby nie przegrać, ale żeby zwyciężyć… Przynajmniej spróbować.

Gdy oglądałem – podziwiałem mądrość pani Darii Abramowicz. Tej, która pomaga wygrywać Idze Świątek, a przed meczem piłkarzy zatwitowała:

„Słucham i oglądam od rana i myślę sobie, że bardziej konstruktywne jednak jest nastawianie się na to, co robić, żeby wygrać, a nie czego nie robić, żeby nie przegrać. Narracja nie gra, ale ma znaczenie. I dotyczy to każdej dyscypliny sportu”.

Mądre i na swój sposób prorocze. Gdy zagrała nie „narracja” a pełnokrwiści ludzie, obraz z matowego zrobił się barwny…

A że wraz z tym niejako z tyłu głowy pojawił się może żal, że wcześniej było raczej „mistrzowskie przeciętniactwo” – inna już kwestia. Porównania może istotne dla przyszłości oraz filozofii działania PZPN i selekcjonera, ale teraźniejszość przecież sklamrował awans do 1/8…

Francuzi, wiadomo, co znaczą na boisku, ale rodacy z piłką tym razem podjęli rękawicę. I do końca nie oddawali łatwo pola. A już wydawało mi się, że „zabiegani” przez szybszych, lepiej wyszkolonych technicznie (ten sam skutek przy mniejszym nakładzie sił) wcześniej wyczerpią zapas energii. Nie było tak po przerwie meczu przeciw Argentynie?

A ONI wojowali do końca. Przez to pożegnanie z mistrzostwami ma inny smak. I kolejny punkt startu z budową reprezentacji przyszłości jakby przesunął się w lepszą stronę. No i jesteśmy chyba bogatsi o nauki – dobre, ale i te gorsze także…

Nie mnie bilansować w detalach udział w tej imprezie. Fachowców mamy tylu, ilu jest kibiców. Z tym, że tylko niektórzy dostają łamy, mikrofon, kamerę w studio… Z góry do przewidzenia, że pod temat „ KATAR” gromadnie podczepią się – oczywiście radośnie tuzy i nibytuzy polityki, bo to propagandowo nośne. Już się to zaczęło… Niech tam, dla siebie zostawiam owe wygrane „prawo 1/8 na świecie” i poczucie, że przynajmniej w ostatnim akcie było mi miło…

A wcześniej – różnie…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
 

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo