Jacek Pałasiński: Drugi obieg (512)15 min czytania

()

11.12.2022

1.

Trzy wydarzenia przykuły uwagę D.O. w ten niedzielny poranek.

Po pierwsze artykuł z „Guardiana” pod nagłówkiem „Śmierć i umieranie”: „Lekcja od mojego umierającego terapeuty: mniej się przejmuj, miej frajdy, przyjmij, co nieuchronne”.

„Mniej się przejmuj, miej frajdy i zaakceptuj, co nieuchronne”…
https://www.theguardian.com/…/lessons-from-my-dying…

Wow.

„Mniej się przejmuj”… D.O. bardzo by chciał, ale nie umie. Od maleńkości. Odkąd… D.O. spędził wczesne dzieciństwo w gipsie od piersi do kostek, z rozpórką na wysokości kolan, bo mu znany profesor z Konstancina źle zdiagnozował to, co było prawdopodobnie najzwyklejszą dysplazją. Nie miał jeszcze czterech lat, kiedy prawie dorosły, bo pięcioletni towarzysz niedoli z łóżka obok powiedział: „Hitler był zły, ale jedno, co dobrze zrobił, to pozabijał Żydów”. A D.O. mu na to: „dlaczego, przecież Żydzi to też ludzie”. – „No tak, ale”…

Nie, D.O. nie potrafi się nie przejmować, kiedy innym dzieje się krzywda. Część tej krzywdy spada na niego i dlatego ma kiepskie życie, pogrążone w rozpaczy i mizantropii.

Nie, nie jest odosobniony, ale nie pije i się nie narkotyzuje, jego odtrutką są pola i lasy, a najchętniej zielone, kwieciste wzgórza z widokiem na morze. Nie bardzo to działa, zwłaszcza, że nie ma tego na podorędziu i musi się przemieszczać, a to robi się coraz bardziej męczące.

„Miej frajdy”… D.O. chciałby je mieć, ale sam nie jest człowiekiem szczególnie towarzyskim, a że często ględzi o rygorze moralnym, niezbyt gorliwie bywa też zapraszany. Ale miał w życiu dużo frajdy, skłamałby, twierdząc inaczej. Napasł oczy pięknem tego świata, spotkał pięknych ludzi, doznawał uczucia euforii na kilku kontynentach w dziesiątkach różnych krajów. Uwielbiał swoich Przyjaciół i był wobec nich lojalny, ale czas, dystans, polityka, moralność są dla przyjaźni, jak kwas siarkowy: rozpuszczają je, aż zanikną, rozpłyną się a stratosferze wspomnień. Szczególne szczęście do dobrych, cudnych ludzi miałem w TVN, tej walterowej: pan Mariusz miał niewiarygodną rękę do ludzi. A dobierał zdolnych, a nie posłusznych…

No, ale większość życia D.O. – też absolutnie nic oryginalnego – była naznaczona biedą, czasem dramatyczną, a jak tu mieć frajdę, kiedy nie masz na lekarstwa dla dzieci?

2.

Przyjmij, co nieuchronne… O tak. Na stare lata trzeba się z tym brać za bary nieustannie: we dnie i w nocy, która coraz mniej chętnie wydziela ci kojący sen. Ale inne rzeczy nieuchronne? D.O. nadal nie umie ich przyjąć en passant. Czy nieuchronne były rządy szajki w Polsce? Nie. D.O. wył, odkąd się pojawiła, wieszczył, prorokował, że będzie to, co właśnie teraz jest. I było mu bardzo przykro i to przykro podwójnie: raz, że nikt D.O. nie słuchał, dwa, stało się nieuchronnym to, co nieuchronnym wcale nie było. Czy nieuchronna była wojna w Ukrainie? Czy rzeczywiście świat zrobił wszystko, by do niej nie dopuścić? Nie: świat nie chciał umierać za Donieck, tak, jak kiedyś nie chciał umierać za Gdańsk. Nie chciał poświęcić życia zapewne kilku – kilkunastu tysięcy żołnierzy, a stracił 50 milionów żołnierzy i cywilów. To było głupie i krótkowzroczne. I tragiczne jest dziś to, że tak niewiele się z tamtej lekcji nauczyliśmy. Czy nieuchronny jest triumf faszystów w kolejnych krajach Europy? Wprowadzają swoje faszystowskie porządki i w Polsce i na Węgrzech i we Włoszech, mają decydujący wpływ na politykę w Szwecji, są na granicy zwycięstwa we Francji, podnoszą głowy w Hiszpanii, Holandii i w tylu innych krajach…

Czy nieuchronna jest wojna atomowa, którą wywoła Korea Północna? Nie. Jeszcze nie. Wiadomo, co trzeba zrobić, by jej zapobiec, lekcja z 1939 r. jest nadal bolesna. Ale na próżno: od ćwierćwiecza świat obojętnie przyglądał się dążeniom do broni atomowej oszalałego reżimu, a teraz, gdy ma już potężny arsenał, jest na łasce i niełasce absolutnego dewianta. Tak, wojny są nieuchronne. Psu na budę są wieszcze, psu na budę analitycy i katastrofiści: nieuchronnie ich głosy zostaną zignorowane.

A zatem – recepta umierającego terapeuty wcale niestarej dziennikarki Guardiana Phoebe Greenwood jest świetna, znakomita i D.O. ją wszystkim z serca poleca. Ale dla D.O. mało przydatna.

3.

D.O. składa niniejszym szczere przeprosiny za to, że pozwolił sobie w niedzielny poranek zrzucić na Czytelników taczkę rozważań funeralnych, ale jak mu się zbiera, to nie potrafi się oprzeć.

4.

Drugie wydarzenie, które zainteresowało D.O. to lot bażanta. Od wczesnej jesieni, robiąc swoje przejażdżki i przechadzki po polach, D.O. martwił się, że zginęły mu z pola widzenia znajome bażanty. D.O. ma do nich słabość. Kilka lat temu wrzucał tu ich fotki dość często, bo często je spotykał. Nie to, że poznawał bażancie koguty, ale szybko zorientował się, że one mają swoje ojczyzny i niechętnie poza nie się ruszają. Jeśli więc D.O. spotykał bażanta, z haremem lub bez, dużo razy w tym samym miejscu, uważał znajomość za zawartą.

Hej, przeleciał ptaszek…

W tym mijającym roku widział ich znacznie, znacznie mniej. Słyszał jeszcze czasem z oddali ich charakterystyczny, nieprzyjemny skrzek, ale nie wchodziły mu w drogę i przed obiektyw, jak to dawniej bywało. Póki trawa była wysoka miał nadzieję, że znajomi gdzieś tam są, tylko zrobili się mniej towarzyscy. Teraz, kiedy trawy nie ma a pola zaorane, brak bażantów boleśnie rzuca się w oczy. Przykre to. Bo cóż to za pola bez nich i bez saren, na które jeszcze niedawno musiał bardzo uważać, bo miały zwyczaj wyskakiwać przed samą maskę samochodu. Na szczęście D.O. na spacerach jeździ bardzo powoli.

Aż tu wczoraj rano, jadąc trasą najchętniej w celach spacerowych pokonywaną (najchętniej, bo ludzi najmniej, a dzikości sporo), myślał D.O. ze smutkiem, że nie ma kolorowych, bażancich plam na białym śniegu, kiedy zza obejścia pierwszego domostwa w jeden z wiosek, on … wyfrunął! Wystartował już wcześniej, bo kiedy objawił się przed przednią szybą samochodu D.O. był już w locie.

Nie, nie: D.O. w niego nie uderzył, bo przestrzega przepisów nawet w małych wioskach, w których domy stoją daleko jeden od drugiego i ewentualną przeszkodę na drodze widać z daleka. To kwestia powagi, kwestia cywilizowanego podejścia do swojego miejsca w społeczeństwie.

Półtora roku temu, latem, przejeżdżając przez sąsiednią wieś, rozmawiał przez zestaw głośnomówiący z Przyjaciółką z Krakowa. Zauważył nowego, młodziutkiego bażanta i emfazą Przyjaciółce o nim opowiadał: no bo to przecież wydarzenie w otaczającym nas świecie! Ale kiedy wracał, młody bażant leżał martwy na poboczu drogi, uderzony przez kogoś, kto uważał mniej, niż D.O. Niech D.O. niebiosa bronią przed zrobieniem krzywdy jakiemuś stworzeniu!

Ach, D.O. wie, co sobie pomyślisz, Czytelniku. Że trafił na czyjś stół, że ta szczególnie wstrętna D.O. podrasa ludzka, znajdująca przyjemność w zabijaniu zwierząt go zastrzeliła. Może… Ale D.O. myśliwych tam nigdy nie widział strzałów nie słyszał, obok znajduje się obszar chroniony „Natura 2000”, co oczywiście dla „myśliwych” (cóż to ma z myślą wspólnego!!!?) nic nie znaczy, ale jest to jednak na tyle blisko Warszawy, że myśliwemu ktoś tam może biedy napytać. Więc co? Wymarły ze starości? Wyginęły jak ofiary wypadków samochodowych?

Można powiedzieć: „bażant sam sobie winien”. No, może… Wróble, wrony, gołębie, „z mlekiem matki wyssały” wiedzę, że szosa jest off-limit, że grozi śmiercią lub kalectwem. Bażant nie. Bażant, choć większy, choć bardzo w sobie zadufany, jest głupszy od najgłupszego wróbla. Wróbel nie siądzie na asfalcie, w każdym razie na widok samochodu da dyla. A bażant nie. Nie odgadł związku między asfaltem a śmiercią.

No i co z tego? Że głupi, to zasługuje na śmierć, na pogardę?

No nie! Dla każdego powinno być miejsce na tym najwspanialszym ze światów. Uwaga na drugie dno!

5.

Na scenie w Ratuszu w imieniu białoruskiego opozycjonisty Pokojową Nagrodę Nobla odebrała żona Alesia Bialackiego, Natalia Pieńczuk. Drugiego laureata, rosyjskie stowarzyszenie Memoriał, dokumentujące zbrodnie stalinowskie, reprezentował przewodniczący tej organizacji Jan Raczyński. Trzecim laureatem jest w tym roku ukraińskie Centrum Wolności Obywatelskiej, reprezentowane przez szefową organizacji Ołeksandrę Matwijczuk. https://tvn24.pl/…/laureaci-pokojowej-nagrody-nobla… 

Trzecia sprawa to uroczystość wręczania pokojowej nagrody Nobla. Jeden z laureatów siedzi w więziennej celu, drugi bohatersko oparł się brutalnym naciskom, by nagrodę odrzucił. I tak sobie D.O. pomyślał, że kiedy nadejdzie Nieuchronne, to pomyśli sobie o tym i innych łajdactwach tego wstrętnego bubla, jaki wyszedł ponoć spod ręki Pana Boga, jakiego Pan bóg nigdy nie chciał naprawić, nawet, gdy był jeszcze na gwarancji, i kiedy o tym pomyśli, to lżej mu będzie przyjąć Nieuchronne.

Rosyjski współlaureat tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla powiedział, że władze Kremla kazały mu odrzucić nagrodę. Jan Raczyński, który kieruje „Memoriałem”, powiedział, że usiłowano go zmusić, by nie przyjmował nagrody, ponieważ dwoje pozostałych współlaureatów – ukraińska organizacja praw człowieka i więziony białoruski obrońca praw człowieka – zostało uznanych za „nieodpowiednich”. „Memoriał” jest jedną z najstarszych organizacji praw obywatelskich w Rosji i został zamknięty przez rząd w zeszłym roku. Skontaktowaliśmy się z rosyjskim MSZ w celu uzyskania komentarza. W wywiadzie dla programu HARDtalk BBC, pan Raczyński powiedział, że „oczywiście nie zwróciliśmy uwagi na tę radę”. Mimo zagrożeń dla bezpieczeństwa, Raczyński powiedział, że praca „Memoriału” pozostaje niezbędna. „W dzisiejszej Rosji nikt nie może zagwarantować bezpieczeństwa osobistego” – powiedział. „Tak, wielu zginęło. Ale wiemy, do czego prowadzi bezkarność państwa… Trzeba jakoś wyjść z tego dołka”.
Pierwszy przewodniczący „Memoriału” – Arsenij Roginski – został wysłany do sowieckich łagrów na tzw. „antykomunistyczne” studium historii. Ogłaszając laureatów, Komitet Noblowski stwierdził, że „Memoriał” powstał w oparciu o ideę, że „konfrontacja z dawnymi zbrodniami jest niezbędna w zapobieganiu nowym”. https://www.bbc.com/news/world-europe-63929130 
W swoim przemówieniu wygłoszonym w Oslo rosyjski w imieniu laureata Pokojowej Nagrody Nobla – rosyjskiej organizacji praw człowieka „Memoriał” – jej przewodniczący Jan Raczyński stwierdził, że opór wobec Rosji jest uznany przez Putina jako „faszyzm” \, dodając, że stało się to „ideologicznym uzasadnieniem szalonej i zbrodniczej wojny agresji przeciwko Ukrainie”.
„Memoriał”, jedna z najbardziej znanych i szanowanych organizacji praw człowieka w Rosji, pracował nad ujawnieniem zbrodni i okrucieństw epoki stalinowskiej przez ponad trzy dekady, zanim Sąd Najwyższy kraju nakazał jej zamknięcie pod koniec zeszłego roku.
https://edition.cnn.com/…/russian-nobel…/index.html 

6.

Wiceprzewodnicząca PE. W areszcie, a Ogólnohelleński Ruch Socjalistyczny (PASOK) ogłosił w piątek, że podjął kroki w celu usunięcia Kaili z partii. Pani Kali chwaliła się jeszcze niedawno: „Ja jedna powiedziałam, że Katar jest liderem w dziedzinie praw pracowniczych”.
https://www.dw.com/…/european-parliament-vp…/a-64047127 

D.O. donosił o aferze korupcyjnej w P.E. na podstawie belgijskiej gazety „Le Soir, a teraz jest ciąg dalszy. Belgijska policja aresztowała grecką socjalistkę Evę Kaili, jedną z 14 wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego, w związku ze śledztwem w sprawie organizacji przestępczej, korupcji i prania brudnych pieniędzy z udziałem nienazwanego przez śledczych państwa Zatoki Perskiej (a i tak wszyscy wiedzą, że chodzi o Katar). To nienazwane państwo obrało na cel urzędników „o znaczącej pozycji politycznej i/lub strategicznej”, aby wywrzeć wpływ na Parlament Europejski. W domu wiceprzewodniczącej P.E. znaleziono „worki pełne banknotów”. I dlatego została aresztowana mimo immunitety, albowiem zgodnie z wewnętrzną regulacją P.E., immunitet wygasa w przypadku „flagrante delicto”. Według greckiej agencji informacyjnej Ana-Mpa aresztowany został także partner Kaili, Francesco Giorgi, Włoch, jak sama nazwa mówi.

W ramach śledztwa śledczy dokonali nalotu na 16 adresów w Brukseli. Odzyskali około 600.000 EUR w gotówce oraz skonfiskowali sprzęt komputerowy i telefony komórkowe.

7.

Władze poinformowały w piątek, że zatrzymano także cztery inne osoby, w tym byłego posła do Parlamentu Europejskiego, Włoskiego komunistę Antonio Panzeriego. Tego ostatniego – jak donosi włoska „la Repubblica” przekupywał … ambasador Maroka w Polsce.

Były komunistyczny eurodeputowany Antonio Panzeri w córką, która, podobnie, jak żona, wiedziała o tym, że jest skorumpowany przez Katarczyków. Prezenty (m.in. dom w kurorcie Cervinia) i wakacje po 9 tysięcy euro za osobę. Karty kredytowe na jego pseudonim: „Géant” – „gigant”, wygodne rachunki bankowe i rola ambasadora Maroka w Polsce, stosującego „pomysłowe i często błędne metody osiągania swoich celów”. Rodzinny biznes pieniędzy i świadczeń na osi Bruksela, Doha, Mediolan.
https://milano.repubblica.it/…/inchiesta_bruxelles…/… 

Zatrzymano także sekretarza generalny Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych Lucę Visentiniego, dyrektora organizacji pozarządowej i asystenta Parlamentu Europejskiego.

Władze uważają, że kraj Zatoki Perskiej próbował wpłynąć na Parlament Europejski, „płacąc duże sumy pieniędzy lub oferując duże prezenty stronom trzecim zajmującym znaczącą pozycję polityczną i/lub strategiczną w Parlamencie Europejskim”.

8.

W Brescii przesłuchanie w sprawie zatwierdzenia aresztowania żony i córki byłego parlamentarzysty: „Maria Colleoni (żona zatrzymanego b. deputowanego do P.E.) i Silvia Panzeri (córka) wiedziały o prezentach”.
https://milano.repubblica.it/…/antonio_panzeri…/… 

Były eurodeputowany Antonio Panzeri „jest podejrzany” o interwencję „polityczną u posłów” pracujących w Parlamencie Europejskim „za opłatą na rzecz Kataru i Maroka”. Można to przeczytać w jednym z aktów brukselskiego śledztwa w sprawie „korupcji urzędników i członków organów Wspólnoty Europejskiej i państw obcych, prania pieniędzy i przestępczej konspiracji”. W dokumencie jest napisane, że w każdym przypadku obowiązuje „domniemanie niewinności”.

Lewicowa partyjka „Articolo Uno” (art. 1 Konstytucji: „Italia jest Republiką opartą na pracy” zawiesiła Panzeriego w prawach członka.

9.

Prezenty dla fifa, prawa człowieka i ofiary śmiertelne: obsesja szejków katarskich na tle milczenia Zachodu o tym wszystkim
Na Zdjęciu – prezes fifa Gianni Infantino i premier i minister Spraw Wewnętrznych Kataru Chalid bin Chalifa bin Abdulaziz Al Thani, kuzynek emira. https://www.repubblica.it/…/mondiali_assegnazione…/… 

À propos Kataru: na portalu natemat.pl jest już kolejna rozmowa z cyklu „Allegro ma non troppo” na temat zbiorowego globalnego szaleństwa, korupcji, ersatzu wojny i faktu, że owo szaleństwo jest w stanie wszystkie obiekcje natury etycznej i moralnej. Oglądajcie, proszę, udostępniajcie!

10.

W sobotę wieczorem na granicy między serbską a albańską częścią Kosowa słychać było strzały. Kosowo jest kolebką cywilizacyjną Serbów, albańska ludność napływowa metodami często terrorystycznymi wygnała Serbów z Południa regionu (nie to, że Serbowie byli Aniołkami pod przywództwem Slobodana Miloszevicia). Ale Serbowie ponoszą konsekwencję wyboru złego, głupiego przywódcy. Był na tyle głupi i zły, że świat przestał Serbom współczuć. Więc przyklepał jedną z większych niesprawiedliwości historycznych we współczesnej Europie. (Explicite: to się prawdopodobnie przytrafi również i Polsce z tego samego powodu).

Ale na Północy trochę Serbów zostało i oni akurat najlepiej wiedzą, na czym polega władza Albańczyków. No i nowy premier Kosowa postanowił przyspieszyć procesy polityczne i albanizację pozostałych w Kosowie Serbów. No i doszło do buntu. Jak to się skończy?

D.O. da znać w miarę rozwoju sytuacji.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.